Dodaj do ulubionych

Nasze zwierzaki część IV. ...912+317

13.10.06, 16:49
Proszę nowy wątek.
Link do pozostałych części :
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=44159732
Obserwuj wątek
    • toskania8 Re: Nasze zwierzaki część IV. ...912+317 13.10.06, 20:10
      byłam dziś w Schronisku dla Zwierzaków.
      Nakupiłam jedzenia, chrupów, psich ciasteczek i takich tam cudeniek i
      pojechałam.
      Nasza szefowa Schroniska jest niezywkłą osobą, znaną w mieście z tego, że dla
      swoich zwierzaków potrafi wydobyć spod ziemi, wszytsko, co możliwe i co
      niemożliwe. Kilkaset psiaków i kotków zna po imieniu, gada do nich, widzi
      wszystko.
      A zwierzaki takie kochane ! Oczywiście o mało nie wyszłam z psiakiem, ale ja
      naprawdę na razie nie mogę, choć tak bardzo bym chciała. Pomyślę jednak o
      zabieraniu psiaka od czasu do czasu na spacer, może kiedyś na weekend. A w
      przyszłym roku może pobędę trochę na działce i wezmę pieska na jakiś tydzień.
      Tak w naszym schronisku można, Iza (szefowa) mówi, że to pieskom dobrze robi,
      jak wypoczną od tego zgiełku.
      A kiedyś i tak będę miała swojego !
      • natla Kira pozdrawia Lolka 15.10.06, 09:53
        Autor: tofika
        Data: 15.10.06, 08:00

        Kira?
        toz to sobowtor mojej pesiuni...
        alez wrocily mi o niej wspomnienia....
        bylo bardzo smiesznie,gdy weszlam do domu po pracy a Flea moja uwila mi
        pracowicie z siedmiu rolek papieru toaletowego chodniczek przedpokojowy..
        usmialamniesamowicie...zostalam sama-
    • toskania8 miałam pieska na weekend -jest zdjęcie (?) 15.10.06, 11:31
      ze znakiem zapytania, bo nie wiem, czy się udało, voila.pl/couf4/
      No więc to jest Rudy, śliczny mieszaniec spaniela, którego wziełam na weekend
      ze schroniska, na działkę.
      Psiak najpierw biegał, wąchał wszystko dookoła, nie zwracając na mnie żadnej
      uwagi. Potem, wybiegany i nakarmiony smakołykami nieustannie domagał się
      głaskania. Wieczorem został wykąpany, wyspał się na zapasowej kanapce i jest
      szczęśliwy, jak dawno nie był.
      I ja też. Fajnie dać chwilę szczęśliwości choćby biednemu psiakowi starowinkowi.
      Wymyśliłam sobie, że nie mogę w żaden sposób mieć swojego psiaka, to będę takie
      sieroty brała na spacerki.
      • natla Re: miałam pieska na weekend -jest zdjęcie (?) 15.10.06, 11:45
        No śliczny smile, a Ty jesteś dobra panią.
        Mnie tylko martwi jedna sprawa. Czy to nie jest dla psa polizanie lizaka przez
        szybe wystawową....jak on odczyje rozstanie z Tobą...czy niechcący go nie
        krzywdzisz.
        A z drugiej strony, psy mają krótką pamięć i przez weekend chyba nie zdąży się
        przyzwyczaić, a przeżyje normalne, dla niego cudowne chwile, no i został
        wykąpany!
        Ciekawe jak sie będzie zachowywał jutro w azylu.
        Trzymajcie się! smile
    • czarny.humor Co jedzą Wasze - normalne - psy? 19.10.06, 18:50
      Kiedy był jeszcze malusi, weteryarz opowiedział nam durzo tej rasie - cocer spaniel angielski - i ostrzegł, że te psy mają słabe wątroby (pewnie dlayego od razu przypadł mi do gustu) i dlateg trzeba uważać na jego dietę. Powiedział, żeby nie przekarmiać, bo ta rasa zje kjażdą ilość jedzenia, które będzie w misce, a potem jeszcze wwzystko, co sam znajdziie, potem zwymiotuje, zje spowrotem i zaraz będzie oczekiwał czegoś na przekąskę.

