pierogi_z_jagodami
24.05.13, 07:23
Jakiś nieprawdopodobny zepsuty gwizdek nadaje mi od wczoraj za oknem wśród drzew. Chwilami jest nawet irytujący, szczęśliwie od czasu do czasu odpoczywa. Ponieważ pierwszy raz usłyszałam coś podobnego, dawaj szukać co to za stwór. Stwora nie znalazłam. Może to jakiś egzotyczny uciekinier z klatki zaszył się wśród topoli i kasztanowców i nadaje? Dźwięk ma taki jak popsute urządzenie, chrapliwy gwizdek przerywany z regularnością niemalże elektroniczną.
Przy okazji znalazłam taką stronkę
fundacjarazem.org.pl/ptasieradio/atlas.html
I zasłuchałam się na amen, przypomniałam sobie wszystkie dźwięki jakich słuchałam leżąc sobie na miedzy, skowronki, trznadle.
A w lesie śpiewały słodko wilga, sikorki, pokrzewki, drozdy, zięby i rudziki.
Nie wiedziałam, że kruki maja takie piękne trele.
Przeniosłam się z mojego pokojowego sanktuarium w kompletnie inny czas .
Sad u babci i kosy!
O gołębiach nie wspomnę. Nie wiem czemu nie ma nigdzie moich ukochanych synogarlic.
Na koniec doszłam do wniosku że te dziwne dźwięki wydawały pewnie sroki, mają wyjątkowy talent do naśladowania i wykrzykiwania najdziwniejszych rzeczy.
Sami posłuchajcie i niech wyobraźnia wam dopowie najpiękniejsze rzeczy jakie tylko się macie gdzieś wkitrane w pamięć.
Moją faworytka jest zdecydowanie wilga -słodko mi sie kojarzy, zawsze słuchając jej chciałam móc śpiewać tak słodko jak ona pogwizduje (zauważcie że wilga na ogół działa z kukułką w tle), no i słowik. A waszą?
I znalazłam synogarliczkę