Dodaj do ulubionych

Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 +

31.08.05, 08:33
Racja......już za długi wątek.....więc proszę bardzo......druga część.....


Nasze zwierzaki Autor: kla-ra Data: 22.10.2004 20:08

Tu mozemy pogawedzic o naszych ulubiencach.Jak przytalo na prawdziwy dom mam
psa i kota.Rasy psa nie podam bo jest wyjatkowj rasy /kilka w Krakowie/.Ma
dlugi wlos i nalezy do sredniakow.Mam tez kota,dachowca,ale nie polskiego.A
co u was na tym polu.
______________________________________________________________________________
Poniżej link do I części o naszych zwierzątkach

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=16955004&wv.x=2&s=1
Obserwuj wątek
    • natla Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 31.08.05, 08:38
      Wrzucam tu ślicznego psiaka Padalcowej, żeby ocalić go od zapomnienia....wink)


      a tu jest o moim ZWIERZAKU....
      Autor: p.a.d.a.l.c.o.w.a
      Data: 31.08.2005 01:08

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=17542586
      przepraszam, że w osobnym wątku, ale nie chcę wam dociązać tego z ponad 300
      wpisami smile

          • natla Mam psa!!! :)) 03.09.05, 18:45
            .....i ogłaszam konkurs na imię dla niego.
            Poszłam dziś do azylu i wzięłam takiego niboraka, pogryzionego (mordka),
            zapchlonego, śmierdzacego.......
            Na razie jest wykąpany, podany mam preparat przeciw pchłom (ciagle się
            drapięęęsmile)), jest spokojny, łagodny i jak na razienie szczeknął ani raz i nie
            zrobił siusiu od godz. 12-tej.
            Oto on....bezimienny:

            img262.imageshack.us/my.php?image=10005367tb.jpg
            img262.imageshack.us/my.php?image=10005351ww.jpg
            img262.imageshack.us/my.php?image=10005409qg.jpg
            img262.imageshack.us/my.php?image=10005417rm.jpg
            img262.imageshack.us/my.php?image=10005429gf.jpg
            img262.imageshack.us/my.php?image=10005447dz.jpg
            • takanietaka Re: Mam psa!!! :)) 03.09.05, 19:17
              Ech,słuszny początek emerytury -od razu we dwoje ,ale i tata bedzie miał cos
              ciepłego i kochajacego przy nodze.A imie ..moze cos niegdysiejszych alkocholi -
              retro -Gamza,Bikawer,Tokaj...albo Vermut -pamietam ze lubisz winka-bo na likier
              to on nie wyglada.?
              <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
              • august2 Re: Mam psa!!! :)) 03.09.05, 19:28
                Ja proponuje LUCEK.

                Dlaczego? Jest to pochodne od LUCKY co po angielsku
                znaczy szczesliwy. LUCK to szczescie. Jest napewno szczesliwy ze
                ma nowy i cieply dom .. i dobra opiekunke.

                Mozna tez nazywac LUKI albo LAKI
                • takanietaka Re: Mam psa!!! :)) 03.09.05, 19:41
                  Masz rację Auguście !Lucek szczęściarz!Musiał tak jakos specjalnie na Natle
                  popatrzeć -pewnie był brzydszy i biedniejszy niz inni i miała poczucie ,ze jak
                  ona go nie weźmie ,to go nikt takiego bylejakiego nie zechce.Tak wybrałam moja
                  psine ,która nieoczekiwanie potem wyładniała i obrosła slicznymi lokami!
                  wiadomosmile)>>
            • bryza102 Re: Mam psa!!! :)) 03.09.05, 20:03
              Natla,a może ta propozycja się spodoba,:ponieważ psiak miał dużo szczęścia że
              właśnie on,jako szczęśliwiec..."LUCKY"? Śliczna psiunka! Już go kocham!!!!
              Życzę,aby przyniósł Wam dużo radości!!!!!!!
              • tofika Re: Mam psa!!! :)) 03.09.05, 20:12
                Natla___moze, nazwij go "JESTES"smile
                nie wiem dlaczego ,
                ale tak mi przyszlo na mysl w momencie zobaczenia go na zdjeciu..
                znow wszystko mi sie przypomnialo o mojej znajduni(FLEA)miala na imie,
                wiec malo kto rozumial to imie.. ona to dopiero miala pchelek i byla taka
                malutka ze miescila mi sie w dloniach,wychudzona i zabiedzona..2 tyg leczenia
                bardzo intensywnego , wyrosla na piekna psinke..


    • bryza102 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 03.09.05, 20:13
      Ja też pochwalę się moim zwierzakiem-futrzakiem.Mam kotka -Pers-bikolor,biało-
      beżowy,ma na imię Maxiu.Jest przezabawny!Uwielbia bawić się ze mną w chowanego
      i ganianego,a jakie pozy przy tym robi!!!!Rozbawia mnie do łez.Lazi za mną jak
      piesek,nawet w nocy jak wstaję do WC,ten się budzi i zaspany człapie za
      mną,czeka aż się znowu położę,to i on się kładzie/ma swój fotel/.Uwielbiam
      wszystkie zwierzęta!Na podwórku mam stadko dachowców które dokarmiam i
      poję,szczególnie w czasie upałów.Pozdrawiam !
      • natla Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 04.09.05, 08:19
        Jest coraz fajniejszy, wychodzi, że młodszy niż 1,5 roku jak mi powiedziano
        (na oko)w azylu. Jeszcze siusia na 4 łapach, jest ciekawski wszystkiego, goni
        gołębie, o mało nie rozwalił klatki z papugami, porozsypywał ziarno dla ptaków,
        je jak świnka - dosłownie, więc w domu "syf", w nocy szorowałam chodnik
        i podłogę w kuchni, bo ma biegunkę.( o 1,30 w nocy ubrałam sie i wyszłam na
        wszelki wypadek na spacer, ale "bydle" nic nie zrobiło smile) Uprzedzono mnie, że
        tak może być. Dobrze, że mam wprawę po Drabiewink)
        Ale jest posłuszny, musiał być bardzo źle traktowany, bo reaguje dużym
        spłoszeniem na najmniejszy zakaz czy klaps gazetą......kładzie sie na ogół na
        plecach w geście poddańczym, poza tym przeprasza, podająć łapę.
        Szczęście z domu widać u niego na każdym kroku, wprost się ciagle "uśmiecha",
        nie odstęppuje mnie na krok i jest łasy pieszczot.
        Jest tak łagodny, że będę go mogła w razie czego wziąć ze sobą na wyjazd lub
        spokojnie u kogoś zostawić.
        Dziekuje Wam za propozycje imion. Auguście, byłby na pewno Lucek, zwłaszcza
        przy Twoim uzasadnieniu, ale niestety to imię mam w rodzinie, więc nie
        uchodzi wink))
        Asa i Luckiego mam po sąsiedzku, wiec też nie mogę. "Jesteś" byłoby oryginalne
        i zastanawiałam się nad Nieborem, ale Ojciec dziś rano wszedł do pokoju
        i zawołał na niego Top......zaraz skojarzyła mi się Bezludna Wyspa i chyba tak
        zostanie.
        Skończyło się spokojne życie emerytki wink)).....
              • august2 Re: Top 04.09.05, 17:59
                Natlo,

                "Top" to wyglada z angielska. Uzywamy ten wyraz w roznych formach...
                np . najwyzszy punkt; w ogole cos njwyzszego, cos najlepszego

                top off - wypelnic, zakonczyc
                on top - posiadajacy wladze, pelen sukcesow

                czyli imie jak najbardziej pasujace..

                Gratulacje z okazji mianowania psa TOPEM. Teraz pytanie
                Czy bedzie uroczyste nadanie tego imienia?
                Ile bedzie gosci??
                    • natla Re: Top 04.09.05, 19:06
                      Dzięki Alutka, ale juz zaczął reagować na Topa, gdybyś wcześniej dała głos, to
                      miałabym zgryz......choć to książę.....jak na kundla, to przesada wink))))))
                          • tesunia Re: Top?? 05.09.05, 10:14
                            czy juz definitywnie imie nadane,
                            bo mam jeszcze pare propozycji...:

                            Ami-przyjaciel,
                            Lavli- przyjemny,piekny,
                            Kaprys,

                            **zlapalamoddech
                            wiesz,my chcielismy nadac Diuk dla naszego dobermanka,ale zostal Dux,
                            co w rezultacie reaguje na Dunia ,Duxsia,Duxsinski,Duxsen wink)w przyplywach
                            pieszczot.

                            **natlus
                            cudowne psie....(az slubne przylecialo do biura,na moje glosne zachwyty,i micha
                            mu sie cieszyla gdy Go ogladal,strasznie sie mu podoba)
                            widac,ze jest spokojny w oczetach i wiem,ze bedzie oddanym psiuniem i bardzo
                            szczesliwym,
                            smyrki dla Topasmile)
                            i czekamy na dalsze sprawozdania z aklimatyzacji psiunkismile)
                            Gratuluje i powodzenia zycze.
                              • maladanka Re: Top.. 06.09.05, 10:53
                                Top w dom,radosc w dom... Natlo wspaniala jestes! Nie mam odwagi tu wkleic
                                linku o psach ze schroniska - jest na forum o zwierzetach - tym bardziej Ci sie
                                nisko klaniam za przygarniecie Topa i zwrocenie mu wiary w czlowieka
                                • natla Re: Top.. 06.09.05, 20:19
                                  ...najchętniej, tobym je wszystkie wzieła...........straszne biedactwa.........
                                  Top zpowiada się idealnie, wyszło, że ma ok. 9 miesięcy do roku (siusia na
                                  czterech łapkach)...zwiedza wszystko co się da, zagladą w każdą szpare, jest
                                  bardzo płochliwy, więc przyzwyczajam go do suszarki, śmieciary i innych
                                  odgłosów.....powoli powoli......jest bardzo karny....i ładnieje.....mówią, że
                                  jeszcze urośnie....
                                  • tofika Re: Top.. 06.09.05, 20:30
                                    Jednym slowem obserwujecie sie nawzajem _Natla -Topa,a Top -Natle,widac
                                    przeciez w jego pieknych oczach ,gdyby potrafil juz by Ci tyle powiedzial slow
                                    wdziecznosci .. ale to sa cwane zwierzaki ...
                                    Natla ,wszystkie?? -znasz historie Wioletty Willas...
                                    naciesz sie jednym ...
                                    • dankarol Re: Top.. 06.09.05, 20:46
                                      Top będzie pięknym pieskiem!!! Nie wiem czy to wszystkie psy z azylu są takie
                                      karne, ale mój azylant też słucha poleceń i najchętniej siedziałby cały czas
                                      koło mnie.
                                      • tofika Re: Top.. 06.09.05, 21:00
                                        Moja pesunia najbardziej bala sie wiejacych ,mocno wiatrow z deszczem ,chowala
                                        sie najmocniej jak tylko mogla pod koldre ,i jak najblizej mojego ciala pod
                                        pache z glowa.
                                        Pamietam ,ze w dniu nauczyciela do mnie przybyla.. zzziebnieta , drzaca mimo ze
                                        1km ,maz ja idac do domu trzymal za koszula pod marynarka i kurtka,byl zimny
                                        deszczowy wietrzny wieczor ;pierwsze tygodnie spedzila w budzie ,zapamietala na
                                        zawsze wiejace wiatry ...


                                        Majac 6 piesunkow ,wiecie co robila ,nie majac mleka ?,wskakiwala na
                                        wersalke ,i patrzyla na nie ,a one piszczaly ,nie mogly do niej sie wgramolic ,,
                                        tak i decyzja nieodwolalna trzeba bylo karmic gromadke co 2 godz .. dobrze ze
                                        umialy chlipac z niskich naczyn...rosly ... pieknie,
                                        smiesznie --bo matki ,pozniej absolutnie nie reaguja ,ze to sa jej
                                        dzieci....pieskie zycie,, no tak...
                                  • regine Re: Top.. 06.09.05, 21:04
                                    No nie wytrzymam !!!! Wszyscy wiedza, ze Natla ma psa tylko ja tu tak
                                    daleko ..dowiaduje sie na koncu prawiesad
                                    Jak to tak moze byc ,nie moglas sie wczesniej pochwalic....
                                    Wszystkie psiny w schroniskach maj ten sam wyraz mordek...Wez mnie..Prosze....
                                    No i jak tu wybrac...Chcialoby sie wszystkie, znam ten dylemat i rozdarta
                                    dusze...
                                    Ale ciesze sie ,ze masz psine...Top - fajne !!! Gratuluje Ci wyboru smile)
                                        • dankarol piesek na diecie 08.09.05, 23:16
                                          Mój futrzak Lolek straszliwie się drapał i gryzł i vet stwierdził u niego
                                          alergię pokarmową. Zaaplikował mu zastrzyk i zalecił ścisłą dietę. Proszę o
                                          radę jak przekonać moją mamę, żeby go nie podkarmiała wszystkim co ona je. Pies
                                          siada przed nią, ale nie domaga się jedzenia, ona jednak uważa, że jak do niej
                                          podchodzi to należy mu dać coś do jedzenia.
                                          • vogino55 Re: piesek na diecie 08.09.05, 23:39
                                            Dankarol chyba nie przekonasz mamy tak mają.........(smile)
                                            Natla WIELORASOWIEC a nie jakiś tam ,,,,,,albo Owoc mealiansu(wink)))))

                                            Teraz sie pochwalę nasz Teri vel Dyzio alias Lulek Polski Owczarek Nizinny
                                            1.09. 2005 wszedł na 4 łapach w 19 rok życia w kompie u veta jest najstarszyco
                                            stanowi powód dumy p doktora
                                            • tesunia Re: piesek dlugowieczny 09.09.05, 10:33
                                              niemal niedowiary,ze psiunek taki zywotny,
                                              musi posiadac chyba dlugowieczne geny smile)
                                              mowia,ze male rasy zyja dlugo,jezeli nie zostana nawiedzone przez choroby
                                              zlosliwe,duze rasy raczej maja krotrze zycie.
                                              pogratulowac....i zycze zdrowka psiuni...smyrki za uszkami,oczywiscie pisunismile)
                                            • natla Re: piesek na diecie 09.09.05, 10:40
                                              Mezalianse musiały zachodzić od 2 pokoleń, dziadek była na pewno dobermanem,
                                              babcia może harcicą, a potem to już tylko wielorasowce. wink)
                                              Jak się pytają jaka to rasa, to mówie z dumą w głosie KANDLBERI (od kundel
                                              bury) i wyję wew. jak się zastanawiają ludziska co to za nieznana
                                              rasa....uświadamiam, że bardzo stara, prawie wyginęła, a teraz ją udało się
                                              odtworzyć wink))
                                              No to Dyzio dogania mojego Kazanka, który był zszedł w 20 roku życia.......ale
                                              ani razu nie był u weterynnarza, poza kroplówką.....
                                              W ogóle moje 3 psy prawie nie znały lekarzy, jedynie Drab, bo epilepsja.
                                              Zaskakuje mnie ta moda na weterynarzy.......czy nie dajemy się manipulowć?
                                              Też Topa zapisałam do młodego , początkjącego małżeństwa lekarzy.....wydają się
                                              logiczni, nie wyszukują chorób i nie zapisują niepotrzebnych lekarstw. Po
                                              prostu go oglądneli i zaaplikowali domowe sposoby....
                                                  • natla Re: Top wpadł pod samochód.......:(((....:)) 16.09.05, 21:58
                                                    Jak nastał Top w domu, czyli 2 tyg. temu, kupiłam mu specjaalnie taką smycz
                                                    z rączką, w której jest zwinięte 8 m linki. Wiedziałam, że będę go musiała
                                                    przez długi czas prowadzić tylko na smyczy i chciałam mu dać możność pobiegania
                                                    choć trochę.
                                                    Jak Wam już chyba pisałam, pies boi się wszystkiego i wszystkich. Jedynie
                                                    w domu juz sie czuje dobrze, na zewnąrtz chodzi z podkulonym ogonem, ucieka
                                                    przed meżczyznami i wózkami z dziećmi, bardzo boi sie zakładania smyczy.
                                                    Wracałam z nim z rannego spaceru i po drodze chciałam wejsć do sklepiku.
                                                    Potknęłam się o próg.....nie upadłam, nie wrzasnęłam, ale samo uderzenie o próg
                                                    tak przestraszyło Topa, że wyrwał się i w kompletnym amoku zaczął uciekać.
                                                    Wołanie nic nie dało. Po krótkim biegu wzdłóż bloku, zaczał galopować na
                                                    ruchliwą ulicę i ..............usłyszałam okropny huk. Byłam tak przerażona, ze
                                                    nie wiedziałam co mam robić. Wybiegłam na ulicę.....psa nie ma.....ktoś
                                                    krzyczy, że w krzakach leży....nie widzę....w końcu jest, leży z podniesionym
                                                    łbem i okropnie krwawi z pyska. Co robic? Na to nadbiega dziewczyna
                                                    z kwiaciarni, wiec proszę o powiadomienie weterynarza (chwała Bogu od miesiaca
                                                    jest tuż tuż), dziewczyna biegnie.....przychdzi właściciel samochodu i pierwsze
                                                    pytanie - w jakim stanie jest pies. Biegiem dolatuje weterynarz z recznikiem,
                                                    ładujemy psa i wet oraz kwiaciarka przenoszą psa do lecznicy. W międzyczasie
                                                    zielony kierowca zastanawia sie czy wzywać policje.....dochodzimy do wniosku,
                                                    że może lepiej tak, bo kwestia ewentualnego ubezpieczenia.
                                                    On wzywa, ja lecę do lecznicy...pies juz dostaje iniekcje przciwwstrzasowe
                                                    i przeciwkrwotoczne, wychodzę i lecę, bo mam informacje, ze policja juz
                                                    przyjechała.....po rozmowie dochodzimy w 4 do wniosku, że nie ma sensu zgłaszać
                                                    kolizji.
                                                    Umawiam sie z właściecielem samochodu, wymieniamy tel. i adresy i lecę do psa.
                                                    Już go szyją. Weterynarz ściagnał dwoje pomocników "na cito". Ja stoję przed
                                                    lecznicą, nie chcę przeszkadzać....tak mijają chyba ze 2 h. W końcu dowiaduje
                                                    sie, że zszyta górna warga i kawałek nozdrza, ale brzuch zaczyna niebezpiecznie
                                                    puchnać. Jest to bardzo groźne i tego się bałam, czyli uszkodzeń wew. Wet
                                                    (młody, początkujący) dzwoni do kliniki, ja lecę po samchód i jedziemy na
                                                    ewentualną operacje. Zlatuja sie wszyscy lekarze z kliniki, krótka konsultacja,
                                                    badanie , w końcu endoskopia. Okazuje się, że nie ma skrętu kiszek ani
                                                    żołądka.....wspaniała wiadomość.....pies wraca do "mojego" cudownego weta
                                                    i jest jeszcze obserwowany do godz. 6,00 wieczór.
                                                    O tej porze go zabrałm, sam doszedł do domu i natychmiest poleciał na swoje
                                                    legowisko przy moim łóżku....szczęsliwy, merdając ogonem. Przed chwilą
                                                    poszlismy siusku i znów śpi obok mnie.
                                                    Dzisiejszy dzień znów dał mi wiarę w człowieka!
                                                    A co do smyczy z dużą raczką, to teraz podejrzewam, ze stukot tej rączki,
                                                    obijającej sie o asfalt tak go spłoszył.
                                                    Ledwo żyje, ale ..... smile)))))
                                                    Weterynarze sie dziwią, jak to możliwe, ze ani złamania, ani żadnych wylewów
                                                    czy innych komplikacji......a ja sie jeszcze boję, czynie będzie krwiaka w
                                                    mozgu. Psisko przez 3 dni nie może nic jeść, tylko pić.
                                                  • natla Re: Top wpadł pod samochód.......:((( 17.09.05, 17:10
                                                    Top głównie dzisiaj śpi, zrobiłam mu rosół, żeby z głodu nie umarł, ale jeść
                                                    nic nie wolno. Rosół wypił z przyjemnoscią, chyba ze 2 litry. Kuleje lekko na
                                                    jedna łapkę, ale to prawdopodobnie krwiak. Wenflonu mu jeszcze nie wyjęto, na
                                                    wszelki wypadek.
                                                  • danurn Re: Top wpadł pod samochód.......:((( 17.09.05, 21:22
                                                    Serdecznie wszpółczuję Tobie i Topowi przeżyć i bólu. Ja miałam podobną
                                                    sytuację trzy lata temu. Mój pies, trochę dziki, nie umiał chodzić na smyczy.
                                                    Poszliśmy chodnikiem wzdłuż bardzo ruchliwej, pzrelotowej ulicy. Pies, zamiast
                                                    do przodu, cały czas wyrywał w bok, na ulicę. Ja sciągałam smycz ale jej nie
                                                    zablokowałam. I w pewnym momencie nadjechał tir z wielkim impetem a mój pies w
                                                    bok na ulicę. Wielki skowyt. Myślałam,że już po nim, albo połamany. A skończyło
                                                    się na wielkim strachu. Nic mu się nie stało, tylko otarł się o koło tira. Od
                                                    tego czasu nie wyrywa się już na ulicę. Dlatego serdecznie ci Natlo współczuję
                                                    nerwów i Topowi bólu. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i równowagi.
                                                  • natla Re: Top .... 17.09.05, 21:57
                                                    Dzis coś pokazał.
                                                    Przyjechała moja przyjaciółka, aby m. in. poznać psa. On oczywiście z dużym
                                                    leękiem do niej podszedł, uciekł, znowu go namówiłam, w końcu dał sie
                                                    pogłaskać. Dostał śliczną piszczacą zabawkę, która ewidentnie mu się spodobała.
                                                    To wszystko odbywało sie w moim pokoju, gdzie również jest jego legowisko.
                                                    Przeszliśmy na kolację do jadalni. Pies siedział pod stołem, psiapsiółka go
                                                    głaskała. Po pewnym czasie chciałam coś przyjaciółce pokazać w moim pokoju,
                                                    wiec wyszłam i zawołałm ją do siebie. Pies oczywiście był ze mną w pokoju.
                                                    W momencie , w którym przyjaciółka chciała przekroczyć próg, z gardła Topa
                                                    wydobył się okropny pomruk, potem szczek i bieg do drzwi. Wygonił ją z pokoju.
                                                    Próbowałyśmy jeszcze 2 razy i rezultat ten sam. Następnie spróbowałam z ojcem.
                                                    Jego wpuścił, potem ona i znów warkot i przepędzenie.
                                                    Jestem zszokowana......ten strachliwy pies poczuł sie panem mojego pokoju...
                                                    Ciekawe, czy gdyby wtargnęli bandyci, też by tak zareagował? wink))
                                                    Nie wiem, czy sie cieszyć, czy bać, w jakim kiernku to się rozwinie.....
                                                    Jedno jest dobre....czuje się chyba nieźle smile
                                                  • sarna52 Re: Top .... 17.09.05, 22:49
                                                    Natlo bardzo miło słyszeć ,ze twoj Topek dobrze się czuje.On wie ,ze mu pomogas
                                                    i teraz masz o jednego przyjaciela wiecej.Będzie cie bronił.On czuje sie jak u
                                                    siebie.Juz sie zadomowił.Gratuluje.
                                                  • maladanka Re: Top .... 17.09.05, 23:01
                                                    Top Cie Natlo pokochal swoim psim sercem - tylko czy pozwoli Ci teraz jechac na
                                                    zjazd? A moze i za szkody samochodowe nie trzeba bedzie az tyle zaplacic?
                                                    A przy okazji pokaze psi parking
                                                    img213.imageshack.us/my.php?image=pict7308psiparking3es.jpg
                                                    w zasadzie wszedzie tu pieskom wolno wejsc poniewaz sa one obowiazkowo szkolone
                                                    w zakresie dobrych psich manier, ale czasem jednak pieskom wstep wzbroniony.To
                                                    zdjecie zrobione przed wejsciem do obszaru lasu,gdzie jest duzo zwierzat
                                                    np.dzikow,jeleni,i poruszanie sie jest wyznaczone po specjalnym obszarze tak
                                                    aby obserwowac zwierzeta np.pomosty,ambony,ogrodzone tarasy.
                                                  • natla Re: Top .... 19.10.05, 22:34
                                                    Ktora to Krista mówiła, że on jes brzydki, hę wink))))
                                                    img254.imageshack.us/my.php?image=top111kw.png
                                                    ....przecież jest śliczny, no nie?
    • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 02.10.05, 00:07
      Natlo - dopiero teraz ze zgrozą dowiaduję się, że Top miał wypadek, ale z braku aktualniejszy wpisów wnioskuję, że jest z nim już zupełnie dobrze - czy mam rację?
      Na pewno słusznie przypuszczałaś,że przestraszył się stukotu uchwytu automatycznej smyczy pod własną brodą! Ja też raz upuściłam smycz i Figa wpadła w panikę, i gdyby nie pomoc przechodzącej pani z pieskiem, pewnie bym jej nie złapała i nie wiadomo jak by się to skończyło!
      • natla Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 02.10.05, 08:25
        Haneczko, wszystko się goi, jak na psie wink)), gorzej z psychiką. Ciężko pracuję
        i jeszcze chyba kilka miesiecy popracuję nad jego niespotykanym "cykorem".
        Wszystkiego i wszystkich się boi, ale w domu już czasami rządzi smile Latam z nim
        na taką olbrzymią łąke trzymając go na 20-metrowj lince, oswaja się tam z psami
        i ludźmi. Ewidentnie dobrze mu to robi. Jak się zagoi wszystko porządnie, to
        chyba z nim pójdę na podstawową tresurę.
        Właśnie, a jak tam Twoje szęście sie rozwija smile
        • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 02.10.05, 18:29
          Ten jego strach, to pozostałaść po poprzednich przejściach! Zyczę Wam, aby minął. Z tym niestety może być różnie. Moi sąsiedzi mają sukę, wilczurka, ze schroniska. Już dwa lata, a boi się panicznie ludzi, psów, korytarza, windy... nie boi się tylko w mieszkaniu i w lesie, gdzie nie widać nikogo obcego, ani żadnych zwierząt. Top, jak piszesz, oswaja się już z innymi psami, więc powinno wszystko z czasem się unormować!
          Figa, po za grupą fanó i fanek nwdunożnych, ma już swoich przjaciół psich. To o dwa miesiące starsze:pinczer i jamniczka szorstkowłosa, i 3 letni, przerośnięty jamnik z nieznanego tatusia, oraz gościnnie, dwa tyg. młodszy od niej bokser. Codziennie o 21.00 ma miejsce walne zgromadzenie klubu "Pod Azorem", w którym to ona najczęściej wodzi rej.W tarmoszeniu się górą na ogół jest pinczer, Flip, lub bokser. Lecz gdy ona ma ochotę na gonitwy, łapie w pysk, to co jest najbliżej, pokazuje pozostałym, że ma zdobycz i zaczyna uciekać. Oczywiście wszystkie za nią. Jest tak zwinna i zwrotna, że mało kiedy uda się pozostałym dopaść ją i jej zdobycz! Najlepsza zabawa była, gdy kiedyś znalazła porzuconą skarpetę. Szczególnie, gdy któremuś udało się chwycić jej drugi koniec! Nie boi się żadnych psów. Bawiła się już z dorosłymi owczarkami niemieckimi, huskim amerykanem, malamutem, bokserem. To ona je zaczepia. Największy z nich - malamut położył się obok niej i nie było siły, aby go ruszyć z miejsca! On postanowił tu, obok niej, pozostać i już!
          Natomiast boi się ruchu samochodowego na ruchliwych ulicach. Szczególnie, gdy ciemno i te przerażające, hałaśliwe potwory i ich przerażające oczy wywołują u niej panikę. No i niestety na spacerze zachowuje się jak wysokiej klasy odkurzacz! Wszystko łapie do pyska! Mam nadzieję, że uda mi się ją tego oduczyć.
    • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 02.10.05, 17:56
      Figa, owszem, rośnie. Przez minione dwa miesiące przyrosła o 3,100kg.(miała na pocz. sierpnia 2,200kg). Ma pokrój kwadratowy (stosunek długości do wysokości), długie łapy. Obecnie jest wielkości swojego kumpla, 5-cio miesięcznego pinczera (nie mylić z ratlerkiem), w gonitwach niewiele mu ustępuje. Do wczorajszej nocy wszystko było o.k. W nocy zaczęła kaszleć(?), krztusić się, jakby coś siedziało w gardle, ale nie dała sobie zajrzeć. Od rana pije herbatkę z majeranku. Jeżeli do jutra nie ustąpi - idziemy do weterynarza.
        • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 02.10.05, 18:36
          To krztuszenie się mam pierwszy raz. W dzień dzisiaj też. Tylko na spacerze nie było. Nawet w czasie zabawy i gonitwy i wilczurem. Dzwoniłam rano do weterynarza, i powiedział, że może to być zapalenie gardła. Dlatego, jeżeli do jutra nie minie, to idziemy.To nie jest typowe krztuszenie się, ani, chyba, typowy kaszel. Pierwsza Figa miałą kaszel - to był straszny dźwięk, ale była dorosła. Pomogła łyżeczka syropu dla dzieci. Nie mam syropu w domu, dlatego majeranek. Może ten kaszel teraz conieco łagodniejszy, a może mi się tylko wydaje? Częstotliwość - 2-3 razy na godzinę, chyba że akurat śpi. Apetyt i owszem ma, ale tylko na przysmaki.
              • takanietaka O PSINIE I KASZLU 03.10.05, 00:05
                O mojej Psinie i psim kaszlu:Moja psina nagle zaczęła chrypieć i kaszleć -
                najpier myslałam że chce cos zwymiotowac i nie może,potem ze jest
                przeziebiona ..ale jak to potrwało z przerwami miesiąc ..to pomyślałam ze cos
                utkwiło jej w gardle (jakąś mała kostka czy co) i tylko weterynarz jej to
                wyjmie.Poszłysmy wiec do przychodni psiej i jak tak zaczęłam opisywąć i
                nasladowac to chrypienie to pan Wet.mówi oj ,cos mi sie wydaje że to
                serce.Zdumiałam sie ,ale po zbadaniu i elekardiogrami okazało sie ze zastawka
                jej sie nie domyka i cała lewa komora jest powiekszona.A ten dziwny kaszel to
                typowy objaw !Psina codziennie dostaje lek na serce,co jakis czas tabletke na
                odwodnienie ,aby jej sie woda w osierdziu nie zbierała..no i jakos tak sobie
                zyjemy Ja sie martwie a ona nie ma pojęcia ze jest chora -biega skacze jak
                szalona i tylko co jakis czas chrypie.Ten kaszel to jest z powodu ucisku
                powiekszonego serca na tchawicę.Ma 10 lat i chociaz nie pogarsza sie stan za
                bardzo ,to jednak wiadomo ze jej to życie skróci.Jest fotogeniczna -zamieszczam
                dwa linki -zobaczcie sami !Sprytna i wyrachowana ..robi słodkie oczy ,a tylko
                patrzy gdzie by tu jakies ciastko dostac ..a nie moze utyc bo serce by nie
                wytrzymało większej wagi.Obłazi sklepy i bazar ze mna i dostaje smakołyki..w
                zamian tańczy na dwóch łapkach w kółeczko ,bo jej tego nauczyłam.A ona innych
                wytresowała ,że jak tańczy ,to jej trzeba cos dać!Kochana!
                img164.imageshack.us/my.php?image=portretsziszyx5be.jpg
                img3.imageshack.us/my.php?image=sziszazwielokrotnionax3em.jpg
                • hania48 Re: O PSINIE I KASZLU 03.10.05, 20:42
                  To smutne, że psy chorują tak jak i my. Szczególnie, gdy to choroby, których nie rozumieją, a objawy z niczym im się nie kojarzą. Nie rozumieją powodu złego samopoczucia. A może właśnie dobrze? Nie zamartwiają się? Nie boją się jutra?
                  Kaszel-ksztuszenie się Figi, to jak sie okazało - wirusowe zapalenie gardła. Wszystkie szczeniaki, wspólnie bawiące się to złapały.Pierwszy był bokserek, a w wyniku nieświadomości jego pana i nas, pozostałych, pozarażały się pozostałe. Wczoraj wieczorem odpytałam pozostałych właścicieli, i okazało się że wszystkie kaszlą. Dzisiaj były gromadne wizyty u weterynarza. Figa zaraziła się najpóźnie, więc zmiany w gardle były najmniejsze, ale larum jakie podniosła w lecznicy, było największe!!! Przy próbie otwarcia przemocą pyska, ugryzła lekarkę (szczenięce igiełki!), lament przy mierzeniu temperatury, lament przy osłuchiwaniu(!),ale lament gdy pani doktór podziurawiła jej bezcenną skórę przeszedł wszystko! Trzy dziury! Uszkodziła jej jedyne furo! Będzie nieszczelne, będzie przeciekało!!!Jeszcze na podłodze lamentowała w niebogłosy, przez cały czas wpisywania, rozmowy itp.Dopiero w części sklepowej torby z paszą dla psów, kotów, i innej zwierzyny, a w końcu klatki z królikami zainteresowały ją na tyle, że zapomniała o uszkodzonej skórze! Ciekawe co będzie jutro? Też trzy zastrzyki.(Nie może dostać antybiotyku, bo zbyt mało czasu upłynęło od szczepienia). Kaszle już znacznie mniej, bez odksztuszania wydzieliny.
                  • natla Re: O PSINIE I KASZLU 03.10.05, 20:56
                    Haniu, musisz uważać na choroby Figi, bo z niej sitko zostanie wink))
                    Top w domu jest normalny, wspaniale się bawi, niszczy jeszcze wszystko co pod
                    pysk wlezie, wielokrotnie zaznajamia się z różnymi kątami i przedmiotami,
                    zapisuje w pamieci bardzo dokładnie ich zapach. Jest kochany, karny i zabawny.
                    Na zewnatrz jeszcze wielki tchórz..
                    • maladanka Re: O PSINIE I KASZLU 04.10.05, 10:20
                      Haniu - to podziurawione futro narażone na przecieki! Co za wspaniałe
                      okreslenie! Albo informacja,że "pies się zepsuł" ! Ciągle zaglądam tutaj czy
                      cos nowego nie piszesz. A jak nie ma nowego to czytam stare...
                      • goskaa.l Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 05.10.05, 16:40
                        Nie taka odważna. Po prostu przywykła przyzwyczajona od szczeniaczka. Teraz
                        nawet jak pokazuję przy niej coś na małym kanałku klubowym, z brzegu piszczy,
                        bo w kajaku przy mnie jest jej miejsce (jak w samochodzie czy na naszym
                        kluibowym łóżku. A wody nie lubi - dwa razy tylko zdarzyło się jej z własnej
                        woli wejść do wody (kiedy już nie miała wyjścia). Na szczęście nie jest
                        histeryczką i kiedy znajdzie się w niej nieplanowo (mimo iż jest bardzo
                        spokojna, nadal pozostaje ciekawą świata a "przecież trzeba ratować wszystko co
                        się znalazło w wodzie" i zdarzają jej się takie przygody), zachowuje się
                        spokojnie.
                        Mam wjątkowy egzemplarz psa, czego każdemu psiarzowi życzę.
                        • wiktoria53 Gosieńko............... 05.10.05, 22:58
                          Koniecznie umieść te zdjęcia na wątku o podróżach.Tu nie każdy zagląda, a
                          szkoda żeby nie zawiesili oka na tak fantastycznych fotkach. Sporo czasu zajęło
                          mi ich podziwianie tzn. nie tylko zdjęcia jako takie, ale mam na mysli to co na
                          zdjęciach. Piękne macie pasje,cudowne widoki,patrzyłam i tak w duchu
                          zazdrościłam Ci wink tych przeżyć.Pozdrawiam.
                          • danurn Re: co robić ? 06.10.05, 11:06
                            Dzisiaj znowu to samo. W lesie na rannym spacerze spotykam panią, znajomą z
                            osiedla, która nie wiąże swego pieska na smycz. No i dwa "brytany", a jeden
                            mniejszy od drugiego rzucają się na siebie. Mój na smyczy. Sytuacja powtarza
                            się od dłuższego czasu. Dzisiaj wzięłam swojego na ręce a tamten ujada mi u
                            nóg. Przedostatnio w lesie było błoto, po wzięciu psa na ręce byłam cała w
                            błocie. Mój pies się wyrywa, szarpie. Nie mam ochoty na awantury ale i na
                            pranie wszystkich rzeczy po spacerze. Zbieram się zadzwonić do niej i
                            porozmawiać.
    • dankarol Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 06.10.05, 14:38
      Też miałam podobną sytuację, wprawdzie potężny labrador nie napadał mojego psa,
      ale za to mnie. Wycierał sobie mordkę o moje spodnie i ocierał się o moje nogi.
      Po takim spotkaniu spodnie nadawały się tylko do pralki. Po trzech dniach
      zaczęłam z daleka wołać do psa, że dzisiaj się z nim nie witam, bo mam czyste
      spodnie. Pomogło właścicielka na mój widok zapina smycz. Może ta metoda pomoże?
    • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 09.10.05, 23:16
      To zapalenie gardła, krtani, tchawicy lub kaszel kanelowy(podobno to synonimy) - to okazuje się zakaźne i chyba jakaś epidemia panuje. Na moim osiedlu na pewno, a dalej nie wiem. Natlo, pilnuj Topa - pani jednego z kolegów Figi, mówiła, że dzwoniła do niej kuzynka z Zabrza - jej piesek ma to samo. Co prawda Zabrze to do Ciebie spory kawałek, ale i tak bliżej niż do Bydgoszczy, więc może to coś ogólnokrajowego? Lekarka wet. mówiła mi, że to nie leczone, może skończyć się śmiercią zwierzaka.
      • natla Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 09.10.05, 23:24
        Tasiemcowa Haniu.....znalazłam na Ciebie sposób, czytam Cie po
        nacisnieciu "odpowiedzi", przeciez i tak Ci zawsze odpowiadam wink
        No dobra, ale co z Figą, bo mówiłaś, że miałaś dalsze problemy....
        Topowi się już to nie powtórzyło...ale bacznie obserwuję wink))
        • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 10.10.05, 00:03
          Figa zdrowieje (podobno), ale bardzo powoli. Po wczorajszym osłuchaniu,
          lekarz stwierdził tylko lekkie charczenie w oskrzelach. Tchawica i płuca
          już czyste, zaczerwienienie z gardła ustąpiło. Nie było zastrzyku - ku
          jej niewymownemu szczęściu. Gorączki
          też już nie ma. Mimo choroby - wigor i chęć zabawy, szczególnie z
          kumplami, pozostają bez zmian. Lekarz zgodził się, aby zaprzyjaźnione, i
          tak już zarażone pieski bawiły się razem mimo choroby - całe szczęście
          - chyba by mi dom rozniosła!
          Od 3 dni dotarło do niej, że gdy drapie
          pazurami w drzwi - to ja galopkiem ubieram się i pędzimy na dwór. No to
          dawaj - co 15 minut!!! Ponieważ przy kolejnym wyprowadzeniu mnie na
          spacer, zapowiedziałam przetrzepanie skóry za oszustwa - to kuca na
          chwilkę, parę kropli wydusi i rozgląda się za psami lub dziećmi! Ale dzisiaj
          po południu, to ja zrobiłam ją w konia - wyprowadziłam na drugą stronę
          bloku, gdzie nie było o tej porze ani dzieci, ani psów! Stanęła, rozejrzała
          się dookoła, stwierdziła, że nudno i zrobiła dobrowolnie w tył zwrot i do
          domu!. No i teraz mam problem, bo dotychczas nie mówiła, że musi na spacer i
          to ja zmuszona byłam zgadywać, więc na wszelki wypadek wychodziłyśmy w ok.
          2 godz. po powrocie z poprzedniego. Nie chcę aby porzestała wołać o
          uzasadnione wyjście!
          • august2 smycz 10.10.05, 00:58
            smyczy. Przepis dobry gdyz skad ja mam wiedziec czy dany
            pies jest "przyjazny" Moja zona ma jakis uraz z dziecinstwa
            i boi sie psow. Czy ci wlasciciele ktorzy omija ten przepis
            ze smycza sa w porzadku?
            Czy teraz mozna spotkac u was bezpanskie psy?
            U nas jeszcze nie widzialem. Jezdza tu takie specjalne samochody
            z klimatyzacja ( maja to napisane na samochodzie) i lapia
            takie walesajace sie psy i zawoza do przytulku.
              • natla Re: smycz cd 10.10.05, 10:44
                Nie wiem jak w całym kraju, ale u nas od kilku lat obowiązuje uchwała RM
                o prowadzeniu psa na smyczy i oczywiście.....mało osób się do tego stosuje smile
                Są nawet mandaty, chyba stówka od razu, ale to nie pomaga. Ja sama z moim
                Drabem chodziłam bez smyczy, bo przecież psisko sie musiało wybiegać.
                Teraz za to jestem bardzo karna, bo Top moze tylko na smyczy chodzić....na
                razie wink))
                Fakt faktem, że niektóre psy powinny chodzić na smyczy, bo są agrsywne
                i konfliktowe, ale np. taki Nero, olbrzym, był niespotykanie łagodnym psem
                i słuchał swojego pana do bólu, wiec trzymanie go na smyczy było bzdurą.
                  • fleur1 Re: smycz cd... 10.10.05, 15:43
                    Dokładnie 30 lipca 2002 roku pogryzły mnie psy, 11 ran na łydce i 15 szwów, nie
                    byłam w miejscu zdarzenia 3 lata i teraz dwa dni temu stamtąd wróciłam, miejsce
                    niby to samo ale moje zycie już inne. Psy były znajome w posiadlości mojego
                    kuzyna, znały mnie i nagle upsssssss i stało się, tragedia, płacz, szpital,
                    leczenie ran, a potem blizn i trauma, okropność, to cieżko pojąć.
                    Wypadek zmienił całkowicie moje życie ale to dużo opowiadania, piszę to ku
                    przestrodze, uważajcie na swoje psy i trzymajcie je na uwięzi na spacerze.
                      • krista57 Re: smycz cd... 10.10.05, 21:24
                        Przerażają mnie psy biegające bez smyczy z dala od własciciela,ktory pragnie
                        wolnosci i zabawy dla swego pupila.Tylko...co mnie to obchodzi...chcę
                        bezpieczenstwa dzieci i dorosłych.Chcę wiedziec,że jadąc na rowerze nie będzie
                        warczał lub gonił mnie pies.
                        Pies na smyczy...nie podejdzie i nie załatwi swojej potrzeby pod różą rosnącą
                        przy balkonie...
                      • natla Re: smycz cd... 10.10.05, 22:27
                        Auguście, nie jest to wszystako tak jednoznaczne.
                        Pamietacie za naszej młodości? Pełno psów latało po ulicach i nie słyszało się
                        o pogryzieniach. Teraz, przynajmniej u nas dopiero teraz, pojawiły się groźne
                        odmiany i te psiaki niestety są skazane na "więzienie". Pies, jak każde zwierze
                        atakuje tylko wtedy, gdy czuje się zagrożone. Od pewnego czasu panuje u nas
                        psychoza, bo znamy tragiczne przygłady zagryzienia na śmierć czy dotkliwego
                        pogryzienia. Uważam, że to nieodpowiedzialnosć, a czasem pazernosć (walki psów)
                        ludzi doprowadzają do tragedii. Dzisiaj smycz jest konieczna, bo rasy się
                        pomieszały, tylko należy pamietać, że smycz, to ograniczenie dla psa......wtedy
                        jest on rozdrażniony i tym bardziej groźny. Pamietam, jak miałam 10 lat
                        i w bramie rzucił sie na mnie pies policjanta, trzymany oczywiście na smyczy.
                        Ukąsił mnie, mimo kagańca. Prawdopodobnie chciałam go pogłaskać.
                        Do tej pory byłam absolutnie przeciwniczką smyczy, teraz w niektórych
                        przypadkach się łamię, bo znam psy nieprzewidywalne, biegające samopas i nie
                        reagujące zawsze na słowa właściciela.
                        Jak teraz spaceruję z moim cykorem, to widzę lęk u przechodzących
                        ludzi......śmieszy mnie to, bo przecież jast na smyczy.
                        Myśle, że zdrowy rozsądek, a nie zakazy i nakazy ...... "jeżeli sie boisz psów,
                        to nie podchodź, bo w razie czego, to zawsze będzie wina psa....nigdy
                        właściciela czy twoja".
                        Kwiatuszek pisze o pogryziemiu i to okropnym. Przzeżycie straszne, ale nie
                        znamy okolicznosci. Czy to było w domu lub ogrodzie, gdzie psy są u siebie
                        i są "zobowiązane" do pilnowania, czy było to na gruncie neutralnym, wiec co
                        z właścicielami.
                        Fleur, opisz nam to dokładnie.
                        Na naszej łące psy wyprowadzane są na smyczach, prawie zawsze, ale po jakimś
                        czasie i rozeznaniu sytuacji, są spuszczane. Biegają, bawią się i nigdy nie
                        słuszałam, żeby kogoś pogryzły.
                        I znów.....mój ukochany "złoty środek".
                        • natla Re: smycz cd... 10.10.05, 22:34
                          A, i jeszce jedno. Uważam , że absolutnie psy powinny być na smyczy w pobliżu
                          ulic, na chodnikach....wtedy najłagodniejszy pies jest
                          zagrożeniem.....wystarczy, że zobaczy kupla po drugiej stronie.....no i te Róze
                          Kristy.....to też powód.
                          • dankarol Re: smycz cd... 10.10.05, 22:51
                            Też uważam, że psy przy ulicy powinny chodzić na smyczy. Sama byłam świadkiem
                            jak psiak podobny do mojego nagle wbiegł na jezdnię prosto pod koła samochodu,
                            cud, że nic mu się nie stało, ale staliśmy bezsilni na chodniku i patrzyliśmy
                            jak kluczył między samochodami. W parku w dzień i wieczorem mój futrzak chodzi
                            na smyczy, jedynie rano jeśli nikogo nie ma na chwilę go puszczam (biega
                            naokoło) a ja się rozglądam czy straż miejska nie nadchodzi (50 zl). Z tym, że
                            straż omija tych z dużymi groźnymi psami a łapie najchętniej starszych ludzi z
                            małymi starymi pieskami. A co do róż, to widziałam jak pani na smyczy
                            wprowadziła swego pupilka między kwiatki (żeby mu było przyjemnie)
                            • august2 Re: smycz cd... 11.10.05, 05:06
                              mnie tez w dziecinstwie pies ugryzl. Mial byc taki
                              lagodny a mu odbilo i mnie zlapal za ramie.
                              Bylo to u ciotki w mieszkaniu, byl to owczarek
                              podhalanski.
                              Widze ze na forum mamy dwie szkoly:
                              smyczowe i te pol-smyczowe.

                              Lubie zwierzeta ale jezeli przepisy sa zeby
                              psy trzymac na smyczy to po prostu trzeba tak robic.
                              Nie zrobiono tego bez powodu.
                              Ludzie a zwlaszcza dzieci na ulicy i w parkach maja
                              prawo sie czuc bezpiecznie.
    • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 11.10.05, 23:25
      Znalazłam bardzo, moim zdaniem, interesujący Blox. Autor przyjął na resocjalizację 2-letniego agresywnego golden retivera.

      Gringo - oswajanie agresywnego goldena
      To jest dziennik o psie. Dwuletnim goldenie retrieverze o imieniu Goldi, który od dzisiaj - czyli 10 czerwca 2005, ma na imię Gringo. Pies ma 2 lata. Miał już u pięciu z kolei właścicieli. Pracował jako stróż na budowie, był przywiązywany na kolczatce do drzewa na podwórku. Powodem jego przekazywania jest nieobliczalna agresja. Ostatnio pogryzł do krwi dzieci i ich rodziców - bo chcieli mu zapiąć smycz. Jest naprawdę nieszczęśliwym psem. Może uda się mu pomóc? - alternatywą jest uśpienie.
      Oto link:
      gringo.blox.pl/html/1310721,46.html;jsessionid=CDAB6396346D711EF35AC95E28106738.tomcat3
      Są to zapiski z 3 miesięcy pracy.

      Dla tych, co nigdy blogów nie czytali informacja: aby czytać taki pamiętnik od pierwszych wpisów, należy przesunąć stronę masymalnie do góry, kliknąć w "następne" i znowu do góry. Czyta się od dołu w górę.

      • goskaa.l Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 12.10.05, 07:01
        Haniu, jest tylko podstawowa różnica między retrieverem a wieloma innymi psami
        agresywnymi: Jego agresja jest reakcją na to, co z nim się działo. A psy ras
        agresywnych są agresywne same w sobie (takie cechy osobowości).
        W jakiejś mądrej książce czytałam kiedyś, że to człowiek jest winien za
        nieprawidłową psychikę psa.
        W naturalnej sforze do ślepego jeszcze miotu podchodzi ojciec. Zaczyna się dość
        obcesowe postępowanie za szczeniakami (tarmoszenie itp.). Pieski powinny
        przyjąć pozycję uległości. Jeśli któryś nie uczyni tego, ginie, zagryziony
        przez rodzica. Miało to na celu eliminację szczeniąt z nieprawidłowymi cechami
        osobowości.
        Człowiek, nie chcąc tracić części miotu, separuje sukę i szczenięta od samca i
        taka selekcja nie ma miejsca. Stąd mogą się zdarzać nawet wśród ras łagodnych
        argresywne osobniki.
        • maladanka Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 12.10.05, 10:13
          Haneczko - noc zarwałam i czytałam...czytałam...Nie mam pieska,ale sposób
          pisania,humor,mnóstwo wiadomości sprawiły,że się nie mogłam oderwać.
          Lektura obowiązkowa dla posiadaczy piesków!Obecnych i przyszłych..
          Wspaniały jest urywek dotyczący rozważania jak wyglądałaby randka w jego
          mieszkaniu,wklejam niżej:
          środa, 22 czerwca 2005
          Romantyczna randka
          Wyobrażacie sobie romantyczną randkę w moim mieszkaniu? Na dzień dobry wyskoczy
          Gringo, potem będzie próbował na siebie zwracać uwagę i capnąć za rękę. Obok
          Ciebie usiądzie Aria, która także domaga się pieszczot i oślini Ci kolana.
          Frodo - kot norweski leśny - kudłaty wskoczy na stół i będzie próbował zjeść
          Twojego łososia. Alergia - kocica dachowa - będzie darła się wniebogłosy, bo
          właśnie upolowała papierek. W deserze będzie pływała sierść a dekoracją stołu
          będzie miska ze smakołykami dla Gringa. Od czasu do czasu - zwłaszcza w
          najbardziej romantycznych momentach Gringo zacznie szczekać na coś co się
          dzieje za oknem. Jak wybierzesz się do toalety - będziesz w asyscie obu psów.
          Ktoś chętny? wink



    • hania48 Re: Nasze zwierzaki........ 2 ..........379 + 13.10.05, 22:54
      Maladanko, Taakanieteka - bardzo cieszę się, że podobał się Wam blog! Ja też czytałam w nocy i nie mogam oderwać się! Język, poczucie humoru, ciepło autora, jego stosunek do zwierzyńca, chęć zrozumienia - to wszystko jest tak wspaniałe,że brak słów! Pewne rozważania autora potwierdzały moje, wcześniejsze, inne były dla mnie nowe. Np., zawsze sądziłam,że psy gryzą wszystko, gdy zostają w domu same poprostu z nudów, a dowiedziałam się, że to sposób rozładowania stresu, że czynność gryzienia jest uspakajająca!
      Maladanko, w tym blogu są zakładki na temat szkolenia metodą klikierową, agresji, psychologii psów itp. może warto zwrócić uwagę na forum, gdzie wkleiłaś ten link, tym bardziej, że do Krakowa i na Śląsk macie stosunkowo niedaleko.