Dodaj do ulubionych

Zmiana pracy po 50-tce ...

21.11.20, 19:50
Dobry wieczór wszystkim...
Ja z pewną dozą nieśmiałości... bo szukałam przez lupkę ale nic nie znalazłam...
Potrzebuję informacji... porady... sama już nie wiem... czy jest szansa na zmianę pracy po 50 tce?
Są pracodawcy którzy nie boją się wieku?
Pracuję od 6 lat w Biurze Rachunkowym i nerwowo wysiadam... jestem skłonna pracować za mniejsze pieniądze aby tylko uzyskać spokój i cieszyć się tym co mam ... a z drugiej strony chce pracować...bywać wśród ludzi... boję się że złoże wypowiedzenie i zostanę z niczym a 50 tka na karku...
Macie jakieś doświadczenia w tym względzie?
Obserwuj wątek
        • x49x Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 21.11.20, 20:56
          Ja mam 53 lata i niedawno skończyłam dwie podyplomówki ( w ubiegłym roku). Zdawałam egzaminy jednocześnie z dwóch kierunków, bo nie chciało mi się dwa razy jeździć, oba zdałam na 5-ki. Nie trzeba się bać nowych wyzwańsmile. Pewnie tez zależy, w jakim regionie mieszkasz. Mój brat już w tym roku 5 razy zmieniał pracę, tylko jest sporo młodszy ode mnie. Pamiętaj, zdrowia nikt Ci nie wróci. Wiesz, teraz w dobie koronawirusa będzie Ci trudniej znaleźć nową pracę.
            • engine8 Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 24.11.20, 21:41
              Podejscie znane a komuny....
              Tu sie uwaza ze jak nie zmieniasz pracy tzn ze niewiele jestes wart i nikt inny cie nie chce.
              Dlaczego np nie zmieniac pracy kiedy na kazdej zmianie zarabiasz 20% albo wiecje a robisz prawie dokladnie to samo?
                • engine8 Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 25.11.20, 17:48
                  Po pierwsze
                  Bo u was prace "dawano" i ludi sie przyzwyczaili ze jak sie cos dostanaie to niegrzecznie sie tego pozbywac.
                  Tu sie pracy szuka i sie o nia walczy wiec nie jest wstydem po zdobycie to oddc kous innemu..

                  Po drugie. Pracownik szybko sie przyzwyczaja i adoptuje zasady i uklady jakim sie kieruje do tych jakimi sie inni kieruja w stosunku do nas.
                  Kiedt pracodawaca oferowal nam prace na cale zycie i "inwestowal" w nas - na dobre i na zle, a my to przyjmowalismy ta oferte to odplacalismy pieknym za nadobne i nawet jak gdzies ktos oferowal lepsza prace to bylismy lojajni i uczciwi.
                  Czasy sie zmienily.
                  Jak pracodawca nas przyjmuje bo to sie mu oplaca na dzis a jutro nam daje kopa bo sie mu juz nie oplaca to my robimy dokladnie to samo.. zmieniamy pracodawce kiedy nam sie to oplaca i mamy w nsie czy sie oplaca pracodawcy.. A ci zdaja sobie sprawe bo zawsze kiedy sie zwalnialem to mialem pytanie "Co moglibysmy dla ciebie zrobic aby jednak nie odchodzil"

                  Tak ze u nas populrne jest na romowie kwalifikacyjnej ze potencjalny pracodawca pyta czy masz jakies pytania.. i ja zawsze pytalem
                  "Co mi WY w tej pracy mi zaoferujecie abym tu pozostal na dlugie lata ? A jesli sie to nie uda to co bede mogl sobie dopisac do swojego CV powiedzmy za 3 czy 5 lat aby "urosnac" profesjonalnie i dostac lepsza prace?"
                  Fair?
                      • engine8 Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 26.11.20, 18:39
                        Tak samo nie bedzie...
                        Nigdzie nie jest tak samo.
                        Polskie biznesy tez kopiuje USA w tym sensie tylko ze robi to z ogromna przesada i uzywa wersji takiej gdzie tu byloby to nie do przyjecia.. a glwnie to gonienie ludzi do pracy i oczekiwanie ze pracownik jest na bacznosc 24/7.
                        A mogliby zaczac kopiowac to co tu od kilkunastu lat sie widzi - nieogranczone urlopy czy "urlopy na zyczenie".... Czyli bierzesz tyle wolnego ile ci potrzeba (i na ile szef sie zgodzi oczywscie a ma obowiazek zgodzic sie na minimum ustalone).
                        Z zasady pracownicy tego nie naduzywaja i boss nie blokuje bez potrzeby..

                        U nas to nie byllo szokujace poniewaz zawsze bralo sie wolne dni "na gebe" i to z powodow choroby, kieskiego samopoczucia czy tez na potrzeby osobiste...
                        Rzeczy typu
                        "Boss, jutro ma mam sprawy do zalatwienia (np samochod w serwisie, dziecko chore, kotraktor przychodzi cos w domu robic etc) i nie bedzie mnie w pracy. Jak zdaze to sie wlacze zdalnie i jak by co to dzwon"... byly popularne.

                        Co co nie maja maja nielimitowanych urlopow maja z reguly 10 dni w roku wolnego na potrzeby osobiste. A wiec dzwonisz rano ze nie przyjdziesz bo sie zle czujesz itp.
                        Prawnie to np na chorbe mozna bylo zostawac w domu "na gebe" do 3 dni a po 3 dniach chcieli aby oficjalnie zglaszac i wtedy placen ma sie z ubezpieczenia... ale zaden zaklad tego nie egzekwowal i ja w ciagu ponad 30 lat pracy ani razu nie bylem na takim chorobowym chociaz zdazalo sie ze bylem chory tydzien czy wiecej... zwykle bylo. " przykro nam ze sie zle czujesz....siedz w domu i jak wydobrzejesz to wracaj"

                        Kiedys ide do szefa i mowie "Sluchaj, Ojciec w Polsce w szpitalu, nie wiem jak dlugo pociagnie a nie mam juz urlopu i chyba musze wziac z tydzien bezplatnego i zaplanowac aby poleciec."
                        On na to :
                        "Ty chyba na glowe upadles - wsiadaj rano w samolot i lec- nie czekaj.. a urlopem sie nie martw. Na takie rzeczy sie urlopu nie marnuje i takich rzeczy sie nie odwleka.
                        Bezpiecznego lotu. Mam nadzije ze to bedzie podroz "bez potrzeby" i do zobaczenia za 2 czy 3 tyogodnie - jak bedziesz musial zostac dluzej to daj znac
                        Zabierz komputer i od czasu do czasu wlacz sie to sie bedzie liczyc ze pracujesz zdalnie smile "
                        Wszystko opiera sie na wzajemnym zaufaniu.
                        I jak tutaj podpadniesz pod tym wzgledem ze klamiesz czy kombinujesz czy prbujesz wykorzystac sytem? to swiat biznesu jest maly i wiadomosci kraza i czesto mozesz sie pozegnac z kariera. A to wszytko m in dlatego ze nie tylko pracownicy ale i bosowie zmieniaja prace czesto i praktycznie ma sie znajomych z ktorym sie pracowalo poprzedni gdzies tam w wiekoszsci zakladow..
                        Aha i najbardzoj popularna i legana zmian pracy to poprzez znajomisci i kontakty osobiste....
                        Osttantia prace to dostalem tak ze zadzwonilem do zaklady gdzie dyrektorem byla koleznak z prace sprzed 15 lat i pytam o pozucje ktora widzialem w oglszeniu. On na to
                        "E to dla ludzi nieznanych, Dla ciebie mam chyba cos lepszego. Wapadnij jutro pogadamy i pogadasz a bylymi kolegami i bedzie wiedzial czy chcesz ta prace.... Jak chcesz to praktycznie Twoja... "
                        Wpadlem i siedzilame tam caly dzien bo nie moglismy sie z kolegami nagadac - nikt nie probowal udawac ze to rozmowy "kwalifikacyjne" ich interesowalo jak spedzilem te 15 lat - jak zona i dzieci itp....
                        A zaklad ogromny - zatrudnial chyba ponad 50 tys ludzi...

                        W Polsce chyba na razie to nie do pomyslenia? Slysze ci zdalnie pracujacy u was sa monitorowani bez przerwy czy siedza przy kmputerze bo jakis ludzi nie sa przekonani czy prac zdalna to tez praca?
                        A praca zalatwiona bez konkursu czy po znajomisci to przestepstwo..
    • pixma59 Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 23.11.20, 13:04
      Szansa jest, ale musisz mieć dużo odwagi i determinacji. Nie jest to łatwe, szczególnie, że pracodawcy zwracają uwagę na wiek, ale też i plusy z wieku wynikające. Kobieta po 50-tce nie skupia się na macierzyństwie, bo natura sama już o tym potrafi zdecydować, z racji wieku ma doświadczenie zawodowe, dzieci, o ile są to raczej samodzielne, itd. Najpierw proponuję wyszukać nowe miejsce pracy, zaklepać i na porozumieniu stron rozwiązać starą umowę. Pracodawcy rzadko kiedy stwarzają problemy z odejściem jeżeli już jesteśmy zdecydowani, choć bywają też i złośliwcy, do szpiku kości upierdliwi. Zapewne dobrze znasz swojego pracodawcę i potrafisz to ocenić sama. Życzę powodzenia, do odważnych świat należy.
    • awi.ka Re: Zmiana pracy po 50-tce ... 09.12.20, 10:57
      jenyyy, czego Ty się boisz? ja mając lat 50 ( a było to 10 lat temu) zmieniłam całkowicie zawód, od tamtej pory 2 razy zmieniłam pracę , a rok temu chciałam odejść do innego pracodawcy - zatrzymali mnie podwyżką.
      zawód mam pokrewny.smile
      jeśli jesteś fachowcem w swojej dziedzinie wiek nie ma znaczenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka