50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistycznie :)

31.12.04, 14:08
Czy 50latki którym troszkę pogmatwały się losy potrafią "zagospodarować"
sobie życie? Przecież to wspaniały wiek: życiowa "misja" wypełniona, jakaś
stabilizacja bytowa osiągnięta - dużo czasu który można wykorzystać zgodnie z
upodobaniami. Wiem, można samemu wychodzić na różne imprezki, spotkania,
koncerty itp (ok, praktykuje to), można też solo wyjeżdzać (uwielbiam góry i
jeżdzę sama, ale przyznam że czasami jest mi na szlaku jakoś tak...
nieswojo smile), można samemu wybrac się na Sylwestra do teatru (właśnie idę).
Można też probować "spełnic się" w tym na co dotychczas nie było czasu -
staram się. Witalizmu mi nie brak, chęci działania też nie. choć od
wolontariuszy też oczekuje się... młodego wieku (!). To wszystko można, bo
kobieta sama dziś już nie szokuje, ale przecież czasami zwyczajnie chce się
do człowieka...smile))
A tymczasem - ŻYCZĘ CIEKAWEGO ROKU!
    • tesunia Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 31.12.04, 14:12
      dobrze piszesz vipkawink)))))))))))))
      polac Ci szampanawink))))))))

      pozdrawiam serdecznie
      zyczac Ci wspanialego Sywestra i Szczesliwego Nowego Roku.
    • poloninka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 31.12.04, 14:33
      Vipko kochana! Znam Twoje bóle smile Ja też sama wędruję po górach, chmurach i
      codzienności. Dzisiaj też będę sama. Dzieci idą na imprezy, a ja zostanę przed
      kominkiem, z winem, z książkami i 2 pilotami pod ręką.. Nie pierwszy raz.
      Nauczyłam sie żyć z tą samotnością, napewno nie będą mi kapały łzy, ale chętnie
      co innego bym robiła przy tym kominku smile smile Nic nie zastąpi bliskości drugiego
      człowieka. Życzę więc Tobie, sobie i innym samotnym żeglarzom, żeby Nowy Rok
      przyniósł nam jakąś niespodziankę.. Na to nigdy nie jest za późno !
      • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 31.12.04, 15:09
        Nauczyłam sie zyc w samotnosci. Dobrze jest mi z tym,
        ze nie musze sie nikomu spowiadac co robie, gdzie bylam,
        dokad ide. Ale prawda jest taka, ze czasami zatesknie
        za jakas przyjazna dusza. Niestety, czasy sa takie, ze nie
        mozna wierzc i ufac bezgranicznie facetom.
        Zycze Wam moje drogie, aby Nowy Rok przyniosl duzo radosci,
        milosci i satysfakcji w zyciu osobistym. Wiele miłych niespodzianek!!!
        • pia.ed Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 31.12.04, 16:25
          Mira, Sylwesstra na pewno nie bedziesz spedzala sama, mam racje?
    • lilimarlene1 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 31.12.04, 17:28
      Witaj Vipko!
      tez ide do Filharmonii na Sylwestra.
      Wprawdzie nie sama tylko w towarzystwie ale samotność mi nie przeszkadza,ani
      mnie nie ogranicza.Zawsze byłam "samotnym wilkiem"chociaż otoczenie uważa,że
      jestem b.towarzyska.

      Życzę Ci w Nowym Roku abyś spotkała tego jedynego,wspaniałego człowieka i
      towarzystwa innych,ciekawych ludzi.
      A poza tym realizacji postanowień i spełnienia marzeń.

      Pozdrawiam
      Lili
      • kla-ra Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 10.01.05, 09:17
        I tak tez sie dzialo przez ten miesiac.
        Dla przypomnienia.
        • maryna04 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 10.01.05, 18:29
          Ja tez sie nauczylam zycia w samotnosci, jestem dlugoletnia wdowa. Moje
          malzenstwo bylo dobre. Poczatkowo walka o przetrwanie rodziny jakos nie
          pozwalala mi na rozmyslania o samotnosci( podobnie jak autorce watku obok),
          potem nigdy nie przyszlo mi do glowy, ze moglabym wyjsc drugi raz za maz. W
          wieku 50+ zaczeto pytac bezposrednio i poza plecami dlaczego nie wyszlam za
          maz. Otoz dlatego, bo nie zjawil sie nikt taki, dla ktorego bym zaryzykowala.
          Akurat nie tesknilam specjalnie za meskim oparciem, (przez kilka lat mialam
          bliska przyjaciolke, z ktora przewedrowalysmy kazdy weekend, wychodzilysmy na
          wystepy, obgadywalysmy dzieci - teraz nie mam i tego mi brakuje). Zapewne
          jestem dziwaczka, ale nie wyobrazalam sobie uczenia sie od nowa wspolnych
          nawykow dnia codziennego, higienicznych, zywieniowych. Do czego mi potrzebny
          ten bol glowy. Nie mam gwarancji, ze bede mogla oprzec glowe i sie wyplakac.
          Ile takich, nawet najlepszych mezow jest, przeciez naogol panowie maja inna
          wrazliwosc,( co wcale nie znaczy, ze gorsza). Tez duza szansa, ze
          przeplakalabym w samotnosci jakies swoje zmartwienie. Zapisuje sie sama na
          wycieczki. Wiele jest tam ludzi samych, czasem polowki w domu, czasem sa razem,
          czasem zazdroszcze, a czasem nie. Nie mam grona bliskich przyjaciol, troche sie
          wycofalam, czujac sie gorzej wsrod par, inne nie utworzylo sie, zapewne tez
          dlatego pisze na forum. Glownie mam znajomych moich dzieci, nieraz nawet corka
          podrwiwa - twoja przyjaciolka, a to jej kolezanka, do prac pomocniczych
          domowych - zawiezc auto bo nie wiem co stuka, wymalowac kuchnie, przywiezc
          hurtowo zakupy podbieram mojego syna, a jeszcze lepiej jego kolegow i moich
          kolejnych lokatorow - mlodych chlopakow ( obydwaj trafieni w 10). Nawet
          mezatki , wlasnie po jakims "wielce waznym" konflikcie z mezem mowia - ja bym
          tez chciala miec takiego lokatora, nie trzeba opierac, gotowac, wysluchiwac...a
          jak sie poprosi, to zrobi od razu z usmiechem na ustach. Oczywiscie, to moje
          angdoty, sa osoby, ktore stworzone sa do zycia w zwiazku. Ale poki nie ma
          partnera, trzeba ukladac sobie zycie z tego co jest, niekoniecznie majac za
          pierwszy punkt programu zlapanie stalego partnera. To zreszta, jak wiemy,
          odnosi sie do kazdego wieku.
          • maryna04 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 10.01.05, 18:44
            Vipko - jak moglas napisac, ze na woluntariat tez szukaja mlodych ludzi. Na
            uczciwy woluntariat (tzn. nie taki jak mlodzi pojda do szpitala, zeby potem
            sobie wpisac w papierach- -oczywiscie dobry i taki) to jestes stanowczo za
            mloda.
          • lilimarlene1 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 11.01.05, 12:16
            Maryno!
            jak wiele kobiet,z którymi rozmawiam - a są w podobnej jak my sytuacji- myśli
            podobnie.
            Będąc w szpitalu rozmawiałam z panią będącą na emeryturze,owdowiałą,mającą
            dwoje dzieci,które maja swoje rodziny.
            Mówiła mi,jak organizuje swoje nowe życie,po stracie męża.
            Mianowicie,po pierwszym bólu uregulowała sprawy spadkowe,sprzedała dom,kupiła
            sobie kawalerkę coby- jak pisze Tesunia- mieć mniej zajęć domowych.
            Dzieci odwiedza,ale przeszkadza jej hałas jaki tam panuje (wnuki nastolatki).
            Chodzi do klubu seniora na zabawy,pogadanki,rozmowy,korzysta z wycieczek jakie
            tam organizują.
            Poznała tam pana,wdowca,który po pewnym czasie jej się oświadczył,ale ona
            powiedziała nie.
            Dlaczego?
            Pan był niczego sobie ale brak było porywu serca.
            Miała takie odczucia,że nie mogła by wyjść za mąż za starego faceta,poznawać go
            w codziennym zyciu,znosić jego rodzinę,przyzyczająć sie do jego
            nawyków,kompleksów świadczyć różne usługi itp...
            Dlaczego,przeciez tak samo było z mężem?
            A no nie.Z mężem to myśmy się poznali jak mieliśmy po 20 lat i wspólnie się
            starzeliśmy.
            A tu od razu stary,palący,leniwy facet,który szuka kucharki bo nie chce jadać w
            barach.Sprzedałby swoje mieszkanie i wspomógł dzieci,a sam zamieszkał u niej.
            Perspektywa dla niej okropna,jego plany mają na względzie tylko jego wygodę.
            Co ona na tym zyskuje?
            Będzie mężatką.
            Facet dziwił się odmowie-a kim Ty jesteś? zwykłą robotnicą,starą babą,spójrz na
            siebie,powinnaś po rękach całowac,że jeszcze Cię ktoś chce.
            Obraził i odszedł.
            Moze znalazł jakąś głupią.sad
            • maryna04 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 12.01.05, 03:30
              No to jest nas wiecej, ktore podobnie myslimy. Najbardziej spodobalo mi sie w
              Twoim poscie pytanie - a co ona na malzenstwie zyska? Pozdrowienia.
              • pia.ed Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 12.01.05, 03:47
                Ten pan pokazal swoja wlasciwa nature, na cale szczescie zanim doszlo do
                slubu...
                Dlatego w Szwecji tak popularne jest "bycie razem ale osobno", wlasnie w
                starszym wieku.
                • lilimarlene1 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 12.01.05, 10:21
                  pia!
                  i to jest to,co mi się podoba.
                  Mieć przyjaciela do celów towarzyskich,podrózniczo-wycieczkowych a nie od razu
                  -praczka ,sprzątaczka i kucharka(sługa-jak mówi moje dziecko).
                  Spotykamy się wtedy,kiedy oboje tego chcemy,mając swoje odrębne,rodzinne życie.
                  • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 12.01.05, 22:13
                    Tez tak uwazam, miec przyjaciela, ale nie wiazac sie slubem.
                    • nitka3 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 00:17
                      Ale mu pozwolic na szczoteczke do zębów,bambosze........szlafrok moze byc
                      nasz -goscinny -dla panów!!I niech nie rozkłada tych przyborów do golenia po
                      całej łazience!!Od razu mu kupic porzadna kosmetyczke ,niech tam wszystko
                      wkłada!!
                      • tesunia Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 10:54
                        nitka3 napisała:

                        > Ale mu pozwolic na szczoteczke do zębów,bambosze........szlafrok moze byc
                        > nasz -goscinny -dla panów!!I niech nie rozkłada tych przyborów do golenia po
                        > całej łazience!!Od razu mu kupic porzadna kosmetyczke ,niech tam wszystko
                        > wkłada!!

                        a czy rozkladanie swych przyborow w laznience,
                        nie jest "znaczeniem rewiru"przez przyjaciela,????????
                        takie niepisane "prawo meskie"
                        • nitka3 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 11:16
                          MASZ RACJE!!To tak jakby mi "obsikiwał " na moim terytorium!Tu byłem ,to moje!!
                          To juz wiem dlaczego oni rozrzucaja tak skarpetki!Zabraniam !To jednak moje!!
                          • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 11:53
                            Hihihi.... mnie sie to kojarzy z kotkiem, ktory znaczy swoj teren.
                            A wiecie, co kot mowi? "To jest wszystko moje: moja pani/pan, moj dom".
                            Czy faceci tez sie tak zachowuja?
                            • nitka3 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 12:00
                              Wiesz co Mira..tak miedzy nami ..moze nikt nas nie słyszy ..my chyba tez tak
                              sie zachowujemy..!!!A ten milion drobiazgów wkaraczajacych razem z nami w zycie
                              mężczyzny?Oczywiscie bardzo starannie (w odróznieniu od nich!)porozkładanych w
                              łazience!Ccccccccciiiiiiiiiiiii iicccccchooooooooo!
                              • vogino55 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 13:12
                                HIHIHI obśmiałem się jak "norek".Potrafię trzymać jęzor za zębami.
                                Pozdrawiam miło.
                                Wojciech
                            • bene66 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 13:04
                              Oj miłe Panie,kto tu jest zaborczy.Czy to czasem nie Panie mówia jesteś tylko
                              moj i kazdej która się do ciebie zbliży wydrapię oczy.A tym kilku Paniom,które
                              marzą o dochodzącym facecie to wyjasnię;w życiu jest coś za coś.Jak Wam jest
                              facet na codzień nie potrzebny to dlaczego na wczasach,lub w sanatoriach już od
                              pierwszego dnia rzucacie się na nas i każda chce mieć adoratora.Jak wikt i
                              opierunek was upokarza to poco ganiacie za facetami jw.albo jak coś się
                              zepsuje w domu albo jak się zbliża sylwester.Dziwię się tym facetom,ktorzy dają
                              się złapac na lep podstarzałym panienkom.Facet ok.50 jak sam umie prowadzić
                              gosp.domowe i ma kasę to może mieć śliczne młode panienki,które dużo więcej
                              umieją i są bardziej pracowite w łożu.A na codzień mężczyzna ten jeden kawalek
                              to może "przeprać" w ręku i też mu dobrze.no i co wy na to baby...panie równiez
                              • takanietaka Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 13:24
                                Bravo! Dobrze obserwujesz!"latamy " za adoratorem ... czasem za
                                majstrem....czasem za przyjacielem..a nawet za kierowca ..Ale skąd pomysł ze
                                za mężem??Moze nieuwaznie czytasz??
                              • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 15:30
                                Hihihi.... bene66 nie obrazj sie, bo my tu sobie zartujemy. Sa kobiety,
                                ktore nie szukaja meza lecz przyjaciela. Czy kazdy facet szuka tylko zony???
                                Chyba tez nie.Jestesmy raczej babkami zaradnymi w zyciu, ktorym nie jest
                                potrzebny facet do naprawienia usterek, bo same je potrafimy naprawic.
                                A z drugiej strony piszesz, ze uwazasz nas za podstarzale panienki, ktore
                                sa gorsze od tych mlodszych, za ktorymi to starsi faceci sie tak uganiaja.
                                W tym momencie sie z Toba nie zgodze, bo musze Ci powiedziec, ze mialam wiele
                                propozycji od mlodych 34-37 letnich facetow, ktorzy szukaja milosci u kobiet
                                doswiadczonych. Uśmialam sie wtedy serdecznie i nie skorzystalam, bo mnie takie
                                zwiazki nie interesuja. A ty piszesz, że mlode dziewczyny potrafia wiecej?????
                                Chyba tylko te z ulicy i za pieniadze......
                                • poloninka Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 16:41
                                  I ja zgadzam się z Wami na całej linii. Czyż jest lepszy wynalazek na tym
                                  świecie niż żona. Wcale im się nie dziwię, że po nacieszeniu się samotnością i
                                  wolnością, najbardziej poszukują znowu żony. Ja też bym tak chciała - wracam
                                  sobie z pracy a tu obiadek na stole, posprzątane, poprane. Mioooodziooo..
                                • tesunia Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 14.01.05, 10:51
                                  mira54 napisała:

                                  > Hihihi.... bene66 nie obrazj sie, bo my tu sobie zartujemy. Sa kobiety,
                                  > ktore nie szukaja meza lecz przyjaciela. Czy kazdy facet szuka tylko zony???
                                  > Chyba tez nie.Jestesmy raczej babkami zaradnymi w zyciu, ktorym nie jest
                                  > potrzebny facet do naprawienia usterek, bo same je potrafimy naprawic.
                                  > A z drugiej strony piszesz, ze uwazasz nas za podstarzale panienki, ktore
                                  > sa gorsze od tych mlodszych, za ktorymi to starsi faceci sie tak uganiaja.
                                  > W tym momencie sie z Toba nie zgodze, bo musze Ci powiedziec, ze mialam wiele
                                  > propozycji od mlodych 34-37 letnich facetow, ktorzy szukaja milosci u kobiet
                                  > doswiadczonych. Uśmialam sie wtedy serdecznie i nie skorzystalam, bo mnie
                                  takie
                                  >
                                  > zwiazki nie interesuja. A ty piszesz, że mlode dziewczyny potrafia wiecej?????
                                  > Chyba tylko te z ulicy i za pieniadze......

                                  i przytakuje mirze...tak jest niestetywink)

                              • lilimarlene1 Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 17:23
                                wolny wybór bene66!

                                z tego co słyszłam od koleżanek z pracy,które korzystały z sanatoriów to
                                panowie już od pierwszego dnia łączą się w pary z kimkolwiek-nie patrzą na
                                urodę ani usposobienie.
                                Nie przychodzi im do głowy,że te panie mają w domu często atrakcyjnych mężów i
                                nie w głowie im amory.

                                Kiedyś będąc w Kudowie przysiadłam w parku z książką na ławce,mąż z córką
                                poszedł do pijalni na koncert.
                                Kiedy wyszedł na ławce siedziałam ja -usiłująca czytać -w otoczeniu czterech
                                uwodzących mnie panów.
                                Żebyś widział ich miny kiedy zbliżał się mąż.
                                Ale moje kategoryczne prośby żeby szli na łowy gdzie,indziej bo ja nie jestem
                                zainteresowana- nie skutkowały.

