Teatr

30.05.05, 18:16
Mamy watek o ksiazkach, filmach, muzyce a chyba nie mielismy jeszcze
o teatrze, tak mi sie chyba wydaje.
Mam tu niedaleko maly teatr (tylko 7 km) ktory bardzo polubilem.
Jest kameralny, taki swojski, atmosfera niemalze domowa.

Wczoraj bylem na sztuce "One Flea Spare" napisanej przez N. Wallace.
Akcja dzieje sie latem 1665 w Londynie. Wtedy to panowala w Londynie
tzw "czarna smierc"(black death) - zaraza ktora zabila ok 100 000 ludzi...
Jezeli ktos z mieszkancow domu zachorowal, to taki dom byl znaczony czerwonym
krzyzem a drzwi byly zabijane deskami na 28 dni i nocy. Straz pilnowala
zeby nikt nie wydostawal sie z domow objetych zaraza..

Sztuka toczy sie wlasnie w takim domu gdzie znalazly sie 4 osoby odciete
swiata. Maly teatr spowodowal to ze mimowolonie czulem sie tak
jakbym i ja przebywal w tym domu, ktorego drzwi naznaczono strasznym,
czerwonym krzyzem.
Ludzie zamnknieci razem zachowuja sie nieraz bardzo dziwnie.. odzywaja sie w
nich rozne instynkty.
Skojarzyly mi sie tu moje osobiste doswiadczenia z Polski, kiedy to
i ja bylem zamkniety.... dziwny zbieg okolicznosci..
    • tesunia Re: Teatr 30.05.05, 18:29
      swietny watek augusciesmile)

      sztuki nieznam,ale moge sobie wyobrazic przebieg zdazen i Twoje przezycia....
      widzialal w TV podobna sztuke kidys ludzie zamknieci w windziesmile)

      tu gdzie mieszkam nie bylam na powazyny przedstawieniu,
      bylo to bardziej dla dzieci bo chodzilam z nim czesto.
      Bedac u znajomej internetowej jesienia bylyslsmy na sztuce
      "Mistrz i Malgorzata",swietnie regi i akustyka,,,,,
      ale ze sztuki nie bardzo cos do mnie dotarlo,przyslali mi ksiazke do
      przeczytanai i chyba sie wezme za nia by sie "rozswietlic " co nieco,
      co Bulhakow chcial powiedziec.

      w kraju chodzilismy czesto na sztuki teatralne,
      bardzo lubie tak spedzac czassmile)
    • takanietaka Re: Teatr 30.05.05, 19:10
      Niegdys była bardzo modna " egzystencjalistyczna "sztuka J.P.Sartre'a-"Przy
      drzwiach zamknietych "..3 osoby w pokoju..na wiecznosc ..jako egzemplifikacja
      PIEKŁA..To z tej sztuki wyjete jest sławne zdanie "Piekło to inni".......
      <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
      • august2 Re: Teatr 30.05.05, 23:19
        W moim przypadku mieszkajac w Polsce w malym miescie
        nie mialem mozliwosci chodzic do teatru.
        Czasami mielismy "objazdowy" i pamietam Mrozka "Tango".

        Od jakiegos czasu a wlasciwie od czasu kiedy odkrylem
        tem moj lokalny teatr chodze dosyc czesto.
        Bylem wiec tam na:

        "The cherry orchard" Chechowa ( W wisniowym sadzie)
        "Oedipus at Colonus" Sofoklesa
        "The Yeomen of the Guard" Gilbert & Sullivan
        "A Grand Night for Singing" zbior piosenek Rodger & Hammerstein
        "The Diary of Anne Frank" F. Goodrich & A. Hackett
        "Figaro" na podstawie opery Mozarta
        "One Flea Spare" N. Wallace

        szykuje sie na
        "Cabaret" ( czy pamietacie slynny film "Kabaret"?)
        "Big Love"
        oraz w okresie swiatecznym " A Christmas Story" ( Swiateczna opowiesc)
        Film o tym samym tytule to juz tutaj klasyk. Ogladalem go z mymi synami
        juz chyba ze 20 razy.. znamy niektore sceny na pamiec ale zawsze z przyjemnoscia
        ogladamy

        • maladanka Re: Teatr 31.05.05, 00:14
          Piekny temat!
          Miałam to szczęście,że dzieciństwo i wczesną młodość spędziłam we Wrocławiu.Tam
          mogłam nacieszyć się teatrem.Trafiłam na piekny okres - królowała klasyka
          wspaniale pokazana przez K.Skuszanke i J.Krasowskiego. Jakie to były
          przedstawienia w Teatrze Polskim - Burza,Wieczór Trzech Króli i lżejszy Kram z
          piosenkami.Należałam do koła miłośników teatru i dzieki temu czasem udało się
          dostać za kulisy.Był i Teatr Kameralny - też pamietam "Tango" Mrożka i "Do
          piachu".
          A Teatr Lalkowy - scenografem był p.Adam Kilian - co za piekne lalki, a
          scenografia!Zaprzyjaźniłam się z jedną z aktorek - pozwalała widzieć od strony
          sceny i kulis ciężką pracę aktorów-lalkarzy.
          No i operetka pod dyrekcją Barbary Kostrzewskiej. Tu już miałam szczęście
          ogromne - pracowałam w administracji domów,gdzie mieszkała p.Barbara.Jaką ona
          miała kliteczkę - 25m2 całe mieszkanie w paskudnym wieżowcu.Ponieważ ciągle się
          coś działo jak to w nowych blokach - starałam się bardzo aby jakoś te
          niedogodności likwidować - a w zamian otrzymałam specjalną wejściówkę na
          przedstawienia operetkowe.
          Tu chcę podkreślić skromność tej wielkiej gwiazdy i dyrektorki teatru
          operetkowego,która nigdy nie zadzierała nosa, a zauważała najmniejszy drobiazg
          i dziekowała za załatwienie.
          Moja miłość do teatru to także niesmiałe próby działania w kółku
          teatralnym.Opiekował się nim p.Józef Przegrodzki - coś tam we mnie
          widział,pamietam jak mnie charakteryzował kiedyś na dziewczynkę -
          chuligana,smarował mi przedni ząb czarnym lakierem,żeby to wyglądało z
          daleka,że zęba nie mam...
          A jeszcze eksperymentalny teatr 13 Rzędów, a Pantomima - wtedy u szczytu sławy
          pod dyr.Henryka Tomaszewskiego.
          Po wyjeździe z Wrocławia bardzo odczuwałam brak żywego teatru.Osładzał to
          trochę teatr TV - poniedziałek to był wyczekiwany dzień .
          Ależ poruszyłeś strunę,Auguście ...
          • august2 Re: Teatr 31.05.05, 02:47
            Widze ze powoli ten watek sie rozkreca.

            Mistrza i Malgorzate mam na polce z ksiazkami. Sztuki nie ogladalem
            ale wiem ze Wajda nakrecil na jej podstawie film "Pilat i inni"

            Maladanka piszesz o Wroclawiu i teatrze. Bylem tam raz na wycieczce szkolnej
            i zawitalismy wtedy do teatru. Nie pamietam jaki to byl. Byla to sztuka
            Witkacego.
            Pamietam nawet na jakiej sztuce bylem w naszej stolicy.
            Bylo to w teatrze Studio a sztuka "Majakowski"

            Teatr Telewizji byl kiedys moim jedynym teatrem. Czy nie jest to dziwny
            zbieg okolicznosci? Ja zaczynalem na Teatrze TV a ty konczysz..
            Pewna roaznica jest w tym ze ja teraz ogladam sztuki po angielsku..
            Czy moglem o tym kiedys pomyslec..?
            • tesunia Re: Teatr 31.05.05, 10:55
              z tego co jak chyba dobrze pamietam z czasow mego mieszkania jeszcze w kraju
              zawsze w poniedzialki w TV byla pokazywana sztuka teatralna,
              pamietacie ??
              • wiktoria53 Re: Teatr 31.05.05, 15:24
                Pamiętamy, pamiętamy. Wydaje się, że obecnie TVP powraca powoli do tradycji
                sprzed lat.
          • danurn Re: Teatr 01.06.05, 01:46
            Chyba Igor, prawda? A wiesz,że on przeniósł się do Warszawy?
    • natla Re: Teatr 05.06.05, 13:26
      Jestem bardzo rozwydrzona teatrami TV w latach 70 i 80. Najlepsi aktorzy
      i najlepsze sztuki. Obecnie teatr TV bardzo rzadko daje coś dobrego i w dobrej
      obsadzie, klasyki już prawie nie ma, a bełkot niektórych współczesnych
      dramatopisarzy lansowanych przez TV, jest - dla mnie - nie do przyjecia.
      Jak tylko mogę, odwiedzam krakowskie teatry, z ich atmosferą, dobrymi aktorami
      i repertuarem.
      • august2 Re: Teatr-Natla 05.06.05, 16:38
        Natlo,
        a na jakiej krakowskiej sztuce ostatnio bylas,
        tak z ciekawosci sie pytam.
        • natla Re: Teatr-Natla 05.06.05, 17:10
          Zabij mnie, nie pamiętam. Było to w jesieni, na Małej Scenie, wspólczesna
          sztuka z trójkątem. Tekst i gra bardzo błyskotliwe. Wpadliśmy z biegu, okropnie
          zmęczeni i najbardziej pamietam pragnienie jakie mi towarzyszyło. Może nie
          najbardziej, bo mimo wszystko przetrwałam, tak byłam wciągnięta w dialog. Ale
          co to było..........? Nie mogę sobie przypomnieć. Pozostało mi tylko wrażenie.
          To tak jak z rzeczytanymi książkami. Nigdy nie zwracałam uwagi na tytuły i
          autorów, chyba, że ktoś mi podsunął, albo była jakas dyskusja, albo coś znanego.
          Wcześniej przynajmniej raz na miesiąc chodziłam do teatru Starego, głównie na
          klasykę. Ale wtedy pomieszkiwałam w Krakowie.
          • mira54 Re: Teatr-Natla 05.06.05, 22:22
            W moim miasteczku nie ma teatru.
            Jezdzilam z dziecmi do teatru na wycieczki szkolne.
            Zwiazane to bylo przede wszystkim z lektura szkolna.
            Z gronem nauczycielskim rowniez wyjezdzalismy na opere,
            operetke i inne sztuki.
            • tesunia Re: Teatr- dla kristy 11.06.05, 23:11
              prosze skarbie znalazlam dla Ciebiesmile)

              pozdrawiam wieczornie.
              • krista57 Re: opera 11.06.05, 23:34
                wiem,ze to wątek teatralny ale za kilka dni wybieram się na dziedziniec Zamku
                Książąt Pomorskich na "Carmen" G.Bizeta.Jest to tragiczna opowieść o młodej
                cygance zakochanej w słynnym torreadorze .Ciekawostką jest muzyka a własciwie
                rozbudowane partie instrumentów perkusyjnych.Obok "Poławiaczy pereł" jest to
                najsłynniejsza z oper Bizeta,który umarł w wieku 37 lat.
                Dziedziniec naszego zamku Zamku tworzy dodatkową,ciekawą scenerię dla spektaklu.

                Byłam ponownie/jest co roku/ na "Requiem" Giuseppe Verdiego na chóry i orkiestrę
                na Cmentarzu Centralnym.Dedykacja "Tym,którzy nie powrócili z morza"
                Wrażenie i przeżycie trochę niesamowite.
                • august2 Koncert organowy i ... 20.06.05, 06:23
                  Wykorzystujac z premedytacja dzisiejszy Dzien Ojca rzucilem podopiecznych
                  na “pastwe losu” i pojechalem do Fullerton. Co tam bylo dzisiaj interesujacego?
                  Otoz dzisiaj odbyl sie w budynku o nazwie Plummer Auditorium (historyczna juz
                  czesc kompleksu tamtejszego Liceum) koncert organowy polaczony z wyswietleniem
                  filmu niemego. Czy pamietacie taki program w polskiej telewizji”
                  “Gwiazdy filmu niemego”?

                  Te organy ktore sa w tym audytorium nazywaja sie Wurlitzer Pipe Organ i byly
                  zrobione pod koniec lat 20 ubieglego wieku, kiedy to film niemy (silent movie)
                  panowal w salach kinowych. W malych salkach przygrywano na fortepianie
                  z w duzych teatrach kinowych grano wlasnie na Wurlitzer Pipe Organ.

                  Te organy ktore sluchalem dzisiaj obchodza w tym roku 75 lat. W miedzyczasie
                  byly odnawiane przy grupy zapalencow. Te organy to nie jest
                  taki sobie instrument. Ogolna suma roznych “piszczalek” wynosi 2613!
                  Przy odnawianiu do dodano computer.
                  Dzisiejsza wizyta byla moja trzecia. Jak zwykle w sali widowiskowej panowal
                  polmrok. Zastanawialem sie w jakim stylu budowano. Wyglada mi na art-deco
                  z sufitem w jakims nieznanym stylu. Sufit to platanina drewniach belek
                  ozdobionych
                  motywami roslinnym przypominajacymi mi ozdoby na niemieckich strojach
                  ludowych. Moze tak to dobrano, gdyz jednymi z pierwszych bialych osadnikow
                  byli Niemcy.
                  Wogole to wnetrze przypomina olbrzymia komnate zamkowa. Nawet zyrandole
                  sa z kutego zelaza w ksztalcie obrecza z kola.
                  Po bokach sceny bardzo ozdobne “okna” – to jest czesc owych organow.
                  Sala moze pomiescic ok 1300 ludzi. Dzisiaj byla ponad polowa. Na “moje oko”
                  Okolo 700-800 osob. Spogladajac na sale widzialo sie mnostwo “bialych glow”
                  Sala zdominowana byla przez ludzi liczacych ponad 60 lat. Duza grupa z trudem
                  sie poruszala ale i dreptala poslusznie do foteli. Dzieci byla garstka.
                  Nie ma sie co dziwic. Seniorzy przychodza na tego typu widowska zeby
                  pzypomniec sobie mlode lata .

                  Otwarcie zawsze jest ciekawe. Swiatla gasna, slychac potezna
                  muzyke organowa, ktora odbija sie od scian i wibruje tak ze az dech zapiera.
                  Powoli wynurza sie spod sceny podest z olbrzymia maszyneria organow.
                  Cos takiego zawsze kojarzy mi sie z “Upior w operze”. Organista siedzi
                  tylem do widowni, uderza w klawisze a ja czekam az sie odwroci zeby pokazac
                  twarz. Mam w pamieci “upiora” i koniecznie chce sparwdzic czy aby
                  nie ma maski… Tym razem okazal twarz Chrisa Elliota- oragnisty .

                  Zagral kilka utworow na organy i oczekiwany film z Busterem Keatonem
                  w roli glownej! Tytul “Our Hospitality” ( Nasza goscinnosc).
                  Przez poltorej godziny cala sala sledzila komiczne przygody B. Keatona
                  Muzyk caly czas z ukrycia gral na organach. To naprawde sztuka podkreslac
                  sytuacje na ekranie muzyka.
                  Kiedy bohater filmowy ratuje dziewczyne z niechybanej smierci
                  w wodospadzie- cala sala bila brawo! Wszyscy obecni cieszyli sie jak
                  dzieci ze szczesliwego zakonczenia.
                  Oczywiscie na koniec muzyk-organista otrzymal wielkie brawa.
                  Polecam wszystkim takie muzyczne widowisko filmowe. Bylo cos niesamowitego w
                  tym ogladaniu filmu z roku 1923 i sluchania muzyki na zywo!!

                  www.octos.org/details/plummer_aud.htm

                  • malwina52 Re: Koncert organowy i ... 20.06.05, 09:29
                    dzieki juz zagladam smile)))
                    • maladanka Re: Koncert organowy i ... 20.06.05, 12:28
                      Auguście - nie mam szans na takie przeżycie,dobrze że opisałeś swoje.
                      Czasem sobie myślę, co jest trudniejsze - gra na skrzypcach czy na organach?
                      Skrzypce potrafią oddać wszystko i organy też. Jaka inna technika gry!
                      Najbardziej mi żal,że nigdy nie nauczyłam sie i nie naucze grac na żadnym
                      instrumencie - nie mam do tego żadnych predyspozycji.
                      Powiem coś zabawnego: dawniej,gdy jeszcze pogrzeby odbywały sie w sposób
                      tradycyjny,tzn.karawan ciągnięty przez konie i często towarzysząca orkiestra -
                      ja szłam za takim pogrzebem,pomimo,że nie znałam zmarłej osoby - szłam za
                      muzyką!
                • axsa Re: opera 20.06.05, 08:26
                  Dużo czytania i ogladania na podanej przez Ciebie stronie. Tylko ja przejrzalam,
                  Później dobiore sie do szczegolow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja