Dodaj do ulubionych

Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery...

20.11.04, 17:34
Wlasnie wrocilem ze spaceru i postanowilem rozpoczac ten watek
"podrozniczy".
Nawet jako maly chlopak fascynowaly mnie inne kraje i "podrozowalismy"
wtedy z kolega palcem po mapie.

Chcielismy wtedy nawet uciec gdzie "pieprz rosnie"

Otoz na tym mym spacerze natknalem sie na "california pepper tree"-
co znaczy "kalifornijskie drzewo pieprzowe".. hmm dziwny
zbieg okolicznosci .... zyczenie sie spelnilo.

Jutro zabieram "rodzinke" do Las Vegas. Czy wiecie ze Las Vegas
jest numer 1 atrakcja turystyczna w swiecie?
Obserwuj wątek
        • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 01:16
          W jednym z postow bylo pytanie o tym co mozna robic w Las Vegas..
          Hmm...
          Wyczuwam w tym pytaniu ironie ale mimo to postaram sie
          odpisac.
          Osoba ciekawa zycia moze zobaczyc wiele rzeczy.
          Podam pare przykadow
          - olbrzymia ilosc hoteli zgromadzona w wiekszosci przy jednej ulicy Las Vegas
          Blvd
          - roznorodnosc architektury, od zwyklych szescianow do fanatazyjnego hotelu
          Bellagio
          - niesamowita kolorystyka tej glownej ulicy zarowno w dzien jak i w nocy
          - dla szukajacego dreszczyka emocji hazardzisty- setki roznych podniet
          - dla przeciwnika hazardu- ciekawe jest obserwowanie tych co z blyskiem w
          oczach graja
          - dla smakoszy (pisze tu o jadle) setki restauracji na wyciagniecie reki
          - dla milosnikow muzyki popularnej – znani w swiecie artysci
          - dla milosnikow rozrywki tzw lekkiej – dziesiatki „show” te w stylu paryskiej
          Olimpii tez
          - dla milosnikow boksu- duzo wrazen
          - dla milosnkow fotografii- niesamowite scenerie
          - dla milosnikow przyrody- ciekawy ogrod botaniczny w Bellagio
          - dla milosnikow malarstwa- bogata wystawa obrazow w Bellagio
          - dla milosnikow spacerow- dluga ulica Las Vegas Blvd i darmowe atrakcje przed
          hotelami
          - dla milosnikow czekolady- darmowa wycieczka w fabryce czekolady(z
          probowaniem wlacznie)
          - dla milosnikow golfa – olbrzymie pola golfowe
          - dla mlodych par- mozliwosc wziecia slubu w samochodzie
          - dla milosnikow muzeum- Liberace Museum, Natural History Museum, Las Vegas Art
          Museum,Old Las Vegas Mormon Fort (najstarszy fort w stanie Nevada)

          -dla milosnikow podrozy – punkt wypadowy do Grand Canyon (autobusem,
          helikopterem lub samolotem)
          -dla milosnikow natury – olbrzymia zapora wodna, Lake Mead ( najwieksze jezioro-
          zbiornik zbudowane przez ludzi na terenie USA), Red Rock Canyon
          - dla milosnikow sportow zimowych – osrodek narciarski w niedalekich gorach

          To tylo co udalo mi sie zapamietac
          • axsa Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 08:16
            august2 napisał:
            > Osoba ciekawa zycia moze zobaczyc wiele rzeczy.

            To zdanie oddaje sedno sprawy.
            Jestem szczęśliwa, bo nauczono mnie nie tylko patrzeć, ale i widzieć.
            Kocham wiele miejsc i umiałabym zobaczyć wiele w trakcie podróży na drugi
            koniec świata i potrafię zauważyć np. w pobliskim parku, sprawy i zdarzenia
            niewidoczne dla innych.
            Dzisiaj piękna, mroźna pogoda, więc będzie wyjazd do lasu, a tam długi spacer.
          • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 08:57
            Ja już proszę o Grand Canyon i zaporę. Tylko jak to zrobić, aby być w tych
            miejscach bez tłumu ludzi?
            Na świat trzeba umieć patrzyć. Nawet w zakutej , prowincjonalnej wsi można się
            dopatrzeć ciekawych rzeczy. Ale treba mieć zainteresowania i otwartą głowę. No
            nie?
            Baw się dobrze i potem poproszę (poprosimy) o długą relację.smile
            • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 10:20
              Ja tez zycze Ci dobrej zabawy.Jak wrocisz to napisz co najbardziej Cie
              zachwycilo,co najbardziej smakowalo.

              Swietych kamieni,ktore podobno kumuluja kosmiczna energie i maja zbawienny
              wplyw na nasze zdrowie,jest na swiecie siedem.
              Mieszcza sie w : Rzymie,Jerozolimie,Delhi,Mekce,Velehradzi i w Krakowie,w
              scianie kaplicy Gereona na Wawelu-wmurowano go tam za czasow Kazimierza
              Wielkiego.Tam skieruje swoje kroki na najblizszym spacerze.
              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 10:39
                Cześć. Wreszcie przestałaś leserować!
                Potrzeba Ci energii? To nabierz jej więcej i po powrocie z Wawla (jak uczyła
                dzieci - oczywiście krótko - pewna moja nauczycielka), prześlij mi trochę. smile
                A tak poważnie, to wszelkie stare kamienie, ruiny itd. zawsze wprawiają mnie
                w nastrój refleksyjny, działają jakoś tak dziwnie. Niby tylko kamień, ale
                sprzed wieków i już wyobraźnia działa. Dlatego ubóstwiam włóczyć się
                po "starociach".
                  • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 21.11.04, 11:50
                    Wspaniale, ale pozdrów ode mnie dzisiaj choć Kopiec z bliska. Musi być piękny w
                    śniegu i słońcu. Wynocha od kompa na Kopiec! smile)

                    Szlag mnię trafia, jak prawie za każdym razem, przy kilkunastominutowej pzerwie
                    muszę się od nowa logować. Czy to normalne, czy moja nieudolność.
                      • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 25.11.04, 22:06
                        Poniewaz chcialyscie zebym cos napisal.
                        Oto jest pare zdan z mej ostatniej podrozy..

                        Do Las Vegas wyruszylismy w niedziele rano.
                        Juz po paru milach powital nas maly deszcz, ktory przerodzil sie w snieg
                        jak tylko wjechalismy na wyzsze elewacje. Ciekawe dla nas bylo to ze juz w
                        odleglosci ok 40 mil (60 km) od domu jechalismy w zimowej scenerii, niczym w
                        bialej krainie Krolowej Sniegu. Autostrada do Las Vegas prowadzi przez gory i
                        na wysokosci
                        Ok 1200 m snieg wital jadace samochody. Rejon ten nazywany tu High Desert
                        czyli “wysoko polozna pustynia” ma charakterystyczne do tego klimatu
                        Jeshua Tree (drzewa Jeshua). Wygladaly bardzo smiesznie z tymi snieznymi
                        czapkami.
                        Nie byl to wcale snieg „po pas” jak w innych rejonach kraju ale dla nas to
                        wystarczalo
                        zeby troche poogladac widoki jakie tylko spotykamy w TV.
                        Z 2 postojami dojechalismy do Las Vegas ok 2 po poludniu. W hotelu Flamingo
                        pare
                        minut trwala rejestracja -dali mi nawet nizsze ceny niz przewidywalem.
                        Moi podopieczni byli zmeczeni wiec poszedlem w poszukiwaniu jedzenia.
                        Znalazlem na dole w hotelu wloska restauracje i zamowilem 2 pizze, ktore
                        zanioslem do pokoju. Pogoda byla deszczowa ale pomimo tego poszlismy poznym
                        wieczorem na przechadzke po tej kolorowej glownej ulicy Las Vegas.
                        Zahaczylismy o hotel Bellagio (kosztowal ponad 1 miliard dol), gdzie
                        zawsze maja ciekawe dekoracje robione z zywych kwiatow- zmieniane w zaleznosci
                        od pory roku. Pomimo deszczu, mnostwo ludzi na ulicy. Mnostwo tez turystow
                        pochodzenia z Azji; jak z Chin, Japonii, Filipin i innych.
                        Jak juz podkreslalem wczesniej syn i zona sa chorzy tak wiec zawsze musialem
                        brac poprawke w planach gdyz nie zawsze czuli sie dobrze.
                        Drugiego dnia zawiozlem ich na „magic show’. Synowi
                        bardzo sie podobaly te rozne „magiczne sztuki”- z tygrysami wlacznie.
                        Potem obiad i odpoczynek w pokoju hotelowym. Oni odpoczywali
                        a ja poszedlem do hotelu Paris- gdzie jest wieza Eiffla. Jest to wierna kopia
                        Tej slynnej wiezy w skali ½- czyli dokladnie polowa. Zaplacilem bilet i razem
                        z innym turystami wjechalem winda na taras widokowy. Widok z takiej wysokosci
                        rzeczywiscie zapieral dech. Cala glowna ulica Las Vegas na wyciagniecie reki
                        a w oddali osniezone gory. Miasto Las Vegas polozone jest na pustyni i otoczone
                        ze wszystkich stron gorami. 50 lat temu byla to mala miescina a teraz wedlug
                        Statystyki najszybciej rozwijajace sie miasto w USA. Caly czas buduja nowe
                        hotele ,kasyna i oczywiscie domy mieszkalne i autostrady. Ceny domow
                        podskoczyly w tym rejonie w ciagu roku o 30%. Przecietny kosztuje cos ok 268
                        tys dol. Ceny sa wciaz atrakcyjne pomimo tego wzrostu i wciaz sa nowi nabywcy.

                        We wtorek pojechalismy na granice stanu Nevada i Arizona zeby zobaczyc
                        Hoover Dam (wielka zapora i elektrownia wodna). Zbudowana na poczatku lat 30
                        20 wieku jest do dzisiaj jednym z „cudow wspoczesnej architektury”. Ponad 200
                        metrow wysoka
                        i 200m szeroka u podstawy przedziela rzeke Colorado i tworzy najwiekszy
                        zbiornik wodny w USA. Budowana w stylu „art-deco” ktory osobiscie bardzo lubie.
                        Kojarzy mi sie ta cala architektura tej poteznej zapory z ksiazka „Atlas
                        Shrugged” by A. Rand.
                        Po poludniu powrot do hotelu, znowu obiad i odpoczynek.
                        Jako ze nie nalezymy do hazardzistow nic nie stracilismy. W wiekszosci jednak
                        przyjezdzaja tu ludzie zeby grac w nadziei na „wielka wygrana”. Gdyby tak
                        rzeczywiscie
                        ludzie wygrywali to nie mogliby przeciez zbudowac tych milardowych hoteli..
                        W srode rano wyruszylismy w droge powrotna do domu przez te pustynne tereny.
                        Widoki w czasie jazdy sa ciekawe. Dalekie gory we mgle, plaskie jak stol tereny
                        porosniete rzadka pustynna roslinnoscia. Kolor wgorz – czerwonawy sprawia
                        wrazenie ze jedzie sie jak przez jakies tereny wyjete zywcem z filmow lub
                        ksiazek fantastycznych. Po przyjezdzie spojrzalem na licznik. Przejechalismy w
                        sumie ok 900 km.

                          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 27.11.04, 21:08
                            ..wrocilem z mego prawie codziennego spaceru.
                            Lekarz zawsze sie pyta na badaniach okresowych
                            czy duzo chodze wiec zeby nie klamac musze spacerowac.
                            Mialem juz kilka razy wam napisac o pewnym kwitnacym teraz drzewie.
                            Otoz na trasie mej przechadzki widze od kilkunastu dni kwitnace
                            eukaliptusy. Drzewa te przeniesiono na ten grunt z Australii.
                            Zastanawialem sie dlaczego teraz kwitna i doszedlem do wniosku
                            ze teraz w Australii jest jeszcze wiosna. Eukaliptusy nie wiedza
                            napewno ze mieszkaja w Kalifornii i sobie teraz po koniec listopada
                            zakwitaja...

                            Tak na marginesie czy pamietacie dropsy o smaku eukaliptusowym?
                            Pamietam ze kosztowaly 50 gr.

                            A.
                                • august2 Re: Tesunia i Natla 27.11.04, 23:20
                                  en.wikipedia.org/wiki/Eucalyptus
                                  znalazlem informacje o eukaliptusach.
                                  Kliknijcie na zdjecie po prawej stronie - zobaczycie
                                  w powiekszeniu.
                                  Niedzwiadki koala to tylko w ZOO.
                                  Mozna za to zobaczyc smigajace w powietrzu kolibry,
                                  ktore popisuja sie swymi powietrznymi piruetami...

                                  A.
                                  • amcapol Eukaliptusy 28.11.04, 02:03
                                    Wlasnie wczoraj bylismy na dlugim spacerze wsrod eukaliptusow, kwitna i jak sie
                                    polamie lisc to zapach jest bardzo intensywny. Lubie te liscie przyniesc i
                                    wlozyc do szuflad, polek z ubraniami, bielizna.
                                    August2 - to nie zajrzeliscie do zadnego buffet ? Ja nigdy nie gram w LV.
                                    Maz lubi posiedziec przy maszynce. Jest tam tyle atrakcji ze bez gry ma sie
                                    sporo uciechy. W takim "Venetian" obserwowanie gondolierow wyspiewujacych arie
                                    zakochanym ktorych przeworza sztucznymi kanalami. W "Mirage" biale lwy.
                                    Niestety juz nie ma "Sigfrid and Roy" pokazu. Byl zupelnie niesamowity.
                                    W "Cesear's palace" wojna Bogow. Zachwyca technologia, specjalne efekty i wiele
                                    z tego jest za darmo.W L.V. mozna zabawic sie, zjesc i zobaczyc shows chyba
                                    najtaniej ze wszystkich miejsc swiata. August2 ma racje. Za te tanie ceny
                                    nalezy podziekowac tym co traca $ w ruletke.
                                    • august2 Re: Eukaliptusy-Amcapol 28.11.04, 02:44
                                      Witaj Amcapol
                                      Widze ze zawsze przypominasz o tym "buffet".
                                      Z tym jedzeniem to zawsze mamy problemy jezeli jestesmy
                                      z synem, ktory jak juz wspomnialem jest przewlekle chory. Musze wtedy sie
                                      przystosowywac do niego.

                                      Tak z ciekawosci sie pytam. Czy byliscie na Hoover Dam?
                                    • ka-mil Re: Eukaliptusy 28.11.04, 05:21
                                      amcapol napisała:

                                      Ja nigdy nie gram w LV.
                                      > Maz lubi posiedziec przy maszynce. Jest tam tyle atrakcji ze bez gry ma sie
                                      > sporo uciechy.
                                      --------

                                      Przyjedz do Niagara Falls - Canada , tutaj atrakcji mamy tez co niemiara a dla
                                      meza Kasyno otwarte non-stop 24 godz. , 7 dni w tygodniu , 365 dni w roku :
                                      www.infoniagara.com/d-att.html
                                      po lewej stronie sa odnosniki do atrakcji ktore czekaja na turyste np. Zegar
                                      Kwiatowy ( Floral Clock ) ktorego tarcza to 16 tys. roslin i kwiatow zmieniane
                                      dwa razy w roku .
                                        • pia.ed Re: Eukaliptusy 28.11.04, 20:24
                                          Ze Skandynawii mozna pojechac i zobaczyc np. Niagara falls tak jak ja to
                                          zrobilam. Odleglosc nie jest tak duza.
                                          Ze Skandynawii jedzie sie 8 godzin, a z Kalifornii 4 godziny...
                                          Promem do Polski jedziesz dluzej!
                                          • tesunia Re: Eukaliptusy 28.11.04, 20:34
                                            pia.ed napisała:

                                            > Ze Skandynawii mozna pojechac i zobaczyc np. Niagara falls tak jak ja to
                                            > zrobilam. Odleglosc nie jest tak duza.
                                            > Ze Skandynawii jedzie sie 8 godzin, a z Kalifornii 4 godziny...
                                            > Promem do Polski jedziesz dluzej!

                                            oczywiscie ze mozna sobie zrobic taka wycieczke,
                                            czemu nie....
                                            ale chyba nie pojechalas tam jako kaprys wycieczkowy na jeden dzien
                                            a bylas w odwiedzinach u kogos,
                                            co dalo Ci szanse zobaczyc wiecej....
                                            jak wygram w lotto, zafunduje sobie jednodniowa na niagarewink)
                                            • pia.ed Moje amerykanskie podroze 29.11.04, 11:45
                                              Tesuniu, oczywiscie nie bylam tam specjalnie po to zeby zobaczyc Niagare,
                                              ale spedzilam pare dni w Buffalo i przy okazji tam wyskoczylam.
                                              Podczas tej samej podrozy bylam tez w New Jersej i Columbus, u moich znajomych
                                              Amerykanow poznanych droga korespondencyjna.

                                              Teraz dolar spada na leb na szyje i zastanawiam sie znow nad odwiedzeniem USA,
                                              choc wstrzymuje mnie obawa przed podrozowaniem samolotami...
                                      • amcapol Niagara Falls 28.11.04, 19:39
                                        Dzieki za zaproszenie. Bylam tam. Szczegolnie strona kanadyjska jest
                                        atrakcyjna. Zaliczylismy tour stateczkiem ( taki mini) z tych pelerynach
                                        podjezdzajacy blisko wodospadu. Potem byl obiad w tej krecacej sie restauracji
                                        na szczycie wiezy. Piekny widok na wodospad i jak dobra widocznosc do 50ciu mil
                                        wokolo.Ciagle mam pare zdjec stamtad na
                                        Niagara falls ma zupelnie inny charakter niz Las Vegas, lub Hoover Dam...Trzeba
                                        kazde z tych mniejsc obejrzec.
                                        August2 - tak bylam na tour w i wokolo Hoover Dam.Raz jadac do Grand Canyon a
                                        drugi raz w drodze do Utah.
                                        A'propos diet. Nie wiem na jakiej jest Twoj syn ale wlasnie buffet daja szanse
                                        na wybor low fat, vegetarian, low carb, diabetic i in. Przy okazji kazdy moze
                                        sobie wybrac co lubi i moze jesc.
                                        Bardzo mile wspominam 2 dni w Joshua park. Co za niespotykane miejsce. Wtedy
                                        byl wsciekly upal a teraz snieg na tych malych drzewkach. To musialo byc piekne.
                                  • tesunia Re: Tesunia i Natla 28.11.04, 09:45
                                    august2 napisał:

                                    > en.wikipedia.org/wiki/Eucalyptus
                                    > znalazlem informacje o eukaliptusach.
                                    > Kliknijcie na zdjecie po prawej stronie - zobaczycie
                                    > w powiekszeniu.
                                    > Niedzwiadki koala to tylko w ZOO.
                                    > Mozna za to zobaczyc smigajace w powietrzu kolibry,
                                    > ktore popisuja sie swymi powietrznymi piruetami...
                                    >
                                    > A.
                                    piekne kwiaty....
                                    i ulica pachnie nimismile)
                                    • august2 Re: Amcapol 28.11.04, 23:39
                                      ..To ty jestes taka “wedrowniczka”?
                                      Ja z tych czy innych wzgledow (nie chce tu sie tlumaczyc)
                                      „odkrywam” bardziej lokalne tereny.
                                      Z tym rozmaitym jedzeniem w ‘Buffet”masz racje
                                      Ale choroba mego syna nie jest zwiazana z dieta..

                                      A Niagara to kojarzy mi sie z M. Monroe i J. Cotton...
                                        • pia.ed Re: Pytanie 02.12.04, 14:27
                                          Ja chcialam zapytac, ile Was kosztowal motel na dobe?
                                          Podobno w las Vegas dobry motel kosztuje mniej niz jakis bylejaki przy szosie.
                                        • natla Re: Pytanie 02.12.04, 14:45
                                          Auguście , nan tyle spacerów i wycieczek w głowie, że obiecuję, jak mi się
                                          przewali remont i grypsko, po kolei opowiadać.smile
                                            • tesunia Re: Pytanie 02.12.04, 17:09
                                              pia.ed napisała:

                                              > A co natla, nie szczepilas sie na grype? W Polsce sie wszyscy szczepia...

                                              oczywiscie ,jak chca sie zaszczepic .
                                              Ci nieszczepieni przechodza teraz GRYPSKO..wink))))))))))))
                                            • natla Re: Pytanie 02.12.04, 17:41
                                              Nie, bo ja jestem odporna psiajucha. smile Katarki się mnie nie czepiają, a grypy
                                              tak naprawdę nie miałam nigdy. Sądzę, że to tez nie grypa, tylko grypka,
                                              powstała na skutek przemęczenia; zmalała odporność. Nawet nie szpikuję się
                                              specjalnie tabletkami. Ot tak trochę aspiryny. Przejdzie. smile
      • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 19:29
        W Krakowie wyjatkowo,jak na te pore roku cieplo/8stopni+/.
        Wlasnie wrocilam z trzy godzinnego spacerku.Z domu pieszo do Rynku 30 minut.
        Na rynku odbywaja sie targi swiateczne.W tym roku znacznie okrojone z powodu
        remontu plyty.Kramy ustawiono od strony kosciola Mariackiego.
        Ile w tych kramach dobra od bombek ekologicznych/biale szklo a w srodku
        sianko,sloma/kolorowe po zawrot glowy i tenajdrozsz/10zl 1 szt/ w starym
        stylu /barok/,to trzeba zobaczyc,opisac sie nie da.Ozdoby ze slomki,male i duze
        aniolki,gwiazdy z sianka,ktore mozna powiesic na scianie,polozyc na stole i np
        wlozyc w srodeczek swiece,cuda.
        Oczywiscie kramy z jedzonkiem,grzancem.
        Ide przez rynek,pieknie oswietlony kosciol Mariacki,Sukiennice i dziekuje
        Bogu,za to piekno i za to,ze moge to widziec i tu byc.Poczulam wielkie
        szczescie i to tez trudno opisac.
        • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 02.12.04, 19:55
          kla-ra napisała:

          > W Krakowie wyjatkowo,jak na te pore roku cieplo/8stopni+/.
          > Wlasnie wrocilam z trzy godzinnego spacerku.Z domu pieszo do Rynku 30 minut.
          > Na rynku odbywaja sie targi swiateczne.W tym roku znacznie okrojone z powodu
          > remontu plyty.Kramy ustawiono od strony kosciola Mariackiego.
          > Ile w tych kramach dobra od bombek ekologicznych/biale szklo a w srodku
          > sianko,sloma/kolorowe po zawrot glowy i tenajdrozsz/10zl 1 szt/ w starym
          > stylu /barok/,to trzeba zobaczyc,opisac sie nie da.Ozdoby ze slomki,male i
          duze
          >
          > aniolki,gwiazdy z sianka,ktore mozna powiesic na scianie,polozyc na stole i
          np
          > wlozyc w srodeczek swiece,cuda.
          > Oczywiscie kramy z jedzonkiem,grzancem.
          > Ide przez rynek,pieknie oswietlony kosciol Mariacki,Sukiennice i dziekuje
          > Bogu,za to piekno i za to,ze moge to widziec i tu byc.Poczulam wielkie
          > szczescie i to tez trudno opisac.

          ale cudenka piekne naogladalas sie....szkoda,
          ze u nas niema ich na codzien,
          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 04.12.04, 17:48
            Pare dni temu Natla pisala cytuje:
            Auguście , nan tyle spacerów i wycieczek w głowie, że obiecuję, jak mi się
            przewali remont i grypsko, po kolei opowiadać.smile

            Moze to i dobry pomysl pisac nawet o tych dawnych wycieczkach i spacerach??
            Piszac te zdanie przypomnial mi sie spacer ostatniej wiosny z mym chorym synem.
            Mamy tu bardzo blisko bardzo przyjemy zakatek-taki mini rezerwat
            starych kalifornijskich debow. Oto co wtedy napisalem:

            Slonce przedzieralo sie przez ciezkie konary kalifornijskich debow...

            Cieple powietrze laskotalo twarz,
            Ptaki przeskakiwaly z galezi na galaz
            zanoszac sie przy tym ta swa ptasia mowa,
            A my szlismy powoli, wijaca sie mala sciezka.

            Nieopodal przewodnik rozesmianej grupki dzieci,
            Takich przedszkolakow w zabawnych slomianych kapelusikach
            Nakazal cisze, I placem wskazal obumarle drzewo,
            My rowniez zadarlismy glowy.. a tam..

            Wysoko w gorze 3 dziecioly pracowicie obstukiwaly pien
            nie zwazajac na obecnosc gosci,
            Jeden z nich z zabawna, czerwona czupryna
            Tak zawziecie stukal ze az wiorka sie sypaly

            Dalej juz poszlismy sami (dzieci skrecily na lewo ),
            Cieplo nadal dotykalo nasze policzki
            a do uszow wdarl sie znajomy dzwiek
            zab, rechoczacych przy malym rozlewisku.

            W powrotnej drodze juz tym razem inna trasa,
            Pochylone galazki krzewow z zaczatkami lisci,
            jakby broniac wstepu, dotykaly naszych ubran,
            Przestraszona jaszczurka smignela pod nogami.

            ....to wszystko zapachnialo mi wiosna....

            A.
              • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 09.12.04, 05:37
                Czyzby juz nikt nie chodzil teraz na spacery?
                To moze ja cos napisze...
                Dzisiaj o 7:30 wieczorem wybralem sie na taki krotki spacer.
                Mialem isc dalej ale byla mzawka i nie chcialem ryzykowac
                zbytniego oddalenia od domu.
                Najpierw w ogrodku sprawdzilem jak rosna moje nowe nabytki
                ktore posadzilem w donicach roznej wielkosci w ostatnia sobote.
                Miniaturowe bratki, malutkie biale kwiatuszki podobne do bialych rozyczek
                nazywane White Snow (bialy snieg), Silver Lace (srebrne koronki),
                begonie i inne o czerwonych kwiatuszkach (zapomnialem nazwy) mialy sie dobrze.
                Podniesiony tym widokim na duchu przekroczylem furtke i poszedlem
                ulicami naszego kompleksu. Niebo ciemne, zachmurzone – byla mzawka
                jak wspominalem wczesniej i cisza dokola. Niektore domy mialy juz swiateczne
                dekoracje, w niektorych w oknach staly juz choinki ubrane w blyszczace
                swiecidelka. Nagle ta cisze przeszyl dzwiek fortepianu. Napewno ktos
                probowal odrabiac wieczorna lekcje muzyki. Oddalilem sie wkrotce od
                tego okna i znowu cisza nastala. Tak bylo juz do konca mego spaceru....
                domy rzucaly duze cienie na droge i ta leniwa, wieczorna cisza...
                • tesunia Re: dlugie spacery... 09.12.04, 11:11
                  lubie robic poznym popoludniem
                  ciemno szybko zapada,wiec kazdy swiatelka zapala,
                  tradycjonalnie na S B N(sw.Bozego Narodzenia)
                  drzewka swiatelkami migoca,
                  targane wiatrem a z okien rozne odcienie swiatla
                  na ulice probuja sie wydostac....
                  jest po prostu cudnie isc tak sobie uliczkami
                  i niemal niechcacy zagladac do kazdego domu,
                  zaslanianie okien nie nalezy tu do tradycji,
                  wiec mozna w kazde okienko bez wstydu zenacji zajzec z ulicywink)
                  w wielu domach juz choinki stoja ubrane,
                  feiraneczki w mikolajki i rozne figurki
                  miklolajowe ozdabiaja okna,
                  szkoda tylko ze snieg niechce zawitac i dopelnic prawdziwego uroku S B N.
                    • tesunia Re: dlugie spacery... 09.12.04, 18:07
                      natla napisała:

                      > To wcześnie stroicie się na świeta.U nas na razie tylko postawili dużą
                      > osiedlową choinkę, w tym roku z białyi lampkami. Już zaczyna się czuć świętasmile

                      u nas pierwsza niedziela Adwentu
                      o S B N przypomina,
                      miasto przeobraza sie w migocace ulice
                      wystawy sklepowe pulsuja bogactwem barw
                      i akcentow swiatecznych....
                      po prostu milo jet byc na miescie
                      i chociazby spacerujac ogladac witryny sklepowewink
                      • kla-ra Re: dlugie spacery... 09.12.04, 22:25
                        Auguscie, chodzimy na spacerki.Sa jednak krotkie,a z uwagi na brak
                        bezpieczenstwa w tepie szybkim,a w takich okolicznosciach trudno obserwowac
                        widoki,raczej nasluchuje sie czy ktos nie trupta,lub biegnie za mna.
                        O godz 16 robi sie juz ciemno,a to okazja dla zjodziejaszkow i innego elementu.
                        • august2 Re: dlugie spacery...Kla-ra 10.12.04, 03:59
                          ..rozsmieszylas mnie tym zdaniem cytuje:
                          "w tempie szybkim, a w takich okolicznosciach trudno obserwowac
                          widoki, raczej nasluchuje sie czy ktos nie tupta,lub biegnie za mna"

                          Szczegolnie spodobal mi sie ten wyraz "tupta"..rzadko go
                          tu slysze
                          • august2 Re: polgodzinny spacer 10.12.04, 04:58
                            Dzisiaj w drodze z pracy nie robilem zadnych zakupow
                            i dlatego bylem w domu wczesniej. Postanowilem to wykorzystac
                            na przechadzke. Obiadu zadnego nie jadlem, gdyz w pracy mielismy
                            swiateczne party i bylem „napchany” roznymi smakolykami.
                            Tym razem odwiedzilem moja troche ostatnio zaniedbana trase.
                            W odleglosci ok 2 km od domu mamy ladne jeziorko.
                            Jest to wlasciwie rezerwuar wodny naszego miasta ale wyglada calkiem
                            jak jeziorko. Wokol niego jest ladna asfaltowa droga. Te jeziorko
                            otoczne jest z 2 stron domami mieszkalnymi polozonymi powyzej drogi
                            zbudowanej specjalnie dla spacerowiczow, rowerzystow, biegaczy..
                            Dzisiaj jak szedlem zobserwowalem cos ciekawego. Droga miala
                            rozne etapy.
                            Otoz najpierw idzie sie blisko domow, mozna nawet widziec poprzez siatkowe
                            ogrodzenie co ludzie maja przed domami. Pozniej widok jest inny, po lewej
                            stronie
                            jest zbocze porosniete dzika roslinnoscia i swieza trawa. Po ostanich
                            deszczach suche zbocza zaczynaja sie szybko zielenic. Przewazala tam
                            roslinnosc z zoltymi kwiatami. Po kilkunastu minutach droga idzie na dol
                            i nagle mozna bylo poczuc na plecach zimne powietrze. Taki maly
                            mikroklimat. Uslyszalem rechot zab, ktory unosil sie na pobliskich malych
                            rozlewiskach.
                            Droga poszla w gore i znowu bylo cieplo. Jakies ptaki wydawaly te swe dzwieki
                            a zza ogrodzenia, ktore otacza jeziorko wyskoczyl maly zajac. Podskoczyl pare
                            razy i tyle go widzialem.
                            Roslinnosc znowu sie zmienila. Tym razem zbocze bylo zarosniete kaktusami
                            Agawa. Widok westernowy.
                            Po nastepnych minutach zbocze juz bylo wysokie, porosniete malymi krzakami
                            i bardzo zielone upstrzone kwitnacymi dzikim kwiatkami. Nastepny zajac smignal
                            mi pod nogami.
                            Potem droga biegla posrod dwoch siatkowych ogrodzen., gdyz po obydwu stronach
                            bylo
                            Dosyc strome zbocze widace w dol. Droga zrobila pelne kolo i znowu znalazlem sie
                            na drodze widacej do punktu gdzie zaczalem wedrowke.
                            Po lewej stronie znowu byly blisko domy. Jeden jest taki ze wyglada jak z
                            magazynu
                            Ilustrowanego. Wszystko tam jest bardzo zadbane a w ogrodku „mieszkaja”
                            rozne figurki i wyglada to jak jakis ogrod z Alicji w krainie czarow”.
                            Jeszcze kilkanascie metrow i moja wedrowka dobiegla konca. Czas 30 minut.
                            • kla-ra Re: polgodzinny spacer 12.12.04, 15:37
                              Tak szczegolowo opisales ten spacer,ze mialam wrazenie,ze na nim jestem.
                              Czy w tym jeziorku mozna sie kapac,cz wszyscy kolo domu maja baseny,a jeziorko
                              sluzy zabka do podczymania gatunku.
                              • natla Re: polgodzinny spacer 12.12.04, 15:43
                                Dzisiaj nawet nie miałam ochoty nosa wyściubić poza drzwi, tak jest ohydnie
                                szaro i ponuro. Pies po olbrzymiej dawce luminalu był tylko raz z sąsidami,
                                zataczając się. W końcu siusia w domu. sad(
                                • august2 Re: polgodzinny spacer-Kla-ra 18.12.04, 05:35
                                  Kla-ro
                                  Pytalas sie o te jeziorko-rezerwuar.
                                  Jest to zbiornik wody pitnej. Nasze miasto
                                  gromadzi tu wode ktora kupuje od
                                  innych firm. Nie mozna sie kapac.

                                  Jezeli chodzi o baseny to nie wszystkie
                                  domy je maja. Nie wszystkim sie to podoba.
                                  Krazy tu nawet taki dowcip.. Kiedy sie cieszy osoba
                                  ktora kupuje dom z basenem?
                                  Wtedy kiedy kupuje..i potem kiedy sprzedaje.
                                    • august2 Re: kolejny spacer 19.12.04, 05:15
                                      Pia.ed ma zupelna racje z tymi basenami.

                                      Mam teraz chwile czasu i postanowilem napisac pare
                                      slow o moim dzisiejszym,poznym porannym spacerze (ok 11 rano).
                                      Chce ten watek podtrzymac, gdyz uwazam ze mozemy
                                      poprzez niego opisac nasze wrazenia z okolic dalekich
                                      i bliskich.
                                      Czy pamietacie taki wiersz, ktory ma wersy: „Znasz li ten kraj
                                      gdzie cytryna dojrzewa? Te wlasnie slowa przypomnialy
                                      mi sie, kiedy przechodzilem dzisiaj moja drozka asfaltowa
                                      wokol jeziorka. Wlasnie przy tej tarsie jest dom przy ktorym
                                      dorodne cytryny wlasnie dojrzewaja. Drzewo male a cytryny
                                      jedna obok drugiej. Galezie objuczone tymi zotymi owocami
                                      jak tragarz na orientalnym rynku. Teraz jest wlasnie sezon
                                      na owoce cytrusowe.
                                      Jak pisalem wczesniej mamy teraz ten cieply wiatr Santa Ana
                                      i jak szedlem, dawal sie troche we znaki. Jest takie miejsce
                                      na tej trasie gdzie droga wiedzie po wysokim, sztucznym wale
                                      ktory przegradza kanion na dwie czesci. Po jednej stronie jest wlasnie owe
                                      jeziorko
                                      a po drugiej w dole maly rezerwat-park. W przyszloscie postaram sie opisac
                                      ten park gdyz jest on dosyc ciekawy.
                                      Na tym wlasnie wale wiatr byl najwiekszy. Temperatura ponad 25 stopni,
                                      niebo niebieskie bez zadnej chmurki a cieply wiatr targal koszulami,
                                      i wlosami spacerujacych ludzi. Potem kiedy droga skrecila 90 stopni
                                      w prawo i domy sie pojawily, wiatr ucichl i nawet w niektorych momentach
                                      calkowicie zamarl.. Jutro rano znowu planuje spacer..musze sie ruszac
                                      W pracy siedze przy komputerze a potem „druga zmiana w domu”
                                      • natla Re: kolejny spacer 19.12.04, 14:42
                                        Prędko zrobilam zakupy i pojechaliśmy w 6 osób do lasu. Część (w tym ja)
                                        jeździła na rowerach, część spacerowała. W pewnym momencie zostałam z tyłu, bo
                                        mi się wydawało,że rower nawala i....nastąpiło spotkanie I stopnia z 3
                                        sarenkami. Tak stałysmy na przeciw siebie i gapiłyśmy się nawzajem przez
                                        kilkanaście sek. Jedna z sarenek, ta najdostojniejsza, dała sygnał do odwrotu
                                        i powoli odeszły w siną , a właściwue wtedy jeszcze , słoneczną dal. Cisza,
                                        sarny i ja - piękne przezycie. Wracakiśmy do samochpdów już w padajacym śniegu.
                                        Było tak fajnie, że spóźniłam się na Małysza.
                                        No, lecę na II kolejkę skoków. smile
                                        Ale mnie nogi i dolne plecy bolą...smile))))
                                        • amcapol San Francisco na X-mas 19.12.04, 20:28
                                          Co roku lubimy jechac do S.F. aby zaznac atmosfery swiatecznej. Jest to takie
                                          piekne miasto a w swieta jeszcze piekniejsze. Szkoda ze nie moge tutaj pokazac
                                          zdjec bo ostatnio wszedzie jezdze ze swoja nowa zabawka i fotografuje wszystko
                                          co wydaje sie ciekawe.Pogoda iscie letnia, palmy i choinki sie mieszaja. Muzyka
                                          i koledy dochodza z roznych miesc. Wystawy swiateczne z 80cioma choinkami ,
                                          kazda wystrojona w innej tematyce. Dorosly staje sie dzieckiem i z zachwytem
                                          podziwia te cuda stworzone przed artystow, projektantow i in.
                                          • august2 Re: San Francisco na X-mas 20.12.04, 06:14
                                            Hi Amcapol
                                            Nastepnym razem jak bedziesz w San Francisco
                                            w poblizu Union Square mozesz pojechac na niedalekie
                                            skrzyzowanie Sutter & Jones i zobaczyc budynek
                                            apartmentowy, ktory byl naszym pierwszym miejscem
                                            zamieszkania w USA.

                                            Pozdr A.
                                              • kla-ra Re: Do Pia.ed 21.12.04, 19:39
                                                Okolo godziny 11-tej jechalam do hotelu Royal,ktory miesci sie po drugiej
                                                stronie Wawelu.Swiecilo piekne sloneczko.Szkoda bylo pogody na dluzsze pogaduch
                                                przy kawie.
                                                Minela godzina i juz szlam plantami do Rynku.Oczywiscie jeszcze raz obeszlam
                                                kramy i zakupilam kilka bialych,dlugich swiec,oplatki,jemiole zlota.
                                                Leniwym krokiem szlam do kosciola Mariackiego.Czas podziekowac sw.Antoniemu,za
                                                to ze ciagle na moje wezwanie jest przy mnie i pomaga w szukaniu rzeczy
                                                z"zaginionych"
                                                Zaskoczyly mnie tlumy ludzi.Po chwili zorientowalam sie,ze ludzie czekali do
                                                konfesjonalow na spowiedz.Takich tlumow dawno nie widzialam.
                                                • august2 Re: NORTH ORANGE COUNTY-Pia.ed 22.12.04, 03:38
                                                  Oj ciekawska ty jestes Pia.ed, ciekawska
                                                  czy znasz to porzekadlo o ciekawosci..?

                                                  Napisalem North Orange County
                                                  co znaczy polnocna czesc powiatu lub hrabstwa Orange (Orange County)
                                                  Teraz podam ci nazwe miasta ktore graniczy z moim.
                                                  Sasiadem naszym jest miasto Yorba Linda.

                                                  oto oficjalny link do Orange County (hrabstwo)

                                                  www.orangecounty.net/html/visitor.html
                                                  A.
                                                  • pia.ed Yorba Linda, znalazlam... 22.12.04, 14:50
                                                    Tak daleko w glab ladu nie bylam, ale w okolicach (Anaheim), tak.
                                                    Teraz bardziej rozumiem Twoje spacery, bo pisales o wawozach, a ja wawozy
                                                    widzialam jedynie gdy wybralam sie w stone Harbison Canyon, podczas mego
                                                    pobytu w San Diego.
                                                  • august2 Re: Deszczowy spacer 29.12.04, 04:41
                                                    Tak jak pisalem w poscie "widok z okna"
                                                    poszedlem po poludniu na spacer..
                                                    Deszcz akurat przestal padac. Wiatr tez przestal,
                                                    na drodze bylo pelno lisci, igliwia i szyszek. W polowie drogi
                                                    deszcz znowu zaczal kropic ale bylem na to przygotowany.
                                                    Rozwinalem parasol i tak jak w slynnym filmie "Deszczowa piosenka"
                                                    (Singing in the rain) szedlem i nucilem sobie ten znany kiedys przeboj.
                                                    Tak, bylo bardzo fajnie.. Aha..jeszcze jedno. Dzisiaj przyjrzalem
                                                    sie dokladniej dwom dzikim wisniom, ktore rosna obok mego domu.
                                                    Domyslacie sie chyba co zobaczylem.. tak dosyc spore paki. Wkrotce
                                                    bedzie bialo niczym w "Wisniowym sadzie" Czechowa.
                                                  • august2 Re: Noworoczny Spacer i Koncert 02.01.05, 00:20
                                                    Koncert byl na zywo, przy moim jeziorku
                                                    przemienionym dzisiaj na filharmonie,
                                                    ktorej sufitem bylo niebiesciutkie niebo
                                                    podzielone przez chmury: te biale, puchowe
                                                    i nawet z muslinu
                                                    a na zachodzie ciemne i jakby brudnawe.

                                                    Glosna kakafonia dzwiekow dobiegala juz z dala,
                                                    nie spoznilem sie jednak - w duchu pomyslalem.

                                                    Zaby zawziecie rechotaly na swa zabia nute
                                                    i kiedy stanalem zaraz przy orkiestrze
                                                    ucichlo... tylko jeden solista wciaz gral
                                                    bez opamietania
                                                    na tym swym zabim instrumencie
                                                    i po chwili skonczyl.

                                                    W ta cisze po nich wskoczyly zaraz
                                                    ptaki mi nieznane ze swym swiergotem.

                                                    Musialem isc dalej
                                                    ptaki wciaz spiewaly.

                                                    Niedaleko furtki,
                                                    juz na pozegnanie

                                                    uszczknalem jeszcze

                                                    zapachu rozy, ktora wychylona przez

                                                    ogrodzenie domagala sie napewno

                                                    ludzkiej dloni..

                                                    na ten Nowy Rok.
                                                  • tesunia Re: Noworoczny Spacer i Koncert 02.01.05, 10:52
                                                    august2 napisał:

                                                    > Koncert byl na zywo, przy moim jeziorku
                                                    > przemienionym dzisiaj na filharmonie,
                                                    > ktorej sufitem bylo niebiesciutkie niebo
                                                    > podzielone przez chmury: te biale, puchowe
                                                    > i nawet z muslinu
                                                    > a na zachodzie ciemne i jakby brudnawe.
                                                    >
                                                    > Glosna kakafonia dzwiekow dobiegala juz z dala,
                                                    > nie spoznilem sie jednak - w duchu pomyslalem.
                                                    >
                                                    > Zaby zawziecie rechotaly na swa zabia nute
                                                    > i kiedy stanalem zaraz przy orkiestrze
                                                    > ucichlo... tylko jeden solista wciaz gral
                                                    > bez opamietania
                                                    > na tym swym zabim instrumencie
                                                    > i po chwili skonczyl.
                                                    >
                                                    > W ta cisze po nich wskoczyly zaraz
                                                    > ptaki mi nieznane ze swym swiergotem.
                                                    >
                                                    > Musialem isc dalej
                                                    > ptaki wciaz spiewaly.
                                                    >
                                                    > Niedaleko furtki,
                                                    > juz na pozegnanie
                                                    >
                                                    > uszczknalem jeszcze
                                                    >
                                                    > zapachu rozy, ktora wychylona przez
                                                    >
                                                    > ogrodzenie domagala sie napewno
                                                    >
                                                    > ludzkiej dloni..
                                                    >
                                                    > na ten Nowy Rok.

                                                    ~~auguscie
                                                    cudo opisales....smile))))))))))))

                                                    my podobne male jeziorko blisko nas,
                                                    raczej bym powiedziala ze to malenkie"oczko"
                                                    ktore ma miejsce dla labedzi/kaczek/gesi/perkoz
                                                    i w poblizu czajek....a nawet nieraz i czapla sie zaczaiismile)
                                                    na szczescie kot tam nie trafi ,
                                                    zadaleko od domostw,
                                                    wiec wszystko spokojnym rytmem natury przebiega.
                                                    Lubie tam chodzic,siadam pod wielka brzoza na gorce,
                                                    na wielkim plaskim kamieniu,ktory jakby
                                                    specyjalnie "wyrosl w tym miejscu"
                                                    Pozna wiosna jest istnym rajem
                                                    dla oka i ucha,cos niesamowitego,
                                                    to trzeba by bylo samemu zobaczyc i posluchac a nawet i nos nacieszysc,
                                                    gdzie dzikie roze zaczynaja listeczki wypuszczac,
                                                    sygnalizujac swym slodkim zapachem,
                                                    krzewy w multum kawiatow ubrane,
                                                    tworza parawany biale,ptaszyny uwijaja sie przy budowie gniazdek
                                                    a nad nimi kontrole sprawuja sepowac-rozne jastrzebie i sokoly,
                                                    a nawet pojawia sie i orzel ,
                                                    majesttycznie robiac lot kontrolny,
                                                    czasami przebiegnie sarna sploszona ,
                                                    a z norki ciekawie lisek podglada,zajace wielgasne harce najdzikse czynia,
                                                    beztrosko konkurujac o rewir z dzikimi krolikami.
                                                    Lubie tma chodzisc z psiuna,siadamy sobie na tym kamieniu
                                                    i podgladamy,siedzimy jak w zaczarowanym swiecie....po prostu cudosmile))))))))
                                                  • august2 Re: Nietypowy spacer 16.01.05, 21:50
                                                    Jak tam Tesuniu czy odwiedzilas ostatnio te swe
                                                    jezioro?

                                                    Dzisiaj zrobilem nietypowy spacer. Tylko przed
                                                    front mego garazu....
                                                    Ciepla pogoda ponad 20 stopni przypomniala
                                                    mi ze wartaloby memu samochodowi zrobic
                                                    kapiel. Dobrze sie spisywal w ostatnich deszczach
                                                    wiec nalezala mu sie pielegnacja.
                                                    Pucowalem ten moj samochod, sluchalem spiewajacych w poblizu
                                                    ptakow i czasami zerkalem na niebieskie niebo
                                                    gdzie odrzutowce robily biale warkocze.
                                                    Po myciu polozylem mu nawet nowa warstwe "wax".
                                                    Wiem ze to lubi...

