Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy?

09.03.08, 16:58
Ktoś powiedział, że Pan Bóg zsyła na człowieka takie krzyże, które
zdoła unieść. Żyłam według tej zasady i zawsze się podnosiłam.
Zresztą jestem odbierana, jako osoba radząca sobie z problemami,
wesoła, wolna od wyolbrzymiania faktów. Cóż. Nigdy nie mów nigdy.
Wpadłam w matnię życiową i długo trwało uwalnianie się z niej. Nie
wiem, czy tak do końca mi się udało. Nabrałam może tylko dystansu do
pewnych zdarzeń.Człowiek, to brzmi dumnie i ja nie obnosiłam się ze
swoim krzyżem. Jednak gdzieś pod skórą czekałam na pomoc.Ci, którzy
mnie dobrze znają wiedzieli, że coś się dzieje. Pytali, ale jak to w
życiu bywa zajęci swoimi sprawami nie wykazywali chęci zagłębiania
się w to, co mnie gnębi. Nie miałam im tego za złe.Jednak od
niektórych spodziewałam się większego zainteresowania. I na tych,
którzy byli mi bliscy bardzo się zawiodłam.I nie dlatego, że wiele
razy im pomogłam, bo za tego rodzaju pomoc rewanżu się nie należy
spodziewać. Nie mówię o rodzinie, bo ta zawsze stoi przy mnie murem
i w niej pomoc znalazłam.Co mnie zaniepokoiło i tak rozżaliło nawet?
Na moje wołanie.....może niezbyt fortunnie wyrażone, bo ostro i
chaotycznie, bardzo bliska mi osoba po prostu otoczyła się kloszem,
a nawet dała do zrozumienia, że to atak na nią, na jej wolność może?
Dorosła osoba z uczuciami, pełna empatii, inteligentna nie mogła nie
zauważyć, że coś mnie dręczy, boli,że coś się niedobrego wydarzyło.
W konsekwencji się obraziła, odwróciła kota ogonem i zostawiła samej
sobie. Wygoda? Asekuracja?Strach przed angażowaniem się w cudze
sprawy? Akurat nie mieliśmy niby przed sobą tajemnic.
Trudno....prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Tak też się
stało. Osoba, z którą straciłam dawno kontakt wyciągnęła do mnie
rękę i jestem jej bardzo wdzięczna, a stało się to przez przypadek.
Siedziałam sobie przy komputerze apatyczna i napisałam jej takie
słowa na gg : "wszystko jest do d....y!". To wystarczyło jej , żeby
rzucić wszystko i po prostu pomóc. Więc jak to jest? Czy już tak
zawładnął nami egoizm, że oprócz czubka własnego nosa nic nie
widzimy?. Ja powoli się do kupy zbieram i nie myślę zaniechać pomocy
innym, kiedy im ta pomoc będzie potrzebna, ale przyjaciół muszę
sobie dobrze dobierać. Zawsze myślałam, że potrafię, a jednak
nie.Człowiek całe życie się uczy. Kochani. Przepraszam, że tak się
otworzyłam na forum, ale ciekawa jestem Waszego zdania, a poza tym
to znak, że już zaczynam funkcjonować po staremu. Uwierzcie mi,
że komputer omijałam szerokim łukiem. Teraz znowu mam ochotę na
pisanie i włączanie się w Wasze dyskusje. Miłej niedzieli życzęsmile)
    • inka-1 Czasem nie potrafimy prosic o pomoc.. 09.03.08, 17:16
      ja naleze do tych ludzi ktorzy nie wiedza jak zalatwic pomoc
      sobie..zawsze dla swiata i swoich dzieci bylam silna...(tak mnie
      postrzegaja znajomi..0gdy ja mowie ze cos mi nie wychodzi to nawet
      nie probuja sie zaglebic..ja jestem silna .
      Sama sobie jestem winna,przybralam taka maske i moze dlatego zostaje
      zawsze sama ze swymi problemami..
      Pomagam zawsze innym calkiem bezinteresownie...niestety z tym tez
      bywa roznie .
      Pisalam chyba kiedys ze kolezanka ktorej przeszkodzilam w probie
      samobojczej,obrazila sie na mnie (bo zmusilam ja do zycia...moze
      kiedys mi wybaczy..nie moglabym zyc wiedzac ze pozwolilam na te
      smierc)
      Nie licze na pomoc..czasem brak mi tylko osoby do ktorej moglabym
      sie wyzalic ot ,tak bez zobowiazan...
      • emi152 Re: Czasem nie potrafimy prosic o pomoc.. 09.03.08, 18:01
        Wiesz Inko, że ja mam podobnie? Przybieram maskę wesołej,
        beztroskiej, silnej osoby, a w rzeczywistości jestem bardzo krucha.
        Pomoc innym jest łatwiejsza, bo podchodzisz do problemu obiektywnie
        i z dystansem. Rozwiązania są łatwiejsze. Ja tak naprawdę, to
        oczekiwałam od tej osoby wsparcia duchowego, dobrego słowa...nie
        spodziewałam się ataku. Ona tak jest zapatrzona w siebie, że uznała
        moje zachowanie za lekceważenie jej, a wręcz obrażanie. Może i
        dobrze.Przynajmniej wiem z kim mam do czynienia. Są jednostki, które
        myślą, że tylko ich sprawy są ważne i tylko im należy się uwaga i
        obwiniają wszystkich za swoje niepowodzenia. To toksyczni ludzie.
        Wolę wiedzieć, kto zacz, niż łudzić się, że mam do czynienia z
        otwartym, dobrym człowiekiem. Było, minęło....wiosna idziesmile)
        • inka-1 Juz kiedys pisalam tak... 09.03.08, 18:23
          mimo ze wciaz place za ufnosc jaka obdazam ludzi i czesto dostaje po
          lapkach ,to niereformowalnie wierze w ludzi i ich
          bezinteresownos....choc tak czesto spotykamy jak mowisz
          toksycznych,,,pasozyty dla ktorych pozywka jest nasza
          otwartosc ,niestety takich pijawek jest mnostwo..."
          • emi152 Re: Juz kiedys pisalam tak... 09.03.08, 18:42
            Ale pamiętaj kochana, że jesteśmy szczęściary, bo możemy sobie w
            lustro patrzeć bez zmrużenia oka. Wolę tak, niż chodzić
            niezadowolona i nadąsana, że los się ze mną tak okrutnie obchodzismile
            Pomagajmy więc innym i cieszmy się każdym przeżytym dobrze
            dniem.Zauważajmy piękno przyrody, dobrych , życzliwych ludzi i
            uśmiech wdzięczności tych, którym udało nam się pomóc.
            • inka-1 Masz calkowita... 09.03.08, 18:45
              racje...dlatego ciesz sie z tego co mam i ciesze sie gdy komus
              jestem potrzebna..
      • goskaa.l Re: Czasem nie potrafimy prosic o pomoc.. 10.03.08, 16:26
        Inko, kilkka razy obiecywałaś nawiązać ze mną kontakt. Możesz się do
        mnie wyżalać do woli, a być może znajdziesz pomocne słowa/dłonie.
    • natla Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 09.03.08, 23:09
      Trza było Emi wcześniej nam popłakać tutaj, to zaraz byś wiedziała
      ilu masz chętnych do pomocy przyjaciół. smile
      A to co przeżyłaś ostatnio, to określiłabym jako narmalka. Nigdy nie
      traktuj znanej Ci osoby jako zaprzyjaźnionej, póki jej nie
      wypróbujesz w takiej właśnie sytuacji. Będzie mniej rozczarowań.....
      chociaż czy ja wiem.........
      A może ta zaprzyjaźniona osoba miała żal do Ciebie, ze jej otwarcie
      się w mankiet nie wypłakałas? To ją mogłoby tłumaczyć, ale tylko tak
      w 10%.
      Dla mnie niesłychanie budujące jest to, że w trudnych sytuacjach
      życiowych otrzymujemy niespodziewaną pomoc od osób, co do których
      mamy mieszane uczucia lub mały kontakt. Przeżywałam to ostatnio,
      podobnie jak i rozczarowanie dobrymi znajomymi.
    • szyszkasosny Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 10.03.08, 06:45
      Umiejętność zwracania się o pomoc do innych ludzi jest sztuką - trzeba ją sobie
      wypracować i bardzo przydaje się w życiu.

      Ja niestety tego nie mam. Wolę sama się mordować, czekając aż inni się domyślą.
      Kobiety może się domyślą, ale mężczyznom ( nie twierdzę, że wszystkim) trzeba
      POWIEDZIEĆ. Już się spotkałam z takimi sytuacjami: człowiek miły i chętny do
      pomocy był zdziwiony na lekką wymówkę, że potrzebowałam wsparcia. To dlaczego
      nic nie powiedziałaś? Myślałem, że sobie poradzisz...

      Ma taką umiejętność moja mama, nie wstydzi się poprosić o pomoc nawet obcych
      ludzi, zawsze otoczenie ją wspierało i pomagało i zawsze jej tego zazdrościłam.
      Trzeba tylko odpłacać tym samym.

      Najtrudniejsza jest jednak obawa, że spotkamy się z odmową i pewnie to
      przeszkadza nam prosić o pomoc.
    • malwina52 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 10.03.08, 06:47
      Co to za przyjaciółka, jeśli nie zrobiła tego...
      Co to za przyjaciel, skoro tak się nie zachował...
      Wiadomo, że przyjaźń jest bardzo ważną rzeczą w życiu każdego z nas.
      Tylko, że przyjaźń jest często niewidoczna.
      A nawet się o niej nie mówi. Ona po prostu jest.
      I to jest wtedy, gdy być powinna, to znaczy gdy najbardziej
      wsparcia, pomocy oczekujemy.
      Nie ma zadnego regulaminu, według którego powinniśmy postępować,
      by spełnić wszystkie warunki bycia przyjacielem.
      Ale jak mówi przytoczone, stare, ziemskie i zyciowe przysłowie
      – prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
      Mądrze to ktoś kiedyś powiedziałsmilesmile.
      I tego się trzymać należy.




      • milata2 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 10.03.08, 12:07
        Ściągnęłam to kiedyś z jakiegoś bloga...
        "Lubię posłużyć się słowami R. Brandstaettera :
        Kim jestem,
        Skoro człowiek jest tylko tym,
        Co z siebie daje?
        - Skałą, gdy rozdaje skałę?
        - Sercem, gdy rozdaje serce?
        - Czy trucizną, gdy rozdaje truciznę?”
        Skała – obojętność, niewrażliwość, zamknięcie się, zatrzaśnięcie w
        sobie, nieczuła na nic ślepota, wewnętrzna i zewnętrzna twardość i
        ostrość, maska bez wyrazu, zawalidroga…
        Serce - czułość na kształt sejsmografu, niepokój o to, czego się nie
        zrobiło, a co się zrobić mogło; współczucie tak wielkie, że można
        się utożsamić z czyimś bólem, smutkiem, tragedią, ale i czyimś
        szczęściem; otwartość na wszystkie sygnały od potrzebujących;
        wybieganie ku komuś, szybkość w gestach dobroci i serdeczności.
        Trucizna – jadowitość słów, uśmieszków, pogardliwych spojrzeń;
        agresja wobec czyjejś dobroci; podejrzliwość wobec każdego gestu
        miłości, by ją posądzić o obłudę, interesowność, by ją zatruć,
        udaremnić, stłamsić, bo budzi jeszcze resztki sumienia i potrzeby
        dobrego sobie myślenia; wrogość wobec potrzebujących pomocy i
        współczucia .."
        Szyszkasosny napisała, że ludzie boją się odmowy, to prawda, mam
        nawet konkretny przykład na poparcie tej tezy.
        Inna sprawa dlaczego boimy się zwrócić o pomoc, dlaczego czekamy, że
        ktoś się domyśli sam?
        Emi, ja dawniej też ciągle oczekiwałam tego zrozumienia, tego, że
        ktoś się domyśli. I wiesz co? Są tacy ludzie, że nigdy by się nie
        domyślili ... Uważam, że trzeba więcej mówić otwarcie, najwyżej
        szybciej zweryfikujemy tych, którzy chcą nam pomóc i obchodzi ich
        nasz los, od tych, którym to "wisi i powiewa"...
        Pisz jeśli coś Cię boli, zawsze się znajdzie ktoś kto pocieszy,
        wysłucha i będzie z Tobą, pozdrawiam serdecznie smile))))))))
    • dobra-kobieta Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 10.03.08, 13:43
      to i tak masz szczęście, ze ktoś zareagował na Twoje słowa na gg. Ja
      często tak pisze czy mowię i neistety....nic , zero odzewu. Co
      najwyzej ktos stwierdzi - jakos to będzie. Ja juz dawno przestałam
      liczyć na to , ze ktoś mi pomoze czy rozwiąze za mnie problemy -
      wiem ze mogę liczyc tylko na siebie , ale miłoby było gdyby ktoś
      wykazał chociaż jakieś zainteresowanie! A najgorzej liczyć na
      najbliższą rodzinę!! Ale poki co jakos daje radę i ....moze jakos
      to będzie!!
      • emi152 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 11.03.08, 18:33
        Ja chyba mam szczęście jednak do ludzi. Ta pomocna dłoń na gg, to
        jak Anioł Stróż, po prostu w porę się zjawił. Pewnie bym do teraz
        walczyła i dół głębszy kopała. Taka "czarna seria" na mnie spadła.
        Już się pozbierałam i o ludziach mi nieżyczliwych, czy obojętnych
        zapomniałam. Ich problem, że nie potrafią cieszyć się życiem i innym
        go zatruwają. To im należy współczuć, ja już to zrobiłam....żal mi
        ich.
        • dobra-kobieta Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 11.03.08, 18:48
          Czasem duzo zalezy od szczerej rozmowy....niekiedy oceniamy drugą
          osobę choc nie wiemy jakimi pobudkami sie kierowała postępując tak a
          nie inaczej. I źle mozemy tę osobę podsumowac!!
          • emi152 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 11.03.08, 19:49
            Zawsze jestem daleka od ocen. Usprawiedliwam wszystkich. Może mieli
            zły dzień, może bali się zaangażowania w cudze sprawy, może sytuacja
            ich przerosła....dużo tego możesmile Co nie zmienia faktu, że wolę im
            wspólczuć, niż obcować z nimi. Nie te klimatysmile)
            • banitka51 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 11.03.08, 22:29
              wszystko fajnie, jak sytuacja jest do ogarnięcia, jeśli ktoś może
              pomóc, lub sami możemy komuś. A jeśli nic się nie da zrobić? Będąc w
              takiej sytuacji przynajmniej nie eliminujemy przyjaciół, bo nikt z
              nich nic naprawdę nie może. Choćby i chciał.
              • emi152 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 12.03.08, 15:13
                To wszystko prawda, co piszecie. W pierwszej chwili każda trudna
                sytuacja wydaje się bez wyjścia. Potem, kiedy człowiek ochłonie
                nieco szuka różnych rozwiązań. Każde wydaje się nieodpowiednie.
                Eliminujesz te najgorsze. Dobrze jest, kiedy właśnie ktoś poprze to
                najlepsze, tak obiektywnie, z boku. Na przyjaciół zawsze liczyć
                trzeba, ale nie można wymagać. Najgorzej jednak, kiedy ktoś mienił
                się twoim przyjacielem, a w trudnej sytuacji odwraca się plecami. Na
                domiar złego próbuje wzbudzić w tobie poczucie winy nie wiadomo za
                co. Przecież nie zawsze muszę być radosna i uśmiechnięta, nie zawsze
                tryskać humorem i energią.Moje zachowanie odmienne, niż dotychczas
                dla przyjaciela powinno być sygnałem, że coś się dzieje. Tak
                naprawdę, to wolałabym, żeby ta osoba powiedziała wprost, że mam się
                odezwać, jak będzie po wszystkim, bo ma dość swoich problemów. Na
                pewno bym zrozumiała. Już jest po wszystkim i jestem po dawnemu
                taką, jaką mnie lubił widzieć. Tylko już nie chcę być taka dla
                niegosmile)
                • milata2 Re: Kiedy pomagać i kiedy szukać pomocy? 12.03.08, 15:22
                  Przesyłam słoneczne pozdrowienia i uśmiech, dobrze, że się
                  pozbierałaś smile)))))))))))
Pełna wersja