sibeliuss
11.03.08, 17:33
Rozmawiamy w pracy o rozwodzie znajomych koleżanki, ona ma 53 lata,
on 55.
Poznał kobietę 47 lat, miał z nią romans, teraz chce wziąć ślub.
Na sprawie rozwodowej był cyrk, bo facet powiedział, że od 10 lat
jest niezaspokojony seksualnie. Żona kategorycznie odmówiła seksu
tłumacząc się setką wymówek.
Argument żony był, że ma prawo nie mieć ochoty na seks - na co facet
powiedział, że zgadza się, że to jego wina, ale nie chce do końca
życia rezygnować z seksu.
Pomijając uczucia i szacunek, którą ze stron rozumiecie bardziej?
ps. pomijając też solidarność jajników.