Tato nie wraca.......

21.06.05, 16:31
Ściągnięty

Tato nie wraca

Tato nie wraca wieczory i ranki.
We łzach go czekam i trwodze.
Nie wiem, czy czas swój spędza u kochanki,
czy go napadli na drodze.
Pójdźcie o dziatki, pójdźcie, a odważnie
na plac przy stacji Statoil
i rozejrzyjcie się wokół uważnie,
czy taty TIR tam nie stoi.
Poszły więc dziatki, zgodnie, jak barany.
Nagle stanęły w rozterce,
bo zobaczyły, że tatuś kochany
ściska tirówkę w szoferce.
Gdy skończył- córka do niego powiada:
Tatusiu, pozwól na słówko.
Pion budżetowy mi nie odpowiada.
Ja wolę zostać tirówką.
Praca to lekka, przyjemna i zdrowa,
bo klient, nie majster haruje.
I od myślenia nie rozboli głowa,
a warsztat nic nie kosztuje.
Syn rzekł-ja zejść też nie chcę na manowce,
więc nie zostanę doktorem,
tylko zostanę, tak, jak ty- tirowcem.
Tyś zawsze był dla mnie wzorem.
W potężnym wozie przez szosy Europy
będę się szybko przemieszczał,
a w stacjach paliw, po nalaniu ropy
będę tirówki przypieszczał.
Matka wnet rozwód wzięła- to się zdarza.
Została sama, nieboga,
jednakże wkrótce wyszła za lekarza
wziętego ginekologa
Tato nie wraca...Tato znów nie wraca.
    • wiktoria53 Majówka Jasia i Małgosi 21.06.05, 16:35
      Jedzie Jasio na majówkę,
      zabrał rower i wałówkę,
      Na ramę chce wziąć Gosię.
      Gosia ma Jasia w nosie
      i wsiadła na ciężarówkę.

      Jak znam Gosie,
      zgadza to sie,
      przy jej wadze
      ja nie radze
      taką damę
      brać na ramę.
      Pewniejsza jest
      ciężarówka,
      pod warunkiem,
      że to nówka
      • wiktoria53 Limeryki okołowyborcze ( stare ) 21.06.05, 17:23
        Gdy wybory, ta sama wciąż heca:
        każdy pełen cnót cud coś obieca.
        Ten darmowych gros domów,
        ów znów trzysta milionów...
        Dziw, że kogoś to jeszcze podnieca.

        W Mogielnicy rzekł Andrzej Le Pper:
        "Kraj porównać można do dwóch zer,
        zadziałam jak pomocnik
        i każdemu dam nocnik,
        już zawczasu mówcie do mnie Sir".


        Głos zabrała małżonka Leppera:
        "Niech cię, Andrzej, jaśnista cholera!
        Ty się nie znasz na soli,
        Ty się nie znasz na roli,
        a już najmniej
    • malwina52 Re: Tato nie wraca....... 23.06.05, 07:22
      "Były czasy, kiedy ojcowie wstydzili się wyjść na spacer
      z dziecięcym wózkiem, bo to babskie zajęcie.
      Dziś zakładają stowarzyszenia, żeby bronić swoich
      praw przed sfeminizowanymi sądami.
      Cieszy też to, że wielu młodych ojców dostrzegło
      zalety zajmowania się malutkim dzieckiem.
      Jeszcze w moim pokoleniu było to bardzo mało popularne.
      I byłoby pięknie, gdyby nie to, że wciąż jednak zdecydowana
      większość panów, odchodząc do innej pani,
      bez oporów godzi się na to, żeby dzieckiem
      na co dzień opiekowała się była żona.
      A po co mi taki kłopot.
      Dzieci czekaja a "tato nie wraca......"
      Wystarcza im możliwość widzenia się od czasu
      do czasu z synem czy córką.
      Wtedy można pociechę rozpieścić zabawką,
      kupić coś dobrego, zabrać do kina.
      Nie to, co zabiegana i zdenerwowana mama,
      która każe myć uszy, sprzątać po sobie
      albo – co gorsza – uczyć się."
    • malwina52 Re: Tato nie wraca....... 20.12.05, 09:04
      do gory
      • malwina52 Re: tatus od zaraz.... 20.12.05, 10:51
        niejeden pewnie zasłab towarzyszac
        zonie przy porodziesmile))))
        wiekszosc jednak do finału trzyma się twardo
        a potem już tylko wielkie wzruszenie


        nie mialysmy takich mozliwosci,
        czy Wasi mezowie zdobyliby sie na taka odwage?
        • b_ska56 Re: tatus od zaraz.... 20.12.05, 18:49
          malwina52 napisała:

