Netowa miłość????

20.08.12, 12:11
W skrócie!

Przyjaciółka przedstawiła nam swojego przyjaciela.Wrażenie zrobił mieszane, ale ostatecznie Ona jest osobą samotną, więc grzecznie i ze zrozumieniem przyjelismy ten fakt.
Na przyjęciu dowidzielismy się, że to znajomość z netu, trwająca około dwóch miesięcy.
Z pozostałymi koleżankami poprosiłysmy, by dobrze się mu przyjrzała i uważała na siebie.Jest
osobą majętną, od zawsze samotną, a tu poznała jakiegoś "Filipa z konopi" Odpowiedziała nam, że to nie nasz interes,że nie myslimy o jej szczęściu itd.Oczywiście miała rację - to nie nasz interes.
W sobotę dostaliśmy powiadomienia o zawarciu związku małżeńskiego tydzień wcześniej.
Sądzę, że obraziła się na nas za te uwagi i przestrogi.
Z reguły jestem nieufna i przyznam się, że w duchu oceniam tego faceta za zwykłego naciągacza i krętacza. Nie bardzo wiem jak zachować się i wraz z koleznkami wymyslamy sposób, by do nas się odezwała.Nie odbiera telefonów, maili.Wysłałam jej życznia pomyslności na nowej drodze zycia, ale wciąż nie potrafię się przekonać do owego męża.
Najgorsze jest to, że nie mam wyrzutów w krytycznej ocenie tego pana.
Teraz pomóżcie wymyslec sposób, jak nie stracić przyjaciółki.Bardzo proszę!
    • misia007 Re: Netowa miłość???? 20.08.12, 13:15
      Taaa,mam wrażenie,ze już ją straciłas ....przynajmniej na razie.To,że swoich przyjaciółek nie zaprosiła na ślub jest dość wymowne.Albo ma do was żal....albo ma co innego na głowie w miodowym miesiącu.Najlepiej spokojnie poczekać na az sama się odezwie.
      • natla Re: Netowa miłość???? 20.08.12, 15:52
        Też uważam, że musicie przeczekać. Ona jest oszołomiona mężczyzną na stałe, pewnie w swoim mniemaniu bardzo zakochana. Znamienne, że tak szybko zdecydowała się na ślub, co w dzisiejszych czasach i w naszym wieku (jak mniemam) jest dziwne. Jak poparzy sobie paluszki, to nie wymawiaj jej "a nie mówiłam?", tylko pociesz, a jak się ułoży i spowszednieje, powinna sama się zgłosić.
        Swoją szosą, dziwna sytuacja i dziwna przyjaźń z jej strony. A może on jej nie pozwala na kontakt z Wami, bo widzi, że rezolutne z Was kobitki? big_grin
        • bonafides1 Re: Netowa miłość???? 20.08.12, 20:52
          Posłucham waszych rad i poczekam.Po raz kolejny przekonuję się, że powinnam częściej trzymać jęzor za zębami.Koleżanki postanowiły się przyglądać .
          • natla Re: Netowa miłość???? 21.08.12, 08:11
            No i właśnie to jest dla mnie niestrawne. Dlaczego musimy przy przyjaciółkach na wszystko uważać, trzymać język za zębami. Dlaczego przyjaciółki nie potrafią przyjąć do wiadomości, że w przyjaźni nawet najgłupsza wypowiedź nie ma podtekstu i nie jest wtrącaniem się, a jedynie chęcią zwrócenia uwagi na zagrożenie, zwykłą życzliwością. A zerwanie kontaktu, to już przegięcie totalne. To nie są przyjaciółki, to po prostu dobre znajome.
        • pierogi_z_jagodami Re: Netowa miłość???? 21.08.12, 08:19
          Ale ją odmóżdżyło. Nie martw się, wróci, hehe, jak otrzeźwieje, jeśli macie rację co do kolesia, sam jej na głowę wyleje kubeł zimnej wody. Chyba że jej będzie wstyd, ale co to za przyjaciółka, która do tego stopnia traci rozum? Warto się przejmować?

          Pierogi też poznały kiedyś pana i to wcale nie przez net, a koleżanki były zachwycone i okazało się że bubel, trzeba było go oddać w ramach reklamacji. Oddany big_grin
    • lidka449 Re: Netowa miłość???? 21.08.12, 18:30
      dlaczego to potoczyło się w tak zawrotnym tempie i dlaczego
      nie zaprosiła przyjaciółek ?
      to podejrzane ...
      nie chcę źle wróżyć,ale nie wygląda to najlepiej...
      • bonafides1 Re: Netowa miłość???? 23.08.12, 21:34
        Kupiła małzonowi Skodę. Chyba to prezent slubny?
        • natla Re: Netowa miłość???? 23.08.12, 22:26
          O kurcze, to ona go kupuje? Ma facet farta! big_grin
          Musisz jej wybaczyć, bo zaślepiona jest.
          • wirujacypunkt Re: Netowa miłość???? 23.08.12, 23:08
            Ta Pani musiałsia czuć się okrutnie samotna.
            Współczuję jej i oby Wasze przeczucia nie sprawdziły się.
            Czy wiecie co to znaczy siedzieć w domu, wieczór po wieczorze samotnie, nie mieć z kim cieszyć się zwykłym dniem, opowiedzieć o przecztanej książce, zachwycić się pięknym widokiem, razem pojechać na ciekawą wycieczkę.
            Tak można wymieniać bez końca.
            Wierzę, że jesteście dobrymi przyjaciółkami tej Pani, ale wszystkiego dać nie możecie, nie możecie też być z tą Panią przez cały czas.
            Samotność jest okrutna, puste godziny czasami trudne do przeżycia, nawet jak ma się jakieś zainteresowania, pasje, to nie wypełnia życia.
            Życie może wypełnić obecność drugiego człowieka.
            Przepraszam, że wtrąciłam się nie proszona do rozmowy, ale musiałam to napisać.
            Pozdrawiam i dobrej nocy smile
            • pierogi_z_jagodami Re: Netowa miłość???? 27.08.12, 11:31
              Wiemy bardzo dobrze i dlatego, jak nam źle w domku, to śmigamy do ludzi i jest. Zaprawdę, powiadam wam, posiadanie partnera koniecznie przy tym samym blacie kuchennym nie jest warunkiem szczęścia. To jest kwestia wyboru. Ktoś taki może wypełnić życie, ale też zatkać tętnice wink
              • zabieganab Re: Netowa miłość???? 27.08.12, 21:52
                Taki ktoś może wypełnić życie, ale też zatkać tętnice wink

                GENIALNIE TO UJĘŁAŚ!!!!!!!
        • zabieganab Re: Netowa miłość???? 23.08.12, 22:56
          jak facet - bez względu na wiek, kupuje kobiecie drogie prezenta, to nikt szczególnie tego nie roztrząsa...

          Mówiłaś, że Twoja (ex)przyjaciółka jest majętna, więc dla niej kupienie skódki, to przyjemność, a nie kredyt na lata...

          Zgadzam się z większością wypowiedzi tego wątku.
          Jednak widzę inny jego aspekt:
          czasy się zmieniają... Skoro, my kobitki zaczynamy zarabiać więcej od facetów, a i z domu trafiają się niebiedne, to co zrobić jeśli spotkamy faceta całkiem sensownego, ale... "gołodupca"?... Ja nie mówię tu o ekstremach, o wykorzystywaniu i głupocie.. Ale o życiu.
          Oglądałyście może parę miesięcy temu w TV sztukę teatralną, gdzie Gajos grał biedującego Polaka we Francji, który żył z robót hydraulicznych mimo, że miał przeszłość miał z tzw. wyższych sfer i właśnie poznał panią, która była majętna...

          Myślę, ze jednak gdzieś w naszych głowach powinniśmy ( i kobitki i facety) zmieniać swoje myślenie wink)
          • kla-ra Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 08:20
            O,tak swietna gra Wisniewskiej i Gajosa - "boulevard voltaire" Doskonaly obraz na obecne czasy.Warto poszperac w necie i ogladnac!!!!!!!!
            • natla Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 08:49
              Klarciu, szczęścia nie da sie kupić. Też życzę tej kobiecie spełnienia oczekiwań. Nawet biorę pod uwagę, że Bonafides (pardon Cię za przeinaczenie Twojego nicka w poprz. wpisie) i jej przyjaciółki, to po prostu zazdrosne kobitki, które szlag trafia, że koleżanka przygruchała faceta. big_grin Choć naprawdę bardziej dla mnie prawdopodobne jest to, że po prostu chcą przyjaciółkę ostrzec, bo coś sie w tym chłopie im nie podoba.
              Mnie sie nie podoba reakcja przyjaciółki na ostrzeżenie.
          • natla Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 08:40
            Teatr i owszem, oglądałam, był świetny. Ale ona go nie sponsorowała, tylko delikatnie starała sie pomóc, a to różnica. Piszesz o zmianie myślenia, ze względu na zmieniające się warunki. Masz rację, ale faceci są już tak skonstruowani, że nie znoszą dominacji bab, a jak znoszą, to czują się z tym podle albo są cwaniakami. Myślę, że trzeba odróżnić pomoc od wykorzystywania i to u obu płci.
            Nie znamy dokładnie przypadku tej przyjaciółki, dlatego czas wszystko pokaże. Facet zarówno może okazać się cwaniakiem, żerującym na tej kobiecie (ot, taki Tomek), ale może też być takim wartościowym Gajosem. Jednak Boniface napisała, że od początku robi złe wrażenie.
            Pożyjemy, zobaczymy. wink
            • filip505 Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 15:04
              ....przeciez faceci to najwspanialsze stworzenia na ziemi,
              oprucz kobiet oczywiscie,wiec zamiast zazdroscic i szukac
              dziury zyczczcie im szczescia,
            • zabieganab Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 21:10
              no wiem, że Boniface napisała, że ten facet robi złe wrażenie... No i zgadzam się, że 'dziwne" jest zachowanie tej babeczki w stosunku do swoich, od tylu lat znanych, znajomych...

              Piszesz:... faceci są tak skonstruowani, że nie znoszą....
              też się z tym zgadzam, ale świat się zmienia! wink)
              Na szczęście jednak ludki ewoluują
              tak jak kiedyś faceci nie brali zwolnień na dzieci, tak jak kiedyś babeczki kończyły ledwo matury... a dziś często mają lepsze wykształcenie i oczekiwania od życia..
              Dlatego, przyszła mi właśnie ta myśl, ze powinniśmy wszyscy zrewidować swoje myślenie.
              A piszę to... trochę i z własnego doświadczenia i z obserwacji znajomych. Moje koleżanki ze studiów (babeczki z mgr inż, nie to że rozpoczęły studia w celu znalezienia męża, jak twierdził jeden z wykładowców... hihihi) mają właśnie mężów z mniejszym wykształceniem i finansowymi możliwościami i nie wypominają swoim mężom, że ich codzienny rodzinny standard życia jest na wysokim poziomie właśnie dzięki ich dochodom i dążeniom celu w życiu.
              • filip505 Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 21:39
                ...no wiesz,moja zona kiedys w polsce zarabiala 1/4 tego co ja,
                teraz zarabia polowe,marzy mi sie jednak zeby zarabiala kilka
                razy wiecej jak ja,mozesz mi wiezyc, ze bez zadnej oplaty pomogl
                bym jej to wydac,widzisz jaki chetny do pomocy jestem,jak wiekszosc
                facetow mysle,
                • zabieganab Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 22:03
                  wydawać, to "kóżden gupi" potrafi:
                  od rządzących po zwykłego śmiertelnika....

                  wink))))
                  • natla Re: Netowa miłość???? 24.08.12, 23:31
                    Zabieganababo wink, nam łatwo zmienić podejście do zmiany tego świata, bo to my ewoluujemy big_grin
                    Choć faktycznie, tacierzyński to jest jakiś dowód....i Filip tyż wink
                    • izis52 Re: Netowa miłość???? 26.08.12, 12:09
                      Temat na Harlekina......, ale nie ma co zazdrościć kobiecie big_grin big_grin big_grin. Mogła, co prawda wybrać lepszy wariant bez ślubnego papierka, ale cóż; miłość ponoć ślepa jest wink.
                      • xy.5 Re: Netowa miłość???? 26.08.12, 12:48
                        Oby to była miłość prawdziwa i wzajemna;moja koleżanka też póżno wyszła zamąż-poznali się podczas chemioterapii a teraz jako małżonkowie jeżdżą na wszelkie możliwe wycieczki,organizują spotkania u siebie i zapraszają kogo się da(przedtem oboje samotni bez rodzeństwa i rodziców a nawet dalszej rodziny,jest to ich pierwsze małżeństwo).
                        • izis52 Re: Netowa miłość???? 26.08.12, 20:02
                          XY.5 - piękna, wzruszająca historia. W opisanych okolicznościach nie ma miejsce na kalkulacje i gierki, a więc uczucie na pewno szczere.
                          • bonafides1 Re: Netowa miłość???? 28.08.12, 00:59
                            Moi kochani!
                            Ciagle nie mam przekonania do tego "facia". Nie chodzi o gołodupca, ale te złe wrażenie i dziwne przeczucia jakie robi.Stojąc z boku widzi sie wiecej. Woel razy chciałysmy ją wysfatać, ale nie zaiskrzyło.Wiem, ze ostatnio dokuczała jej samotność.Ma 55 lat i zrozumiała, że popełniła bład , nie decydując sie na dziecko. Zyczymy jej jak najlepiej, ale z tego chleba nie będzie. Jej matka telefonowała do nas i była oburzona, że nie spisała intercyzy. Byłby to jakis dowód, ze facet ma
                            uczciwe zamiary.Za szybko to poszło, tym dziwniej, ze po tym przyjęciu nagle stała się oschła.Kazda z nas ma partnerów,więc skąd ta przemiana? On wykorzystuje jej zaslepienie i tyle.
                            • misia007 Re: Netowa miłość???? 28.08.12, 11:37
                              Taaa, z tym patrzeniem z boku różnie bywa.Przyznaje się bez bicia doradzałam , jak również odradzałam siostrze mojej w mężów ....bogatej.Pierwszego jej odradzałam i nie ja jedna bo gołym okiem było widać co to za ancymon ale ona zakochana w nosie to miała..Sprawdziło się co do joty.Drugi, ideał istny .Grzeczny,układny,zaradny , na stanowisku no modelowy kandydat wprost .Doradzałam , cala rodzina doradzała, przekonaliśmy ją do ślubu i ......jeszcze gorszy się okazał od tego pierwszego.To mnie ostatecznie zniechęciło do oceny kolejnego kandydata,mimo,że baaaaardzo mi się podobał ale związek i tak się rozpadł po paru latach.Trudno powiedzieć patrząc z boku co w drugim człowieku siedzi.Wychodzi to dopiero w bliskich relacjach.Mówiło się kiedyś mądrze, że żeby kogoś poznać trzeba z nim beczkę soli zjeść.Czasem ktoś z pozoru niesympatyczny może okazać się człowiekiem na którego zawsze można liczyć i odwrotnie tzw. dusza towarzystwa ,traci przy bliższym poznaniu.I jeszcze jedno ,niekoniecznie to co się nam podoba ,musi podobać się innym.
                              • zabieganab Re: Netowa miłość???? 28.08.12, 15:21
                                każde doradzanie, czy to na ten czy na inny temat - jak tylko pewną podpowiedzią.
                                Osoba z danej sytuacji ostatecznie sama decyduje co zrobi.

                                ale pamiętajmy też o tym, że jak komuś cos doradzamy, to jednak gdzieś mierzymy własnymi siłami, możliwościami i czym tam jeszcze. Owszem my się "wczuwamy" w czyjąś sytuację, ale nigdy nie staniemy się tym kimś.
                                Dlatego wydaje mi się, że nasze różne podpowiedzi dla wielu osób w różnych przypadkach okazują się być "nietrafione"

                                wink
                              • filip505 Re: Netowa miłość???? 28.08.12, 15:33
                                ....nareszcie misia to w miare logicznie ujela,fajnie ze na milosc
                                staracie sie wszystko zrzucic,milosc nie trwa wiecznie,ale wartosciami
                                jakimis w zwiazku jest chyba tez;odpowiedzialnosc,zaufanie,pomoc
                                wzajemna,wygoda zycia,przyjemnosc,jednym slowem jak przez zwiazek
                                jest nam lepiej,obu stronom,to trzeba sie wiazac,a kasa?????,jak po rozstaniu
                                bogarszy podzieli sie z biedniejszym to tez nic zlego,gorzej dzielic biede,
                                w koncu za nawet pare szczesliwych lat,miesiecy,tygodni,warto zaplacic,
                                jak placimy tylko za 2 godz w kinie,czy teatrze,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja