Czy istnieją takie domy,mieszkania??

20.01.08, 14:48
Autor: gela4x4☺ 09.11.07, 13:02
Dodaj do ulubionych
Odpowiedz cytując Odpowiedz

Iatnieją takie domy,do których chce się wejść i pozostać.Istnieją domy,w których
czujemy się dobrze od pierwszej chwili,nawet jeśli jesteśmy w nich pierwszy raz
i od paru zaledwie chwil.Istnieją domy w których ciepło i miłość są tak
wszechobecne, że nawet groźny pies i najbardziej drapieżny kot są tylko
atrapami.W takich domach jest ciepło i czysto,pachnie jabłkami,ziołami i
żywicznym dymem z kominka.W takich domach nawet myszy na strychu czują się
bezpiecznie.Żyją w symbiozie ze świerszczem zza komina i z nietoperzem spod
krokwi,w takich domach mieszkają szczęśliwi,uśmiechnięci
ludzie............powiecie,że takich domów już nie ma........Co za
niedorzeczność!!!! Oczywiście,że są
To moja propozycja tematu do skrzyneczki Sagiego.....

Wyciągnełam ze skrzynki czy już''przerabialiśmy''ten temat? pytam bo jakoś
uciekł mojej uwadzie.
Autorem jest Gela.
    • del.wa.57 Re: Czy istnieją takie domy,mieszkania?? 20.01.08, 15:11
      Bardzo lubiłam mój dom rodzinny gdzie pachniało ziołami,Mama zbierała wszelkie
      roślinki,suszyła je nad piecem a zimą leczyła nas przeróżnymi herbatkami
      W zeszyłym roku jak byłam w kraju na urlopie,odwiedziłam''starych''znajomych
      moich rodziców,mieszkają na wsi(lubie te nasze wioski) mają ten sam domek,trochę
      w nim przeróbek,przestawione sciany,poszerzona kuchnia,właśnie kuchnia gdzie
      skupia się cała rodzina przy dużym stole a kochana pani Maria jak zwykle
      ciepła,serdeczna częstuje plackiem własnego wypieku,spojrzałam na piec kaflowy i
      zobaczyłam powiązane w pęczki gałązki mięty,której zapach roznosił się po całym
      domu.
      Przed domem pies,który daja znać,że ktoś wtargnął na ''jego''posesje.
      Pani Maria wychowała czwórke dzieci troje z nich na swoim,pazakładali swoje
      rodziny,ale wszyscy zjezdzają do pani Marii na weekend.
      I jak tu odpocząć? mówi pani Maria,ale wiesz co,szepcze mi do ucha ja kocham tą
      krzątaninę,kocham mój dom i cieszę się jak mam ich wszystkich przy sobie.
      Są takie domy gdzie trudno się żegnać z gospodarzami,ten dom żyje i roztacza
      wokół siebie atmosferę ciepła,to takie dobre''fluidy''jak ja to nazywam,magia
      przyciągania.
      Muszę odwiedzić panią Marię koniecznie.
      • tesunia Re: Czy istnieją takie domy,mieszkania?? 20.01.08, 15:24
        *delwiatko,
        sa,sa takie domy/mieszkania,
        kolegowna mieszka na osiedlu w blokowisku,za kazdym razem sie
        zasiedze,zatrace w czasie,cos w tym jest,
        czy to sa fluidy gospodyni domu?/czy polozenie mieszkania/domu w
        stosunku do ,ze nie leza na zylach-ciekach wodnych,
        sa nawet takie same miejsca w naturze,gdzie niechce sie nam wrac do
        domu,czuje sie jakies wyciszenie .
        • dankarol Re: Czy istnieją takie domy,mieszkania?? 20.01.08, 18:10
          Takim domem, był dom mojej babci. Wszyscy lubiliśmy tam przyjeżdżać, bo tam
          nawet w deszcz, było pogodnie. Było to dom, który pachniał chlebem z masłem. Do
          dziś pamiętam naszą (wnuków) radość, gdy dziadek wyciągał z kieszeni pachnące
          jabłka, lub gruszki. Nie muszę chyba dodawać, że wcześniej zrobiliśmy
          bezskuteczną rewizję całego domu w poszukiwaniu tych owoców.
    • skrzydlate Re: Czy istnieją takie domy,mieszkania?? 20.01.08, 20:27
      istnieją, żebyś wiedziała, znam taki
      • malwina52 Re: Czy istnieją takie domy,mieszkania?? 21.01.08, 08:42
        to nie mieszkania i domy to ludzie!!!!!!
        mieszkajacy w nich tworza taka atmosfere i cieplo
        to do nich na ciagnie do ich otoczenia, ich mysli
        i sposobu patrzenia na swiat, itd.
        a znam wielu takich ludzi, niezaleznie od wieku sasmile

    • graga211 Dom, mieszkanie musi mieć duszę. 21.01.08, 10:27
      Nasz przedostatni dom był bardzo starannie projektowany pod każdym
      katem, a ława wytyczna potem jeszcze staranniej. Trzeba było stoczyć
      batalię z miejscowym architektem, by dom nie stał w tej samej linii
      co inne, gdyż przesuniecie go o 7 m pozwalało na unikniecie żył
      wodnych, które przecinałyby go na ukos i biegły przez sypialnię oraz
      pokój dzienny akuratnie w miejscu wypoczynkowym. W końcu pani
      architekt machnęła ręką, dom wybudowaliśmy i…po roku mieszkania w
      nim otrzymaliśmy propozycje kupienia działki, o której zawsze
      marzyliśmy.
      Nie bez żalu ogłosiliśmy sprzedaż domu.
      Pojawiło się kilku kupców, ale wiadomo – każdy chce sprzedać za jak
      największe pieniądze i każdy chce kupić za jak najmniejsze pieniądze…
      Nam pieniądze były potrzebne na nowy dom…
      Wśród tych kupców było małżeństwo w średnim wieku. Przyjeżdżali ze
      6x, zasiadali na kanapie i opowiadali, gdzie już byli i jakie domy
      widzieli, lecz ciągle ten jakoś najbardziej im odpowiada. Chcieli
      zbić cenę przynajmniej o 10 tys., co przy kwocie totalnej nie miało
      najmniejszego znaczenia, czyli nie chodziło o te 10 tys., lecz o sam
      fakt korzystnej negocjacji.
      Nam się nie śpieszyło…
      Któregoś dnia na podjeździe zatrzymał się samochód, z którego
      wysiadły dwie energiczne kobiety. Spojrzały na panoramę gór,
      przefrunęły przez dom, usiadły na kanapie, po chwili
      stwierdziły: „Jak tu się dobrze siedzi, aż żal wstawać” i zaraz
      potem jedna: „Kupuję!”
      Nie targowała się. Można było rzucić 50 tys. więcej i też by dała…
      Ale za to pozwoliła nam mieszkać do czasu wybudowania nowego domu.
      Małżeństwo, które tak długo się zastanawiało i mędziło, przyjechało
      po raz siódmy zdecydowane tym razem już nie targować się.
      „Niestety, sprzedany” – rozłożyliśmy ręce.
      Zatkało ich. Po chwili nabrali powietrza w płuca i poprosili: „
      Pozwólcie nam jeszcze przynajmniej chwilę posiedzieć w tym domu. W
      żadnym nie czuliśmy się tak dobrze i tak wyciszeni, jak w tym”.
      Byłam zdziwiona, ale teraz wiem, że faktycznie przebywanie w nim
      koiło nerwy i wyciszało myśli. Jesteśmy już w nowym, ale ciągle
      lubię wpadać na herbatkę do tamtego. Właścicielka twierdzi, że
      wszyscy lubią ten dom, bo każdy czuje się w nim wyśmienicie.
      Czyli to nie koniecznie gospodarze, lecz również sam dom…
Pełna wersja