                                                    Auto musi byc zawsze gotowe czy to do pracy,
                                                    czy zakupy na rozrywkae i najwazniejsze do lekarza.
                                                    Jutro np nie pracuje i zabieram zone do lekarza
                                                    na badania okresowe. Poniewaz bedzie poscic..
                                                    po badaniach zabiore ja do restauracji i kto
                                                    wie moze nawet pojedziemy nad Pacyfik, na spacer..
                                                    Ona jeszcze o tym nie wie.. bedzie to niespodzianka..
                                                  • august2 Re: Spacer w parku 18.01.05, 05:47
                                                    Dzisiaj po wizycie lekarskiej
                                                    zabralem zone na lunch, pozniej troche
                                                    niespodziewanie pojechalismy do sklepu meblowego
                                                    (nowy nabytek -niestety). Zona zmeczona
                                                    zostala w domu a ja wymknalem sie do naszego
                                                    niedalekiego pieknego parku..
                                                    oto moje tak na goraco spisane wrazenia..

                                                    Spacer nad Santa Ana River

                                                    Po tych roznych rodzinych zajeciach
                                                    wykorzystujac cieplo wieczoru
                                                    odwiedzilem park niedaleki
                                                    park Yorba Linda
                                                    ktory snuje sie wzdluz rzeki
                                                    o nazwie Swietej Anny

                                                    rzeka wciaz burzliwa po tych
                                                    sztormowych deszczach
                                                    rzeka bura i brazowa
                                                    ledwo sie zmieszcza
                                                    w swym korycie

                                                    godzina juz sie ciemna robila
                                                    a ludzie wciaz pracowicie
                                                    deptali po asfalcie sciezki
                                                    razem z dziecmi i wiecie
                                                    co jeszcze zobaczylem?

                                                    po asfalcie, czolgala sie gasiennica
                                                    taka czarne i wlochata
                                                    chciala napewno przejsc na druga strone
                                                    gdzie trawy, gdzie rosochata
                                                    sosna sobie rosla

                                                    spieszyla sie napewno zeby
                                                    zdazyc na ta chwile
                                                    kiedy nastapi metamorfoza
                                                    i poleci w swiat pieknym motylem
                                                    cieszyc niejedne oczy
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 18.01.05, 08:48
                                                    Kiedy Cie auguscie czytam,to coraz bardziej tesknie do wiosny.
                                                    Do spacerkow po ogrodzie botanicznym,gdzie wiosna jest urokliwie/szkoda ze
                                                    ogrod czynny tylko do 19-tej/,a od zapachow glowa boli.
                                                    Tesknie za dlugimi spacerami na rowerze.August,czy Ty jezdzisz rowerem?
                                                  • august2 Re: Spacer w parku 18.01.05, 14:51
                                                    Kla-ro,
                                                    Teraz nie. Kiedys tak z mlodszym synem.. ale
                                                    pozniej zachorowal i tak sie zaniedbalem.
                                                    dodatkowym klopotem jest to ze mieszkamy
                                                    w gorkach i jazda tu nie dla mnie.
                                                    Musialbym brac rower na samochod i jezdzic na plaski teren.

                                                    Jezeli chodzi o Ogrod Botaniczny to pod koniec
                                                    tego miesiaca Albo na poczatku lutego wybieram sie znowu
                                                    do Descanoso Garden. Bylem tam w ubieglym roku.
                                                    Jest gdzies 70 km od mnie, za Pasadena.
                                                    Wlasnie zaczynaja tam kwitnac kamelie..jest ich tam
                                                    ok 40 tys..najwiekszy tego typu ogrod na zachodzie USA.

                                                    www.descanso.com/index.cfm
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:20
                                                    Lili,
                                                    Mam 2 rowery.Jeden nowoczesny z przerzutkami i tylko recznym hamulcem i bardzo
                                                    nie wygodnym waskim siodelkiem.
                                                    Nie lubie go z uwagi na w/w dla mnie wady.
                                                    Uzywam swojego"Jubilata",ktory ma juz 20 lat.Wzbudzam zainteresowanie tym
                                                    antykiem,ktorego pod wieksza gorke musze pchac,bo sily w nogach juz nie te.
                                                    Ale jazda super!!!

                                                    August,
                                                    Kamelie kojarza mi sie z "Dama kameliowa" A.Dumasa i zyciem salonowym.
                                                    Piekne kwiaty w odcieniu od ciemnego rozu,do jasnego,prawie bialego.
                                                    U nas mozna je zobaczyc i kupic w okresie zimy w kwiaciarni.
                                                    Czy kamelie pachna?
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:35
                                                    Wroce jeszcze na moment do roweru.
                                                    Polecam go osoba samotnym,ktore nie chca bys zaczepiane na spacerach w parkach.
                                                    Mykam rowerkiem i ineresuje mnie to co sama uwazam za warte uwagi.
                                                    Cudowna sprawa na rozruszanie stawow,dotlenienie i wyrobienie kondycji.
                                                    Czesto wkladam sluchawki do uszu i slucham muzyki,lub angielskiego.
                                                    W lecie krotkie spodenki,bluzeczka na ramiaczkach i opalanko super.
                                                    Szybsze dotarcie do celu niz pieszo.
                                                    Dla mnie to same zalety.
                                                  • natla Re: Spacer w parku 19.01.05, 09:49
                                                    Dla mnie to też same zalety. Boję się tylko jeździć po ulicach, więc opracowuję
                                                    trasy po chodnikach. smile Ale jak już dojadę do naszego olbrzymiego parku, to
                                                    hulaj dusza i ciało!smile)) Czy jest coś lepszego od jazdy na roweze po pustym
                                                    parku i słuchania sobie np. Bethovena? Oczywiście jak ptaki nie śpiewają.
                                                    Miałam taką frajdę w poniedziałek. Tylko te podjazdy stromymi alejkami dały mi
                                                    w kość, bo miałam zbyt długą przerwę. Do dziś je czuję. Ale to przyjemne
                                                    odczucia. Dzisiaj też sobie planowałam taki wyskok, nie wierąc w prognozę
                                                    pogody, ale cóż nie da się.
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku 19.01.05, 16:29
                                                    Kla-ro!
                                                    moje pytanie było dość nieścisłe.
                                                    Poniewaz z mojej piwnicy zostały skradzione trzy rowery,zostałam zmuszona przez
                                                    córkę do kupienia jej nowego roweru.
                                                    Tylko ten jej rower,to nie jest rower dla mnie.
                                                    Bałabym się na nim jeżdzić po ruchliwych ulicach.
                                                    Z moich obserwacji pań w moim wieku jeżdżących na jednośladach,wiem czego chcę.
                                                    Musi to być rower stary w typie.
                                                    Nie wiem jakiego typu jest ten Twój Jubilat ale ten,który byłby dla mnie
                                                    optymalny,to tak zwana damka- na którą łatwo wsiąść i z niej bezpiecznie
                                                    zeskoczyć.
                                                    Siodełko najlepiej aby było w takiej pozycji żebym mogła na nim siedziec jak na
                                                    krześle,a kierownica tez odpowiednio wysoko usytuowana.
                                                    Jestem krótkowidzem,noszę okulary więc nie mogę mieć głowy niżej niż pupy,a tak
                                                    jeżdżą na rowerach młodzi,sprawni chłopcy.
                                                    Nie wiem gdzie taki wygodny rower kupić,to co widziałam w sklepach to raczej
                                                    typy sportowe.
                                                    Zapytałam pewna panią- jadąca na takim rowerze,jaki chciałabym miec- kiedy
                                                    zatrzymała się na światłach,gdzie kupić taki pojazd odpowiedziała,że na
                                                    giełdzie,za grosze.
                                                    Tylko że ja się boję trafić na kradziony,wolałabym jednak kupić w sklepie.
                                                    Nie wiem jednak,czy takie stare modele sa jeszcze gdzieś produkowane.
                                                    Chyba jednak wejdę na forum rowery,założonym przez mojego młodego kolegę z
                                                    pracy i poproszę o radę.
                                                  • ona44 Re: Spacer w parku.......rower 19.01.05, 16:45
                                                    lili ja taką damkę kupiłam
                                                    na giełdzie samochodowej za 300 zł.od
                                                    Pana,który sprowadza rowery z Holandii
                                                    gość ma zarejestrowaną firmę,działa legalnie
                                                    dameczka jest używana ale w bardzo dobrym stanie
                                                    ma wygodne duże siodełko w biało-seledynkowym kolorze
                                                    bajkasmile))



                                                  • natla Re: Spacer w parku 19.01.05, 16:45
                                                    Lili, moje wymagania sa takie same. Pisałam już, że całe lata jeździłam na
                                                    skłdaku, ale kupiłam sobie damkę, na szerokich oponach z kierownicą wysoką,
                                                    nogi w razie czego na ziemi, no i w ogole super. A kupiłam w Auchanie. Poszłam
                                                    po piwo, a wróciłam z rowerwm.smile)) 139 zł.
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 18:52
                                                    Kochane kobietki...uderz w stół...
                                                    i to są informacje.
                                                    Już wiem gdzie się udać...nawet w kolorkach można wybierać.
                                                    A musi on być taki,żeby mnie inni widzieli,jak ja ich nie widzę.
                                                    Poza tym czytałam gdzieś,że Strzelcy sa największym zagrożeniem na ulicy
                                                    i powodują najwięcej wypadków,tak pokazują statystyki.

                                                    No to na wiosnę Lilka śmiga na spacerki i zakupy rowerkiemsmile)
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku.....rower 19.01.05, 20:03
                                                    Tak,otzymalas fachowe rady.Moj "Jubilat ",to tez damka.Rower tez sie sklada i
                                                    bez problemu wlazi do autka.Siodelko mozna obnizac lub podwyzszac.Bywa,ze tez z
                                                    niego zeskakuje bez problemu.Dzieje sie tak kiedy w soboty i niedziele na
                                                    bulwarach kreci sie duzo dzieci,albo piesi chodza po scieszkach rowerowych.
                                                    Kupuj koniecznie/na gieldzie samochodowej/i wiosna poczujesz dobrodziejstwo 2-
                                                    ch kolek.W cieple dni jezdze na rowerku na plac po jarzynowe zakupy,polecam w
                                                    tym celu zakupic kosz metalowy i umocowac go na bagazniku rowerka.Na dluzsze
                                                    trasy,do tego koszyczka wkladam kocyk,wode,ksiazke lub gazete,bo zawsze mozna
                                                    na chwile przystanac i odpoczac.
                                                    Moj rower tez jest w kolorze seledynowym z czarnym siodelkiem.
                                                  • lilimarlene1 Re: Spacer w parku.....rower 20.01.05, 23:14
                                                    Dzięki!
                                                    właśnie taki rower z koszykiem mam zamiar kupić.W tym celu wybiorę się
                                                    na giełdę.
                                                    Od dwóch lat podglądam jedna panią,która przyjeżdza do swojej matki
                                                    mieszkającej w sąsiedniej klatce.
                                                    Jest w moim wieku,świetnie się porusza,ma dobra sylwetkę,zawsze sportowo ubrana.
                                                    A przyjeżdża takim właśnie rowerem z koszykiem na kierownicy.Myślę,że jej
                                                    gracja wynika po części z tego,że jeżdzi na rowerze.
                                                  • krista57 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 17:29
                                                    Zmobilizowalyscie mnie rowniez do zakupu roweru ,tylko ze troche glupio bede
                                                    wygladac/ w mojeje klatce zadna kobitka nie jezdzi/ ale co tam ?
                                                    Wazne,ze mam gdzie jezdzic,bo w poblizu lasy.
                                                    Ale jak lasy...to trzeba miec towarzystwo,kolezanka sie zaparla,ze od wiosny
                                                    bedzie pedalowac.
                                                    Jutro ide na gielde samochodowa rozejrzec sie za rowerem /te z Holandii to
                                                    dobry pomysl/.Spacerujac po Rotterdamie bylam bardzo zdziwiona ,ze oni jezdza
                                                    takimi gratami ale potem zrozumialam,ze im nie zalezy na szpanie ale na
                                                    wygodzie,zeby byly prawidlowej grubosci opony, duze ,skorzane siodelko
                                                    Inny problem;gdzie ten rower bede trzymac ?
                                                  • kla-ra Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 22:15
                                                    Krista,moja znajoma mieszka w bloku.Rower trzyma w wozkowni,wczesniej byl w
                                                    piwnicy,ale schody byly uciazliwe.
                                                    Wiem po sobie,ze dziennie 40 minut jazdy,to utrzymanie wagi.Kiedy juz
                                                    opanujecie jazde/na poczatku skupione bedziecie na samej jezdzie/,probujcie w
                                                    czasie jazdy wciagac brzuszek i od czasu do czasu prostowac kregoslup,aby przez
                                                    40 min.lub wiecej nie trzymac tej samej pozycji.
                                                    Przyzwyczajajcie sie powoli,bo pozniej zakwasy daja w kosc i ciezko nawet
                                                    chodzic.
                                                  • krista57 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 22:38
                                                    Zakwasow sie nie obawiam ponieważ dwa razy w tygodniu intensywnie
                                                    ćwicze / dla sprawnosci stawow i kręgosłupa /.Wychodze mokra i szczęśliwa
                                                    Ten hormon szczęścia to chyba endorfina.
                                                    Dzięki Klaro za troskę .
                                                  • mira54 Re: Spacer w parku.....rower 21.01.05, 23:47
                                                    Ja rowniez dolaczam do klubu rowerowego.
                                                    Lubie jezdzic rowerkiem. Mam wysoka dameczke
                                                    o duzych kolach. Jezdze nia na dzialke, a czesto
                                                    latem robie sobie wycieczki nad Wisle.
                                                    Pozdrawiam wszystkich klubowiczow rowerowych.
                                                  • ona44 Re: Spacer w parku.....rower 22.01.05, 00:42
                                                    Już od kilku lat jeżdże rowerkiem z koleżanką
                                                    jeżdzimy poza miasto polnymi drogami
                                                    wśród pól czasami robimy dłuższe wycieczki
                                                    całymi rodzinami do ciekawych miejsc

                                                    kupiłam dobre zabezpieczenie i zawsze zamykam rower
                                                    policja prowadzi też akcje znakowania rowerów
                                                    każdy rower ma swój numer
                                                    w moim mieście rower w ostatnich latach stał
                                                    sie bardzo popularnym pojazdem
                                                    są organizowane różne zawody,rajdy,dni rowerowe


                                                    do Kristy:Kristo mój syn mieszka w bloku i trzyma rower na balkonie
                                                    zakupił odpowiedni pokrowiec a rower można zamontować u góry balkonu
                                                    i nie zajmuje miejsca
    • takanietaka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 22.01.05, 01:08
      Moja najefektowniejsza podróz to była Australia.Wyjechałam z polski w lutym
      (mróz17stopni!)przyleciałam do Sydney -upał jak holera!!Przedtem powiedziałam
      kolezance ,zgodnie z prawda, ze upały znosze doskonale ,i ze nie maja sie o
      mnie martwić.Przyleciałam w czwartek..odpoczęłam ( w mieszkaniu klimatyzacja!)
      i oto mnie pytaja co chce zwiedzac najpierw..ja oczywiście ze ZOO!!!
      Mąż przyjaciółki wiózł mnie około 200 km do jakiegos bardzo efektownego ZOO-
      samochód klimatyzowany ,wszystko super.Wyszlismy i zaczynamy ogladać..samych
      ptaków setki..slicznosci i cudownosci. koale...ale słońce grzeje nie do
      wytrzymania..ledwo zyję..no ..prawie padam.Głupio mi ..jechałam tak daleko ..za
      nic sie nie przyznam ..jakos wytrzymam.Ogladamy i ogladamy ..ja przemysliwuje
      jak dostane zawału czy cós ..co oni ze mna w taki upał...Zaparłam sie ..niech
      umre !!!On mi czyta te tabliczki na klatkach ..tłumaczy kazdą ..ja ..........no
      co wam mam tłumaczyc ..trwało to godzinami-widze ze przeceniłam swoje siły i
      jednak ta róznica miedzy Polska a Australia nie da sie zniwelować w dwa dni
      aklimatyzacji ,bo czuję, ze nie daje rady.Raz tylko siedliśmy na lody-jedyna
      przyjemna chwila!! !!Wracamy ,w klimatyzacji,.ja ledwo sie przywracam zyciu.Po
      powrocie przyjaciółka mnie pyta jak było,no to ja jej szczerze ze
      strasznie!! ,ale ze nie chciałam sie przyznac i narobic kłopotu ,skoro im
      tłumaczyłam ze super znosze upały.Poszła sobie ..za chwile wraca i pęka ze
      smiechu ,wiesz co powiedział mój mąż".."ta to ma zdrowie,myslałem ze nigdy nie
      skończy tego ogladania,tylko raz usiedliśmy ,ledwo wytrzymywałem w tym upale!!!
      I wiecie co? Tego dnia padł jakis rekord upałów (nie mam pamieci do cyfr) i nic
      dziwnego ze tak umierałam z gorąca!
      • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 22.01.05, 04:08
        Hej Takanietaka,
        Mialas rzeczywiscie interesujaca podroz... az
        na Antypody. Czy widzialas duzo kangurow i koala?

        My mielismy podobne wrazenia (pisze tu o cieple)
        kiedy znalezlismy sie w grudniu w San Francisco.
        W okresie tym jest tam chlodno dla tubylcow.
        Nosili grube okrycia a my w koszulach z krotkimi rekawami...
        • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 23.01.05, 18:47
          Właśnie wróciliśmy z krótkiego spaceru wieczorową porą. Jakieś 400 m a wrażeń
          pelno.
          Biało, śnieg jeszcze nie rozdeptany i nie rozjeżdżony, puszysty, skrzący się
          milionami iskierek.
          Prawie czarne niebo i Księżyc prawie w pełni oraz kokietujące go gwiazdki.
          Cisza... Wszystkie dźwięki stłumione śniegiem. O mało nie wleźliśmy pod
          samochód, bo tak jechał cicho.
          A do tego tu i ówdzie kolorowe światełka zapalonych choinek.
          Tak, ta pora ma swój niepodważalny urok.......BYLEBYM NIE MUSIAŁA JECHAĆ
          SAMOCHODEM. smile))))))))))))))
          • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 28.01.05, 16:48
            Zanim nadgonię zaległosci, muszę Wam opowiedzieć o dzisiejszym spacerze.
            Od rana mi chodził po głowie, ale decyzja zapadła przypadkowo, po telefonie
            przyjaciół.
            Pojechaliśmy do naszego pięknego, olbrzymiego parku, w jego najładniejszą
            część.Dwugodzinny spacer obfitował w różne atrakcje. Przede wszystkim widoki.
            Najpierw zamarznięty, zaśnieżony staw, otoczony brzozami, z których zwisają
            skrzące się kiście śniegu. Między drzewami pobłyskuje zimowe słońce
            a promienie rozstrzepiją się na głęziach i wbijają w dno lasu. Niebo w 3/4
            ciemno niebieskie. Gdzieniegdzie zieleń iglaków. Cisza i tylko skrzypienie
            naszych butów na nieprzetartych scieżkach, czasem cicha rozmowa. I tak
            brnęliśmy oczarowani nastrojem.
            W pewnym momencie rozlegać sie zaczął śpiew jakiegoś ptaszka. Potem zawtórował
            mu drugi.
            Wreszcie po napojeniu się widokami i nastrojem, zaczęliśmy wygłupy, co było też
            spowodowane przybiegnięciem do nas młodego bokserka, z którym wariowaliśmy na
            polance, tarzając się w sniegu. Zrobiło się zbyt głośno, więc przywołaliśmy się
            do porządku i zaczęliśmy się rozglądać za właścicielem pieseczka. Nie było.
            Piesek obszedł z nami pół parku, juz dochdziliśmy do restauracji na obiad,
            kiedy wypadła z bocznej aleji pani w nasz wieku drąc się "Bubuś, gdzieś ty
            był".
            Szukała go od godziny. Bubuś nawet łaskawie sie z nia przywitał, pani ochłonęła
            i.... zabrała sie z nami na obiad.
            Restauracja w stylu zakopiańskim. Zajety tylko 1 stolik przez zakochaną parkę.
            Zajęliśmy stolik z widokiem na opisany wcześniej stawek, przemiła obsługa
            i kilka drinków na rozgrzewkę dopełniło szcześcia. Bubuś buszował sobie po
            całej knajpce i jej zapleczu, aż w końcu padł przy moim krześle.
            Po przepysznym obiedzie, spacer w dół, wśród brzózek i dopiero tu spotkaliśmy
            pierwszych ludzi (nie licząc pani z Bubusiem i parki w knajpce).
            I to właśnie dodało uroku całemu spacerowi - nie było ludzi. smile
              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 28.01.05, 18:41
                Moją bolączką całe życie jest brak spostrzegawczości. Uczę się wiec od lat
                pilnować siebie, czy widzę.smile)
                Jeżeli mnie ktoś zapyta o urządzenie nowozwiedzanego domu to mówię że w tonacji
                takiej i takiej, że są meble, schody i..... koniec. Jak kto był ubrany?
                Zapomniej, chyba , że cos ślicznego.smile
                • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 06.02.05, 15:03
                  Byłam w południe z ojcem na spacerze w parku.
                  Piękne słońce, delikatna mgiełka, ale chyba tuż nad ziemią, bo niebo dosłownie
                  granatowe. Ani jednej chmurki. I ta niesamowita cisza. Pusto, bo ludziska na
                  obiedzie. Wiatru ani na lekarstwo. W 7-stopniowym mrozie porozbieraliśmy się,
                  tak słońce grzało. Czarne gałęzie drzew na bielutkim śniegu. I ten pies. Pies
                  bezpański, bo mu restaurację do fundamentów rozebrano i został tylko
                  w metalowej budzie. Dostał więc kocyk, poduszeczkę i mnóstwo jedzenia.
                  Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Pies niestety nie daje się złapać, bo już
                  byłby nasz.
                    • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 20:59
                      Ten watek jakos jest zaniedbany... co sie dzieje?
                      Dzieki Klaro za podciagniecie go do gory.

                      21 lutego mamy swieto President's Day i planuje w ten
                      dzien wreszcie pojechac do Descanoso Garden
                      zeby zobaczyc kwitnace kamelie
                      Jest ich tam 40 tys..najwiekszy tego typu ogrod na zachodzie USA.
                      Bylem tam w ubieglym roku ale o innej porze roku.
                      Jest gdzies ok 70 km ode mnie, za Pasadena.
                      Mam nadzieje ze nie bede mial pezeszkod zeby tam pojechc.
                      Napisze wam wrazenia po powrocie.

                      A.




                      www.descanso.com/index.cfm
                      • tesunia Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 10.02.05, 21:14
                        witaj Augusie....
                        jak milo Cie widziec....

                        ja bylam w Geteborg w ogrodzie botanicznym
                        bylam wrecz zauroczona,

                        utworzone jakby nisze o roznej tematyce,
                        bylam w maju,gdzie azaleje i rododendrony staly w pelnym kwieciu,
                        cos niesamowitego ....zapach i kolor /forma kwiatow
                        dech zapierala,
                        piekny wodospad wspaniale wkomponowany w skalach tworzyl niesamowiety widok
                        z gorzystymi roslinkami....
                        bylo cudownie....tam przysiadlysmy sobie by upajac sie widokiem
                        i napelniac uszy szumem wody ,ktora wila sie spadajac
                        szemzac glosniej i ciszej....smile)

                        bedzie milo poczytac o "Twoim ogrodzie"
                          • august2 Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 22:35
                            Klaro,
                            Oczywiscie nie zapomne powachc..

                            A miedzyczasie moje sprawozdanie
                            z dziesiejszego spaceru:

                            Wracajac rano z zakupow wpadl mi do glowy pomysl
                            zeby odwiedzic dzisiaj moje jeziorko. Po calonocnym
                            deszczu wszystko wygladalo czerstwo i zdrowo.
                            Temperatura tez znosna ok 20 stopni.
                            Tak tez zrobilem. Zaraz po rozladowaniu zakupow
                            pojechalem w odwiedziny.

                            Od razu rzucil mi sie w oczy widok tej zieleniutkiej
                            trawy na ktorej zdzblach pysznily sie malutkie krople nocnego
                            deszczu jak jakies krysztalowe kuleczki.
                            Posrod tej trawy wychylaly sie na lodygach zolte
                            kwiaty, takie podobne do duzych stokrotek z brazowym
                            srodkiem. Po drugiej stronie drozki, na zboczu rosly
                            male fioletowe kwiatuszki. Te intensywne kolory
                            przypomnialy mi obrazy Vermeera.

                            Jak droga poszla na dol, wietrzyk ustal. Koncertu
                            zabiego dzisiaj nie bylo. Kto wie moze orkiestra
                            pojechala w objazd?
                            Szedlem dalej, patrzac na te rozne odcienie zieleni
                            i wtedy zauwazylem Blue Jay. Ptak ten podobny do sroki
                            siedzial na siatce odgradzajacej jeziorko od sciezki.
                            Przeskakiwal z nozki na nozke, odwracal sie przy tym
                            jakby chcial zwrocic na siebie uwage. Na koniec
                            cos tam powiedzial w tej swej ptasiej mowie I tyle
                            go widzialem.

                            Idac sciezka napotykalem duzo kaluz deszczowych.
                            Niebo przegladalo sie chyba w tych wodnych zwierciadlach
                            chcac poprawiac przy tym swe chmurowe koafiury.

                            Naokolo sa wzgorza I wydawalo sie ze chmury
                            na tym niebieskim niebie dotykaja te pagorki.
                            Wydawalo sie ze wystarczy tylko tam pobiegnac na szczyt,
                            zeby zanuzyc rece w tym chmurzanym puchu.

                            Czy pamietacie ksiazke lub film "O dwoch takich co ukradli
                            Ksiezyc"? Tak wlasnie pomyslalem ze wystarczyloby tylko
                            wziac siec i zlapac w nie te “biale baranki”.

                            Na zboczu pojawily teraz kaktusy, ktore brzemienne
                            w paki juz wkrotce pakaza swiatu swe kolorowe
                            pociechy. Przyjde tu wkrotce zeby zobaczyc- powiedzialem
                            do nich w duchu.

                            A pozniej wiecie co zrobilem. Obok sciezki pojawil
                            sie taki betonowy rynsztok w ktorym plynela
                            wartko dzeszczowka. Wzialem patyczek i wrzucilem
                            go na ten wodny nurt. Bedac chlopcem czesto
                            po deszczu chodzilismy przy ulicy patrzac na plynaca
                            wode, ktora gdzies tam po drodze znikala w czelusciach
                            kanalow burzowych. Wrzucalismy wtedy patyki
                            i patrzylismy ktory szybciej bedzie plynal…

                            Musialem jednak porzucic te wspomnienia I isc dalej.
                            Nad jeziorkiem majestatycznie unosil sie jastrzab.
                            Bral wiatr w skrzydla i tak sobie wolno szybowal
                            bez zadnego widocznego wysilku.

                            Na koniec mych odwiedzin przyjalem jak zwykle
                            defilade roz, jakis pnacych sie krzewow z czerwonymi
                            kwiatami w ksztalcie dzwonow. Jednoczesnie zauwazylem taka mala kaszke
                            ktora rosnac przy ziemi starala sie wedrzec na sciezke.
                            Pokazala sie furtka I musialem juz wracac.

                            August



                            • poloninka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:01
                              Ach, August, chyba zaniemówiłam.. I powtórzę raz jeszcze, że z Twoim powrotem
                              tutaj powrocił zapach podróży, spacerów i zapach kwiatów. Tu gdzie jestem jest
                              zadymka snieżna, nie widać nic z okna, tylko śnieg, wiatr, snieg, wiatr i
                              wiatr.. Aż wydaje się nie możliwe, by były rownolegle miejsca, gdzie jest
                              inaczej. Dzięki internetowi i Twojej wrażliwości mogłam się na chwilę przenieść
                              w inny świat. Dziękuję. I pisz, jak najwięcej o tych swoich spacerkach i
                              widokach z okna smile
                              • natla Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:28
                                Juz niedługo i my Połonino bdziemy mogły pisać o kwiatch, zwierzątkach
                                i zapachach. August ma lato cały czas, a my możemy mu zafundować teraz tylko
                                wrażeenia bieli, czerni, szarości czasem ze pozłacanym błyskiem, okryte
                                tajemniczą mgiełką.
                                A Ty ze swoich pieknych okolic mozesz poszaleć obrazkami zimowymi. smile)
                                • poloninka Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:55
                                  Ja wiem, że zima też jest piękna, ale coraz bardziej robię się zwierzątkiem
                                  ciepłolubym. Może to idzie z wiekiem smile
                                  Ale mam w pamięci kilka widoków zimowych, których nigdy nie zapomnę.
                                  Jest cos takiego jak szadź. Wszystko pokryte jest białymi kryształkami. Ale ja
                                  widziałam coś cudowniejszego. Późną jesienią w pustych już górach. W nocy na
                                  połoninie wiał ostry wiatr, tak wilgotny, że zamarzał na wszystkim - To było coś
                                  posredniego między wilgotnym wiatrem a jeszcze nie deszczem. I powstał bajkowy
                                  krajobraz. Na drzewach, gałązkach, suchych trawach i różnych źdźebełkach
                                  powstały niezwykłe nawisy, nawet takie na ok. 10 cm. Długie, wąskie, wszystkie
                                  pod jednym katem, tak jak wiał wiatr. Podchodziliśmy dosyć wcześnie, jeszcze nie
                                  objeło nas słońce. Calkowita cisza, spokój. Widok nieziemski..
                                  W trakcie podchodzenia, powoli obejmowały wszystko promienie słoneczne, nie
                                  podejmuję się dzisiaj opisać tego widoku smile po kilkunastu minutach słonecznych
                                  kapieli "nawisy" odpadały.. ciszę wypełniał trzask tych spadających kryształków,
                                  sopelków.. Gdy po 2 godzinach schodzilismy tą samą trasą, mieliśmy wrażenie,
                                  jakby to wszystko było tylko snem, nie było już śladu po tym kosmicznym wręcz
                                  zjawisku.
                                  To była taka niespodzianka, z tych które trafiaja sie tym wariatom, którzy
                                  zamiast spać smacznie w łóżeczku, zrywają się, tytłają w błocie, czasem nawet
                                  klną przy tym siarczyście ale przedzierają przez ciemności, by zobaczyć wschód
                                  słońca ze szczytu górskiego.
                            • kla-ra Re: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery... 12.02.05, 23:40
                              Po przerwie,jaka sobie wyznaczyles,Twoje opisy sa jeszcze lepsze.
                              Teraz wiem dlaczego mi ich brakowalo.
                              Zazdroszcze Ci 20 stopni.
                              Przy Janie Vermeerze na chwile przystanelam i zaczelam zastanawiac sie co
                              ma "piernik do wiatraka",bo Vermeer malowal postacie,a kobiety w szczegolnosci.
                              Wyciagnelam album i rzeczywiscie ostrosc kolorow /czerwien,zolc/.
                              Zmuszasz czlowieka do myslenia.
                              I Ci Kaczynscy w filmie "O dwoch takich..."
                              Swietne porownania.
                              • august2 Re: Poloninka, Klara, Natla 13.02.05, 00:53
                                Poloninko dziekuje za cieple slowa ktore
                                zaraz odsylam spowrotem (jeszcze cieplejsze) gdyz jak piszesz
                                zimno ci zaczyna dokuczac.

                                Pisalem to juz kiedys ale napisze raz
                                jeszcze ze wyladowalem w tym cieplym zakatku
                                chyba w nagrode za te me "zimowe przejscia"
                                w Polsce. Po tamtych czasach pozostal mi niesmak
                                do zimy i snieg lubie ogladac tylko na odleglych
                                szczytach gor i w telewizji...i jeszcze lubie czytac
                                o tym np jak to ladnie Poloninka opisala w swym ostatnim poscie.

                                Klaro, jezeli lubisz Vermeera to mozesz zobaczyc film
                                dziewczyna.z.perla.filmweb.pl/
                                lub przeczytac ksiazke o tym samym tytule. W filmie sa pokazane
                                te przepiekne kolory. Jest tam scena jak malarz miesza kolory.
                                Ten kolor ultarmaryny byl niezwykly.
                                Tak juz na zakonczenie dodam ze z tymi kolorami to w ostanim okresie
                                troche oszalalem. Kazdy pokoj mam w innym kolorze..zrobilem
                                to po obejrzeniu filmu Frida


                                • august2 Re: Walentynkowy spacer 15.02.05, 06:50
                                  Dzisiaj zaciagnalem zone na “Walentynkowy spacer”.
                                  Zaraz po dentyscie pojechalismy nad nasze jeziorko.
                                  Bylo przed 5 po poludniu i zaczynalo sie robic chlodnawo.
                                  Zawsze jak zapowiadaja deszcze robi sie w przeddzien zimniej.

                                  Zaraz zauwazylem ze od soboty zrobilo sie bardziej zolto
                                  na jednym ze zboczy. Cale bylo pozlocone takimi rzepako-podobnymi
                                  roslinami a pomiedzy nimi pojawialy sie grube lodygi chwastow
                                  z fioletowymi kwiatkami.

                                  Wlasciwie to bylem caly czas zafascynowany niebem.
                                  Niebo o tej porze bylo bardzo ciekawe. Po jednej stronie niebieskie,
                                  opatulone w biala koldre z chmur a po drugiej stronie, tej ktora
                                  ciagnie sie hen az do Pacyfiku rozswietlone zachodzacym sloncem.

                                  Po tej wlasnie stronie caly horyzont byl koloru marsjanskiego
                                  jak ja to sobie nazwalem. Dlaczego? Gdyz dalekie wzgorza
                                  laczace sie z chmurami, rozswietlone zegnajacym nas sloncem
                                  byly iscie jak z filmow fantastycznych.

                                  W pewnym momencie wydawalo sie ze jakis olbrzym musi tam stac
                                  poza chmurami i swiecic z drugiej stronie olbrzymia, jaskrawa
                                  latarnie.

                                  W polowie drogi rozne odcienie czerwieni coraz bardziej
                                  mieszaly sie z bialymi chmurami na niebieskawym tle.
                                  Wtedy to slonce jakby juz resztkami sil wydalo z siebie czerwony, migocacy
                                  blask zza wzgorza.
                                  Kto wie moze w ten Walentynkowy dzien
                                  chcialo nam zaswiecic raz jeszcze w tej naszej dzisiejszej eskapadzie.
                                  • natla Re: Walentynkowy spacer 15.02.05, 18:39
                                    Skojarzyłeś mi chmury. Mogę je ogladać bez przerwy. W ogóle chodzę z głową
                                    w chmurachsmile)
                                    Doszukuje sie kształtów, podziwiam ich lekkość lub ciężkie nabrzmienie,
                                    kolorystykę. Jakże często widzę , zwłaszcza wieczoem, góry, jeziora,
                                    rozlewiska, wysepki i wtedy moja wyobraźnia jest nieokiełznana. smile
                                    • august2 Re: Wtorkowy spacer 16.02.05, 03:44
                                      Tak krotko tym razem..
                                      Tym razem zona byla motorem dzisiejszej przechadzki
                                      wokol jeziorka.
                                      Za kazdym razem dostrzegam cos innego i tym razem napisze w punktach:

                                      - drzewko cytrynowe obwieszone niemilosiernie cytrynami
                                      - palma z taka olbrzymia kiscia wiongronowo-podobna
                                      - drzewko pomaranczowe- tez pelne owocow
                                      - na jeziorku armada kaczek
                                      - 2 hasajace zajaczki
                                      - jeden koliber smignal nam przed oczami
                                      - biale pioropusze "pampas grass" takiej odmiany olbrzymiej trawy
                                      - 12(policzylem) kraczacych niemilosiernie wron siedzacych na drzewie

                                      • kla-ra Re: Wtorkowy spacer 16.02.05, 18:25
                                        Zrywales te cytryny,pomarancze.
                                        Widoki masz iscie rajskie.
                                        Mam nadzieje,ze uzbierales zonie pek zoltych kwiatow,ostatecznie to byl Dz.Sw
                                        walentego.
                                        Ten Twoj opis przypomnial mi moj spacer z mezem rok po slubie.
                                        Pojechalismy do Puszczykowa /dawne woj.poznanskie/,mala miejscowosc nad
                                        jeziorami,prawie w lesie.Byl poczatek kwietnia.
                                        Gospodyni u ktorej mieszkalismy powiedziala nam o miejscu w lesie gdzie mialy
                                        rosnac w duzej ilosci przylaszczki/niebieskie kwiatki/.
                                        Nie mielismy szczescia przylaszczki juz przekwitly,ale nasze oczy cieszyly
                                        duze kepy fiolkow fioletowych i bialych,o cudownym zapachu.
                                        Maz uzbieral mi duzy pek tych malych fioletowych kwiatkow,bylam szczesliwa.
                                        Od tamtego czasu kazdej wiosny dostaje peczek fiolkow,ale te ogrodowe niestety
                                        nie pachna tak jak te lesne.
                                        • august2 Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Tesunia 17.02.05, 06:33
                                          Kla-ra chyba jak dostajesz fiolki
                                          to napweno nucisz "o slodkie fiolkie
                                          slodsze niz wszystkie roze..." czy cos tam

                                          Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Tesunia
                                          otworzcie swe skrzynki pocztowe
                                          Dzisiaj zamiast slow posylam wam pare zdjec z mego dzisiejszego
                                          spaceru w pobliskim Ogrodzie Botanicznym w Fullerton.

                                          Posylam do osob ktore wiem ze sa zainteresowane tymi
                                          mymi spacerami...
                                          A



                                          • natla Re: Kla-ra, Natla, Poloninka,Krista, Malwinka, Te 17.02.05, 21:39
                                            Magnolie mi aż zapachniały lekko słodkawo, chyba je kiedyś wąchałam, ale
                                            skleroza nie kojarzy miejsca (zdaje mi się , że w moim parku), kwitnący kaktus
                                            jak zawsze przepiekny, bo kwiaty strojne i kolorowe, no i moje ukochane brzozy.
                                            Znowu frajda. Dzieki. I czakam na jeszcze. smile)
                                            • tesunia Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 19:48
                                              Soneczna wercz pogoda wszystkich z domow wywabila na sparer.....
                                              ludziska w pijedynke/parami/z pieskami spacerowali.....
                                              Choc prawie niemal koniec lutego snieg jak nigdy jeszcze lezy
                                              cudnie tak sie przejsc i popodziwiac ,jak rosnie
                                              nowe willowe osiedle.Duzo rodzin juz zamieszkalo i to z maluchami,
                                              przed kazym domem stal balwan,
                                              a ze slonce swiecilo i odwilz nastala,
                                              fajnie wygladaly,jakby zaczeli tanczyc i zamarli w bezrochu,
                                              kapelusze z doniczek/z koszykow sunely sie z glowy,
                                              miotly powypadaly z objec balwankowych,lapcieta
                                              roznie ulozone .....od razu przypomnialo mi sie dziecinstwo,
                                              gdy tez lepilam balwana i ktory topil sie powoli
                                              przybierajac rozne formy ,by pozniej zostala tylko kalurza
                                              w ogrodzie w marcu.
                                              • august2 Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 19:56
                                                Tesuniu,

                                                Ladnie to opisalas. Czy te szwedzkie spacerowe impresje
                                                daloby sie jakos zamrozic np w kadrze? Moze wezmiesz kamere -tam jest
                                                taki pstryczek, pstryk, pstryk i masz gotowe. Potem szybko
                                                do komputera i wyslac na Forum. Koszt zaden - tylko pare minut czasu..
                                                • natla Re: zimowy spacer...............;)) 19.02.05, 23:24
                                                  Nie wiem, czy już pisałam, ale najwyżej powtórzę. Zaraziłam się fotografiką.
                                                  Zawsze ją lubiłam, mam mnóstwo zdjęć i kilka aparatów, ale nie dochrapałam się
                                                  jeszcze cyfrowego. Przy najbliższej okazji zakupię i będę Was dręczyć
                                                  zdjęciami. smile))
                                                  • august2 Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 20:52
                                                    Jeszcze raz.. za szybko nacisnalem z przejecia..

                                                    Natlo, oczywiscie ze musisz jak najszybciej kupic
                                                    aparat cyfrowy. Ja mam juz dwa do uzytku. Jeden jest juz
                                                    moj (syn mi podarowal) a drugi aparat syn mi pozwala uzywac..
                                                    mozna nim robic nawet krotkie filmiki..naprawde frajda!

                                                    Dzisiaj w przerwie pomiedzy kolejnymi sztormami wyskoczylismy rano
                                                    z zona nad jeziorko. Cudo! Ludzie biegaja, chodza z psami..
                                                    oczywiscie mowimy sobie :"Good Morning" jak sie mijamy...
                                                    Kazdy zadowolony ze deszcz na razie ustal.. Ptaki tez sie cieszyly
                                                    Coz za kakofonia dzwiekow..ptaki male, wieksze i te calkiem duze
                                                    szczebiotaly napewno o tym pieknym slonecznym poranku. Na parkanie przysiadl
                                                    koliberek, ktory mial turkusowy pasek od glowki do ogonka. Glowke z dlugim
                                                    dziobkiem krecil niecierpilwie a moze z zadowolenia ze slonce tak grzalo...
                                                    Inny ptak z zoltawym podbrzuszem podfrunal bardzo blisko. Kto wie? Moze chcial
                                                    sie pochawalic jak dobrze umie robic te swe powietrzne piruety?
                                                    Tak mielismy ladny spacer. Zona zadowolona i pisze sie juz na nastepne..
                                                    Te spacery sa dla niej bardzo dobre... pomaga jej czuc sie lepiej...
                                                  • natla Re: Hurra! Deszcz przestal padac..! 20.02.05, 22:24
                                                    No własnie to ma być ten aparat z krótkimi filikami. Wczoraj mi znajomy tak
                                                    sfilmował moje popużki i miałam wielka radochę. smile)
                                                    Pozdrów jeziorko ode mnie .Teraz łatwiej mi sobie wyobrazić Wasze spacery.smile
                                                    Jutro jedziesz do ogrodu , więc poluj aparatem jak najwięcej i czekam (y) na
                                                    obszerne sprawozdanie.wink)
                                                • tesunia Re: zimowy spacer...............;)) 21.02.05, 20:11
                                                  august2 napisał:

                                                  > Tesuniu,
                                                  >
                                                  > Ladnie to opisalas. Czy te szwedzkie spacerowe impresje
                                                  > daloby sie jakos zamrozic np w kadrze? Moze wezmiesz kamere -tam jest
                                                  > taki pstryczek, pstryk, pstryk i masz gotowe. Potem szybko
                                                  > do komputera i wyslac na Forum. Koszt zaden - tylko pare minut czasu..

                                                  masz racje augusie....
                                                  tak juz o tym myslalam,,,,
                                                  jutro chyba sie wybiore w plener,
                                                  ale najpierw sasiadow popytam czy moge balwanka sfotografowacwink)
                                                  bo choc odwilz jeszcze jakos sie biedaki "pokrzywione "trzymajawink)
                                                  • maladanka Re: zimowy spacer...............;)) 25.02.05, 14:27
                                                    A ja opowiem o zimowym spacerze, ale na nartach.Pochwaliłam się tym na forum
                                                    narty - tam nie trzeba się było logować.Ale tamto forum jest bardzo
                                                    specjalistyczne i chyba tu bardziej ten opis pasuje.
                                                    No to opowiadam. Dnia 19.02.br.o godz.9.oo zadebiutowałam na nartkach
                                                    biegowych.Znajomi mnie wywiezli,zapięli poszli do przodu - no to co miałam
                                                    robic?Poczłapałam i ja. A tu las,okiście sniegu,cisza,ślady rózne - głowa lata
                                                    w kółko. Ni stąd ni zowąd okazało się,ze 10 km za nami! Wywaliłam się raz - i
                                                    to mnie wkurzyło,nie że się wywaliłam,tylko wstawanie jest duzo gorsze.Na
                                                    zjazdówkach moment i stoję - a tu kij znikął w sniegu,nogi z nartami też gdzies
                                                    zakopane,hm... Najpierw mi sie chciało smiać,potem płakać.Znajomi widząc,ze
                                                    sobie radzę,poszli het, a mąż - również debiutant leżał 100 m dalej i też
                                                    walczył
                                                    podobnie jak ja. A...jeszcze plecak z prowiantem i gorzałeczką na 2 dni swoje
                                                    ważył.Ale udało się. Dotarlismy do pieknej polany,na końcu której widac było
                                                    dach domu i dach studni.Tu mamy nocować - ale najpierw trzeba się przekopać
                                                    przez snieg,żeby znależć dziurę do klucza i potem otworzyć drzwi.A potem -
                                                    ogromny piec taki,że babcia i dziadek mogą na nim spać,drewno,moment i ciepło
                                                    wszędzie.Najpierw szybciutko wiadro sniegu,żeby herbatke z prądem zrobic, potem
                                                    odkopywanie drogi do studni i studni,potem autostrada do kibelka....raj na
                                                    ziemi!Sople metrowe! No i juz kiełbaska skwierczy,opowieści płyną - jeszcze
                                                    przepchanie luftu w piecyku w sieni i następne żródło ciepła.A wieczorem
                                                    odwiedził nas jeleń.I długie,nocne rodaków rozmowy...A świtkiem o 9.oo -
                                                    panowie do sniegu w celu umycia się - normalnie do połowy goli w tym sniegu sie
                                                    odświeżali,panie sie troszkę krępowały ...śniadanko.Narteczki i 10 km petelka
                                                    po sniegu zupełnie nie tkniętym - i 2 śniadanko, pakowanie,sprzątanie,i
                                                    słoneczko wyszło i 20 km przed nami..
                                                    To sie działo w Beskidzie Niskim. A ja mam lat 50 i plus i uważam,że co
                                                    najmniej 40 straciłam,nie próbując biegówek do tej pory. Pozdrówka


                                                  • august2 Re: Passion Flower 27.02.05, 01:38
                                                    Rzeczywiscie ze jej pseudo to Mala Danka.. na poczatku
                                                    nie skojarzylem.
                                                    Maladanka widac ze mieliscie frajde nie lada.

                                                    Ja dla odmiany mialem spacer bez sniegu.

                                                    Dzisiaj podczas tradycyjnego spaceru wokol jeziorka zrobilem zdjecie
                                                    kwiatu, ktory zawsze mnie fascynowal. Polowalem na te kwiaty
                                                    od paru dni ale deszczowa pogoda nie pozwalala pakom sie otworzyc.
                                                    Dzisiaj bylo bardzo cieplo i slonecznie, i kwiaty sie otworzyly.

                                                    Zobaczcie sami na zalaczanym zdjeciu.

                                                    A ponizej jest legenda :

                                                    Jak legenda mowi w 1620 jezuita w Peru napotkal rosline znana nam teraz jako
                                                    Passion Flower. Ksiadz –jezuita zaintrygowany pieknem tego kwiatu tej samej
                                                    nocy mial wizje.
                                                    Oto ona.
                                                    5 platkow i 5 dzielacych lisci to 10 apostolow nie liczac Piotra i Judasza.
                                                    Srodkowe elementy przypominaja gwozdzie, ktorymi Jezus zostal przybity
                                                    na krzyzu, otaczajaca korona symbolizuje korone cierniowa.