Niedziela Trzech Króli

06.01.08, 20:27
Dzisiaj usłyszałem legendę dotyczącą trzech króli podróżujących do dzięcięcia
Bożego.
Ciekawa , Czy ja znacie ? Hm... zapomniałem dodać ,że podobno było czterech
króli , tym czwartym okazał się najmłodszy z całej grupy , dopiero co uzyskał
insygnie królewskie dlatego podróżował sam . Wiózł dla małego Jezuska trzy
drogocenne kamienie .
Nawet spodobała mi sie ta legenda .
Ponieważ jeszcze paluszki mam zgrabiałe, nie będę wam opisywał całej legendy ,
może jak nie będę mógł spać zrobię wtedy to z przyjemnością . Zainteresowała
mnie , i nie wiem czy to już na wskroś posunięta starość tak mnie ciągnie do
legend.smile
    • inka-1 Re: Niedziela Trzech Króli -prosze o przytoczenie. 06.01.08, 20:34
      legenda zainteresowala sie moja cora(miala by temat do dyskusji na
      religi...
      • sagittarius954 Re: Niedziela Trzech Króli -prosze o przytoczenie 06.01.08, 20:43
        Bo to religijny temat smile
        Ale jeszcze moje palce klikają niemrawo , pozwól ze napisze, ale troszkę później
        , więc nie ucieknie , myślałem ,że jest znana ta legenda , a tu proszę inka
        jeszcze nie wie tak samo jak ja przed trzema godzinami smile A ponieważ będzie to
        powtórka z ust którychś mogą byc przetrącenia , mój starczy umysł mógł nie
        zapamiętać wszystkiego.

        Młody król podróżował sam kierując się, jak tamci starsi od niego królowie,
        gwiazdą wskazująca mu drogę. Serce miał młode i i nie obleczone skorupą
        nieczułości . W swojej wędrówce napotkał na szlaku małe dziecię dopiero co
        narodzone . Zlitował sie nad biednym noworodkiem , przekazał jeden ze skarbów
        tej dziecinie by zaznało opieki matczynej . cdnsmile)
        • ovaka a tu konkretnie o 3 królach... 06.01.08, 20:49

          Biblijnym źródłem uroczystości jest fragment Ewangeliiśw. Mateusza,
          rozpoczynający się tymi słowami: Gdy zaś Jezus narodził się w
          Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu
          przybyli do Jerozolimy i pytali: "Gdzie jest nowo narodzony król
          żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy
          oddać mu pokłon".
          Mędrcy, ciągle prowadzeni przez gwiazdę, dotarli do Betlejem.
          Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na
          twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu
          dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mat. 2, 11).
          Tekst Pisma Świętego nie podaje, ilu przybyszów ze Wschodu
          poszukiwało Betlejem. Ponieważ złożyli Dzieciątku trzy dary,
          rozpowszechniło się mniemanie, że mędrców było trzech. Ich imiona:
          Kasper, Melchior i Baltazar, znane są dopiero z legendy, powstałej
          . Począwszy od V wieku, w sztuce bizantyjskiej zaczęto przedstawiać
          władców w różnym wieku: pierwszy z nich był brodatym starcem, drugi
          mężczyzną w średnim wieku, ostatni zaś młodzieńcem. W ten sposób
          Trzej Królowie stali się uosobieniem trzech najważniejszych okresów
          życia ludzkiego. Rozwiązanie takie przejęli artyści Zachodu i
          stosowali je później przez wiele stuleci. Ze sztuki Bizancjum
          wywodzą się także św. Józef oraz aniołowie, którzy mogą towarzyszyć
          Marii z Dzieciątkiem
          Dary, jakie królowie składają Dzieciątku, wiążą się z trojakim
          rozumieniem jego roli i misji. Kadzidło przeznaczone jest dla
          Chrystusa - Boga; mirra, używana podczas ceremonii pogrzebowych,
          odpowiada ludzkiej naturze Zbawiciela; wreszcie złoto jest darem
          dla władcy.
          Trzech Króli uważano też często za przedstawicieli trzech ras
          ludzkich: białej, żółtej i czarnej. Z tego względu różnicowano ich
          karnacje. Najstarszy władca miał zazwyczaj twarz o jasnej cerze, w
          średnim wieku był śniady, najmłodszy zaś miał skórę barwy
          brunatnej. Artyści średniowieczni nie studiowali odmienności
          antropologicznych, charakterystycznych dla danej rasy, dlatego też
          fizjonomie władców na ogół nie różnią się rysami. Dopiero Albrecht
          Dürer w obrazie z 1504 roku ukazał najmłodszego z nich jako
          Murzyna, o wyraźnie podkreślonych negroidalnych cechach twarzy.
          Akurat ten temat malarski przerabiałam ,dlatego taka jestem
          a'propos...

          • sagittarius954 Re: Ovaka czyżbyś szykowała nam ... 06.01.08, 20:59
            następny hołd składany Bożej Dziecinie ? smileMam nadzieję ,że Natla nie spuści
            Twojej szopki do lochów, ja w każdym bądź razie już sobie ją wydrukowałem smile)
            • natla Re: Ovaka czyżbyś szykowała nam ... 06.01.08, 21:10
              Choćbym chciała, to nie mogę. Coś mi sie zmiany na górze nie chcą
              zapisywać od 2 dni. sad
              Ale szopkę zostawię, jak nie na górze, to w podręcznych linkach.
              Takie cudo nie może zginąć. Już się cieszę na następną "szopkę",
              taką z zajączkami i forumowymi kotami.....ale będzie ubaw wink))
            • ovaka SAGI, 06.01.08, 21:14
              nie bąź niezgóła, trzeba było poprosic o specjalny najwiekszy
              format obrazka , dobry do drukowania.Posyłałam ,gdy kto chciał!
              Ja nie mam drukarki wiec nawet nie wiem jak to moze
              wygladac .Dobrze?
              • sagittarius954 Re: SAGI, 06.01.08, 21:19
                fakt, fajtłapowato sie zachowałem ,ale widnieje obok koszulki natli
                zaprojektowanej ponad rok temu , mnie sie podoba ustawiłem druk na najlepszą
                jakość , więc wyszło fajnie, smile)
                • ovaka Re: SAGI, 06.01.08, 21:44
                  Sagi daj mi kiedys to twoje maleństwo,mało zajmie miejsca,wcisne
                  psine komus na ramie!
                  • sagittarius954 Re: SAGI, 06.01.08, 21:59
                    Postaram się zrobić mu zdjęcie , ale to dopiero pół roku ma, więc wierci się
                    niemożliwie smile Ale postaram się smile Dzięki smile

                    Cd . legendy
                    Młody król po załatwieniu spraw wrócił na szlak i z tęsknotą wypatrywał gwiazdy
                    ,którą stracił z oczu . Wreszcie ujrzał ją w pełnym blasku i ruszył za nią .
                    Nie uszedł jednak daleko , już następnego dnia spotkał kondukt pogrzebowy .
                    Umarł mężczyzna i osierocił kilkonaścioro dzieci wraz przybitą z żalu małżonką.
                    Pan tej krainy postanowił sprzedać jako niewolników wdowę i dzieci . Serce
                    młodego króla znów ulitowało się nad losem biednych ludzi . Wykupił rodzinę za
                    drugi klejnot i pozostawił ja szczęśliwą . Sam dalej kierował się na zachód ,
                    gwiazda długo mu sie nie ukazywała . Wreszcie ujrzał ją, jednak ostatni skarb
                    stracił wykupując mężczyzn od śmierci, z przyległej do szlaku wioski.
                    Po załatwieniu spraw jak najszybciej ruszył w drogę , lecz gwiada juz mu sie nie
                    ukazała .
                    Dotarł nad brzeg morza Czerwonego . cdn.
                    • e-baba Czekam na ciag dalszy... 06.01.08, 23:14
                      Jakoś tak się złożyło, że dawno nie czytałam żadnej legendy. A to
                      takie przyjemne. Jak magia dzieciństwa. Opowiadaj, Sagi, opowiadaj.
                      • tyrtyr Re: Czekam na ciag dalszy... 07.01.08, 09:56
                        Młody król z bojaźnią patrzył w swoją przyszłość . Przecież nie dotarł do
                        Betlejem, tam gdzie gwiazda prowadziła go przez dłuższą część szlaku . Los dalej
                        nie szczędził mu niespodzianek a litościwe serce kazało mu znów wstawić się za
                        jednym ze skazanych na długoletnie galery .
                        Ponieważ nie miał już żadnych wartościowych rzeczy, zaproponował kapitanowi
                        galer ,aby w zamian wziął jego . Kapitan chętnie zgodził sie na tą zamianę ,
                        widział przecież przed sobą młodego człowieka, który o wiele bardziej przyda
                        sie, niż starszy skazany .
                        Tak się stało , wiele lat minęło zanim znów mógł jako wolny człowiek, opuścić
                        miejsce galery i cieszyć sie wolnością . W jego sercu dalej panował lęk przed
                        Bogiem . Bo nie dotarł do dziecięcia , gdy gwiazda wskazywała mu drogę , rozdał
                        wszystkie drogie prezenty, które dla niego wiózł, przynależne największemu
                        władcy na tej ziemi. Do jego uszu dobiegały opowieści o mesjaszu robiącym cuda .
                        Przemógł lęk przed nim i karą za nie spełnioną pielgrzymkę ,wyruszył pokłonić
                        się Jezusowi .
                        Dotarł do Jerozolimy w momencie ukrzyżowania Jezusa .
                        Gdy niebo zaciągnęło się ciemnością patrzył się na cierpiące ciało Jezusa a jego
                        sercem targał jeszcze większy żal.
                        Zobaczył ostatnie tchnienie wydane przez człowieka , którego zobaczył na krzyżu
                        . Wydawało mu się ,że konający Chrystus spojrzał sie na niego i usmiechnął się.
                        Poczuł się szczęśliwy i uwolniony od brzemienia które dźwigał całe niemal życie
                        . Serce jego nie wytrzymało całego szczęścia ogarniającego jego ciało . Razem z
                        Jezusem w tej samej chwili umarł.
                        Ostatnim ziemskim widokiem który zobaczył była gwiazda , która nagle rozbłysła w
                        jego umyśle , podążył za nią. I tyle z zasłyszanej legendy smile

                        ...i pij, pij tę miłość powoli , sącz krople czerwone do woli,
                        lecz gdy namiastkę piołunu poczujesz, zza zaciśniętych powiek, wydobądź obraz
                        słodyczy ostatniej i zapamiętaj Ją na zawsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja