Też lubię dobre...

22.02.05, 23:45

    • yoanna Re: Też lubię dobre... 22.02.05, 23:46
      Znam przypadki toastów do monitora...smile))
      Nawet częste...wink
    • malwina52 Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 08:39
      ja tez, ale tez lubie koniaczek,
      lampeczke popijam sobie jak mam ochote
      • krista57 Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 15:04
        REGINE juz niedługo...juz za chwilę będziesz z nami opijać 10000 listów,prosze
        przygotowac ulubiony alkohol.
        Namawiam Cie do picia do ekranu...ale w naszym towarzystwie.
        Uwielbiam brandy..i zaraz sobie przygotuje !
        • regine Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 15:14

        • regine Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 15:16

          • natla Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 15:58
            Regina, przyhamuj!smile) Nie wiesz co i ile dziewczyny potrafiąsmile)))))) August nas
            wprawdzie cały czas pilnuje i strofuje, ale jak on śpi to my...harcujemy. smile))))
            Tylko się nie wygadaj. smile))
    • malwina52 Re: i dobre jedzonko! 23.02.05, 17:38
      hmhmhm i dlatego nosze spore sadelko
      • tesunia Re: i dobre jedzonko! 23.02.05, 18:28
        tez lubie....
        ale niestety teraz przyhamowac trzeba,
        niedlugo czas na bikini i ladnie trzeba sie zareprezentowac na plazywink)))))))))
    • mada50 Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 21:24
      wolę mniej a dobre [dotyczy każdej dziedziny życia(?)]
      • mira54 Re: Też lubię dobre... 23.02.05, 23:59
        Bardzo lubie sie czasami napic winka - czerwonego wytrawnego.
    • toskania8 wineczko ??? alez tak !!! 24.02.05, 01:23
      regine, uprzedziłaś mnie, też miałam zamiar zacząć o winkach. jest na forum
      temet "wina" w części kuchennej, ale to takie rozważania dla smakoszy - snobów -
      szpanerów. Takich jak właściel sklepu z winami w Toruniu (niedawno chyba
      otwartego) powiedział mojej przyjaciółce, że win na przykład greckich to on nie
      ma w ofercie bo to byle co i na świecie się tego nie pije.
      A ja jestem zupełnie innego zdania. Nie należę pewnie do tych wybitnych
      znawców, co to potrafią o smakach i zapachach opwiadac najdziwniejszymi
      określeniami. Ale dobre od zajzajera odróżniam. I na przykład byłam w zeszłym
      roku na Węgrzech (będzie też dzennik, kończy się) . Trafiłam tam, niedaleko
      Egeru do winiarni Thumerer. Podobno jednej z najlepszych w kraju. Przywiozłam
      stamtąd cały kartonik buteleczek. Są doprawdy zacne i śmiesznie tanie. Zupełnie
      nie rozumiem dlaczego właściwie nikt takich win do Polski nie sprowadza (nie
      widziałam). Byłam też w Tokaju, tez poczyniłam zakupy. A greckiej wyspy Thassos
      przywiozłyśmu też zeszłego lata tyle, ile się dało do plecaczka w bagazu
      podęcznym. I teraz sobie w długie zimowe wieczory z moimi przyjaciółkami
      popijamy. Uzupełniając zapasy bieżącymi zakupami oczywiście.
      Ale importerzy są wciąż bardzo schematyczni w kierunkach zakupów. Czyżby
      ciągle w Polsce za dobre wino uchodziło tylko francuskie - byle sikacz nawet,
      aby z francuską etykietką ?
      A to przecież nieprawda, jest tyle dobrych win i znacznie tańszych. Nawet
      morawskie, kupowałam kiedyś, oczywiście nie te z supermarketu ale z winiarni,
      naprawdę poprawne.
      A czy sama ? jak z Wami to nie sama.
      A poza tym nie ma lepszego usypiacza niż kieliszeczek winka do poduszki. Albo
      lekarstewka na smutki.
      Może być też dobre brandy, ale musi być naprawdę dobre, no i koniaczek
      oczywiście. I to jest jedyny trunek z mocnych, jaki toleruję.
      No a poza tym rozmaite własnej roboty naleweczki (dziś oglądając film o moim
      ukochanym Van Goghu sączyłam zeszłoroczną naleweczkę morelową, pachnącą słońcem)
      albo krupniczek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja