Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmienia...

11.03.08, 17:33
Rozmawiamy w pracy o rozwodzie znajomych koleżanki, ona ma 53 lata,
on 55.
Poznał kobietę 47 lat, miał z nią romans, teraz chce wziąć ślub.
Na sprawie rozwodowej był cyrk, bo facet powiedział, że od 10 lat
jest niezaspokojony seksualnie. Żona kategorycznie odmówiła seksu
tłumacząc się setką wymówek.
Argument żony był, że ma prawo nie mieć ochoty na seks - na co facet
powiedział, że zgadza się, że to jego wina, ale nie chce do końca
życia rezygnować z seksu.
Pomijając uczucia i szacunek, którą ze stron rozumiecie bardziej?
ps. pomijając też solidarność jajników.
    • dobra-kobieta Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 11.03.08, 17:56
      Podejscie do tych spraw nie zmienia sie, zmienia sie podejscie do
      partnera. Jesli w zwiazku jest dobrze to jest i ochota na seks,
      jesli nie ma ochoty na seks to znaczy ze cos jest nie tak i chyba
      lepiej przestać sie męczyc we dwoje. Nie bede solidarna z jajnikami,
      bo tez chciałabym mieć kogos kto by mnie pokochał i ....w koncu
      szczęsciu trzeba wyjść na przeciw - najwyzszy czas!!
      • inka-1 Nie wiem czy sie zmienia... 11.03.08, 18:12
        pewnie zawsze bylo cos nie tak w swerze intymnej...a z czasem sie
        zaostrzylo.Moim zdaniem niedobranie sie partnerow temperamentami i
        gdy nie potrafiom o swoich potrzebach rozmawiac to nie wrozy
        zwiazkowi przyszlosci lub bedzie to zwiazek ,,cierpien,niespelnienia
        i poswiecenia...wiecznych pretensji.."
      • emi152 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 11.03.08, 18:22
        Jeżeli przez 10 lat byli "białym małżeństwem", to rozwód był
        konieczny. Teraz, kiedy dzieci są dorosłe i mamy więcej czasu dla
        siebie możemy fantastycznie spędzać czas. A seks? On zawsze będzie
        udanym związkom towarzyszył. Kiedyś myślałam, że w tym wieku, to już
        pewnie chemii nie ma. Jakże się myliłam....i dobrzesmile)Seks jest
        dojrzalszy, spokojniejszy.... perfekcyjny teżsmileI masz rację Dobra
        Kobietko....partner musi być po naszej myślismile) Tylko, gdzie takiego
        szukać?smile
        • dobra-kobieta Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 11.03.08, 18:46
          znam parę takich par ktorym sie udało! Trzeba szukać.....
    • graga211 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 11.03.08, 19:12
      sibeliuss napisał:
      >...którą ze stron rozumiecie bardziej?<
      Obie rozumiem doskonale.
      W opisanej sytuacji nie widzę "winnego", oboje są skrzywdzeni przez
      los, choć do niego już uśmiechnął się - znalazł to, za czym tęsknił.
      Ona może też będzie zadowolona?
      Jeśli była nianią swego męża i wszystko miała na swojej głowie, to
      myślę, że tak.
      Jesli nie, to....hm...
      sad
      • banitka51 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 11.03.08, 20:43
        Tylko miłość i przyjaźń cementują związek. Seks zależy od
        temperamentu. Kobieta tak mało swego męża znała, że nie orientowała
        się, jak bardzo on tego potrzebuje? No, to nie było chyba tam ani
        miłości ani przyjaźni.
        • malwina52 Udany seks dopełnia związek... 12.03.08, 06:58
          Rozmowa ze Zbigniewem Izdebskim, seksuologiem

          www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080307/KOBIETA5/561020409

          i dobrze, ze sa rozwody bo zameczyliby sie wzajemniesmile
          • malwina52 Polskie penisy za krótkie:) 12.03.08, 07:18
            a moze w tym tkwi problemsmile

            www.tvn24.pl/-1,1539894,wiadomosc.html
    • skrzydlate Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 12:12
      Tak
      Część moich znajomych ma odwrotnie, ona jest sprawna i czeka a on odwraca sie
      tyłem i nie chce rozmawiać nawet... tak się składa. Myślę, ze to jest bardzo
      trudne. Większość tych kobiet rezygnuje i męczy się z niezaspokojeniem swoich
      potrzeb (tradyszyn, Bóg, ojczyzna i wstyd). Sama nie wiem co jest lepsze, bo po
      rozstaniu z mężem wcale niekoniecznie będzie lepiej, osobiście preferuję
      samotność w pojedynkę niż we dwoje.. w końcu to jest jakiś punkt wyjścia...
      • graga211 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 12:15
        Czyli będzie to, co preferujesz.
        smile
        • natla Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 13:00
          A ja to widzę jeszcze tak. Po latach może przyjść niecheć fizyczna
          lub co gorsze wstręt i jedna ze stron pęka, więc druga szuka seksu
          gdzie indziej, niechęć się pogłębia i .....rozwód....chyba, że łączy
          partnerów prawdziwa przyjaźń( ale to juz obgadaliśmy smile) lub interes
          (jej w pewnym wieku trudno znaleźć partnera, on potrzebuje wiktu i
          opierunku) czy chęć zachowania pozorów.
          • graga211 I tak jest najczęściej... 12.03.08, 15:40
            ...lecz nie tego dotyczyło pytanie.
            [To tylko taka dygresja na marginesie i nie odczytuj jej jako chętki
            na słowną utarczkę.]
            :-#
            • skrzydlate nie będę się "utarczkować" :-) odpowiem 12.03.08, 17:33
              okej
              rozumiem obydwie strony jednakowo, w końcu rozwód po to wymyślono, żeby ludzie
              się nie umęczali.. fakt, ze wymyślono tez rozmowę na ważne tematy, możnaby się
              zapytać, ile razy na ten temat partnerzy ze sobą rozmawiali, bo tak sobie myślę,
              mając na uwadze swoje doświadczenie życiowe że można się dogadać, nawet przy
              różnicy upodobań.. i tak sobie myślę, ze każdy powód jest dobry żeby się
              rozwieść ale również jest dobry żeby było o czym pogadać i było nad czym popracować
      • sagittarius954 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 13.03.08, 17:12
        A przecież maxigra czeka , wystarczy udać się do lekarza porozmawiać i nagle
        świat rozbłyśnie . Lecz jest przeszkoda , długie nie mówienie sobie o wszystkim
        jest płotem nie do przebycia .
    • szyszkasosny Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 18:06
      Ona ma prawo nie mieć ochoty, bo przecież z wiekiem potrzeby się zmieniają.
      On ma prawo nie chcieć rezygnować z seksu. Sama znam takich mężczyzn, uczciwie
      mówią, że szukają tylko partnerki do seksu, bo żona nie chce. A nie chcą się
      rozwodzić, bo szanują, są przywiązani,uważają, że była zawsze dobrą żoną. Nie
      wiem, co robić w takiej matni.
      Chyba jednak się rozwieść, dopóki atmosfera się nie zagęści do tego stopnia, że
      ludzie darzący się szacunkiem zaczną na siebie warczeć.

      *********************************************************************
      Serce nigdy nie ma zmarszczek. Ono ma blizny. ( Colette)
      • skrzydlate Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 21:18
        kiedy jak ja na to patrze, to widze ze ONE wcale nie traca z wiekiem ochoty a
        wręcz przybiera.. tsunami wink.. może po prostu sie wypaliło, albo świeżych wrazen
        sie zachcialo, wiadomo... smile
        • szyszkasosny Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 15.03.08, 08:37
          U jednych tsunami, u drugich Grenlandia i lodowiec - nie ma reguły. Smutne, że
          tak to się dzieje i do tego często okazuje się, że w jednej parze egzystują dwa
          bieguny
          A seksuologów na lekarstwo, no i nie ma nawyku, żeby chodzić do "takich" lekarzy.
          • graga211 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 15.03.08, 09:34
            Bo oni w pelni jeszcze nie dorosli do udzielania takich porad.
            Kiedys poszlam do psychiatry, gdyz czulam, ze dzieje sie ze mna
            bardzo źle (dochodzilo do takich napadow furii, że tlukłam wszystkie
            szkło, ktore zalegało półki w kuchni) i obawialam sie, by podobny
            atak nie dopadł mnie np. w klasie, przy łebkach. I co? Zostalam
            potraktowana jak zawadzajacy intruz.
            A rozmowa o wlasnym nieudanym seksie jest jeszcze trudniejsza niz
            rozmowa o napadach wscieklosci.
            Od tego czasu nie ufam lekarzom chorob psychiki. Oni ciągle maja
            słaba praktyke i ciagle marne doświadczenie. Owszem, za to jestesmy
            odpowiedzialni rownież my, pacjenci, ktorzy nie zgłaszamy sie ze
            swoimi problemami, przez co nie ułatwiamy im rozwijanie skrzydeł
            dobrego terapeuty.
            No i zaklęty krag zamyka sie.
            sad(
    • julinka601 Re: Po 50-tce podejście do "tych" spraw się zmien 12.03.08, 21:52
      Dojrzała milość nie pozbywa sie rozumu...Czy można wszystko
      sprowadzic do chemii? Ważny ale nie jedyny warunek udanego
      związku ,zwłaszcza wieloletniego.Zbyt duze uproszczenie sprawy.

      I wreszcie co ma powiedziec partner /partnerka/ ktoremu zachcialo
      sie odmiany ,że wszystko cacy i w kuchni i w alkowie?
      • natla Graga! Możesz oddychać ! ;))) 13.03.08, 01:14
        Dobra, przeczytam jeszcze raz, ale jutro wink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja