bonafides1
20.08.12, 12:11
W skrócie!
Przyjaciółka przedstawiła nam swojego przyjaciela.Wrażenie zrobił mieszane, ale ostatecznie Ona jest osobą samotną, więc grzecznie i ze zrozumieniem przyjelismy ten fakt.
Na przyjęciu dowidzielismy się, że to znajomość z netu, trwająca około dwóch miesięcy.
Z pozostałymi koleżankami poprosiłysmy, by dobrze się mu przyjrzała i uważała na siebie.Jest
osobą majętną, od zawsze samotną, a tu poznała jakiegoś "Filipa z konopi" Odpowiedziała nam, że to nie nasz interes,że nie myslimy o jej szczęściu itd.Oczywiście miała rację - to nie nasz interes.
W sobotę dostaliśmy powiadomienia o zawarciu związku małżeńskiego tydzień wcześniej.
Sądzę, że obraziła się na nas za te uwagi i przestrogi.
Z reguły jestem nieufna i przyznam się, że w duchu oceniam tego faceta za zwykłego naciągacza i krętacza. Nie bardzo wiem jak zachować się i wraz z koleznkami wymyslamy sposób, by do nas się odezwała.Nie odbiera telefonów, maili.Wysłałam jej życznia pomyslności na nowej drodze zycia, ale wciąż nie potrafię się przekonać do owego męża.
Najgorsze jest to, że nie mam wyrzutów w krytycznej ocenie tego pana.
Teraz pomóżcie wymyslec sposób, jak nie stracić przyjaciółki.Bardzo proszę!