Zaczął się nowy dzień : " Boże, spraw by nam się

08.02.08, 02:01
chciało, tak jak nam się nie chce" (Kubuś Puchatek).
Mam dzisiaj co robić, przyjeżdża długo wyczekiwany synek, trzeba
upitrasić jego ulubione potrawy. Rozpiera mnie radość smile.
    • sagittarius954 Re: Zaczął się nowy dzień : " Boże, spraw by nam 08.02.08, 06:40
      To Kubuś Puchatek wierzy w Boga?
      Witam cię i życzę sprawienia smakołyków dla twego syna, istnieje na naszym forum
      taki wątek " co mam dzisiaj gotować " może w przerwie pitraszenia podzielisz się
      z nami swoimi przepisami kulinarnymi ? Miłego dnia milato smile
      • inka-1 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 06:52
        mam nadzieje ze dalej bedzie juz tylko lepiej...milego dnia wszystkim
        • milata2 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 12:02
          smileMoże to nie Kubuś Puchatek powiedział, tylko ja mam z błędem
          zapisany cytat? Może to ktoś roztrzygnie? smileAbstrahując od autora,
          treść mi się podoba, bo nieraz tak mam, że bardzo mi się czegoś
          zrobić nie chce, a powinnam i wtedy sobie powtarzam: Boże, spraw by
          mi się chciało, tak jak mi się nie chce wink)).
          Mój syn lubi pierogi pod różnymi postaciami, naleśniki, gołąbki i
          coś z tego repertuaru zrobię, a na deser usmażę pączki by
          wykorzystać jeszcze smalec, który mi pozostał. Pozdrawiam, miłego
          dnia wszystkim.
          • natla Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 16:54
            Czy Ty aby synusia nie rozpieszczasz??? Toż to stary chłop, skoro na
            wnuki czekasz. wink))
            A asortyment jedzeniowy, to chyba po mnie odziedziczył. Daleko masz
            do poczty? wink
            • milata2 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 18:15
              Na wnuki czekam od córki, która bardziej jest "stara" smile, a synuś
              jeszcze kawaler, mieszka w drugim końcu Polski i choć umie dużo
              rzeczy kulinarnych przyrządzić, to na pierogi na pewno nie ma
              czasu wink
              • milata2 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 18:26
                PS. Natla, jakieś pokrewieństwo między nami musi istnieć, ja też
                lubię te potrawy, ale kocham również zwierzęta, a najbardziej te z
                odzysku, uratowane przed nędzą. Mam starego Frogusia na podwórku, a
                w domu? - Dostojna i zakochana we mnie czarna mama kocica, Kicia,
                następnie Natusia, jej córka, strasznie przymilna, śpi w nogach
                mojego łóżka, synek Benuś oraz przyrodni brat Urwis, duże, choć
                najmłodsze kocisko. A w kuchni letniej przygarnięty Kudłaty już
                drugi sezon. Mąż mówi, że co zarobi to koty przejedzą smilesmilesmile
                • tesunia Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 08.02.08, 19:40
                  no i prosze,nastepna dobra dusza MILATA sie pojawila,trafilas
                  akuratnie,bo my tu tez zwierzaczki z odzyku miewamy,cieszymy sie
                  nimi i poplaczemy gdy odejad....
                  tez dzieciska swe rospieszczamy kulinarnie,
                  mam nadzieje,ze meny juz gotowe i dziecie bedzie przeszczeliwe w
                  smakowaniu.

                  witam i pozdrawiam cieplutko z prawie wiosennej skandynawi.
                  • milata2 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 09.02.08, 00:02
                    Witaj Tesunia, menu jeszcze nie gotowe bo Milato junior przyjedzie w
                    sobotę wieczorem. Dwa rodzaje pierogów już zrobiłam, jutro potrawy
                    mięsne, sałatka i pączki, do wieczora się wyrobię. Nim zaczęłam te
                    pierogi mieliśmy z mężem w domu niezły cyrk. Moje pupile wychodzą
                    pobiegać na dwór. Co jakiś czas podchodzę do drzwi i poruszam
                    zamkiem, jak kociska chcą już do domu to na dźwięk zamka pędzą, a ja
                    ich wpuszczam. Tym razem przez szybkę w drzwiach zobaczyłam Natkę,
                    wpuściłam ją chociaż byłam zdziwiona, bo dopiero siedziała ze mną
                    przed komputerem. Okazało się, że w zębach wniosła żywą myszę (
                    brrr, okropnie się boję ), no i dopiero się zaczęło... puszczała ją
                    i łapała aż biedna myszka uciekła pod komodę, prosto na mnie
                    leciała... jak wrzasnęłam to jeszcze do tej pory boli mnie gardło.
                    Natka puściła myszę i ze strachu uciekła do kuchni. A potem to
                    myszka była wszędzie: pod lodówką, pod narożnikiem w salonie... a
                    kocica co ją złapała to znowu puściła. Horror, aż mąż mysz przykrył
                    szczotką, obezwładnił, a potem wyrzucił na dwór, a ja wyrzuciłam za
                    myszą Natkę, tam się baw cwaniaro, a nie tu chcesz gospodynię
                    uszczęśliwić...
                    • tesunia Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 09.02.08, 10:12
                      smile))))))))))))))))))),ale sie usmialam czytajac o mysiej przygodzie,
                      wlasnie kociska maja to do siebie,ze w podziekowaniu za mieszkano
                      przynosza dla pani zdobycz,
                      kiedys bedac w garazu,mysz prosto na mnie wyskoczyla,co prawda bylo
                      to nieprzyjemne uczucie,ale nie balam sie,niemniej nogi do kolan
                      byly ogarniete paralizemwink)

                      aj,wartalo by dzis wskoczyc do Ciebie na zarelko,same przysmaki a te
                      paczki to gwozdz programu,niemam tu u mnie ich i zawsze tesknie do
                      smaku.

                      zycze przyjemnych przygotowywani menualnysmile i udanego dnia.
                      • milata2 Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 09.02.08, 10:20
                        Hejka tesuniu, przyjdź na żarełko w czwartek, będą u mnie dwie
                        kumpele z pracy, oj, jedna z nich to ma poczucie humoru smile,
                        pozdrawiam
                        • tesunia Re: Zaczol sie spoznieniem do pracy... 09.02.08, 10:51
                          wow....dzieki za zaproszenie,
                          moze do czwartku mroz scisnie morze to na lyzwach podjadewink)))))),
                          lubie takie spotkania"babskie"

                          miej sobie dobry dzien.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja