Anatomia kury

20.06.12, 19:22
Nie wiem jak u was ,ale moim pierwszym zwierzakiem była kura . Oto zwierzę z którym próbowałem się zaprzyjaźnić , ale dopiero mój wujek który widziany był rzadko w domu , można powiedzieć sezonowo , tłumaczył mi zachowania kury . Zaczęło się to jednego dnia kiedy , siedząc nad talerzem zupy nijak nie mogłem go pochłonąc . MKój wujek był typem marynarza z pierwszego obejrzanego filmu radzieckiego , blondyn , silnie umięsniony , wytatułowany , na jego rękach piętrzyły się kotwice op;ecione wężami z sercami i napisami . Niemal z zaciśnięta stale pięśćią i zawsze w krótkiej koszulce w paski .Nie mogłem oderwać oczu od tych rysunków , włosów zaczesanych do tyłu i opadającego kosmyka gdy pochylał sie do przodu .
Widocznie nie mógł znieść mojego widoku marudera talerzowego i wjakiejś desperacji złapał za łyżkę i zaczął mnie karmić . Wkładał jedna łyżkę do moich ust za drugą , nie licząc się że moja obserwacja jego i wyławianie tego co mówi, nie ida w parze z połykaniem każdej napełnionej łyżki zupy .
- widzisz brachu , jak szamać nie będziesz - tu spojrzał sie na moja babcie która zmarszczyła brwi - Bedziesz miał taka mała głowę jak ta kura na podwórku , mała i nie pojmuje po co pcha do siebie całe to ziarno . Piach brachu , może tylko grzebac w piachu i nie zapieje jak kogut .
Mało mnie to już obchodziło , widziełem co mam zrobic . Zaprzyjaźnię się z kurą . Tego samego popołudnia zaraz po obowiązkowej drzemce wybiegłem w pospiechu w poszukiwaniu kury . Całe sześćdziesięciokilku drobiowe stadko kryło się w ogródku rozgrzebując babcine ziemniaki a dowodził nimi rozbójnik kogut . Tego obawiałem się najbardziej , bo o ile na podwóku nie darował mi skacząc na moją głowe i boleśnie dzibiąc, o tyle w puszczy warzywnej, tracił zainteresowanie mną i ganiał wszystko co się ruszało , mrówki , owady , jaszczurki i żaby . Wybrałem młoda kokoszkę siedząca pod krzakiem i goniąc ją kijkiem próbowałem zagonić do zagrody w celu przyuczenia do przyjaźni . Dobrze poinstruowany przez wujka , miałem kieszenie wypchane ziarnem ,ale dawać je mogłem jedynie w zagrodzie ,żeby cała banda kur nie wyjadła mi ich . I oczywiście tego dnia nie udało mi sie pouczyc kury . Ale chyba kilka dni później na drugie śniadanie kur była moja i ćwiczyłem ją z całym zapałem . Ziarna nie lubiła , za to za kluskami przepadała i juz po kilku dniach kura na mój widok przysiadała , ja łapałem ja na ręce chuchałem na jej łepek ta zasypiała na moment i budziła się otrząsając się niespokojnie . Jednak za wielkich wyników wychowawczych nie uzyskiwałem, więc porzuciłem swoją wychowankę pod nosem szepcząc - tylko szamiesz i kupe robisz .

cd może kiedys nastapi suspicious
    • amityr Re: Anatomia kury 20.06.12, 19:36
      A co ma z tym wspólnego anatomia???????????????///
      • sagittarius954 Re: Anatomia kury 20.06.12, 19:50
        Coś taki niecierpliwy , ja wolniej pisze niż myślę big_grinbig_grin
        • amityr Re: Anatomia kury 20.06.12, 20:39
          Nie zapomnij o umięśnieniu wstecznym wydalania jajka.
          • natla Re: Anatomia kury 21.06.12, 07:43
            Anatotomię, to pewnie poznałeś na talerzu big_grin
            • polnaro Re: Kogucie samouwielbienie 21.06.12, 13:11
              Na podwórku mojej koleżanki także, cóż niestety, łaziły kury. W związku z tym trzeba było mieć oczy szeroko otwarte big_grin żeby butków nie przyozdobić. Kury przynajmniej rekompensowały jajami czyniony nieporządek, ale był tam także dumny, pięknie wybarwiony i wysoko łepek noszący kogut.
              Widywałam go często na słupku ogrodzenia gdzie piał donośnie, chwalił się czymś co tylko on rozumiał, a im był starszy tym wrzeszczał głośniej. Pewnego dnia zaczął być agresywny i zdarzyło się, że zaatakował tę moją koleżankę. W dodatku sam przyczynił się do tego, że któraś z jego żon wysiedziała nowe kurze pokolenie, było tam też kilka pięknych i gotowych do piania na słupku, kogutków.Tak to, w któryś niedzielny dzionek, rosół ugotowano nie z młodego tylko z tego przemądrzałego, wyniosłego i wrzeszczącego agresora big_grin.
              • sagittarius954 Re: Kogucie samouwielbienie 21.06.12, 13:25
                Ba zwykle tak się dzieje ,że gospodarz bez wnikania czy bojowy kogut przekazuje zdrowe geny , ukręca mu łepek . Ale czy kury są zadowolone ? Zwykle obniżają niesienie się i kiażda zaczyna grzebać na swoja stronę , a kilka sezonów dla takiego bojownika to w sam raz na przekazanie swych genów nastepnym pokoleniom , o ile gospodarze chcą się zajmować nioskami .big_grin
                • natla Kogucie samouwielbienie - coś na temat :) 21.06.12, 17:27
                  http://img706.imageshack.us/img706/6615/kogutke.jpg

                  http://img826.imageshack.us/img826/8503/kogut1.jpg

                  http://img233.imageshack.us/img233/3315/kog3.jpg
                  • polnaro Re: Kogucie samouwielbienie - coś na temat :) 21.06.12, 17:36
                    A ta co ?
                    Plotkara, czy przyjaciel domu?
                    • polnaro Re: Jeszcze :) 22.06.12, 11:38
                      A może brzydkie kaczątko? Nagle bęc i nawet kogut zejdzie na drugi plan.
                      Czy to już czas na przemianę w łabędzia?
                      Tak to, Sagi, kury siooooooo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja