Dodaj do ulubionych

50 lat i wszystko od nowa

07.06.20, 14:49
Wciąż się waham. I chciałabym poznać Wasze zdanie.
Czy zaczynać życie w nowym kraju. Od 3 lat żyje między dwoma krajami. Wciąż odwlekam przeprowadzkę do Francji. Tu mam syna ,który kończy szkołę średnią,a tam mam człowieka, z którym chce być. Tu mam pracę i 8 lat do emerytury,a tam mam tylko Jego. Z językiem też u mnie nie najlepiej. Obawiam się czy to nie jest za późno na zmiany tak drastyczne.
Obserwuj wątek
      • longinazpoznania Re: 50 lat i wszystko od nowa 07.06.20, 17:12
        Mój syn nie ma nic przeciwko temu. To we mnie jest opór, że nie będzie go obok mnie. Uczę się tego języka jest mi trudno,ale nam dużą motywację. Wciąż wyszukuję powodów,żeby odwlec. Jednak wiem ,że muszę na coś się zdecydować.
        • x94x Re: 50 lat i wszystko od nowa 07.06.20, 17:45
          Moje dzieci ( jak poszły na studia) to też nie widywałam ich za często, ze 4 -5 razy w ciągu roku. Ty przyjedziesz dwa razy w ciągu roku, on do was 2 razy, dacie radę! Podoba mi się Francja, mogłabym tam mieszkać. Teraz( gdy odjeżdżały z podwórka) też się popłakałam, zazwyczaj żegnałam je na dworcu. Syn poradzi sobie, to tylko nam( rodzicom się wydaje), że bez mamusi dzieci sobie nie poradzą. Moja była jeszcze niepełnoletnia, gdy poszła na studia. Sama byłam pół roku na studiach za granicą, nie było wtedy telefonów i dałam radę. Jeśli jesteś szczęśliwa z tą połówką jabłka z Francji, to nie patrz na pracę, przecież kiedyś dostaniesz emeryturę. We Francji jest dużo Polaków, poznasz nowych ludzi, Francuzi są też mili i sympatyczni, byłam dwa razy we Francji, w sumie półtora miesiąca, dobrze się tam czułam.Teraz jest tam na pewno gorzej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Powodzeniasmile
    • engine8 Re: 50 lat i wszystko od nowa 07.06.20, 22:09
      Z perspektywy emigranta.?
      To juz nie chodzi o odleglosc czy czestotliwosc widywania dzieci - z tym mozna sobie poradzic.
      Przesadzanie starych drzew niestety rzadko sie udaje... ale sie udaje kiedy sie go przesadzi zna wlasciwy i dobrze przygotwany grunt. Jadac musisz sie czyc w 100% byc w stanie zyc i poruszac w tym spolecznestwie samodzilenie...Wtedy bedziesz sie szybciej adoptowac i lepiej oraz pewniej czuc..
      Nigdy w zycie nie zostawilbym dziecka samego (zwlaszcza bez matki) zanim nie skonczy studiow i sie nie usamodzielni...
      Dzieci obecnie dojrzewaj wolniej i jest 100x wiecje pokus i okazji do zejscia z dorgi bez parasola rodzica a zwlaszcza Matki..
      Ale sprobowac zawsze warto pamietajc o niezamykaniu sobie drogi powrotnej.
      Jednak ja bym sie najpierw intensywnie uczyl jezyka aby byc w nim bieglym w pisaniu czytaniu, i konwersacji czyli niezaleznym i wiedziec co sie dookola dzieje
      Zdopingowalbym syna do tego samego - jezyk to skarb i jak wyjedziesz to kto wie co bedzie na jego drodze a jezyk otworzy my horyzont
      A za 4 - 5 lat bym doopiero zdecydowal.... Co nagle to po dibale i co sie odwelcze to nie uciecze.
      Gdyby do mnie przyjechala kobieta ktora wiedzac gdzie i po co jedzie i nie potrafila zainwestowac w siebie i znajomosc jezyka aby sie do tego przygotowac to jej "wartosc" , podejscie i wszytko inne duzo straciloby na warotsci.. Bo na co liczyla?
      Zbyt wiele widzilaem przypadkow wlasnie takich - zupelnie co innego jest sie widywac od czasu do czasu a co innego zyc na codzien w obcym jezykowo i kulturowo kraju...Relacje zmienia sie drastycznie.
      A jadac bez jezyka stajesz sie nie partnerem ktory ma pomagac a dzieckiem ktorym trzeba sie na codzien opiekowac.... i to sie moze szybciej niz nam sie wydaje znudzic.. i co wtedy?
      Zrobisz co chcesz i na pewno nie takiej rady oczekiwalas ale takie sa niestety realia.. a tu akurat czas bedzie prcowal chyba dla Ciebie..
      Zycze powaznego zastanowienia sie, analizy i dobrej decyzji...
    • pixma59 Re: 50 lat i wszystko od nowa 08.06.20, 10:12
      W życiu na nic nie jest za późno , szczególnie na to by być szczęśliwym. Należy tylko wziąć pod uwagę, że jest to inny kraj, czynnik kulturowy i społeczny może nam przysporzyć kłopotów. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, brak odwagi na coś nowego sprawia, że człowiek traci pewność siebie. Gdy przełamiesz tę barierę wszystko będzie prostsze. Dziecko nie może być przeszkodą do osiągnięcia naszych celów, masz syna, który zapewne będzie dalej kontynuował naukę (studia), samotność będzie Cię dobijać. Odwagi, jest to trudna decyzja, myślę, że warto w tym wieku skupić się na sobie i zadbać o swoje szczęście. Życzę powodzenia.
      • engine8 Re: 50 lat i wszystko od nowa 08.06.20, 19:26
        No wlasnie....
        Najwazniesze to nasze szczescie - nawet jak jest kosztem innych.. Zyje sie raz i niech sie kazdy soba zajmuje.. Niestety dla wielu glupich Matek szczescie dzieci a takze ich niszczescie to 90% ich szczescia i nieszczescia ale sa i takie madrzejsze i bardzieje postepowe i tak nie uwazaja..
        Dziecko nie moze byc przeszkada wiec jak sie zajdzi w ciaze i to nie pasuje to sie robi aborcje, potem jak dziecko przeszkadza w karierze czy szczesciu osobistym to sie go oddaje gdzies tam... a jak juz potrafi samo jesc i jeszcze zaczyna pyskowac to wtedy trzeb sie p prostu zajac soba.
        Syna spokojnie mozna zostawic - da sobie rade, Mama podesle kase, koledzy narkotyki i da sobie rade.. Potem najwyzej jak juz bedzie na ulicy to znajdzie sposob aby zwiac za granice do Matki ...

        Ale jak piszesz "W życiu na nic nie jest za późno , szczególnie na to by być szczęśliwym." A wiec moza spokojnie to zrobic w wieku 55 czy nawet 60 lat? I byc naprawde szczesliwym zamiast to robic przedwczesnie i jedynie sie ludzic ze to szczescie.?

        • pixma59 Re: 50 lat i wszystko od nowa 08.06.20, 19:52
          Myślę, że masz dzisiaj zły dzień, nie wiem czy to pogoda na Ciebie tak działa, czy jest może jakiś inny powód? Wszystko można zrobić, wystarczy tylko chcieć. Więcej optymizmu w życiu, patrzenie na świat w czarnych kolorach przynosi pecha. Jeśli nie jesteś szczęśliwy, tracisz czas.
          • engine8 Re: 50 lat i wszystko od nowa 08.06.20, 20:44
            Widziszm a jak jestem bardzo optymistyczny i szczesliwy poniewaz postepwalem tak jak pisze..
            A dzien mam super... Pogoda? Idealna +23C chmurki na niebie nie ma... ptaszki spiewaja, piwo chlodne.
            Wszytko mozna i wystarczy chciec - ale pozostaje pytanie czy to wszytko co mozna to na pewno zawsze warto i za jaka cene?

            Swiat jest piekny tylko ze my go komplikujemy i swoim zchowaniem - zwroconym jedynie na siebie niszczymy.

            Podejrzewam ze Ty chyba nie masz dzieci ?
            • pixma59 Re: 50 lat i wszystko od nowa 09.06.20, 08:07
              Niektórych podejrzliwość gubi i lubią wyciągać mylne wnioski. Może to zimne piwko, nie pobudza zbytnio twórczego myślenia u Ciebie. Moje dzieci usamodzielniły się i nigdy nie było z nimi problemów, to kwestia dobrego wychowania i genów po rodzicach.
      • engine8 Re: 50 lat i wszystko od nowa 08.06.20, 20:59
        Mozliwosci teoretycznie zawsze sa ale podejrzewam ze raczej sa one niepraktyczne i nierealne.. i na pewno bylo rozpatrywana..

        Na temat bezpieczenstwa mozna dyskutowac - ba ja na uwazam ze tu gdzie mieszkam z Stanach jest o wiele bezpieczniej niz w 95% miejsc w Polsce i to bezpieczniej i w domu i na drogach.
        A to ze taniej - to moze wcale nie miec znaczenia...
        Generalnie zycie w Polsce jest bardziej stresujace i na codzien trudniesze chocby ze wzgledu na infrastrukture, biurokracje i stosunki miedzyludzkie.... O sluzbie zdrowia nie wspomne...
        No zalezy gdzie we Francji... bo i pogoda/klimat moze miec znaczenie.
    • x94x Re: 50 lat i wszystko od nowa 09.06.20, 08:19
      Podałaś za mało informacji. Czy Twój syn ma rodzeństwo, ojca, bliskie mu osoby ( oprócz Ciebie), na które będzie zawsze mógł liczyć w Polsce. Mam dwóch młodszych braci, byli podatni na negatywne wpływy środowiska, choćby namawianie do alkoholu. Dużo godzin poświęciłam na rozmowy z nimi. Mieszkałam długo w domu rodzinnym ( do 27 roku życia) Nie poszli w ślady niektórych kolegów, skończyli studia, mają dobrą pracę i szczęśliwe rodziny. To nie były łatwe rozmowy. Przeczytaj 5 razy porady Engine8 ze zrozumieniem. Ja bym nie mogła mieszkać w mieście. Ostatnio, gdy byłam u córek, to myślałam, że zwariuję od tych zgrzytających tramwajów. Każdy ma swoje miejsce na ziemi, mnie w Polsce jest dobrze, ale tu, na tym zadupiusmile Kiedyś koleżanka do mnie przyjechała z " wielkiego" miasta Tarnobrzega i rzekła takie słowa: "Jakie tu zadupie! Co ty tu robisz?" Odrzekłam z uśmiechem: " mieszkamsmile "

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka