emeryta carpe diem?

17.03.08, 19:58
Czy już tylko potrafimy być zachowawczy, ostrożni i przewidywalni?
Czy już tylko rutyna, schematyzm życia, te same czynności codzienne,
nuda...
A może mamy apetyt smakować każdą chwilę swego życia, przeżyć każdy
dzień w nowy i spontaniczny sposób?
Skoro nie możemy zatrzymać żadnego dnia, to nie oznacza, że musimy
go stracić... zawyczaj nie żałuje się tego, co się zrobiło, a żałuje
się tego, czego się nie zrobiło.
Teraźniejszość to wszystko co mamy, podczas gdy przyszłość jest
jedynie następną chwilą, która nadejdzie gdy nastanie jej pora.
Jaka jest więc nasza filozofia życia teraz, czy potrafimy odważyć
się na więcej, czy potrafimy "chwytać dzień"?



    • sagittarius954 Re: emeryta carpe diem? 19.03.08, 11:42
      Po co ta filozofia ?
      Żyć trzeba swoim życiem nie oglądając się na jutro ani na wczoraj , cieszyć się
      życiem dniem teraźniejszym i z niego czerpać siły do dnia następnego . A
      ponieważ życie człowieka i tak się kiedyś kończy, to nie wiemy czy ten dzień nie
      nastąpi jutro . tak trzeba żyć żeby w ostatniej chwili życia nie przypominać
      sobie o czymś nie zrobionym nie dokończonym . I nie martwić się o kogoś bo nas
      nie będzie . Nikt nie jest pępkiem życia , żaden człowiek nawet najmądrzejszy ,
      najwspanialszy , nie jest końcem wszystkiego . Bez niego życie dalej będzie
      trwało i rozwijało się , choć to uczucie przykre i troszkę narcystyczne . To
      dziwne ,ale doświadczam koła historii życia rodziny . I wydaje się że jest ono
      bliskie zamknięcia się . Wiem jednak że nawet ,gdy mnie nie będzie, inni ludzie
      dalej będą borykali sie z dniem powszednim życia . I wcale im tego nie
      zazdroszczę.
      • milata2 Re: emeryta carpe diem? 19.03.08, 14:22
        Borykamy się z życiem do końca swoich dni, a wpływ na nasze decyzje
        miało zapewne wychowanie wyniesione z domu, szkoły, nasz
        światopogląd, a co za tym idzie nasza hierarchia wartości i to
        wszystko determinowało niejako nasze wybory życiowe.
        Czasem u schyłku życia nagle dokonujemy przewartościowania tego
        wszystkiego co dotąd uznawaliśmy za słuszne. I zamiast zatracać się
        w poświęcaniu np. rodzinie, zaczynamy robić coś wyłącznie dla
        siebie,śpieszymy się bo jeszcze chcemy tyle zobaczyć, przeżyć,
        doświadczyć. Chociaż są emeryci, którzy już niczego od życia nie
        oczekują, żyją w stagnacji: jedzonko, serial, sen, a jutro od nowa
        to samo. "Emeryta carpe diem?" w tytule miało sprowokować
        wypowiedzi, czy chce się nam chwytać każdą chwilę, smakować jeszcze
        życie, cieszyć się promykiem słońca, źdźbłem trawy. Czy przez swoje
        wybory potrafiliśmy za Horacym znaleźć zasadę "złotego środka" :
        dzielnie znosić przeciwności życiowe, ból, straty, a z drugiej
        strony nie odmawiać sobie należnych człowiekowi przyjemności.
        Czy patrząc na innych ludzi i porównując siebie, cieszymy się z
        naszy wyborów?






      • milata2 Re: emeryta carpe diem? 19.03.08, 14:36
        Cieszę się Sagi, że jesteś i piszesz komentarze, ale coś mnie
        zaniepokoiło... jakoś tak smutno zabrzmiały Twoje słowa, cyt.: "To
        dziwne ,ale doświadczam koła historii życia rodziny . I wydaje się
        że jest ono bliskie zamknięcia się" (?? )
        Głowa do góry, życzę dużo zdrówka u uśmiechu smile))
    • easy.mamajka Re: emeryta carpe diem? 21.03.08, 01:41
      Zyc w umiejętnym kontakcie z sobą samym to wspaniała,ale mało
      powszechna właściwośc..A tymczasem to właśnie ona daje umiejętnośc
      życia w dobrych relacjach z innymi,bo daje akceptacje samego siebie
      i pogode ducha.
Pełna wersja