          > niejeden pewnie zasłab towarzyszac
          > zonie przy porodziesmile))))
          > wiekszosc jednak do finału trzyma się twardo
          > a potem już tylko wielkie wzruszenie
          >
          >
          > nie mialysmy takich mozliwosci,
          > czy Wasi mezowie zdobyliby sie na taka odwage?

          Kiedy przyszła "moda" na porody rodzinne,nawet dyskutowaliśmy,
          na ten temat z mężem.
          Powiedział: nigdy w zyciu!!!,chociaż juz mu "nie groziło" ojcostwo(przynajmniej
          ze mnąsmile))).
          Ciekawe, czy zięciowi też będzie odradzał?
          • fleur1 Re: tatus od zaraz.... 21.12.05, 07:03
            Wczoraj wieczorem rozmawiałam z moją przyjaciółka i dowiedziałam się,
            że poprzedniego dnia urodziła się jej wnuczka Julia,
            jej syn był przy porodzie i cytuje "nawet nie zemdlał".
            Teraz gdy obecność ojców przy porodzie staje się normalnością
            nie ma problemu z tatusiami, oni przygotowują sie do porodu wcześniej,
            chodzą na zajęcia z przyszła mamą przed porodem,
            rozmawiają o tym i gdy nadejdzie czas są z nią.
            Ten kontakt wcześniejszy powoduje, że coraz mniej jest zemdleń
            tatusiów, a sceny takie stają sie nam znane tylko z filmów.
            Wcześniejszy kontakt ojca z dzieckiem, obecnosc przy porodzie,
            to większa więź, bliskość i wieksza miłość.

            Te filmowe stereotypy się chyba panom podobają, twardzi faceci
            uważają, że to nie jest godne mężczyzny uczestniczyć przy porodzie,
            a to chyba teraz w naszych czasach zupełnie normalne.
            Według mnie to bedzie coraz bardziej dziwne, gdy ojca nie będzie
            przy porodzie.

      • del.wa.57 Agata i Szymon!!! 20.12.05, 12:14
        Zalecał sie do Agaty
        Szymon-bardzo piegowaty,
        Agata zas marudziła,
        że ta gęba jej nie miła.

        Minął rok,mijały lata
        woła Szymona Agata.
        Szymon stanął
        głowa kręci,
        Bóg Ci zapłać....
        ni mom chęci!!!!
        • malwina52 Czy oni pomagają w domu? 05.05.06, 07:24
          "Przynoszę do domu pieniądze, i to wystarczy.
          Dbam, żeby samochody jeździły, żeby było bezpiecznie,
          żeby alarmy działały i wszystko było na czas.
          Czasem coś zreperuję, jak się zepsuje,
          bo uważam, że to powinność faceta."



          • axsa Re: Czy oni pomagają w domu? 05.05.06, 11:33
            Jak słyszę, że facet POMAGA
            w domu to mnie to wścieka.
            Co to znaczy POMAGA?
            To znaczy, że co robi?
            Czasem pozmywa naczynia,
            czy posprząta, przecież nie robi tego tylko po innych, po sobie też.
            Mnie to można pomóc dźwigać coś cięzkiego, ale np. w wieszaniu firanek nie, bo
            to jest zajęcie wymagajace i mojej i męża pracy.
            Nie ma powodu mówić o wielkich zasługach w POMAGANIU,
            gdy w domu są podzielone obowiązki. Nie ma powodu, zeby panowie uważali się za
            niewiadomo jak troszczacych się i pomagających swoim kobietom, gdy np.
            prasują swoje ubrania, gdy sprzątają, zajmują się dziećmi ....
Pełna wersja