wizyta w urzędzie

26.02.08, 20:31
O matko! Muszę to napisać! Byłam dziś w księgach wieczystych złożyć wniosek o
wpis na podstawie uznania spadku.
Poszłam z nadzieją na załatwienie ostateczne sprawy, która wlecze mi się już
prawie 4 (słownie cztery) miesiące. Wlecze się, bo odkryłam pomyłkę w
numeracji działki i trzeba było wynająć geodetę, aby tę pomyłkę wyprostował,
no i skompletować całe mnóstwo dokumentów potrzebnych różnym instytucjom,
załatwiającym tę sprawę po drodze. Dziś zadowolona z siebie, że jestem już
prawie na finiszu, wypełniłam dość zawiły formularz, uiściłam 210 złotych i
wyszłam nawet dość uprzejmie obsłużona, ale mocno osłupiała.
Dlaczego? Bo dowiedziałam się, że trwa ogólnopolska inwentaryzacja i
komputeryzacja ksiąg wieczystych, w związku z tym czas oczekiwania na wpis
może wynosić od 2-6 miesięcy. Za taką ciężką kasę - drobna usługa i taki okres
oczekiwania na jej wykonanie? Poczułam się jak chłop pańszczyźniany, którego
łupiono na każdym kroku. A ja sobie zaplanowałam inwestycje na nieruchomości,
której dotyczy cała sprawa...Przydałoby się dać komuś łapówkę, czy co?
Wszystko się zmieniło w tym kraju, tylko nie urzędy.
Poproszę o wyrazy współczucia!
    • skrzydlate Re: wizyta w urzędzie 26.02.08, 20:57
      znam to, przerabiałam po nabyciu spadku, różniste cuda-niewidy przerabiałam,
      serdecznie współczuję, co ja się najeździłam po całym województwie to tylko ja
      wiem.... a wydawałoby się że człowiek pracujący jestem... gdzie tam.. na nic
      czasu nie było smile)
      • www.alutka.pl Re: wizyta w urzędzie 27.02.08, 10:23
        proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia crying
        • skrzydlate Re: wizyta w urzędzie 27.02.08, 11:00
          a najzabawniejsza historię miałam, kiedy nagle dowiedziałam się, ze mój kawałek
          placu, w samym środku wsi, nie używany od 20 lat, nagle decyzją urzędu stał się
          leśny (odwołano odgórnie stary plan zagospodarowania i miejscowe władze chytrze
          nie zrobiły nowego najwyraźniej czekając na zdesperowanych właścicieli żeby
          pokazać im kto tu rządzi)... a w związku z tym plac nie był wart nawet złotówki,
          nawet ten zardzewiały parkan nie był wart tej nieszczęsnej złotówki wink .. tu
          dopiero się najeździłam po te wszystkie ekspertyzy, orzeczenia, decyzje i inne
          papierowe produkcje niedowartościowanych urzędasów, przepraszam niniejszym
          wszystkich urzędasów, którzy to czytają... na pohybel!!!! .... wink
          • natla Re: wizyta w urzędzie 27.02.08, 11:16
            Aleś mi Szyszeczko utrafiła z tematem. Szlag mnie trafia na te
            (pardon) "biurwy" z koronami na głowie i kompletnym ignoranctwem
            zawodowym. Mózg mnie boli od wymyślania sposobów na wyciśnięcie
            informacji, a popularnym bardzo szlabanem jest ochrona danych
            osobowych. Nie chce się babie rozwikłać problemu, to
            mówi:....niestety, nic nie poradze....ochrona danych.... :[[[[
            Dla sprawidliwosci muszę napisać, ze spotykam też bardzo
            przychylne, miłe i kompetentne urzędniczki, ale wystarczy jedna
            humorzasta królowa i wszystko się wali.
            • szyszkasosny Re: wizyta w urzędzie 27.02.08, 20:17
              Ja k`woli sprawiedliwości muszę przyznać, że z urzędnikami jest coraz lepiej.
              Wychodzę z urzędów coraz milej zaskoczona, bo nienawidzę załatwiania papierowych
              spraw.
              Musi tylko odejść na emeryturę jeszcze ta garstka, która szarogęsiła się za
              komuny, bo tych ludzi zmieni chyba tylko trzęsienie ziemi. Młokosów trzeba
              czasem postawić do pionu, potraktować z góry i z lekka pogardliwie, wtedy stają
              się uprzejmiejsi.

              Najgorsze jest to, że człowiek przekraczając progi urzędu zmienia się
              wewnętrznie: jakoś tak pokornieje, trochę zaczyna się garbić, z lekka służalczo
              uśmiechać. Staje się PETENTEM. Uprzejmie prosi, jakby mógł, to by cichutko
              zaskamlał.Stosownie do takiej postawy jest traktowany. Ostatnio sporo
              załatwiam i cały czas mam się na baczności, żeby korygować swoje zachowanie.
              Jestem petentem, ale też klientem, mam swoje prawa - do dobrego obsłużenia i
              wyczerpującej informacji.

              Te urzędniczki może nawet nie są winne, jest tyle różnych przepisów, że one same
              mają chyba mętlik w głowach. Jak można wywieść księgi wieczyste na drugi koniec
              województwa? Kto to wymyślił? To co, nie będzie przez pół roku kredytów
              hipotecznych, sprzedaży działek i domów? Bo ktoś zarządził komputeryzację?
              • skrzydlate Re: wizyta w urzędzie 27.02.08, 20:40
                tak, 14 lat zawodowo biegałam po Urzędach Skarbowych i ZUSach, wierzcie mi,
                teraz to jest niebo i raj na ziemi w porównaniu z tym co było kiedyś
Inne wątki na temat:
Pełna wersja