Dodaj do ulubionych

Praca i nauka dają najwięcej szczęścia.........

06.08.05, 18:23


Ktoś, kto zostaje do późnego wieczora w pracy, przesiaduje w niej w weekendy,
uznawany jest za pracoholika. To jednak niekoniecznie musi być prawda. Są co
najmniej dwa rodzaje zaangażowania w pracę. Jeden wymaga długotrwałej
terapii. Drugi – czyni ludzi szczęśliwymi.

Szkodliwe uzależnienie od pracy powstaje wtedy, kiedy człowiek traktuje ją
jako ucieczkę. Od trudnej sytuacji rodzinnej, od lęków egzystencjalnych czy
od realnej oceny własnych możliwości. Pracoholik ma kłopoty w domu i brak mu
sił, by zająć się najprostszymi rzeczami. Aby cokolwiek poszło po jego myśli,
musi włożyć w to mnóstwo energii lub wykłócić się z resztą rodziny. W miejscu
pracy jest zupełnie inaczej. Tam go szanują i doceniają. Jego pomysły
trafiają na podatny grunt i znajdują uznanie u przełożonych. Czuje, że wpływa
na to, co robi. Chętnie przyjmuje dodatkowe obowiązki, aby tylko jak
najrzadziej przebywać w domowej atmosferze – innej od tej, którą sobie
wymarzył, zakładając rodzinę. Od kilku lat nie wykorzystuje nawet urlopu.
Jest przekonany, że musi w jakiś sposób udowodnić przed innymi własną
wartość.

A jednak można spotkać szczęśliwych „pracoholików”. Ludzi, dla których praca
jest czymś fascynującym, a nie ucieczką od rzeczywistości. Tacy ludzie
zapominają się w pracy, nie czują upływu czasu, doświadczają uczuć
niezwykłego uniesienia po zakończeniu zadania. Zanurzają się w pracy jak
mistycy w modlitwie.

Ludzie spełniający się w pracy są szczęśliwi, żyją pełnią życia
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka