wzdycha,jeczy..snuje..

30.10.07, 20:39
jak dusza pokutna...jak przetrwac w towarzystwie zakochanego
dziecka..pamietacie ten stan,zarwane noce,radosne uniesienia i lzy
rozpaczy.Przezyje,powtarzam sobie nie pytac,nie
naciskac,powsciagliwosc zachowac w wydawaniu opini itd.Dam rade
tylko dlaczego on nie daje mi spac,to On sie zakochal nie ja-niestety
    • sagittarius954 Re: wzdycha,jeczy.snuje jutro dopiero duchy snują) 30.10.07, 20:52
      lenusia669.wrzuta.pl/audio/pODrA5Nzzv/jezu_zakochalem_sie
      Normalnie , dajesz duzo owoców do pogryzienia i wszystkie telefony udostępnijsmile
      • inka-1 Re: sagi..a kto 30.10.07, 21:09
        rachunki telefoniczne bedzie placil..moze lepiej uszkodzic linie
        telefoniczna.Za piosenke wielkie dzieki przywitan nia synka jak
        wroci do domku..
        • sagittarius954 Re: sagi..a kto 30.10.07, 21:31
          Straty muszą być , uruchomisz jakąś kartę kredytową najwyżej , ale przecież
          zakochany nie będzie wieki, to mu minie jak katar po 7 dniach .No dodać trzeba
          jeszcze- na plus minus -miesiąc radości i miesiąc smutku po rozstaniu a tak to
          wporzo , kup sobie zatyczki do uszu takie stopery, nie bedziesz słyszeć duszy w
          czyśćcu .
          • skrzydlate Re: sagi..a kto 31.10.07, 20:31
            ja zlikwidowałam wtedy stacjonarny ... hehe ..nie mam zamiaru finansować
            wszystkich eksperymentów dziecka
    • waleria-1 Re: wzdycha,jeczy..snuje.. 31.10.07, 14:30
      Inko,
      pomijając lekko- w tym wypadku- humorystyczną stronę zakochania (bo
      chodzi i wzdycha), uczuciową (bo wszak każda miłość jest
      najpiękniejsza, bez względu na to, kogo dotyczy i jak bardzo jest
      gorąca) to masz teraz fantastyczną szansę. Bo dziecko (młodzieniec?)
      zakochane chce o tej swojej miłości mówić, chce wychwalać obiekt
      swojej miłości i w ogóle...raptem ma olbrzymią chęć rozmawiać. Do
      tej pory zamknięte- raptem się otwiera!
      A więc dobrze jest to wykorzystać- rozmawiać, rozmawiać i
      rozmawiać...Z powrotem znależć porozumienie z naszą dorosłą (?),
      samodzielną (?) i niewiarygodnie mądrą(?) latoroślą. A więc cisnąć w
      kąt szmatkę od kurzu, wyłaczyć gaz spod pyrkoczącej zupy, zaostawić
      podlewanie kwiatków ( może nie uschną z tęsknoty za wodą), jak tylko
      zobaczysz, że syn kręci się w pobliżu. Wystarczy jedno słóweczko, a
      uruchomi się lawina...
      Takie rozmowy są wspaniałe, niepowtarzalne i bardzo, bardzo zbliżają
      rodzica i dziecko.
      I nawet jeśli zakochanie minie, młodzienieć znów zamknie się w
      swojej- być może - zbuntowanej skorupce, to wspomnienie tych
      intymnych chwil, rozmów pozostanie.
      I będzie ważne to, że mama okazała się prawdziwą przyjaciółką, bo
      pomogła, wysłuchała, pocieszyła, doradziła.
      Dobrze jest nie zmarnować szansy.
    • malwina52 zakochanie to choroba:) 31.10.07, 19:53
      a jej objawy to: apatia, nostalgia, kłopoty z koncentracją
      czy rzadki przejaw, jakim jest wzmożony apetyt
      ( na ogół występuje jego brak)
      oraz natrętne myśli o jednej tylko osobie płci przeciwnejsmile
      u moich dzieci sklasyfikowałam tą chorobe jako postać
      ciężkiej nerwicy natręctwsmile
      a że nie ma szans na jej leczenie trzeba ja jakos przetrwac
      jednak do tej pory trudno mi sie pogodzic z faktem
      jak można było zaniedbać w dziedzinie psychologii tak ważne schorzenie
      bagatelizując je jako przejściowy stan emocjonalny, przejściowy owszem, ale do
      czego moze doprowadzic?
      źle wykonywana praca,zaniedbania w nauce,
      wypadki drogowe, zapalenia płuc powodowane wystawaniem
      pod balkonem ukochanej itd...
    • skrzydlate Re: wzdycha,jeczy..snuje.. 31.10.07, 20:30
      Zajęłam się wtedy ostro sobą, były wakacje, wyjechałam sobie i zostawiłam drogie
      dziecko ze swoja miłością kwitnącą....
      Jakoś to przeżyłam.
      Najpierw dziecko się zakochiwało, niestety z moim błogosławieństwem ...
      Potem dziecko się odkochiwało i niestety też przy naszym udziale, tzn drugiego
      dziecka, moim i prawdopodobnie połowy świata jeszcze, no to wiecie już, że
      dziecko jest niewiastą.
      Dziecku to doświadczenie bardzo dobrze zrobiło na charakter, teraz - mam
      nadzieje - zakocha się już bez naszego uczestnictwa... oj.. mam nadzieję
Pełna wersja