      Stosując się do rad weta, utrzymujemy mu piękną sylwetkę i nigdy nie dajemy np. czekolady, ciastek i w ogóle słodyczy. On tych smaków nie zna, więc nie lubi. Nawet kiedyś na spacerze jakaś kobieta prawie się obraziła na niego smile)), że JEJ czekoladkę powąchał i kompletnie zignorował.
      Ale wet kazał mu dawać dużo warzyw najlepiej niedogotowanych i owców. Fakt - od małego bardzo je lubił.
      No a teraz wiecie co lubi najbardziej??
      Właśnie owoce i warzywa. Odkąd jest z nami, nie marnuje się żadna skórka, ani ogryzek od jabłka. Jak ktoś bierze do ręki jabłko, Traper nie odstąpi go na krok. marchewka gotowana i surowa, fasolka szparagowa surowa, kalafior, kapusta i głąb kapuściany...
      A największy przysmak z największych, to surowa cebula i gotowane buraczki prosto z szybkowara - oczywiście ostudzone. Za te specjały chyba dałby się pokroić.

      Czy to może być jakać krzyżówka z kozą?? Tatuś ma papiery rasy, dziadek to nawet jakiś chzmpion, ale po kądzieli, to drzewo nie jest takie pewne.

      smile))
      • tofika Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 07:56
        czarny.humor napisał:

        > Kiedy był jeszcze malusi, weteryarz opowiedział nam durzo tej rasie - cocer
        spa
        > niel angielski - i ostrzegł, że te psy mają słabe wątroby (pewnie dlayego od
        ra
        > zu przypadł mi do gustu) i dlateg trzeba uważać na jego dietę. Powiedział,
        żeby
        > nie przekarmiać, bo ta rasa zje kjażdą ilość jedzenia, które będzie w misce,
        a
        > potem jeszcze wwzystko, co sam znajdziie, potem zwymiotuje, zje spowrotem i
        za
        > raz będzie oczekiwał czegoś na przekąskę.
        >
        > Stosując się do rad weta, utrzymujemy mu piękną sylwetkę i nigdy nie dajemy
        np.
        > czekolady, ciastek i w ogóle słodyczy. On tych smaków nie zna, więc nie
        lubi.
        > Nawet kiedyś na spacerze jakaś kobieta prawie się obraziła na niego smile)), że
        JE
        > J czekoladkę powąchał i kompletnie zignorował.
        > Ale wet kazał mu dawać dużo warzyw najlepiej niedogotowanych i owców. Fakt -
        od
        > małego bardzo je lubił.
        > No a teraz wiecie co lubi najbardziej??
        > Właśnie owoce i warzywa. Odkąd jest z nami, nie marnuje się żadna skórka, ani
        o
        > gryzek od jabłka. Jak ktoś bierze do ręki jabłko, Traper nie odstąpi go na
        krok
        > . marchewka gotowana i surowa, fasolka szparagowa surowa, kalafior, kapusta i
        g
        > łąb kapuściany...
        > A największy przysmak z największych, to surowa cebula i gotowane buraczki
        pros
        > to z szybkowara - oczywiście ostudzone. Za te specjały chyba dałby się
        pokroić.
        >
        > Czy to może być jakać krzyżówka z kozą?? Tatuś ma papiery rasy, dziadek to
        nawe
        > t jakiś chzmpion, ale po kądzieli, to drzewo nie jest takie pewne.
        >
        > smile))
        • tofika Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 08:00
          Humorku, dlaczego???
          teraz dopiero piszesz?o takich sposobach odzywiania, swego pupilka, moja tez
          byla tej rasy,, tylko skundlona, ale jedzonko ,, tak bywalo, jadla bez
          opamietania, maz dokarmial ja slodyczmi... po jakims czasie utyla.. i dlatego
          juz nie mam jej... za szybko stanowczo za szybko... teraz zaluje ze nie bylam
          bardziej stanowcza, zreszta ona utyla najbardziej jak ja bywalam na leczeniu...
          eh
          • czarny.humor Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 10:21
            Tofiko.
            Ja myślałem, że to jest szeroko znana prawda wśród właścicieli tej rasy.
            Wprawdzie sam dowiedziałem się tego wszystkiego na pierwszej wizycie u weta, ale mówił on wszystko tak, że czułem jakbym tylko ja jeden o tym nie wiedział. Ostrzegał też, żeby nie dawać mu pod żadnym pozorem białka jajek.
            Jako szczeniak dostawał głównie ryż pomieszany z puszkową karmą dla szczeniąt, albo z warzywami od rosołu - pietruszka, marchewka, seler, a nawet por, no i oczywiście mięso kurczaka.
            Do dziś szaleje na tym tle.
            I podstawowa zasada, do której staramy się wszyscy stosować (no! nie zawsze się to udaje!) - nie dawać nic do jedzenia psu podczas własnych posiłków. Jeśli zostaje coś dla niego, to dostaje do własnej miski i wymieszane z jego suchą karmą.
            Jak dowiedzieliśmy się, że lubi surowe warzywa?
            Na początku od weta, a potem przypadkowo - żona np. obierała kiedyś fasolkę szparagową i jedna jej spadła na podłogę. Traper fasolkę złapał i zjadł, a potem już nie odszedł od żony i zapamiętał smakołyk na zawsze. taka sama sytuacja była z surową cebulą. Najśmieszniejsza jest sytuacja z buraczkami. Po ugotowaniu, żona wystawia szybkowar na balkon, żeby ostudzić. Wtedy Traper kładzie sie pod drzwiami balkonowymi i nie odchodzi nawet na krok. Potem wszystkie ścinki z buraczków lądują w jego misce i momentalnie znikają. smile))

            Traper ma teraz cztery lata i nigdy nie miał żadnych kłopotów zdrowotnych.

            smile))
            • tofika Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 10:33
              Humorku...
              mimo ze mojej pesi od dwoch lat nie ma... to czytam
              to co piszesz z wielkim zainteresowanie.. dbalam o nia,, byla takim cudownym
              piesunia... jezdzila ze mna na wizyty do Centrum,gdy juz mielismy swoje
              autko...wspaniale znosila podroze... tam pod szpitalem spacerowali sobie z
              mezem oczekujac na mniesmile
              tesknie.. poprostu bardzo tesknie.. ale nie moge brac pieska,,,nastepnego--
              jeszcze troszke... chyba ze Wnuk nam przywiezie.. moga dzieci mi zrobic taka
              niespodzianke i ... to juz wiem.. kolejne bedzie zauroczenie,narzie prosze zeby
              poczekali.. sa sprawy i spraweczki wybywania z domu,narazie zwrocilam do Natli,
              jesli Topciowi ojcostwo trafi... pojade i zabioresmile
              • czarny.humor Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 10:54
                No!!
                Życzę Ci Tofiko szybko nowego szczeniaka. smile))
                Skoro miałaś spanielkę, to już pewnie przy tej rasie zostaniesz.
                Jest wśród ludzi wiele przesądów i fałszywych ocen dotyczących tej rasy. U mnie np. na spacerach ludzie się dziwią, że spaniel słucha właściciela i przychodzi na wezwanie, siada i oddaje rzuconą zabawkę. To się im nie mieści w głowie, a wystarczy poświęcić psu trochę czasu i go trochę wyszkolić.
                To są normalne inteligentne i bardzo przyjazne psiaki.
                No nie??

                smile))
                • tofika Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 11:16
                  Humorku... niekoniecznie moze trafic ze schroniska do mnie tez...
                  ona byla o ogromnym serduszku.. wszystkich zalowala i kazdego na swoj sposob
                  kochala ,, a nas miala 6 osobek . pozniej doszy dwoje wnuczat... jaka byla
                  troskliwa...
                  potrafila... siad, podaj lapke i lezec,, smiesznie to wygladalo ,gdy kladla
                  odrazu na boczku... bardzo smiesznie troszke tak dluzej lezala.. czekala na
                  nastepny rozkazsmile , grala z wnukiem w pilke.. aportowala.. no i najlepsza byla
                  w robieniu wykopow w poszukiwaniu jej znanych podziemnych zyjatek... na dzialce
                  czula sie soba.. byla tam oprocz domu najwazniejsza... bylo glosno.. bo
                  Humorku, ona byla takim mieszancem ze .. och... tam czastka cos w niej bylo z
                  niemieckiej rasy.. a jak pieknie plywala... smile
                  • dankarol Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 15:39
                    Mój normalny pies, jak już gdzieś pisałam, po przyprowadzeniu do domu jadł
                    tylko warzywa i ser biały. Teraz wprawdzie nauczył się jeść mięsko, ale
                    warzywka i owoce to jego ulubione jedzonko.Marchewka, ogórki surowe,
                    kiszone ,rzodkiewka, ziemniaki, kapusta, kalafior, fasolka, kalarepka, jabłka
                    to przysmak nad przysmaki. Jak tylko wyciągam szufladę z jarzynami futrzak jest
                    w kuchni i poluje na marchewkę. 95% plasterków ląduje w pyszczku. Zresztą moje
                    poprzednie psy też uwielbiały warzywka.
                    Mój wyrzeł w czasach przedkartkowych i wczesno kartkowych, mógł nie mieć w
                    zupie mięsa, ale jak nie było jarzynek, to zupa zostawała w misce.
                      • tesunia Re: Co jedzą Wasze - normalne - psy? 20.10.06, 19:45
                        ale fajnie macie z menu dla pieskow,
                        moj,jak "uslyszy" miesko to jemysmile),ciezki do jedzenia od szczeniecia,trzeba go
                        karmic sucha karma,jedynie miecho z miski je sam,najbardziej kurczeca wotrobke
                        w formie gulaszu uwielbia,nawet ryz moge dodac to zje.
                              • natla Jak obiecałam tak robię. 23.10.06, 00:28
                                Mam nadzieję , że się do obyczajówka nie przyczepi wink)
                                img61.imageshack.us/img61/8816/pornogs5.jpg
                                img61.imageshack.us/img61/641/porno1ii9.jpg
                                img111.imageshack.us/img111/9660/porno2em4.jpg
                                  • gabira Re: Błyszczy jak psu... 23.10.06, 09:50
                                    Pięknie piszecie o swoich piesach, tak ciepło, od razu widać, że są dla Was
                                    bardzo ważne.
                                    Nie mam żadnego zwierzaka, no może czasem pojawią się rybiki w łazience, ale i
                                    to rzadko.....
                                    Dlatego będę często tu zaglądała i cieszyła się Waszymi pupilami.
                                    • maladanka Re: Modelka jesienna czyli Mała Majki 23.10.06, 14:27
                                      Śliczna, atłasowa,cierpliwa, podbiła psie serca, nawet największy krzykacz,
                                      który uwielbiał wypadać znienacka na siatkę i straszyć mnie, zaniemówił na jej
                                      widok,ale czy można się dziwić?
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/95a56db45e56b8be.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/67f78bee480dbe3a.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4ba6e58665d9e8ee.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e1a5315f13c9fed7.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/25bd3b3e62fa2cb1.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8514bc0e1ebf04f6.html
                                      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e9cde849046a2fc3.html
                                      no nie słodka jest?
                                            • natla Re: Moja mała Figa ... Czarny 23.10.06, 21:03
                                              ....ma kukardkę, bo to dziewczynka. Dobra w tym jestem, bo u mnie jest takich
                                              śliczności aż 8....chyba, bo się doliczyć nie mogę, poznaje po pani lub panu...
                                              chciałam sobie yorka zafundować, bo malutki, ale nie mieli w azyu. Mam za to
                                              dużego kundla.....przynajmniej się schylać nie muszę, co przeiwdział Bozia ze
                                              względu na mój rozsypujący sie kręgosłup wink))
                                                  • mania1119 Re: Modelka jesienna czyli Mała Majki i Figa 23.10.06, 23:36
                                                    Ale przy okazji:otóż Mała nigdy dotad nie wyjezdzala,raz nocowala u
                                                    znajomych,jak ja bylam w szpitalu,ale nie mowili mi szczegołów.
                                                    Po przyjeżdzie do Gorlic oczywiscie latała jak opetana od jednej osoby do
                                                    drugiej,zeby zebrac jak najwiecej głaśnięć.Zakładałam,ze w nocy bedzie dosc
                                                    zmeczona zeby byl spokoj.Jakze sie myliłam!
                                                    Danuśka umościła jej sliczne posłanko na kanapie kolo mnie i poszlysmy (?!)
                                                    spac.Ja tak,ale nie moj czujny pies.Nowy dom,nowe odglosy na schodach i za oknem
                                                    (w mieszkaniu juz bylo cicho),nowa kołdra,nowa poduszka.Co chwile łeb do góry i
                                                    sprawdzamy,co sie dzieje.Po chwili,jak juz widzialam te podskakujace na tle
                                                    okna uszy,to,przysiegam,krew sie we mnie burzyla.
                                                    Juz mi sie wydawalo,ze ją spacyfikowałam,kiedy nagle za ściana zegar wybil
                                                    kwadrans.I znowu te latajace uszy!.Ciekawski pysk do gory-cos sie dzieje.!
                                                    Więc:psa za łeb i pod kołdre.!Juz usypiałam ,kiedy zegar u sasiadow oznajmil
                                                    kolejny upływ czasu.Hurra!Cos sie dzieje nowego.!uszy do góry,stoimy na
                                                    przednich lapach (na tylnych nie zdążyła)--.Za łeb i pod kołdre.Juz usypiamy-i
                                                    zegar bije dwunasta!Jest!
                                                    A musicie wiedziec,ze Mała ma zwyczaj wyć na dzwięk telefonu i melodyjki
                                                    dzwonka.Okazalo sie ze na zegar tez.Dwanaście uderzen!Jest szansa!Nie ma!Za łeb
                                                    i pod koldre!
                                                    Na drugi dzień usypiała mi na rękach,a wieczorem,jak poszla spac,tak do rana
                                                    wystawiła łebek tylko na chwile,zeby sprawdzic,czy wszyscy na pewno jeszcze
                                                    śpia po czym dała nura pod kołdre.
                                                    Ledwie ja sie poruszyłam-wystartowała z łóżka i pobiegła budzic Danuśkę i Jej
                                                    Męża .I juz po chwili leżała brzuchem do góry odbierając rozmaite czułości od
                                                    jakze wyrozumiałych Gospodarzy.
                                                    Kiedy opowiadałam to dzisiaj znajomej-zasmiewala sie serdecznie i okazalo
                                                    sie,ze Mała zafundowala im w pierwsza noc taka sama rozrywke.Od drugiej nocy
                                                    oczywiscie byl juz spokoj-ale poczatek był dokładnie taki sam.No
                                                    cóż,znaczy:trzeba trenować!
                                                  • del.wa.57 Re: Modelka jesienna czyli Mała Majki i Figa 24.10.06, 11:39
                                                    Świetnie to opisałas Maniu,cóż zwierzak czuje to samo co człowiek,swieże
                                                    miejsce dla Ciebie i Małej.
                                                    Zwierzaki Wasze sa cudne Twoja Mała Maniu jest poprostu urocza i tak madrze
                                                    patrzy jej z oczu a Figa to typowa gwiazdeczka,pięknie pozuje do zdjęć,moja
                                                    córka ma podobną psinkę,kanapowcasmile))
                                                  • tofika Re: szczeniaczki 31.10.06, 23:49
                                                    Stryjku Loleczku.... upawaj sie duma... masz taka rodzinke....
                                                    NIE [POWIEM...JAK bbbb czekalam... nareszciesmile))) slicznosci..cudenka... tylko
                                                    Lolciu czy to po rodzinie na pewno/? ty taki zgrabnis a to sa bucylki
                                                    grubiutkie...ale przepiekne... niech zdrowo rosna na pocieche....smile
      • mania1119 Re: Mała Luna 02.11.06, 20:45
        Danuska,szczeniaczki są przesliczne!Az radosc bierze patrzec na nie.
        Dla mojej suni to najgorszy okres roku-zimno,malo miejsc wystarczajaco
        udeptanych,zeby nie grzeznąć w sniegu,a najgorzej,kiedy wszędzie jest
        rozniesiona sól,która sypia jezdnie-pies tonie po uszy w takim
        sniegowym "piachu"który zalega na chodnikach.
      • e-baba Re: Mała Luna 02.11.06, 21:18
        Czemu mnie to zdjęcie Luny sie nie otwiera? A ciekawa go jestem bardzo,
        podejrzewając, że moje i Luny umiłowanie tej pory roku jest jeddnakowe.
        Za oknem jest obrzydliwie. Patrzeć można, ale wychodzić z domu? Wykluczone. No
        nic, poczekam, może później sie otworzy i towarzyszkę w niedoli będę mogła
        ujrzeć.
          • natla Rzeczywiste spotkanie dwóch kumpli 06.11.06, 00:33
            Danuska, cudowne te eirtualne spotkania. Twórz dalej, proszę smile

            Najnowszy przyjaciel Topa, o którym Wam pisałam, ze został na wsi uratowany
            w ostatniej chwili od zakatowania u złych ludzi. Już mieszka na stałe w pobliżu
            img171.imageshack.us/img171/6899/cudekojt6.jpg
            img293.imageshack.us/img293/817/vovopiesnapapugiec7.jpg
            img171.imageshack.us/img171/351/kumpleyt7.jpg
            img171.imageshack.us/img171/6484/topivolvoiy9.jpg
            img171.imageshack.us/img171/5766/buzisv7.jpg
            img70.imageshack.us/img70/5433/tivkv2.jpg
            Top w swojej właściwej pozycji smile
            img293.imageshack.us/img293/7043/pozycjawaciwapm8.jpg
            Chyba już wystarczy wink
            img171.imageshack.us/img171/66/nadzisdoad4.jpg
            (bałagan spowodowany przygotowaniami do remontu balkonu)