natla
09.05.12, 10:49
Ten artkuł przypomniał mi, jaki to był dla mnie stres. Nie pamiętam, jak byłam uczona wiary, ale na pewno źle, bo przecież nie powinnam się była bać. I pewnie to był początek mojej drogi do "niewiary". Spotkani przeze mnie księża, a i różne "kumoszki", robili wszystko, abym była ateistką. Wiara i związane z nią obrzędy kojarzyły mi się od zawsze z lękiem i stresem. Szkoda, bo patrząc na ludzi naprawdę wierzących, czasem mi żal.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11685440,_TP___Najpierw_komunia__potem_spowiedz__Traumatyczne.html