                                We wrześniu tego roku postanowiłam w słoneczne popołudnie przejść się do
                                parku,sama.
                                W końcu jestem starszą panią i nie muszę mieć psa,przyjaciółki,roweru lub
                                ksiązki do towarzystwa.
                                Tak pomyślałam.
                                Jestem wolna od pozorów i mogę się czuć swobodnie.
                                Poszłam.
                                Pospacerowałam wokół stawu,pokarmiłam łabędzie i przysiadłam w alejce,która
                                okałała jeziorko.
                                Na ciągu ławek siedziało dość dużo osób.
                                Obok mnie pani czytająca gazetę,o ławkę stał oparty jej rower.
                                Dalej jacyś starsi dyskutujący panowie itp.
                                Nagle patrzę,że wśród idących alejką ludzi,jakiś facet natarczywie mi się
                                przyglada.
                                Szedł przed siebie a oczy obracały mu się za uszy(tak mówi moje dziecko).
                                Przeszedł,ale czułam ,że za chwilę zrobi rundę i zawróci.
                                I tak się stało.
                                Podszedł stanął przede mną i przemówił: och taka ładna kobieta i sama.
                                Ja nic.
                                Moje oczy za ciemnymi okularami,więc wyraz oczu nieodgadniony.
                                On stoi: a może tu jest gdzieś mąż albo jakiś partner?
                                Ja nic.
                                Śledzę łabędzie na stawie.
                                On;a może ten jakiś mąż jest na piwie-tu ruch głową w stronę parkowej
                                kawiarenki.
                                Ja nic.
                                On stoi.
                                Widać,że głupio mu.
                                Pani obok odłożyła gazetę i obserwuje w milczeniu.
                                W mojej głowie panika.
                                Co powiedzieć?
                                może...że...że ...jestem lesbijką?
                                Pan młodszy ode mnie (ja wyglądam podobno na 46),elegancki,blondyn,średniego
                                wzrostu,w klubowej granatowej marynarce,popielate spodnie.
                                Nagle kiedy postanowiłam w panice(dlaczego?! za co?!),że wstanę,kopnę go w
                                kostkę i ucieknę(tak robiłam jako przedszkolak),usłyszałam swój głos:
                                proszę pana,proszę iść tam gdzie pan zamierzał.
                                UFFF!!!
                                Pan się odwrócił i poszedł.
                                Pani obok (w moim wieku):to pani ochrona osobista?
                                Ja: nie szanowna pani.
                                Wstałam po chwili z ławki i wróciłam do domu.
                                Córka otwierając mi drzwi:miałaś iść do parku?

                                Na drugi dzień pojechałam na cmentarz.
                                Pan stojący nad grobem żony podszedł pożyczyć zapałki.
                                Pożyczyłam.
                                Pan zaczął rozmowę,że tak gorąco,że to i owo.
                                Ja powiedziałam w wymianie zdań minn.,że ukradziono mi kłodkę od ławki gdzie
                                ktoś się włamał aby skraść konewkę i narzędzia,więc będę musiała kupić nową.
                                A kiedy pani przyjedzie?
                                Jutro.
                                A,o której godzinie?Bo ja będę przed południem...i tu cmok,cmok w brudne rączki.
                                Przyjechałam po południu,
                                patrzę pan siedzi na ławce przed grobem żony i praży sie w pełnym słońcu.
                                Ja,w tył zwrot.
                                Przychodzę za dwa dni,bez zmian.crying
                                Przyjeżdżam za tydzień,to samo.crying
                                Kwiaty na grobie zwiędły,bo przyjechałam za miesiąc kiedy padał deszcz.

                                Jestem skromną,niewyzywająca kobietą,nigdy nie patrzę na ludzi.
                                • natla Re: 50ka/tek bez pary - programowo optymistycznie 13.01.05, 20:10
                                  Przypomniałaś i rodzinną historię. Maja mama, bardzo atrakcyjna kobieta będąc
                                  mniej więcej w naszym wieku pojechała ze znajomą nad ciałe morza. Już
                                  w samolocie zaczęły się podrywki dużo młodszych panów. Potem na plazy, przy
                                  stoliku w jadalni , najpierw na wesoło, potem na oschło. W końcu mama nie
                                  wytrzyała (i jak mówiła : nie wie skąd jej sie to wzięło) powiedziała: "panowie
                                  przestańcie, jeszczeście się nie domyslili? My jesteśmy lesbijkami." Do końca
                                  miały spokój. Dopireo na lotnisku jeden z niedoszłych adoratorów podszedł
                                  i powiedział: "aleście nas panie nabrały".
    • vipka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 09:40
      Bene, jesli masz troche wiecej niz 16 latek to z pewnoscia wiesz, ze TO dziala
      w obie strony, bo kasa daje nieograniczone mozliwosci. Powiem wiecej - starsza
      o 20 lat kobieta czesciej przyciaga uwage soba anizeli portfelem, ktory jest
      glownym wabikiem starszego o pokolenie faceta. Tym bardziej, ze mimo iz
      mezczyzni "starzeja sie ladniej", to generalnie baby bardziej dbaja o siebie,
      majac na wzgledzie chocby szacunek dla nosow bliznich wink Ale nie licytujmy sie.
      Czlowiek to bydle stadne i bez wzgledu na plec lubi miec swiadomosc, ze gdzies
      ktos... cieplo mysli o tobie, bo nie kazda kobitka szuka meza i nie kazdy facet
      ktory chce zamienic pare slow czy pomoc na cmentarzu jest erotowampirem
      (!) smile))


      • lilimarlene1 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 14:06
        Vipko!
        pod każdym Twoim słowem się mogę podpisać.
        Podałam te dwa przykłady żeby uzmysłowić takim panom jak bene,że nie zawsze
        jest tak,że kobieta szuka.
        Ja nie szukam.
        Wręcz przeciwnie,unikam.
        Z tym panem na cmentarzu było trochę szerzej ale nie chciałam wszystkiego
        opisywać.

        Chciałam też powiedzieć,że taki starszy pan z młódką wygląda komicznie,tylko
        tego nie chce często przyjąć do wiadomości.
        Miałam znajomego,który pytał mnie dlaczego dziewczynka,którą poznał,chętnie po
        pracy przychodzi do niego do domu,a nie chce spotykac się w miejscach
        publicznych ani nie pozwala się odprowadzić do domu.
        Powiedziałam mu bez ogródek,ponieważ był b,wrażliwy na punkcie swojego męskiego
        uroku i urody,że nie wystarczy się ubrać młodzieżowo by być młodym.
        A dziewczyna b.młoda wstydzi się wyjść na ulicę ze szpakowatym panem dlatego,
        że a nuż spotka koleżankę lub kogoś z rodziny.

        Poza tym panowie w moim wieku są bardzo zaniedbani i starzy w wyglądzie.
        Nie dbają o siebie i ...brzydko pachną.
        Brzydko pachną oni i ich ubrania.
        B.lubię facetów.
        Pracowałam głownie z młodymi mężczyznami(informatycy,anality cy,prawnicy)
        i lubiłam ich jako kolegów.
        W czasie kiedy ich znałam,poznawali dzieczyny,żenili sie,rodziły im sie dzieci.
        Myślę,że mężczyżni są delikatniejsi,wrażliwsi od kobiet.
        Co innego jest dla nich ważne.
        Przynajmniej ci z którymi miałam do czynienia.
        Z chwilą kiedy przeszłam na emeryturę zauważyłam,że nie umiem rozmawiać z
        kobietami,ponieważ to wieloletnie przebywanie z ambitnymi mężczyznami zmieniło
        moje spojrzenie na wiele spraw.



        • natla Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 16:35
          A propos higieny osobistej. Zawsze uważałam, że nie ma nic wstrętniejszego jak
          brudna kobieta, pewnie dlatego, że takich kilka w zyciu spotkałam. Natomiast
          panów brudasów nie spotykałam. Dopiero kilka lat temu napatoczyło mi mi się 2
          w pracy. I to na stanowiskach. Rano wszyscy po prysznicach, świeżutcy
          i pachnący, a tu nagle wchodzi man wymięty, w koszulce kilkudniowej wydającej
          odpowiedni zapach, w przepoconej matynarce, wyciągnietej z kosza na brudną
          bieliznę (zmięta) i mówiąc w poblizu mnie dzieńdobry, powoduje odruch wymiotny
          z powodu smrodu z ust. sad(((( itd, itp.
          Ja rozumiem, że mamy różne dni, że można sobie zrobić "święto lasu" (jak mawia
          moja przyjaciółka), ale tak średnio 3 razy w tygodniu chodzić i cuchnąć?
          Staram się od lat robić z dziećmi i młodzieżą bardzo obrazowe lekcje higieny
          osobistej i daje to rezultaty bdb. W skrajnych przypadkach - rozmowa w 4 oczy,
          bardzo miła i odpowiednio przeprowadzona, też daję bdb wyniki.
        • takanietaka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 17:18
          E tam,nie presadzaj ,jak ja byłam młoda to mi sie podobali wyłacznie duzo
          starsi mężczyźni!Teraz zreszta tez ,i dziwne jest tylko ze ci "starsi" to sa w
          moim wieku!szkoda!!Ludziom młodym imponuje to czego jeszcze nie maja -
          pozycja,obycie,wiedza,władza,pi eniadze,mądrośc zyciowa...a poniewaz w naszych
          czasach i kobiety to miewaja ...no to zaczeły sie podobac młodym
          mężczyznom ,nic w tym złego ani dziwnego..i niech tak będzie ..na zdrowie!!
    • malwina52 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 11:53
      bez pary jak sobie radzicie z seksem,
      bo chyba takie potrzeby jeszcze macie?
      • natla Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 16:00
        A uważasz, że do tego potrzebny jest papierek? smile))
        • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 20:32
          Natlo, całkowicie sie z Tobą zgadzam.
          • malwina52 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 21:10
            absolutnie tak nie uwazam,nie mysle o malzenskim seksie,
            to nie ten poscik
            ale skoro macie z kimu uprawiac seks
            to chyba nie jestescie
            tak calkowicie bez pary i nie samotni
            i nie macie problemu w przeciwienstwie
            do mnie bo nie nam pary, jestem samotna
            i brakuje mi i pary i seksu,
            jakos nie wierze ze to nie jest problem
            dla tych bez par, moze raczej temat bebe
    • poloninka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 23:12
      Witaj Malwinko! Wiesz, jak tu weszłam i czytałam wiele wątków, żeby wszystkich
      poznać, to zauwazyłam, że calkowicie brak tu jest tematu seksu.
      Gdy przeczytałam Twój krótki pościk, zaglądałam kilkakrotnie, żeby zobaczyć,
      czy temat chwyci. Może my wszyscy jesteśmy bardziej z tego pokolenia, które o
      nim mniej (lub wcale) mówi.
      Ja, tak jak i Ty mam problem smile
      • pia.ed Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 23:41
        O seksie sie tu nie pisze, bo wiekszosc pan tu piszacych to MEZATKI...
        • malwina52 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 14.01.05, 23:58
          zacytuje Vipke
          "ale przecież czasami zwyczajnie chce się
          do człowieka...smile))"
          ten poscik zalozyla osoba bez pary
          nie mezatka, na normalne pragnienia
          i nie wstydzi sie tego,
          ja tez, wiec nie rozumiem pia.ed
          czy to ma byc przestroga, czy pouczenie,
          sporo tu samotnych a i w zwiazkach malzenskich
          seks sie tez uprawia i nie zawsze jest to udany
          seks, bywaja problemy
          dlaczego unikac tego tematu
          chyba nie zdewocielismy az tak
        • tesunia Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 15.01.05, 00:08
          pia.ed napisała:

          > O seksie sie tu nie pisze, bo wiekszosc pan tu piszacych to MEZATKI...

          a tobie co pia?????????????
          czyzby mezatki byly w jakims sptopniu dyskryminowane,
          ze nie maja czytac o sexie bo sa mezatkami??

          podpuche robisz chyba pia co??????????????wink)))))))))))))
          • pia.ed Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 15.01.05, 01:57
            Mezatki maja te sprawy uregulowane, podane na talerzu...
            Na tym topiku sa panie BEZ partnerow i tu sie dopiero zaczynaja problemy...
            Mezatki nie moga zrozumiec problemow samotnych pan, bo syty glodnego nie
            zrozumie...
            • natla Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 15.01.05, 10:59
              pia, pociesz się, że męzatki też mają problemy seksualne , właśnie ze swoimi
              mężami. smile) To podanie na talerzu bywa różne. Danie często niestrawialne,
              oklepane, nieświeże. Niejedna mężatka ma tych dań po dziurki w nosie.
              • tesunia Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 15.01.05, 11:04
                natla napisała:

                > pia, pociesz się, że męzatki też mają problemy seksualne , właśnie ze swoimi
                > mężami. smile) To podanie na talerzu bywa różne. Danie często niestrawialne,
                > oklepane, nieświeże. Niejedna mężatka ma tych dań po dziurki w nosie.

                slusznie natlusi,popieram
                w malzenstwie bywa roznie a zwlasza w wieku po piedziesiatce
                sex nabiera innych dymensji,
                bo albo maz/zona trac ochote ,
                lub sa inne powody braku.
                • krista57 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 29.01.05, 12:00
                  a taki był super temat ...seks dla tych pez pary...
                  Jest taka odpowiednia pora roku,bo i wieczory romantyczne /za oknem / i
                  cieplutko w domu /trzaskajacy ogien w kominku/...a my co ? klikamy do póżna a
                  potem idziemy do łóżka z książka ?
                  Chcemy inaczej.........
                  • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 29.01.05, 19:21
                    Nie jest tak latwo w naszym wieku znalezc sobie kogos do pary,
                    a tym bardziej do sexu. Ja przynajmniej mocno sie zastanawiam
                    nad tym i od razu w glowie powstaje pytanie: a jesli ten ktos skory
                    do flirtu jest chory wenerycznie? To musi byc partner, ktoremu mozesz zaufac.
                    Przeciez zaden facet nie przyzna sie, ze jest chory. Wiem, ze wielu facetow
                    zyje jednoczesnie z kilkoma kobietami. Codziennie wspolzyje z inna. Kazda
                    oszukuja, ze jest jedyna w ich zyciu. A choroby przenosi z jednej kobiety na
                    druga. I co Wy na to? Nie macie takich obaw? Czy nie lepszy w naszym wypadku
                    dobry wibrator?
                    • mira54 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 30.01.05, 09:55
                      Male sprostowanie do powyzszej wypowiedzi. Oczywiscie nie kazdy facet jest
                      taki, jak opisalam powyzej. Przepraszam panow czytajacych nasze forum, jesli
                      ktorys poczul sie obrazony. Prawda jest, iz tacy mezczyzni sie zdarzaja i znam
                      takie przypadki. Dla mnie to jest dziwne, ze niektore kobiety ida na taki uklad.
                      Czy przyczyna jest brak chlopa i robia to, tylko dlatego, zeby zaspokoic swoje
                      potrzeby? Sex traktuja jako sport? Co w takim razie z uczuciem? Mysle, ze sa
                      faceci uczciwi, samotni, ale gdzie takiego znalezc? Napewno siedzac w domu nic
                      sie nikomu samotnemu milego nie przydarzy, nikogo nie poznaja. Jakie jest Wasze
                      zdanie? Co myslicie na ten temat?

                      • natla Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 30.01.05, 10:12
                        "Gdzie są te chłpy , orły, sokoły....." jak śpiwała Rinn? Kto pamięta cały
                        tekst?
                        • niteczka51 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 30.01.05, 11:02
                          natla napisała:

                          > "Gdzie są te chłpy , orły, sokoły....." jak śpiwała Rinn? Kto pamięta cały
                          > tekst?
                          >
                          > No właśnie "Gdzie...." są...hm..wedłog mojego skromnego zdania((to faceci
                          chyba jednak wola młodsze((nawet taki50-latek woli byc "dowartosciowany "gdy
                          uda mu sie pozanc młodszą/ nawet duzo młodszą/ to smutne ale chyba i bardziej
                          prawdziwe((Chociaz nie przecze ,ze są "w regułe wyjątki"))
                    • pia.ed Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 30.01.05, 10:32
                      Z osobami, ktorych sie dobrze nie zna, zawsze zaleca sie prezerwatywy!
                      W Szwecji choroby weneryczne praktycznie biorac nie istnieje, ale istnieje
                      hiv, i dlatego nikt rozsadny nie zgodzilby sie na "milosc" bez zabezpieczenia.
                      Mlodziutkie dziewczyny w 100% biora p-piller, ale z tego powodu nie rezygnuja
                      z prezerwatywy, tak sie naucza w szkolach i nawoluje w kazdej broszurce
                      o "bezpiecznym seksie".
                      • vipka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 01.02.05, 09:44
                        Choroby weneryczne?! Brzmi to jakos archaicznie... Czy dla osoby rozsadnej, z
                        tak duzym doswiadczeniem zyciowym kila moze byc determinantem zycia
                        osobistego?! PRZECZYTAJCIE CO NAPISALA PIA. Robienie z tego problemu nr 1
                        wydaje mi sie troche zenujace... A poza tym seks jest wspanialym i niezbednym
                        dopelnieniem, ale przeciez nie tylko seksu potrezbujemy. Mysle, ze akurat te
                        luke znacznie latwiej wypelnic niz te cala pustke obok siebie...
                        • takanietaka Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 01.02.05, 10:55
                          vipka!!jaka kiła,to przeciez uleczalne ...no i strasznie "staroswieckie"!O aids
                          przecie wszyscy myslimy!!Trudno sie zmienic mentalnie i podchodzic do sexu tak
                          racjonalnie i konkretnie (to w zwiazku z prezerwatywą )ale czasy sie
                          zmieniaja ,a my mozemy sie zmienic ..albo i nie...nasza wola .Ale komputerów
                          tez kiedys nie było ,a teraz są ..no i ta droga trudno sie zarazić.dlatego
                          takie dobre !smile)))))))))
    • malwina52 Re: 50ka/tek bez pary - nie do końca pesymistyczn 02.12.05, 13:43
      podciagne do gory moze cos sie zmienilo w pogladach
      szanownych kolezanek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja