O jedzeniu i o uprawie umysłu

23.02.12, 07:39
Witam,
zapraszam, Może zainteresuje "serio lecz na luzie". Rzecz także o internecie, o dyskusji i wielu sprawach.
Mnie się wydaje , że nawet na czasie, ...
www.wiadomosci24.pl/artykul/o_tempora_o_mores_przez_zoladek_do_umyslu_z_grafomania_w_tle_225801.html
    • misia007 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 23.02.12, 10:18
      Przeczytałam z ciekawością ale nie ze wszystkim się zgadzam.Oczywiście mogę wypowiadać się tylko w swoim imieniu oraz przyjaciół, rodziny czyli kręgu osób wśród których przebywam i z którymi jadam.Cóż pewnie już nie należę do ludzi którym się baaaardzo spieszy ale misiek tak a mimo to wolimy wstać wcześniej aby zjeść tak jak lubimy spokojnie, bez pospiechu.Podaję rzeczy zdrowe, różnorodne, przy czym zwracam tez uwagę na powiedzmy estetykę potrawy czyli krótko mówiąc ......zdrowo i kolorowo.Moje koleżanki prześcigają się w przyrządzaniu potraw oryginalnych w smaku i bardzo pracochłonnych.Oczywiście podają to w szerszym gronie,które potrafi docenić te delicje, przy sympatycznej i ożywionej rozmowie.Naturalnie ...wymieniamy się przepisami.Mamy kuzynkę, która słynie z wytwornych przyjęć.Ma warunki lokalowe więc są to spore imprezy ale kochani jakie.Ona w zależności od okazji przystraja nawet cały dom np.na Walentynki w czerwieni i różu, na Wielkanoc żółcie ,zielenie, biel itp. Kosztuje to z pewnością sporo bo są to głównie dekoracje kwiatowe ale efekt niesamowity.Sam stół jest przygotowany z taka dbałością o szczegóły (łącznie z wizytówkami),że trudno to opisać zresztą menu również.Dodam jeszcze,że kuzynka cały czas dyskretnie czuwa na potrzebami gości,proponuje ,donosi wedle życzenia i.....widać ,ze sprawia jej to ogromną przyjemność.Oczywiście takie okoliczności sprzyjają długim ,leniwym ale interesującym rozmowom bez napastliwości bo cóż dobre jedzenie w miłym otoczeniu wiadomo łagodzi obyczaje.
      Jeszcze o córce bo ona już z pokolenia "dyspozycyjnego" ,które rzeczywiście żyje zdecydowanie za szybko ale nie aż tak żeby nie wiedzieć co jedzą.Owszem na takie przyjęcia czasu nie mają ,na pogaduszki przy jedzeniu też ale sprawdzą skład, producenta ,termin ważności i wiedza czego się wystrzegać.Jak pójdą do "knajpy" to dobrej wiec myślę,że to dobrze rokuje na ich przyszłość.
      • sagittarius954 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 23.02.12, 16:52
        O tak , odeszliśmy od wspólnego jedzenia posiłków , celbracji jego . Pamiętam kiedy mama wyjeżdżając na każde zawody sportowe przywoziła nowinki kucharskie , przystawki przed obiadem , nakryty stół całym serwisem w dzień powszedni co mojego ojca wprowadziło w zdumienie big_grin
        Dziś już łatwiej się dowiedziec którym nożem i co kroić , choc bez bicia sie przyznaję zbaraniałbym zupełnie przy tak nakrytym stole big_grinbig_grin
        • kla-ra Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 26.02.12, 18:33
          Nakrycie stolu,kultura jedzenia,prowadzenie domu otwartego,gdzie goscie sie przewijaja,zapachy kuchni.TO juz bylo.Ale tez w kazdym zostalo i dobrze ze zostalo.
          Kiedy przyjdzie czas ktos sobie przypomni i znowu pieknie nakryje stol,wyciagnie srebrne sztucce,ktore wczesniej wyczysci,porcelanowa zastawe,zaprosi gosci,wlaczy okap aby zapachow nie bylo i bedzie swietowal.
          Roznica pokolen - ide do restauracji,pieknie nakryty stol,piekna zastawa,pyszne jedzenie i kelner ktory wszystko poda i spelni zyczenie.Bar tez dobra sprawa pod warunkiem ze nie jem na ceracie.
          • wrzosowapolana Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 26.02.12, 19:24
            Dla mnie jedzenie mogłoby istnieć wyłącznie pod postacią tabletek do kosmonautów. Jestem nieszczęśliwa, kiedy muszę "gościć", choć gotuję dobrze, zbieram komplementy, ale mnie nie cieszą. Całe to zawracanie głowy z jedzeniem, to...zawracanie głowy smile Szkoda na to życia.
            • filip505 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 26.02.12, 21:32
              ....chcialem cos takiego napisac w watku o zmianach,
              ale "odwagi"mi zabraklo,lubie jajecznice nie za gesta,
              i chce do tego lyzke nie widelec,dla wygody,jak poprosze
              o to zone przy gosciach,objezdza mnie,ale nie ustepuje
              juz teraz,cala mlodosc nie lubilem jednej stryjenki,w
              zasadzie przychodzic do niej na obiady,przedwojenna
              arystokratyczna etykieta,wiec siedzac przy stole myslalem
              tylko jak sie urwac,z jej corka,moja rowiesniczka,myslaca jak ja,
              warto?????,znac trzeba,stosowac jak sie lubi,tak bylo u nas
              w domu,
              • polnaro Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 27.02.12, 10:34
                Ja mam poczucie, że umysł mój intensywnej uprawy głodny, cóż, inne narzędzia do tego celu wybieram.
                Kocham celebrować posiłki, zachowanie przy pięknie nakrytym stole nie stanowi problemu, jednak przygotowanie tego wszystkiego ......, nie, niestety, obejdę się smakiem jeśli ja muszę to przygotować. Codzienne 'normalne' obiady /raczej skromne/ już wystarczająco mnie wkurzają, szczególnie, że każdy o innej porze wraca. Przyjmowanie gości coraz rzadziej sprawia mi przyjemność, a że trzeba, to chociaż główny posiłek wyprowadzam z domu żeby radosną być przy deserach. Ubolewam, bo mam świadomość i pamiętam te dyskusje, przekomarzania, żarty przy stole rodziców, ale tam nie musiała tego stołu nakryć jedna kobitka, a i tak były to spotkania okazjonalne, już wtedy.

                Lubię też ładnie się ubrać co nie znaczy, że muszę być projektantką, krawcową, szewcem.....
                • eurytka Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 27.02.12, 11:07
                  Oglądacie "ugotowanych?"
                  • slimy1 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 27.02.12, 19:22
                    Chyba za jedyny posiłek, który mogę celebrować, uważam kolację wigilijną. Kiedyś oczywiście były jeszcze niedzielne obiady, jakieś święta. Ale świat się zmienia (Boże, co za truizm) i nie zawsze można i chce się celebrować posiłki. Myślę, że wpływ na potrzebę celebracji ma też pochodzenie - ktoś wywodzący się z wyższych warstw będzie odczuwał tę potrzebę, bo ma ją wpojoną, ktoś ze środowiska chłopskiego i robotniczego niekoniecznie.
                    Dla mnie samo jedzenie jest po prostu nudne. Jeśli jest ciekawe towarzystwo tym szybciej staram się odejść od stołu żeby spokojnie porozmawiać, przy kawie na przykład. Jeśli jem sama to po prostu czytam przy jedzeniu tongue_out
    • natla Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 28.02.12, 08:53
      Pardon Basiu za To "chamstwo". Byłam jeszcze we wspaniałym teatrze TV.
      • misia007 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 28.02.12, 13:30
        Dopiero co wróciliśmy z wojażu czysto biesiadnego.Powiem tak ...jak w niedzielę przed południem zasiedliśmy to tak prawie non stop trzeciej nad ranem.Uczta była ale duchowa też bo wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, spokrewnieniu ,gadatliwi , trunkowi i .....lubimy się. A więc się jadło ,piło i gadało......przeważnie 4 razy w roku tak się spotykamy.
        • polnaro Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 28.02.12, 13:34
          Super. Podobałoby mi się. Koniecznie powiedz kto spotkania organizuje i przygotowuje?
          • misia007 Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 28.02.12, 14:07
            To tak raczej spontanicznie się dzieje, któreś z nas czuje,że TO JUŻ, zawiadamia pozostałych ,dopasowujemy terminy i wszystko.Organizacyjnie to część jedzenia przyjeżdża, część na miejscu powstaje , my z miśkiem akurat trunki dostarczamy.Nalot robimy kuzynom ,którzy sobie w lesie wypasiona chałupę postawili i pilnować jej muszą.W tym roku gadaliśmy głównie o filmach bo to oscarowa noc była.
            • polnaro Re: O jedzeniu i o uprawie umysłu 28.02.12, 16:01
              No tak, takie dojazdowe domy są nie do przecenienia - głównie dla gości.
    • filomena1 o uprawie umysłu 28.02.12, 17:13
      MOi DRodzy jesteście wspaniali.
      Cieszę się, że jednak poruszyłam Was do wymiany myśli.
      Mam dla Was nową niepodziankę..... w nowym wątku.

      @ Natla , nie przejmuj się ... super jest !
Pełna wersja