Moje smutki

28.10.12, 17:11
Nie jestem zbyt radosną kobietką.Czuję się osamotniona.Dzieci wyjechały na studia, dom pusty,mąż zajęty sobą,swoją pracą dla mnie ma mało czasu.Mam ciężkie dni nie potrafię sobie z tym radzić.Całe moje dotychczasowe życie było podporządkowane rodzinie, a co teraz?Wiem że muszę znależć dla siebie nowe zajęcia ,żeby móc normalnie żyć i cieszyć się życiem ale to takie trudne.Brak mi oparcia w kimkolwiek
    • misia007 Re: Moje smutki 28.10.12, 17:29
      Taaa,czułam się podobnie 7 lat i to ma nawet nazwę "syndrom pustego gniazda".Wtedy właśnie zainteresowałam się forami internetowymi i bardzo mnie to wciągnęło.Tak na początek powinnaś znależć sobie coś nowego .Wiem ,że to nie łatwe ale próbuj.
    • amityr Re: Moje smutki 28.10.12, 17:31
      Chyba masz deprechę i to w dechę. Sagi też ostatnio coś się negatywnie zakręcił.Nikogo nie namawiam ale musisz przebywać w bardzo oświetlonych pomieszczeniach . Dużo przebywania na świeżym powietrzu.Opowiedz mężowi ,ze ci się taki jeden sąsiad podoba???Albo najlepiej idź do psychologa.
      • dwa-filary Re: Moje smutki 28.10.12, 18:01
        Jaka deprecha, dziewczyna odcięła pępowinę i w domku zrobiło się za pusto, za cicho. Może jakiś klub dla emerytów i rencistów, może uniwersytet trzeciego wieku, ale na początek jakieś psiapsióły i na kawę z ploteczkami. Obudź w sobie troszkę egoizmu, pomyśl o sobie, dobra kosmetyczka, slalom po sklepach z ciuchami, dobry fryzjer i od razu uśmiech na twarzy się pojawi. Możliwości jest mnóstwo w zależności od możliwości finansowych. Głowa do góry smile
        • polnaro Re: Moje smutki 28.10.12, 21:18
          Dokładnie jak Filary polecają smile, wychodź z domu, poszukaj ciekawych okazji, osób z podobnymi problemami ..... i wiedz, że sama sobie pomożesz najlepiej, będąc aktywną, zadbaną.
          Co byśmy nie robili, to i tak, z wiekiem, okresy depresyjne będą na nas czyhać. Każdy tego zasmakował lub zasmakuje sad, nie wolno się poddać.
          Mnie wyciąga z dołka myśl, że może być gorzej, a wyobraźnię mam, że ho, ho....., a np. na różnych chorych też się mogę napatrzeć, bo okazji mi nie brakuje.
          • natla Re: Moje smutki 28.10.12, 21:54
            Podpisuję pod dziewczynami. Wyzwól z siebie egoizm. Zacznij żyć wreszcie dla siebie.
            No i pomyśl o dzieciach. One są już samodzielne, nabierają doświadczenia, pewnie są szczęśliwe, a jak sobie nie daj Boziu łapki poparzą, to wrócą. Przynajmniej na chwilę.
            Psycholog.....hmmmm.....po co. Masz nas! big_grin Pisz co Cię gnębi, wywalaj to z siebie, tak na bieżąco. To pomaga. A my, ludzie już z doświadczeniem życiowym, może coś Ci podpowiemy.
            To naprawdę tu działa. Niejednokrotnie pomogło.
            • kla-ra Re: Moje smutki 29.10.12, 08:40
              Dwa filara dobrze radza +++++++
              Psycholog - powie Ci to samo co Dwa filary ale po 5 -ciu wizytach.
              • kla-ra Re: Moje smutki 29.10.12, 08:48
                Jeszcze jedno.
                Maz ma prawo byc w podobnym nastroku do Twojego.
                Czas na zmiany.Chata wasza.Wyprawa po piekna bielizna,swiece,dobry film,dobry trunek!!!
                Badz piekna w domu.A co Ci ubedzie wychodzac po meza do pracy i zabranie Go na maly posilek do baru,restauracji ????
                To Wasz czas ,Wasze 5 minut Jak to wykorzystacie zalezy tez od Ciebie!!!
                • pierogi_z_jagodami Re: Moje smutki 29.10.12, 09:34
                  Tak
                  Znajdź w sobie pasję , jakieś hobby, nowi ludzie, nowy czas, nieco uśmiechu i uniezależnienie się od rodziny, która nie zaspokaja twoich potrzeb. i już.
                  • misia007 Re: Moje smutki 29.10.12, 09:51
                    W sumie ten okres może i powinien być bardzo przyjemny.W pewnym momencie dojdzie do Ciebie że zaczynasz żyć dla SIEBIE i powoli się wszystko ułoży.
                    • kla-ra Re: Moje smutki 02.11.12, 14:06
                      Przeczytalam wszystkie rady dla zdesperowanej kobiety.
