Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem ..

06.02.08, 12:49
lub sam potrzebowal ,,sie wygadac"...jak traktujecie zwierzenia,czy
jest to rodzaj ,terapi bez oczekiwan ze dostanie sie recepte jak
zyc..czy czujemy presje ,moze dyskonfort ze ktos oczekuje od nas
gotowych rozwiazan,pomocy...czy zwierzenia innych moga Wam ciazyc..
    • emi152 Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 06.02.08, 16:10
      Inka...jesteś bomba!!smile) Mam chyba coś w sobie, że bywam często
      wybierana na powiernika. Powiem szczerze, że nie zawsze chcę. Nie
      daję recept na życie, nie każę wziąć się w garść, tylko wspólnie
      szukamy rozwiązań. Najgorsze jest użalanie się nad szukającym
      pomocy. Tego nikt nie lubi, bo albo pogrąży się w dołku, albo wmówi
      sobie, że jest ofiarą losu, czy, co gorsza uwierzy, że nie ma już
      dla niego ratunku. Ja mam również (zdarza się rzadko), chwile
      zwątpienia, żal do kogoś, dołek totalny.....idę z najbliższą
      przyjaciółką na zakupy i do kawiarni. Ostatnio miałam ochotę na
      rozmowę z nią, bo dawno się nie widziałyśmy, a ona z punktu taki
      tekst: "Jak wielka ta "deprecha", bo mogę tylko dwie godzinki
      dzisiaj"smile) Życzę radosnego popołudnia
      • an.ta Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 06.02.08, 21:32
        Zastanowiłam się i nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatni raz
        zwierzałam się komuś ze swoich kłopotów. Mnie takich zwierzeń chyba
        nie trzeba. Innych słucham, ale światłych rad raczej nie
        udzielam.Prędzej jestem od fizycznej pomocy. Ktoś chory, zrobić mu
        zakupy, wymienić książki w bibliotece itp
        • natla Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 07.02.08, 09:03
          Mogę się podpisać pod Emi. U mnie identycznie. Chyba umie słuchać
          innych, ale zawsze nastawiona jestem "bojowo" i nie rozżalam się.
          Przecież ten ktoś potrzebuje rady, a nie łez. Bywa i tak, że rady
          nie potrzebuje (juz sie nauczyłam, by z dobrymi radami sie nie
          wyrychlać wink), tylko chce sie wygadać, więc słucham i koniec. Swoje
          doły z przyjaciółką zakopujemy sobie nawzajem, ale zdarza sie to
          chyba średnio raz do roku.
          Natomiast jeżeli staję się powiernikiem i *wiem*, że to tajemnica,
          nie ma siły, zebym się do kogoś wygadała.....nawet do najbliższych,
          pewnych osób.
          • milata2 Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 08.02.08, 11:40
            Zwierzamy się osobom, które umieją słuchać, znajdują dla nas czas,
            mają w sobie empatię, no i oczywiście są dyskretne. W liceum, z
            koleżankami z którymi mieszkałam w internacie, bardzo często
            zwierzałyśmy się sobie, a ja szczególnie miałam dużo powierniczek,
            nawet doceniona zostałam odpowiednim wpisem w pamiętniku, zresztą
            nawet nie jednym smile.
            Często jest tak (jak to u mojej młodszej siostry), że chce się po
            prostu wygadać, ubrać w słowa problem i fizycznie go wypowiedzieć.
            Ona nie chce żadnych morałów. U innych z kolei jest tak, że wyraźnie
            czekają na radę, są zagubieni, oczekują rady, rozwiązania problemu.
            Wtedy trzeba przegadać sporo godzin i wspólnie starać się rozwiązać
            problem. Najgorsze są sprawy kiedy ten ktoś nie szuka porady bo nie
            wie, że istnieje problem, natomiast my wiemy, i co z tym fantem
            zrobić? Ostrzegłam kiedyś sąsiadkę, że jej córka wagaruje i pali
            trawkę, przeraziłam się, że się wciągnie w narkotyki. Efekt?
            Sąsiadka na jakiś czas pogniewała się na mnie, oczywiście od razu
            powiedziała wszystko córce, chociaż prosiłam ją o dyskrecję. Tak, że
            wszystko zależy od wyczucia i sytuacji.
    • easy.mamajka Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 08.02.08, 00:21
      A jest takie powiedzenie:"jak mozesz oczekiwac dotrzymania swojej
      tajemnicy przez kogos,skoro sam nie potrafisz jej zachować?".Nie
      pamietam autora,moze O.Wilde?-byl taki przewrotny.A nie,on jest
      autorem tego:"Na ludzką pamiec nie mozna liczyc.Niestety równiez na
      niepamięć.".
    • waleria-1 Re: Zwierzenia...kazdy z nas byl powiernikiem .. 08.02.08, 14:17
      Uważam, że dopóki możemy, powinniśmy sami radzić sobie z problemami.Dopóki możemy.
      Ale potem, jak już świat się dookoła nas wali a życie rozsypuje się w proch,
      dobrze mieć kogoś, kto da porządnego kopa.
      Tylko ile razy można padać a potem dzielnie- nawet przy czyjejś pomocy- podnosić
      się z powrotem?
      Czasem trzeba usiąść z garściami pełnymi chusteczek, wtulić się w przyjazne,
      ciepłe ramiona, i płakać, płakać, płakać...
      I czuć, jak nas ktoś głaszcze, przytula, kołysze, i słyszeć, jak obdarza nas
      pełnymi współczucia słowami...
      Dobrze być czasem znowu dzieckiem. Wypłakać żale. Mieć obok najcudowniejszego
      powiernika.
      I wiedzieć, że jak przyjdzie zły czas, możemy być powiernikiem dla kogoś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja