Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r.

12.12.05, 16:30
Jutro 13 grudnia, pamiętny dzień. 24 lata, szmat czasu...
Dzień w którym ogłoszono stan wojenny.
Gdy usłyszeliście tą wiadomość, co czuliście, czy coś zmieniło się wtedy w
Waszym życiu ?
Czy ten dzień został "wyrzucony" z pamięci z różnych powodów, czy nadal
pamiętacie ???
    • regine Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 16:31
      Ponad połowa Polaków nie wie, kiedy dokładnie wprowadzono stan wojenny.
      Zdecydowana większość wie natomiast, że wprowadził go generał Wojciech
      Jaruzelski. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Radia
      przez Instytut Badania Opinii i Rynku PENTOR.

      Badanie pokazje, że 58 procent ankietowanych nie potrafi podać pełnej daty
      wprowadzenia stanu wojennego, czyli powiedzieć, że było to 13 grudnia 1981
      roku. 52 procent Polaków nie zna nawet roku jego ogłoszenia.
      • annal74 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 17:05
        Widać to nie Polacy ! Skandal ... pamiętna data , której nigdy nie zapomnę .
        Był to ogromny szok , pokrzyżowano zupełnie moje rodzinne plany , brak
        wszystkiego , tylko ludzie nie zawiedli .Pomagali i ja też pomagałam gdy było
        potrzeba.
        • tesunia Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 17:16
          szok,szok...dla tych wszystkich mieszkajacych za granicami,
          nagle odciecie od wiadomosci z Polski,odcieta linia telefoniczna,
          brak jakich kolwiek wiadomosci....strach o swoich bliskich ogromnysad(((((((((((
          • regine Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 17:28
            Pamiętam, nigdy nie zapomnę. Staliśmy przed ekranem telewizora i słuchaliśmy
            całą rodziną, łzy toczyły się nam po policzkach. Byliśmy bardzo przestraszeni.
            Samo słowo, "stan wojenny", moją mamę, która jako dziecko widziała okucieństwo
            wojny, strasznie przeraził. Najbardziej baliśmy się "sąsiadów" zza Buga, co
            zrobią...Tak wiele młodych osób nie pamięta...Byliście dziećmi, lub nie było
            Was na świecie...A potem, w telefonach: "rozmowa kontrolowana"... milicja na
            ulicach, wojsko, koksowniki. Szybko to mijałam, zwłaszcza wieczorami, chyłkiem
            uciekając z pracy do domu...Nie raz była legitymowana, dlaczego( godz.20.30),
            tak późno wracam do domu, co niosę w siatce...Nie jeden raz czułam od
            patrolujących, odór alkoholu. Pracowałam w aptece, miałam zezwolenie...Ciarki
            mi chodzą po plecach, na samo wspomnienie...
            Tak to już jutro 13 grudnia...
            Ale wdzięczna jestem za wprowadzenie stanu wojennego,p. Jaruzelskiemu.
            Nie wiem co by się stało, gdyby "sąsiedzi ze wschodu wkroczyli z "pomocą"...
            • takanietaka Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 18:44
              Pamietam!!!. Mieszkałam zagranicą ,niedziela ,my w poscieli
              zrelaksowani...nagle telefon od kolezanki z agencji prasowej ,która miała nocny
              dyzur przy faksie ...powiedziała mi "W Polsce jest wojna!" I potem
              najstraszniejsze.zadnych telefonów wiadomości ,nic...dopiero wieczorem w
              zagranicznych wiadomościach..................nie mam słów.
              A potem wyobraźcie sobie w styczniu gdy chciałam jechac do kraju ..musiałam w
              ambasadzie polskiej prosic o wize do własnego kraju (miałam paszport
              konsularny) ..pisac i sie tłumaczyć dlaczego jade i ile dni zostanę -pozwolili
              dziesięć!_No i przyjechałam ..wolałam byc w kraju chociaz na troche zamiast tam
              z oddali przezywac męki i niepewność!
      • gwiazda37 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 17:15
        Pamiętam doskonale tę noc.....Jako młoda dziewczyna bawiłam się na
        prywatce........było miło i wesoło.........przed północą zdążyłam jeszcze
        powiadomić bliskich, że nie wrócę na noc do domu, później telefony
        wyłączono.........
        Ranek był mroźny........na przeciwko WSW minęły mnie opancerzone wozy i wojsko
        maszerujące prawie środkiem ulicy........przejechała jedna,
        druga "suka"......dla nic szczególnego bo w pobliżu były koszary i zomo....
        Nic nie podejrzewałam,położyłam się spać........o 9 rano wpadła koleżanka z
        krzykiem "wojna". Dla mnie słowo "wojna" było całym złem.......

        Dziś po latach uważam, że Jaruzelski podjął wtedy słuszną decyzję o
        wprowadzeniu stanu wojennego..........gdyby nie stan przez Polskę popłynęłoby
        dużo więcej krwi......
        • kla-ra Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 18:55
          Dla mnie ten dzien moglby zniknac z kalendarza.
          Nie mi oceniac slusznosc decyzji Jaruzelskiego.
          Wiem tylko,ze wielu z nas upodlono,zastraszono,zmeczono.
          A to Polak Polakowi...
          • dankarol Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 19:10
            Pamiętam ten dzień i ten strach, co będzie dalej i kolegę z pracy powołanego do
            zomo. Nie potrafiłam mu już podać ręki.
            • mareczek66 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 21:36
              Nigdy by Rosjanie nie wjechali do Polski dlatego zrobili to rekami
              Polakow /Jaruzelskiego/

          • gwiazda37 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 20:11
            kla-ra napisała:

            > Dla mnie ten dzien moglby zniknac z kalendarza.
            > Nie mi oceniac slusznosc decyzji Jaruzelskiego.
            > Wiem tylko,ze wielu z nas upodlono,zastraszono,zmeczono.
            > A to Polak Polakowi...

            to wszystko prawda, tylko gdyby nie stan wojenny zastraszano by nas do tej
            pory.......ruski sam by nie opuścił naszego kraju.........
            • august2 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 20:48
              Ciekawe jest jak kazdy inaczej pamieta
              ten dzien..
              Mnie sie nawet teraz wydaje ze ten dzien 13 grudnia to byl jakis zly sen,
              jakis koszmar.. po latach wiele sie wymazalo z pamieci
              ale te "pukanie" po polnocy do drzwi, ci ludzi w mundurach
              z karabinami, jazda wyboistymi drogami (chyba przez las dla niepoznaki)
              samochodem wieziennym.. pozostaje..
              • jana2706 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 21:07
                bylam dluzej w pracy,wyszlam po polnocy,byla jakas nienormalna cisza
                • annal74 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 21:36
                  Dopiero dziś po tylu latach podano , iż stan wojenny planowano grubo przed
                  atrajkami celem ich stłumienia , podobno nic ani nikt nam nie zagrażał .
                  Generał zaplanował tę wojnę .
            • kryzar R 14-17.12.1970 12.12.05, 21:30
              a dla mnie groźniejszy był grudzień 1970.Byłam zszokowana, gdy 16.12.70 r
              zobaczyłam moje miasto otoczone czołgami. Było podobnie wilgotno, dosyć ciepło
              i wszechobecny smród gazów łzawiących. Pochód prawdziwie robociarskiej braci z
              międzynarodówka na ustach i z robotniczym pozdrowieniem. Tak było we wtorek
              15.12.70, a potem to już tylko groza. Wtedy się bałam.
    • hania48 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 22:44
      Stan wojenny, rzeczywiście planowano wcześniej. Pracowałam wtedy w domu kultury. Obok były koszary. Z okien widzieliśmy ich dziedziniec. Od kilku dni trwała koncentracja pojazdów bojowych. Komentowaliśmy to między sobą, ale nikt nie przewidział, nie domyślił się...
      W nocy z 12 na 13 grudnia, pracowałam, jak zawsze w karnawale, była zabawa. Nad ranem udało mi się wyrzucić resztki najbardziej pijanych, pomogłam posprzątać i ustawić salę i poszłam do domu przebrać się. Byłam zmęczona, więc koksowniki na ulicy mnie nie zastanowiły. Tramwaje nie jeżdżą - uznałam, że awaria. Poszłam pieszo, i po kilku godzinach w drugą stronę też pieszo. W niedzielę 13 grudnia mieliśmy zaplanowaną dużą imprezę dla dorosłych i poranek dla dzieci. Dopiero w pracy palacz powitał mnie wiadomością: "Pani, wojna!". Odpowiedziałam, żeby nie opowiadał głupot, bo czasu mamy mało, a roboty jeszcze dużo. Zaczął się zaklinać, zaciągnął mnie przed talewizor i wtedy uwierzyłam - była godz. 8 rano. Dorośli nie przyszli, dzieci owszem. Z delegacji, na południu Polski, zadzwoniła moja szefowa kategorycznie zabraniając prowadzenia zajęć z dziećmi. Uznałam, że to głupota, i poranek się odbył. Oberwałam później za to.
      Wcześniej napisałam, że zadzwoniła - to nie pomyłka, ani figiel pamięci. Nasi wojskowi geniusze, nie uwzględnili, że linie telefoniczne kolejowe stanowią odrębną sieć, i telefony kolejowe działały jeszcze przez parę dni. W budynku było biuro "Sieci" - i panowie pzrybiegli wynosząc pewne materiały, telefonując do Gdańska. Należeliśmy chyba do bardzo nieliczny, którzy mieli jaką taką orientacje o tym co się dzieje w kraju. Niestety po 2 dniach moja szefowa wróciła i się nam urwało, a kilka dni później wyłączono również sieć kolejową.
      • august2 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 12.12.05, 23:29
        Wydaje mi sie ze nie jest to zadna nowosc.. o tym planowaniu
        stanu wojennego. Np moj nakaz internowania nie mial zadnej daty.
        Podpis byl nawet nieczytelny...
        Czekali tylko na dobra okazje...i nadarzyla sie 13-go
        • august2 Re: Jutro 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 13.12.05, 03:22
          ...zdjecia z tego dnia
          serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35076,2885889.html?i=0
      • regine Re: Jutro 13 grudnia... DO HANI.... 13.12.05, 03:34
        Haniu, mniej przeżyłam od innych, bo mieszkałam w małym miasteczku. Nie
        widziałam czołgów, strzelaniny, ale dobro kraju, mojej rodziny,moich małych
        dzieci,(męża zabrali do rezerwy do wojska, do Lublina) tego samego dnia. Więc
        wszyscy byli przygotowani cześniej, w co nie wątpię. Tylko nie my szaży
        obywatele. Ale choć już minęło 24 lata, to jeszcze pamiętam, że w grudniu 12-13
        jak Polska, Polską nie było jeszcze karnawału, był i jest adwent. Karnawał
        zaczyna się, odkąd pamiętam po Nowym Roku, zawsze...
        Więc zaszła tu jakaś nieścisłość, w Twoich wspomnieniach.
        Nie jestem czepliwa, ale tak mi się "rzuciło w oko", bo nie o to, w Twych
        wspomnieniach chodzi.
        Wiem, że to tyle lat temu, mogło Ci się coś pomylić, co nie umniejsza rangi,
        stanu wojennego.
        • regine Re: Jutro 13 grudnia... DO HANI.... 13.12.05, 03:42
          Nie dopisałam i z błędem. Przepraszam.
          Dobro kraju, rodziny, leżało mi na sercu nie mniej niż innym, nic nie wiedzałm
          co sie dzieje w kraju, tylko gen. Jaruzelski, za pół godziny stukanie do drzwi,
          po męża. Płakał, jak sie żegnał, tylko dokumenty wziął ze soba nic więcej, był
          rezerwistą .
          I oczywiście szarzy obywatele, czyli my nieświadomi. Co nam naszykowano i
          pytanie co dalej ????
          • august2 Re: Jutro 13 grudnia...Regina 13.12.05, 03:52
            Regina

            Czyz nie bylo to jakies przewrotne dzialanie?
            Zalatwiali wszystko w ukryciu, noca.
            Do mnie "zapukali" pare minut po polnocy zeby wsadzic do wiezienia
            a twego meza zgarneli do wojska...
            Kazda dyktatura broni swej pozycji i przywilejow za wszelka cene..
            • maladanka Re: Jutro 13 grudnia... 13.12.05, 05:56
              Dnia 12 grudnia odwiedził nas kuzyn po prawie rocznym pobycie w USA.No,to bylo
              wydarzenie!Flaszeczka,opowieści itp..kuzyn pojechał do siebie,mąz lekko w
              stanie wskazującym...a tu koło północy pukanie do drzwi -jakis pan,że mąz ma
              się zgłosić /rezerwa/ ,a mąz na to,żeby go ten pan i ci co wysłali pocalował w
              d...i poszedł spac, rano - już wiem co jest grane,mówię do męza - jestes
              dezerterem,przecież jest wojna, i co teraz?
              Na szczęście ten człowiek okazał się człowiekiem i powiedział,że nikogo nie
              zastał w domu.
              A co do przygotowań...
              pracowałam wtedy w takim ośrodku,gdzie rozne instytucje robiły sobie szkolenia,
              poniewaz były tam sale wykładowe,pokoje noclegowe,stołowka itp...
              Już w październiku przyjechało 2 panów,którzy,gdy się popili pokazywali
              recepcjonistce karabiny /oni byli w cywilu / i obiecywali,że sobie postrzelają,
              potem znowu przyjechało kilku innych i pomieszkali troszkę - sprzątaczki z ich
              pokoju wynosiły ogromne puszki po szynce,butelki po super alkoholu, a
              wiadomo,jak wtedy było w sklepach!no i gdy przyszedł 13 grudnia - cały budynek
              nam zajęto na siedzibę tzw.ROMO czy rezerwy milicji obywatelskiej - miałysmy
              specjalne przepustki,żeby wejśc do budynku,właściwie to nie miałam wtedy co
              robić,ale meldowac sie na 7.oo wszyscy musielismy w budynku,
              Kolega przew.Solidarności miał różne rzeczy w biurku - opieczętowano je,pewno
              czekano,że przy nim będą biurko patroszyc,ale...korzystając z nieuwagi
              odkręciłam blat biurka/oni zapieczętowali drzwiczki i szufladę/ i co trefne
              zabrałam i schowałam, a tam podrzuciliśmy stos gazety Prawda ,która obowiązkowo
              oprócz Trybuny musiano w firmie prenumerowac.
              Mój Ojciec akurat we Wrocławiu miał dyżur w zajezdni tramwajowej i został tam
              pobity nie wiadomo za co,i zabrany - ktos szybko dał mamie znac i mama ze
              strachu wrzuciła do pieca wszystko co było w domu z pamiątek Sierpnia 80r i
              inne,tatę po kilku dniach zwolniono,ale nie doczekał wolności zmarł w marcu
              83r.miał 59 lat.
              Była straszna zima wtedy,a jeszcze potworny strach o kuzyna,pracującego na
              Wujku - w TV pokazywali jak to nic sie nie dzieje, dzieci na saneczkach,a tam
              wiadomo jak było i nie ma winnych do dziś. Kuzyn niedługo potem zmarł na zawał -
              miał 52 lata,nie wiem,czy przezycia tych dni sie do tego zawału nie dołozyły.
              Jestem pewna,ze wiele wydarzeń poprzedzających stan wojenny to prowokacje,
              zreszta p.Kiszczak sam o tym pisze w swojej książce /z nerwów zapomniałam
              tytułu/.


              • august2 Re: Jutro 13 grudnia... 13.12.05, 06:29
                Znowu sie powtorze.. ile ludzi tyle wspomnien.
                Kazdy bedzie pamietal ten dzien do konca...
                i co jest wazne ze tym razem cenzura nie bedzie uzywac nozyczek...
          • hania48 Re: Jutro 13 grudnia... Hania do REGINY 14.12.05, 00:22
            Oh! masz RACJĘ!!!!!!!!, To nie był karnawał. To była zabawa z okazji Dnia Odlewnika, dla pracowników tego wydziału!!!! Bawili się hucznie i alkoholowo do samego rana!!!!! Reszta się zgadza!
            Potwierdza się, że skleroza nie boli!!!!!!!!
    • malwina52 Re: dzisiaj 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 13.12.05, 07:30
      pamietam ten dzien doskonale,
      jeszcze moi goscie weselni sie
      nie porozjezdzali, zapanowala panika
      bo ludzie z roznych stron Polski,
      kazdy rwal sie do swojej rodziny
      • tesunia Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 10:33
        moze nie bedzie to ujma,jak zmienie nieco nastroj,
        dzis tu Lucyja i pieknie przez caly dzien,orszak obchodzi z piosenkami
        wszystkie publiczne miejsca,wszedzie czestuja pierniczkami/caiastem drozdzowymz
        szfranem-buleczki/glögg cieply do picia w domku dolewa sie do niego odrobine %
        i nasypuje rozne orzechy i rodzynki....
        azmieszczem zdjecie dziec ze szkoly,ktore poprzebierane sa za
        mikolajki/pierniczkowe ludziki a w glebi Lucyja w koronie swiecacej na glowie.
        sydsvenskan.se/skane/svedala/article131295.ece
        • krista57 Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 11:00
          Oj! sorry Tesuniu,teraz dopiero zauwazylam Twoj wpis.
          Dzis dzien sw.ŁUCJI !

          13 GRUDNIA 1981 zalezlismy się z małym dzieckiem w Katowicach,pociągi nie
          kursowaly lub kursowały nieregularnie...nie było wiadomo,co się dzieje w
          Szczecinie...brak łącznosci telefonicznej...
          Do domu wrócilam dopiero po Nowym Roku.
          Musialam podtrzymywac na duchu bratową,poniewaz brat jako pracownik Huty
          Katowice został aresztowany.
          Był to czas niepokoju...i biedy!
          • tesunia Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 11:33
            oj!! smutne te czasy byly,
            wiele tragedii rodzinnych i zalu sad(((((((((((((
            • margo.pf Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 13:14
              Tak to opisalam niedawno na innym forum, ktore zreszta polecam. Nazywa sie
              ono "Herbata z musztardowki":
              "Robilam u rodzicow w domu remont. Chcialam skonczyc przed wyjazdem do
              przyszlego meza do Francji. Padlam o 5 rano na wersalke... Obudzil mnie
              general. Pognalam jak dzika na poczte glowna nadac telegram. Zamknieta. Pieszo
              pognalam na dworzec, poczta otwarta i zyczliwy czlowiek, ktory mimo zakazu
              przyja moj list. Wyjechalam dopiero pod koniec 85 roku. Coz, przyszly malzonek
              byl francuskim wojskowm o czym wiedzieli wszyscy cenzorzy czytajacy nasze listy.
              W paszportowce smiali mi sie prosto w nos "Pani nigdy stad nie wypuscimy"!
              Ciezka zima, przepustki, pracownicy universytetu poddani weryfikacji do ktorej
              nawet nie przystapilam. Dzis nawet nie mam zalu. We Francji zrobilam inne
              studia, mialam ciekawa prace, ktora pozwolila mi na to, ze choc do emerytury
              mam daleko, to nie musze pracowac i moge z mezem grzac sie jak jaszczurka w
              egzotycznym sloncu. Mam zal o to, ze to co wycierpialo moje pokolenie niczemu
              nie sluzy. Do koryta dorwali sie nowi, bardziej jeszcze lapczywi i niczym
              nieusprawiedliwieni, konsumenci. Nad tamta Polska wisiala Jalta i cien
              wielkiego czerwonego brata. Nad nowa Polska pozornie nic nie wisi, to nowym
              kacykom Polska wisi.
              • margo.pf Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 13:44
                Gwoli informacji dodam, ze:
                - wasze stwierdzenie, ze stan wojenny byl z gory przygotowany nie jest
                pozbawione slusznosci. Niezaleznie od kraju i systemu politycznego, kazda ekipa
                stojaca na czele panstwa i majaca choc troche oleju w glowie przygotuje sie w
                podobnej sytuacji na ewentualny stan wyjatkowy. Do czego zabrali sie niemalze
                na samym poczatku wydarzen. Nie nalezy bowiem zapomniec o tym, ze owczesna
                ekipa rzadzaca skladala sie w wiekszosci z ludzi wyksztalconych i tzw "awansow
                spolecznych" bylo w niej niewiele. Co innego mozna powiedziec o aktywistach
                partyjnych tzw. betonach takich jak Albin Siwak, ktorych wrzaskliwa i
                ograniczona opozycja w stosunku do "struktur poziomych" dolewala oliwy do ognia
                i takze nie byla rzadowi na reke.

                - kilka osob napisalo, ze Jaruzelski unikna w ten sposob wkroczenia sowietow.
                Widze, ze niewiele osob pamieta, ze nawet w owczesnej prasie i televizji
                zapowiadano wielkie manewry armii bratnich krajow, majace sie odbyc "takze" na
                terenie Polski. Rzecz w tym, ze mialy sie one odbyc tyllko i wylacznie na
                terenie naszego kraju i oprocz wojsk polskich i rosyjskich mialy w nich wziac
                udzial wojska niemieckie. Majac na uwadze sytuacje w kraju Jaruzelski doszedl
                do wniosku, ze Polacy sa w stanie duzo zniesc, ale powtorki z wrzesnia 1939
                roku nie zniosa. Oczywisnie nie jest to jedyna z przyczyn, ale wg Jaruzelskiego
                jedna z najwazniejszych.
                • pia.ed Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 14:27
                  W roku 1981 mieszkalam juz w Szwecji. O szostej rano obudzil mnie telefon
                  znajomej, zamieszkalej tez w Szwecji.
                  Pierwsze co powiedziala - "W POLSCE WYBUCHLA WOJNA", prosze przelaczyc radio
                  na Polske.

                  Dzwonil do niej brat z Polski, ktory pod oknami zobaczyl czolgi ...
                  Zapytalam sie, czy rzeczywiscie WOJNA. Odpowiedziala, ze radio mowi o stanie
                  wojennym, a wiec oczywiscie wojna!

                  Jak sie potem okazalo, polskie ustawodawstwo nie mialo
                  terminu "stan wyjatkowy", tylko "stan wojenny"
                  i tego terminu uzyto 13 grudnia.
                  • kryzar Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 15:27
                    przykro mi bardzo ale zawiadamiam, że działa cenzor
                    napisałam przed chwilą o brawach za wypowiedz margo i że brata zastąpił wuj i
                    mnie wylogowano
                    pozdrawiam
                    • tesunia Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 15:57
                      kryzar napisała:

                      > przykro mi bardzo ale zawiadamiam, że działa cenzor
                      > napisałam przed chwilą o brawach za wypowiedz margo i że brata zastąpił wuj i
                      > mnie wylogowano
                      > pozdrawiam

                      mysle,ze sie mylisz,
                      dzis rologowuje czesto,obojetnie jaki wpis zamieszczalam,musial sie cczesto
                      logowac ponownie.

                      pozdrawiam cieplutko
                      • kryzar Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 19:12
                        no to cieszę się, że to tylko awaria systemu a nie nożyczki. Mnie to spotkało
                        pierwszy raz
                        • aaj3 Re: dzisiaj 13 grudnia.... 13.12.05, 21:10

                          Mieszkałam w Warszawie przy Rakowieckiej obok było kino "Moskwa"wychodzac z
                          Rakowieckiej na Puławską w oczy rzucał się wielki afisz- reklama właśnie
                          wyświetlanego w Moskwie filmu "Czas Apokalipsy"
                        • regine Re: dzisiaj 13 grudnia....Kryzar 13.12.05, 22:42
                          Cały dzień dziś mam ten sam problem z wysyłaniem postów, ciągle komunikat
                          zaloguj się...A w/g normy powinno wylogować po 40 minutach, jeśli nie pracujesz
                          na komputerze.
    • czarny.humor Mnie 13 grudnia, 24 lata temu zastał w łóżku!! 13.12.05, 22:14
      W łóżku mojej żoneczki jedynej i najlepszej. Obecnie - żony - muszę dodać.

      Moje wspomnienia nie są tak dramatyczne jak wielu z Was.
      Planowaliśmy wówczas ślub na wiosnę następnego roku. Tego dnia byłem u mojej narzeczonej w mieście oddalonym o 150 km od mojego rodzinnego miasteczka. W niedzielę 13.12, z lekką wprawdzie obawą wracałem do domu, ale mój autobus odchodził bez żadnych przeszkód, a patrol wojska, który przeszukiwał autobus przed wjazdem do Poznania i przy wyjeździe z niego, bardziej mnie śmieszył niż wzbudzał obawę.

      Później - cały stan wojenny, też miałem właściwie w nosie. Nie doskwierał mi on zbytnio i ja się nim specjalnie nie przejmowałem. Nie znałem nikogo intrenowanego. Informacje o opozycji docierały do mnie szczątkowo i nie bardzo mogłem odróżnić ziarno od plew, a bezkrytycznym wielbicielem czegokolwiek nigdy nie byłem, więc jak zwykle patrzyłem na sprawy z różnych punktów widzenia.

      I tak trzeba było wszystko załatwiać, by żyć i przygotować ślub i weselisko - tak jak wcześniej. Wódka weselna na kartki - 25 butelek. W mieście żony załatwiłem sobie (nielegalnie) drugi taki przydział, wszyscy dorośli członkowie rodziny swoje kartkowe przydziały alkoholu przeznaczali też na moje wesele - mieli też zapowiedziane, żeby kupowali tylko jeden gatunek, czyli żytnią "z kłoskiem". Pozostałą ilość też się załatwiło z kierownikiem "Samu". Buty do ślubu - na kartki - męskie czarne, par - jedna. Materiał na suknię - na kartki. Kiełbasa - przydział po przedstawieniu zaświadczenia z USC...
      Z podróżowaniem po Polsce nie miałem problemów, bo załatwienie pozwoleń "in blanco" też nie było problemem - jedno takie mam do dziś.
      Durne to były czasy, ale nie zmieniły dramatycznie mojego życia w porównaniu z tym, co było przed wprowadzeniem tej wojny. A głupota niektórych przepisów i gorliwość ludzi mających ich strzec, w... ich łamaniu, wprowadzała masę humoru - nieraz czarnego.

      Teraz wiadomo, że na mojej prowincji całe tamte czasy wyglądały całkiem inaczej, niż w dużych miastach. Nie należałem ani do PZPR, ani do "Solidarnoći". W obu tych środowiskach widziałem wielu bydlaków i szumowin, z którymi nie chciałem mieć nic do czynienia i w obu miałem dobrych przyjaciół, z którymi nieraz kłóciliśmy się zaciekle o różne polityczne sprawy. Nigdy nie kryłem się z moimi poglądami, niechęcią do komuny, albo wytykaniem głupoty „naszych” prowincjonalnych „działaczy demokratycznych” i nigdy nie miałem z tego powodu żadnych przykrości. Z kolegami, którzy byli w PZPR opowiadaliśmy sobie np. kawały w rodzaju:
      Jak wygląda poranek Breżniewa?
      - O godz. 6,15 robi siusiu,
      - o godz. 6,20 robi kupkę,
      - a o godz. 6,30 wstaje.
      Pamiętam, że pewnego razu, w czasie politycznej kłótni z przyjacielem działającym w PZPR pojawił się temat wkroczenia ruskich wojsk. Natychmiast zgodziliśmy się co do kwestii, że w takim przypadku obaj chwycilibyśmy za koktajle Mołotowa w obronie kraju.
      Innym razem, siedząc w pewnym niezbyt reprezentacyjnym lokalu przy piwie, z bardzo bliskim mi kumplem działającym dość wysoko w „Solidarności”, ostro się ścięliśmy na widok jednego z njwiększych znanych nam obu wałkoni i moczymordów, który stojąc spity na stoliku, wymachując kuflem darł się na całe gardło, co to on zrobi wszystkim komuchom. Byli tam nawet milicjanci, ale ze strachu wycofali się na z góry upatrzone pozycje nic nie widząc i nie słysząc. Też wiedzieli co to za system i nie chcieli się do tego mieszać, jeśli tylko mieli taką szansę.

      Ech długo by można mówić.
      Ale tak naprawdę to dramaty, które ludzie przeżywali wówczas docierały do mojej świadomości wtedy z dużym opóźnieniem.
      • margo.pf Re: Mnie 13 grudnia, 24 lata temu zastał w łóżku! 14.12.05, 00:38
        humor, ty jakis odmieniec jestes !!! zadnego cierpietniczego zaciecia. No jak
        to? smile)))
        Z przyjemnoscia przeczytalam normalnego czlowieka ktory napisal o kawalku
        normalnego zycia wpisanego w nasza historie.
        • natla Re: Mnie 13 grudnia, 24 lata temu zastał w łóżku! 14.12.05, 02:19
          Margo, może nie mieliśmy złych doświadczeń, może patrzyliśmy z przymróżeniem
          oka, bo to nas właściwie osobiście nie dotknęło. Ja nigdy nie lubiłam żadnych
          partii, zebrań, obrządków. Widiałam też, jak szumowiny wyszły na wierzch, tym
          bardziej stawałam okoniem. Podchodziłam do różnych mundurowych z humorem i ten
          humor był dobrze odbierany.
          Pewnie gdyby intrnowano kogoś z wartościowyh bliskich, inaczj bym na to
          patrzyła. pewnie...wink)
      • natla Re: Mnie 13 grudnia, 24 lata temu zastał w łóżku! 14.12.05, 02:10
        Humorku, tu już była taka dyskusja w zeszłym roku. Usiłowałam ją znaleźć, ale
        mi się nie udało.Napisałam tam prawie co samo Ty tu. A jeszcze jak słyszłam
        wokół dramatycze : "wojna", to mnie dziwnie trafiało. Bawiłam się tym stanem
        wojennym, bo tez nie bardzo zdawałam sobie spawę , co się dzieje. Woziłam nawet
        bibułę, nie z przekonania, a dla frajdy. Jedno widziałam dokładnie....po jednej
        i drugiej strone były szuje i ludzie wartościowi.
        • august2 13 grudnia zaczal sie ciekawy okres 14.12.05, 03:29
          Regina sie pytala czy ten dzien zmienil cos w naszym
          zyciu.
          Z wiekszosci wpisow wynika ze byl to po prostu
          dzien troche inny od innych. I tak byc powinno.
          Nie kazdy chce radykalnych zmian w zyciu.

          W moim przypadku ten dzien zmienil wszystko.
          Moge smialo napisac ze tego dnia zaczal sie fascynujacy okres mego zycia..
    • malwina52 Re: wczoraj 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 14.12.05, 07:56
      oj bylo glosno w TV na kazdym
      programie,
      w kazdym miescie cos sie dzialo,
      pod pomnikami, na uliczach


      • regine Re: wczoraj 13 grudnia....24 lata temu....1981r. 14.12.05, 13:59
        Było, minęło... Każdemu inaczej, jak Polska długa i szeroka...
        Jedni odczuli bardziej, inni mniej...Ale należy pamiętać !!!!
    • malwina52 Re: Renta za stan wojenny? 15.12.05, 06:59
      Renty dla osób represjonowanych w stanie wojennym zagwarantowane przepisami -
      grupa parlamentarzystów PiS chce rozpocząć prace nad projektem ustawy w tej
      sprawie.


      "To wstyd, że państwo nie zrobiło jeszcze nic, by wesprzeć ofiary stanu
      wojennego.

      fakty.interia.pl/kraj/news?inf=696259
Inne wątki na temat:
Pełna wersja