O godne umieranie

10.11.12, 13:27
o poszanowanie praw pacjenta walczą lekarze.Obecnie maja obowiązek ratować życie ,za wszelka cenę, nawet za cenę cierpień pacjenta ,nawet w przypadkach beznadziejnych.Chcą mieć jasność kiedy im wolno odstąpić od terapii podtrzymującej ,chcą by pacjent mógł wyrazić swoje zdanie.
Nie wiem czy wiecie ,ze zużycie silnych opioidów, które stanowią standard w leczeniu bólu nowotworowego, jest w Polsce 4-5 krotnie niższe, niż w krajach Unii Europejskiej? Co to znaczy ,ano to,że chorzy umierają w cierpieniu a nie muszą.I o tez trzeba walczyć bo to ważne dla każdego z nas.Nie chciałabym zakończyć życie bez świadomości, podtrzymywana sztucznie przez urządzenia, nie chciałabym tez cierpieć jeśli leki, terapie mogłyby mi przynieść ulgę.Patrzyłam na śmierć rodziców, bezradnie ,bezsilnie czekając na koniec.To powinno się zmienić.
    • natla Re: O godne umieranie 10.11.12, 13:58
      Ja jestem absolutnie za! Kiedy mi Ojciec umierał, to go "po znajomości" uratowali, wsadzili na OIOM, podłączyli kilka urządzeń, była sieć rurek i jeszcze 10 dni żył bez świadomości.......no właśnie, tego nie wiem i to mnie męczy dniami i nocami. Powiedziano mi też po znajomości, że istnieje taka możliwość, iż odczuwał świat zewnętrzny. A ja tak chciałam usłyszeń kłamstwo od profesjonalisty.......
      Jest jednak szkopuł. Ojciec już nie mógł decydować, a ja, gdyby mnie kto zapytał naprawdę nie wiedziałabym, co odpowiedzieć. Odłączyli Go po 10 dniach, chyba. Nie zapytałam, czy to ich decyzja, czy Tata "się sam odmeldował". Nie chciałam znać tej prawdy.
      • misia007 Re: O godne umieranie 10.11.12, 14:25
        Autorzy projektu postulują dwa rozwiązania.Testament życia w którym oświadczamy,że nie wyrażamy zgody na tzw"uporczywą terapię" i pełnomocnik medyczny czyli osoba upoważniona przez nas do podejmowania decyzji.Cóż co do mojego taty to mam podobne odczucia jak Ty.Tez nie wiem czy sam odszedł ale ja bym chciał żeby mnie zapytano.Bo jesli nie ma nadziei to ...decyzja narzuca się sama.
        • filip505 Re: O godne umieranie 11.11.12, 04:34
          ....nie jestem taki pewien misiu,niedawno przerabialem to
          przy smierci mamy,do dzisiaj mam rozterke moralna ze nie
          pojechalem gdy byla w stanie agonalnym,pojechalem na
          pogrzeb,mowilem ratujcie mi mame za wszelka cene,nie
          chcialem rozumiec ze sa granice,choc wiem ze rodzenstwo
          i ojciec robili co mogli i mamy w rodzinie kilku lekarzy,
          uwazam ze powinno byc jakies ustawowe rozwiazanie,
          nigdy bym nie podjol decyzji o usmierceniu mamy,choc o
          sobie taka decyzje podjolem,wiem sprzecznosc,
          • misia007 Re: O godne umieranie 11.11.12, 13:43
            Filipie w tym projekcie nie chodzi o eutanazję ale o zaprzestanie tzw, uporczywej terapii jeśli nie ma już nadziei i zastąpienie jej opieką paliatywną pozwalającą odejść bez bólu.
            • pierogi_z_jagodami Re: O godne umieranie 11.11.12, 13:57
              Misiu, eutanazja się dzieje, tylko niejawnie, to może niedobrze, bo czasem ... można przekroczyć jakieś granice będąc poza kontrolą, ale to się dzieje, zwłaszcza w stosunku do osób samotnych, o których nikt nie walczy
              • misia007 Re: O godne umieranie 11.11.12, 14:17
                Wiadomo,różnie bywa ale czasem tylko to można już zrobić.Wiesz mi pierogi trudno patrzeć na czyjeś cierpienie i co, odwrócić wzrok,nie zrobić nic.Nie myśl tylko ,że kogoś uśmierciłam ale sama chciałabym mieć pewność ,że odejdę bez bólu.Bardziej przeraza mnie cierpienie niż sama śmierć.
                • pierogi_z_jagodami Re: O godne umieranie 11.11.12, 16:04
                  Ja chyba uśmierciłam słowem. Kiedy umierał mój dziadek, wszyscy udawali że jest ok i będzie zdrowy i żył, wszyscy oprócz mnie. Jako jedyna przyznałam dziadkowi rację i normalnie się z nim pożegnałam, tak jak chciał, na zawsze. Potem mi się wydawało, że wydałam na niego wyrok. Miałam poczucie winy.
                  Po latach stwierdziłam, że jednak dobrze się stało, bo chociaż ja przy nim byłam i dałam mu siłę i akceptację. Podobno umieranie sporo wymaga od ludzi. Można powiedzieć, że przyłożyłam do tego rękę samą zgodą. Byłam przeciwna wysyłaniu go do szpitala, zapadł tam w śpiączkę i już się nie wybudził, tylko go wymęczyli. Chciałam żeby sobie poleżał w domu i umarł w spokoju. To była moja zgoda na jego odejście, na eutanazję de facto.
                  • amityr Re: O godne umieranie 11.11.12, 16:20
                    Musze jednak odpocząć. Ludzie dajcie sobie na luz. Zaduszki już były. Kot zachorował komuś, czy jak. Pa.
                  • misia007 Re: O godne umieranie 11.11.12, 16:57
                    Jak to jest z umieraniem to się kiedyś przekonamy ale już wiem,że czasem śmierć jest wybawieniem,błogosławieństwem i ze umierający często jej pragnie, pragnie jak....odpoczynku.I wtedy potrzebuje akceptacji i wsparcia a nie pocieszenia.
              • filip505 Re: O godne umieranie 11.11.12, 18:00
                ....wiem misiu,ale to bardzo boli,wolalbym chyba
                zeby ktos taka decyzje za mnie podejmowal,kazdy
                lekaz pogotowia takie decyzje w zyciu podejmowal,
                zaprzestanie reanimacji,choc to ciut inna bajka,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja