natla
10.01.06, 10:40
Właśnie wróciłam ze spaceu z Topem. Sptkalismy takiego osiedlowego, dużego
(1,5 Topa) psa. Top na 20-metrowej lince zaczął go prowokować do zabawy,
a tanten nie miał ochoty na rozrabianie. Jest duzo starszy. Zaczał wiec
warczeć i kąsać, a mój pies nic tylko go oblatywał, trącał, skakał, no po
prostu szalał.
Trwała ta przepychanka kilka minut, aż w pewnym momencie ten na ogół groźny
pies połozył się na plecach i leciutko skowyczał. Top stanał jak wryty,
przyleciał do mnie poopowiadać co sie stało i dosłownie pytał co ma zrobic
( od tego opowiadanie bede miała chyba siniaki na całym ciele ).
Wysłałam go z powrotem do owego psa, który w chwili odejścia Topa stanął na 4
łapach, a ten znowu na plecy i skowyt. Znajac te 2 psy, to po prostu
niesamowite. Top nad nim stanął, jeszcze kilkoma gestami go poprowokował do
zabawy, ale w końcu zrezygnował, podszedł, polizał go kilka razy po mordzie
i przyleciał do mnie z takim rozpędem, że oboje wylądowaliśmy w śniegu.
Właścicielka psa była zszokowana zachowaniem swojego psa

)
Może mój cykor sie trochę dowartosciował dzisiaj, to w końcu było
zwyciestwo

)