izis52
07.05.12, 13:15
Podrzucam kilka widoczków z Kanaryjskich, a ściśle Fuerteventury, czyli wyspy silnych wiatrów. Mam bardzo mieszane uczucia, co do sensu spędzania tam wakacji zwłaszcza za spore pieniążki. Byłam za bardzo okazyjną cenę i nie są to moje klimaty. Zachwyt wzbudza potęga oceanu nawet w turystycznych miejscowościach usytuowanych z reguły w zatokach. Większość wybrzeża od strony Afryki i od północy zajmują nietypowe hotele w większości parterowe lub 1-piętrowe bungalowy o wysokim, hiszpańskim standardzie. Piękne rozległe plaże naturalne lub z nawiezionych piasków Sahary, ale to zupełnie coś innego niż słoneczny letarg na greckich, czy innych wyspach. Środek wyspy usiany wulkanicznymi stożkami prawie całkiem gołymi. W głębi zaledwie kilka osad i kozich farm. Przed unijnymi czasami uprawiano, co nieco na tarasowych poletkach, otoczonych murkami dla zatrzymania wody. Jeszcze w XVI wieku mieszkali tu Guanczowie uprawiali kukurydzę, pszenicę. Rosła unikalna sosna kanaryjska, oliwki, drzewa smocze. Guanczów nie ma, drzewa wytrzebiono, wywieziono. Teraz UE zainwestowała w super drogi, hotele, restauracje i ok. 100 tys, stałych mieszkańców żyje z turystów. Za czasów gen. Franco na Kanaryjskie czyli psie wyspy (nazwa pochodzi od cani - pies) zsyłano przeciwników politycznych, a pomyśleć, że wkrótce dorabia się im całkiem inną gębę i odpowiednio promuje. Na mój gust - przereklamowane.