                      Przypomnialy mi sie starsze kolezanki z poprzedniej pracy.Mialam takie 30+ kiedy kolezanka miala 50+ i byla przed emerytura.Dzien w dzien o godzinie 15-tej przychodzil po Nia maz.Bywalo ze z kwiatkiem.Ona w skowronkach z usmiechem na twarzy biegla do Niego cmok,cmok.Trzymajac sie za rece wychodzili.Komentarze kolezanek byly bardzo nieprzychylne typu : Wygupiaja sie,udaja nastolatkow...
                      Ja bylam oczarowana.Patrzac na NICH widzialam moich rodzicow.Tez trzymali sie za rece kiedy wychodzili z domu na spotkania,lub imprezy.
                      Takie sentymentalne niby NIC ale dajace do myslenia)))
                      • polnaro Re: Moje smutki 04.11.12, 11:48
                        Pewnie, może to i fajne, i nic tylko pozazdrościć - jednak kto co lubi.
                        Czytając nie da się odpędzić natrętnej myśli 'czy ten facet miał swoje pasje, własne życie'? czy żył w uzależnieniu od żony? Jeśli nawet był już emerytem, to musiał tak organizować swój czas żeby żonę 'odebrać' jak dziecko z przedszkola.
                        Ech, jakiś marudny mam nastrój, ale nie chciałabym męża depczącego mi wciąż po piętach.
                        • misia007 Re: Moje smutki 04.11.12, 12:58
                          Faktycznie marudny masz nastrój.To wielkie szczęście jeśli po latach wspólnego "na dobre i na złe" potrafimy się cieszyć towarzystwem partnera, partnerki.Ja myślę,że ten facet ...zwyczajnie to lubił.
                          • izis52 Re: Moje smutki 04.11.12, 18:30
                            Po mojemu wszystko bez przesady. Nie nudzimy się w dwójkę, ale też, aby 24 godziny dziennie za łapki się trzymać i deptać sobie po piętach ? To grozi utratą indywidualnej osobowości, a przecież to podstawa dobrego związku i wzajemnej fascynacji.
                            • filip505 Re: Moje smutki 04.11.12, 23:28
                              ....izis,polnaro,mam nadzieje ze wasz punkt widzenia tolerujecie
                              u swoich wybrancow ,osobiscie nie lubie nadopiekunczosci
                              ze strony zony tez,dla mnie zwiazek to dwie indywidualnisci,
                              tolerujace sie,wspierajace,ale nie upodabniajace sie do siebie,
                              choc po latach i tak to nastepuje w jakims zakresie,
                              jednym slowem zyj i daj zyc innym,ich zyciem,
    • hanusia_7 Re: Moje smutki 06.11.12, 10:00
      Wszyscy tutaj udzielili już dobrych rad, ja napiszę tylko tyle, że czasami chciałabym znaleźć się w twojej sytuacji. Tak, tak. Jak to się mówi, każdy kij ma dwa końce. U mnie zanim wszyscy opuszczą dom, będę już sedziwą staruszką, która nie będzie miała sily i ochoty wyjść z domu. A teraz? 50+ na karku, a ja wciąż biegam na spotkania, zebrania, wywiadówki, odrabiam lekcje, a czas wolny mam wtedy jak dzieci są w szkole, lub śpią. O wyjściu z domu bez ' ogonków' nie ma mowy, wciąż brakuje czasu dla siebie, na swoje hobby, o spotkaniu z rówieśnikami mogę zapomnieć. W nieco starszym gronie spotykam się, owszem- z dorosłymi dziećmi. Czyli wciąż dzieci, tylko dzieci i zawsze dzieci. I puste wieczory, bo po śmierrci męża, nawet nie ma z kim pogadać. Chcesz się zamienić? Chyba nie. Tak więc uszy do góry i .....żyj pełnią życia na własny rachunek.
      I jeszcze ....witam wszystkich po przerwie.
      • xy.5 Re: Moje smutki 06.11.12, 10:40
        Witaj,mam nadzieję,że twoje smutki to rzecz przejściowa i szybko się z tym uporasz przy tylu dobrych radach ja niewiele mam do dodania.Na wszelkie smutki zawsze pomaga mi jakaś dobra książka i to,że zupełnie przypadkiem w coś sama "się wkręcam".Dzieci mam dorosłe i wszystkie poza domem ale czasu nie mam tym bardziej.Po przejściu na emeryturę jeszcze bardziej nie mam czasu-jeżdżę do mojej mamy i staram się pomagać w czym się da.Faktycznie zajmuję się dwoma domami na ile się da;wpadam do koleżanek na pogaduchy i one do mnie wpadają;grono znajomych bliższych i dalszych jakoś mi się rozszerzyło i żyję nie tylko swoimi sprawami ale i moich przyjaciół.Życzę pogody ducha i wszystkiego co dobre;serdecznie pozdrawiam.
        • misia007 Re: Moje smutki 06.11.12, 15:25
          Witaj Hanusiu, miło Cię znowu poczytać.No rzeczywiście zajęta jesteś mocno ale to też ma swoje zalety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja