Dodaj do ulubionych

bogata 50 latka skazana na samotność?

04.07.20, 09:21
Oczywiście bogactwo to rzecz względna. Ale sytuacja jest taka, że własną pracą, zaciskaniem zębów, ciągłą nauką, latami oszczędzania i inwestowania dopracowałam się jakiegos tam majątku pozwalającego na swobodne, w miare dostanie życie, w tym to co kocham czyli podróże, narty, żagle. Dodatkowo od 2 lat ma świetną pracę, rozwijającą i dobrze płatną, auto służbowe itp itd., ale do tego się nie przywiązuje, bo taka "posada" to rzecz koniunkturalna. Jutro mogę jej nie mieć. Ale poduszka finansowa jest.

Jestem nieformalną wdową i mam dwoje nastoletnich dzieci. Dbam o siebie, ćwiczę i trzymam formę. Jestem dośc wysoka i lubię wysokich, co od razu eliminuje jakąś tam pule kandydatów. Od jakiegoś czasu zaczęłam aktywnie szukać partnera na jesień życia. I co ? Kilka doświadczeń - podobny schemat. Jak już "zaiskrzy" w sensie fizycznym, to okazuje się, że facet jest po kilku związkach, zero kasy przy duszy (byłe żony / partnerski / dzieci wzięły majątek), obciążony alimentami i bez mieszkania. I choć panowie są naprawdę inteligentni, wykształceni i mili (inaczej by nie zaiskrzyło), to po jakimś czasie okazuje się, że nie czuję się dobrze w takim związku. Nie czuje się bezpiecznie, swobodnie.. krępuje mnie sytuacja, w której coś kosztuje, np. restauracja, wyjazd itp. i wiem, że jest to dla nich spory wydatek. Nie czuje się dobrze w roki sponsora. Odbiera mi to kobiecość. Nie czuje się zdobywana, adorowana, otoczona silną ręką. Odwrotnie. To ja otaczam silną ręką factea i to zabija namiętność.

Z kolei Ci ustawieni szukają młodszych, atrakcyjniejszych partnerek i pewnie mają sporą szanse takie znaleźć. Średnio ustawionych jakoś nie znajduję, a szkoda. Dlatego pytam siebie i Was? Co robić ? Czy pogodzić się z samotnością ? Czy prbowac przewartościować swoje podejście na rzecz bycia z kimś ? Może jest to możliwe...
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka