Wysłuchane, obejrzane

12.02.12, 20:17
www.filmweb.pl/video/klip/Krystyna+Janda+o+%22Sponsoringu%22-27407
Filmu nie oglądałam, ale zaciekawiła mnie dyskusja na temat sponsoringu jako zjawiska społecznego, niekoniecznie nowego, wszak kiedyś w dobrym tonie były utrzymanki. Kobieta wyzwolona, może żyć na swój sposób, a więc i swoją seksualność realizować różnie. Czy jest to klasyczna prostytucja, czy wybór narzucony okolicznościami ?
Obie strony układu nie czują, że jest to złe skoro on pomaga jej w realizacji celów życiowych, a ona daje sex, towarzystwo na wyłączność, bez zobowiązań, na co panowie są wyczuleni. Małżeństwo dla kasy, różni się tylko usankcjonowaniem związku ? Czy w określonych przypadkach, to też rodzaj prostytucji ?
Ciekawe też są przyczyny współczesnego sponsoringu, jeśli analizuje się fakty bez hipokryzji.
    • sagittarius954 Re: Wysłuchane, obejrzane 13.02.12, 03:28
      Kwestia odbioru , choć ostatnio zdają sie przywierac a później uwierać tego typu relacje.
      Inaczej postrzegana będzie sytuacja ze względu na wiek . No i nasza seksualnośc , zalezy w którą stronę poszła , już kiedyś mówiłem o swoistym postrzeganiu tej strony życia a przeciez zmieniamy sie w życiu i nasza seksualnośc też ulega przeistoczeniu . Ulegamy jej w poczatkowym okresie , zachłystujemy sie nia bez żadnego zastanowienia się . I dsopiero później przychodza reakcje , ileś lat później , zaczynamy rozumiec i sie nad nia zastanawiac . Ale to co napsujemy to nasze .
      Wreszcie temat mężczyzn korzystających z świadczeń prostytucji czy jak to nazwiemy . Jest pewien rodzaj mężczyzn , którzy zawsze będa korzystac z tego typu usług płatnych. I własnie dlatego, że ich gotowośc do odbycia stosunku nie jest uzależniona od uczuć wyższych, mają się za coś lepszego od pozostałych . Choć wystepuje i taka prawidłowośc, że staraja się wracac do tej samej partnerki . Może więc intuicyjnie a nie rozumowo odkrywają tę stronę naszej seksualności , która i religijnie i moralnie zostałą nam przekazana . Oczywiście nie mam sie za znawcę seksualności męskiej ani kobiecej , moje opinie mogą być fałszywe . Ale zdaję sobie sprawe jakim szokiem jest dla rodzców czy opiekunów odkrycie zjawiska sponsoringu , ja jestem szczęsliwy , mnie ominęło co nie znaczy, że z prostotą zjadacza filmów mógłbym oglądac i ten . Zdaje sie, że będe go unikał ile będe mógł. Jak to mówią młodzi trzeba temat wziąć na klatę .
      • polnaro Re: Wysłuchane, obejrzane 13.02.12, 08:49
        Problem stary jak świat i na tyle tylko ewaluuje na ile czasy się zmieniają.
        Filmu nie widziałam i jakby nie czuję parcia na obejrzenie, może będzie okazja jakaś ?
        Nowe słowo 'sponsoring' nie zawiera nic innego niż 'utrzymanka', czy 'kurtyzana'. Cyniczne jest tylko to, że ten 'sponsoring' omija samą osobę sponsorowaną /kurcze, zostawia ją z boku/, jakby nie ją należało oceniać a samo zjawisko. To teraz tendencja ogólna nie tylko w tej dziedzinie - rozmywa się odpowiedzialność i płyniemy dalej, ahoj przygodo !
        Panowie nazywani 'sponsorami' może nawet dumni są/będą, jak mecenasi sztuki wink
        Sagi, Ty się nie łudź, że refleksja przychodzi z wiekiem - wielu wręcz będzie się chwalić swoimi 'dokonaniami', to tylko znowu kwestia przewartościowania moralności.
        • misia007 Re: Wysłuchane, obejrzane 13.02.12, 09:05
          Jakby na to nie patrzeć to ciągle jest to sprzedawanie się za kasę.Tyle,ze jednym to przeszkadza a innym nie więc problem tkwi w osobach ,które to robią i muszą z tym żyć.
      • izis52 Re: Wysłuchane, obejrzane 13.02.12, 09:26
        Wywołałam temat z powodu własnego, dziecinnego prawie zdziwienia. Niechby ono nie było tylko starcze big_grin big_grin. Otóż, co raz to zaskakuje mnie powszechna relatywizacja zjawisk, kiedyś ocenianych jednoznacznie jako złe, czy dobre. Przedstawia się temat tak wielostronnie, że w efekcie rozmywa się naganna ocena zjawiska. Takie rozmycie, wtopienie we współczesność przy pomocy pseudo psychologicznych, historycznych i ekonomicznych uwarunkowań, daje w efekcie usprawiedliwienie negatywnych zachowań. Taką panienkę podkręcają media - reklamą wszelkich, niezbędnych cudowności, na które zasługuje. Facet sponsorujący z kolei - upatruje w sobie prawie filantropa, który pozwala biednej studentce skończyć studia i żyć na właściwym poziomie. W dyskusji podano, że ok. 20 % studentek ma sponsorów. I co, skończą studia i zmienią mentalność ? Będą kiedyś głową narodu, z takim spojrzeniem przyzwalającym na relatywizowanie wszystkiego ?
        Nie pójdę na ten film, jak i na wiele podobnych i stwierdzam ze smutkiem, że tylko miałam złudzenie własnej tolerancji, że nie powiem.... nowoczesności poglądów.
        • pierogi_z_jagodami Mam ochotę się rozpisać :)) 13.02.12, 10:30
          Izis, piszesz o relatywizacji, o tym co jest złe, a co jest dobre. Myślę, że obecnie trochę jesteśmy pogubieni i nie mamy świadomości pewnych historycznych faktów. Kobieta jako rodzaj człowieka przez kilka tysięcy lat, czyli odkąd skończyły się obyczaje stricte plemienne, była przedmiotem w sensie obyczajowym i prawnym. Tylko inaczej się to nazywało. (O obyczajach plemiennych w czasach przedhistorycznych mogę jedynie napisać odrębny artykuł, bo to duży temat i to nie są mity, ale nie czas i miejsce na to). W różnych regionach świata było różnie z tym tworzeniem się "cywilizowanych" obyczajów, np w Ameryce skończyło się to dopiero z nadejściem białych osadników.
          Faktycznie tak było: bogaty pan brał sobie za żonę kobietę z odpowiedniego rodu z odpowiednim posagiem i koneksjami, biedny bez, ale za zgodą pana. Ona mu musiała rodzić synów i godnie występować u jego boku (dobra żona męża korona). On występował w tzw przestrzeni publicznej jako obywatel wolny, ona nie. Zdarzało się, że się kochali. Często się wspierali, bo nie mieli innego wyjścia. To od zawsze był biznes. Ona nie była wolna, była czymś lepszym od krowy rozpłodowej, albo niewolnicą z większymi uprawnieniami. W systemach prawnych z tymi kobietami było marnie, nawet Kodeks Napoleona nie pozwalał kobiecie na bycie stroną w sporze prawnym! Ciekawostka, o której nie wszyscy wiedzą. A w XIX w można było w Anglii żonę swoją sprzedać, zgodnie z prawem zresztą. Kobiety nie decydowały o niczym, chyba że miały mężów bez jaj i po prostu przejmowały ster, to były rodzynki. Nasze Matki Polki to własnie takie damy u steru, kiedy ich chłopcy bawiący się w wojenkę zostali powywożeni albo pozabijani.

          Wszyscy mamy to w genach. Kobieta jako istota pozbawiona przez wieki praw istniała tylko przy mężczyźnie. Była słaba, więc jaki miała wybór? Kokietować, manipulować i knuć - żeby przetrwać. Sponsoring - jak to się teraz handlowo nazywa - jest istotą naszych męsko damskich relacji od iluś-tam wieków. To nasz obyczaj uświęcony tradycją.

          (Poza tym kobiety szukają oparcia, kiedy wychowują dzieci i nie zawsze mogą od razu iść do pracy, niektóre z założenia nie pracują, bo mąż dobrze sobie radzi to po co, lepiej zająć się domem, znam takie pary.)

          Chciałam tą swoją wypowiedzią zwrócić uwagę na fakt, że sponsoring, aczkolwiek inaczej nazwany, istniał permanentnie. Prostytucja stricte dotyczyła transakcji handlowych istniejących poza instytucją małżeństwa i dotyczyła mężczyzn, którzy zawsze byli wolni i kobiet, które z jakiegoś powodu nie mogły sobie pozwolić na stałego męża i też były wolne, przy czym w ich sytuacji chodziło o zupełnie inną wolność. Do dzisiaj słowo "kobieta wyzwolona" jest synonimem czegoś nie do końca cnotliwego i nie zalecanego córkom. Kobieta wolna oznaczało kobietę która nie jest dobrą kandydatką na żonę, ale na kochankę owszem, często sponsorowaną. Owszem, powolutku to się zmienia, chociaż bardzo powolutku, bo te rzeczy mamy wkodowane w czaszki i nawet sobie nie zdajemy sprawy, jak mocno. To są kulturowe nawyki, niesłychanie silne. Oczywiście mówiąc "MY" nie mam na myśli inteligentnych, kulturalnych, wykształconych i zamożnych ludzi, którzy z pewnymi rzeczami sobie przynajmniej częściowo poradzili. Piszę o większości która żyje w tradycyjnych społecznościach i nawet się nie sili, żeby coś zrozumieć. Sponsoring istnieje, istniał i będzie istniał jeszcze długo. A kobieta szuka cały czas dzianego typa. Mężczyzna się zaczyna od dwóch i pół wzwyż. Ona "Kochać może bandytę, ale dzieci urodzi frajerowi." Gorzkie, prawda?

          Jesteśmy cały czas w cywilizacyjnym dzikim lesie kochanieńka, a filmy robi się po to, żeby było trochę szumu i cash wleciał, to teraz nośny temat, bardziej niż zadzierający sobie nawzajem kiecki księża (ten numer jeszcze teraz nie przejdzie, ale poczekajcie jeszcze chwilkę, zaraz się zacznie) przedstawienie musi trwać, alleluja!

          Mężczyźni mogą mieć na to inne poglądy, albowiem punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Mogą się uważać np. za zbawców, obrońców i strażników domowego ogniska. A nawet mogą nimi być, ale to nie zmienia faktu, że skamieniałości w świadomości zbiorowej mamy i to spore, i są one raczej utrwalane przez media.



          • polnaro Re: Mam ochotę się rozpisać :)) 13.02.12, 11:19
            Skamieniałości , tradycja - zwał jak zwał, 'odziedziczyliśmy', zgoda.
            Ujęcie historyczne może rozświetlić temat, jednak na indywidualną ocenę zjawiska aktualnie kwitnącego nie powinno mieć wpływu. Ocena wielu 'odziedziczonych' po przodkach skamielin jednak radykalnie się zmieniła, wiele odrzucono zupełnie z etykietą 'niehumanitarne', czy 'niezgodne z prawami człowieka', ale ten biznes ma się świetnie i mieć się będzie.
            Ciekawe dlaczego? Na pewno nie są to historyczne uwarunkowania big_grin
            • misia007 Re: Mam ochotę się rozpisać :)) 13.02.12, 12:22
              Dodam jeszcze,że ten sponsoring również mężczyzn dotyczy bo wiele bogatych kobiet i nie tylko kobiet młodych chłopców chętnie utrzymuje.To tez już było tylko zamiast "biedny żigolo" określa się go jako "niezłe ciacho".
              Seksualny biznes kwitnie bo jest popyt i w sumie obie strony dostają to co chcą i wszystko gra.Tyle,ze nie zawsze gra, i nie każdy tak żyć potrafi i....może to i dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja