filip505
05.06.12, 19:27
.....w niedziele nam sie udala,
nad jeziorem jak sie tylko pojawilem przyszedl do mnie
kot,glsno mialczac,raczej skomlac ocieral mi sie o nogi,
doslownie kroku nie moglem zrobic,jak poglaskalem go
to sie przestraszylem,same kosci pod bardzo pieknym
rudym futrem,leciutki byl jak piorko,pojechalem do domu,
pokroilem mu kawalek miesa,kawalek kabanosa i chleba
bo nie wiedzialem czym karmiony,zaczal od miesa,potem
chleb,potem pokrecil sie miedzy nogami i kabanosy tez
zaczal jesc,nie jest to dziki kot tylko chyba sie zgubil,jest
rudy w prazki,dosc dluga siersc i dlugi dardzo puszysty
ogon,ktory przy mnie na bacznosc nosil,bardzo piekny,
wieczorem jak zajechalem go nakarmic to przybiegl do
samochodu,postanowilem go zabrac,w samochodzie czul
sie srednio,pojezdzilem po okolicy czy nie ma gdzies
ogloszen o zaginieciu,i przywiozlem do domu,chodzil mi
przy nodze jak pies,ale w domu schowal sie w piwnicy,
jak sie okazalo w moich wedkarskich gratach,jedzenie dostal
ale nie wyszedl,do rana jednak wszystko zjadl,postanowilismy
poszukac mu rodziny,ale to nie takie latwe sie okazalo,
zdecydowalismy ze przez tydzien czy dwa bedzie mieszkal
u nas w szopce na drzewo,sasiadka bedzie karmila raz dziennie,
za dwa tyg przyjezdzamy na urlop,zawieziemy go do lekarza
i adoptujemy,jak sie wlasciciele nie znajda,wieczorem przyjechal
do nas kolega,jak go zobaczyl powiedzial ze go zabierze natychmiast,
zobowiazal sie ze jak znajda sie wlasciciele to go odda,jest on wedkarzem
i mysliwym,pisze to dlatego zeby ci co nas za "zbrodniarzy" uwazaja
poznali nasze prawdziwe oblicze,kot wczoraj dostal badania,szczepienia,
i mam nadzieje szczesliwy dom,
--nie chce mi sie myslec co bedzie jak wlasciciele sie znajda,