regine
07.12.05, 21:18
Młodzi warszawiacy postanowili pożegnać prezydenta Warszawy -Lecha
Kaczyńskiego.
Na pomysł wpadli pani Jadzia, pani Jola, pan Wacek i pan Jurek. To oczywiście
pseudonimy - artystyczne albo konspiracyjne, to zależy od tego, jak wypadnie
happening.
Za co są mu wdzięczni:
- Bo jesteśmy wdzięczni prezydentowi za to, że sznurowadła i rękawiczki można
kupić z łóżka polowego na każdym przystanku autobusowym. To bardzo wygodne -
z udaną powagą przekonuje pani Jadzia.
- I filmy na DVD! - pan Jurek puszcza oczko.
- I markowe perfumy!
- I mamy też wychowanie seksualne młodzieży dzięki porno-ulotkom za
wycieraczkami - przekrzykują się ze śmiechem.
- No i nasz były prezydent ma taki silny charakter. Szkoda, że opuszcza
stolicę. Chociaż z drugiej strony teraz jako prezydent Polski będzie krótko
trzymał tych wszystkich artystów... - pani Jola (33 lata, poetka, hobby:
dzierganie na drutach i porządki) uśmiecha się z przekąsem.
- ...a to, jak wiadomo, działa na nich pobudzająco - dodaje pani Jadzia.
- Bo Polacy lubią mieć wroga - uzupełnia pan Jurek.
- A jak go nie ma, to trzeba go sobie znaleźć - ze stojącego w rogu pokoju
fotela odzywa się milczący dotąd pan Wacek (19 lat, zawód: egzekutor długów,
hobby: z zamiłowania hodowca kaktusów).
- A czy widzicie przynajmniej jedną pozytywną rzecz, którą dla Warszawy
zrobił prezydent Kaczyński? - pytam.
- Otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego. To wspaniała rzecz - mówi z powagą
pan Jurek.
Wszyscy razem: - Bardzo chcemy, by bawili się z nami zwolennicy Kaczyńskiego.
Może wspólnie wyjdzie nam naprawdę coś pozytywnego.
Każdy będzie mógł powiedzieć wierszyk, zaśpiewać piosenkę albo zatańczyć. Na
wszystko znajdzie się czas i miejsce. I niech każdy koniecznie weźmie ze sobą
kolorowe flamastry. Przydadzą się do malowania laurki.