filomena1
10.04.08, 10:08
..na własne uszy....
Po drugiej stronie wagonu siedziało 4 rekrutów, opowiadali sobie
kawały. Śmiali się głośno. Mówili o planach na przyszłość. Dwóch
chciało wstąpić do Gwardii Papieskiej.
Trzeci też chciałby, lecz zastanawiał się głośno, nie był
katolikiem, a to jeden z warunków przyjęcia w te szeregi. Żartowali
z elitarności Gwardii, oraz jej muzeum w Brigu,
o którym coś słyszeli. Cały wagon słuchał i ludzie śmiali się także.
Żart po żarcie, aż tu dwóch opowiedziało taki kawał sytuacyjny, że
przedział zamarł w konsternacji, choć chłopcy śmiali się nadal i
opowiadali kolejny dowcip.
Dotyczyły obozu zagłady, prysznica, basenu i pieca krematyoryjnego.
Nagle podszedł do nich starszy człowiek i szeptem prawie zapytał z
czego się tak śmieją.
- Co w tym śmiesznego? Przecież to smutne i tragiczne.
Jeden rekrut syknął. "Der alte spint, oder?" (stary zwariował, czy
co?). Starszy człowiek cichutenko mówił dalej, że był świadkiem
holokaustu i nie należy się
śmiać z tego potwornego dramatu ludzkości. Drugi rekrut na to
oburzony : - Ależ my nie śmiejemy się z biednych Żydów, my tylko
kpimy z ich faszystowskich opraców.
Nie rozumie Pan, czy jak? – po czym zwrócił się do kolegi i puknął w
czoło znacząco.
- Der versteht kein Spass.(On nie zna się na humorze) odpowiedział
Pierwszy.
Trzeci rekrut zaczerwinił się po uszy i wyszeptał: Oh ! Pan jest
Żydem. Przepraszam, proszę wybaczyć ...
W wagonie nadal panowała grobowa cisza.
- Nie, nie jestem Żydem, to bez znaczenia kim jestem. – odparł
Starszy Człowiek.
Wszyscy rekruci zrobili mocno zdziwione miny.
Pierwszy rekrut : - To o co Panu chodzi?- Nie zna się Pan na
żartach? czy jak?. - Starszy człowiek spuścił głowe, odwrócił się i
usiadł po przeciwnej stronie, potrząsając głową szepnął cicho- tija
„ z oprawców, hmmm....“
Gdy zostali sami, odezwał się Pierwszy rekrut : -. Chyba kumacie, o
co ten stary upierdliwiec nas posądził. Znalazł się! Obrońca !
Nie dość, że nas tym obraził, to jeszcze czekał na przeprosiny.
- Eee, tam - ciagnął drugi - po prostu przypomniałeś mu młodość i
nostalgia go napadła.
- bhua!! wybuchnęli śmiechem.. W wagonie było cicho jak makiem
posiał.
- Widzieliście, stary, chyba aryjczyk, a mu odbiło totalnie tja....a
może stał w wieżyczce strażniczej w tym obozie ? - dodał Trzeci
śmiejąc się w ironicznym grymasie na twarzy.
Znów rozległ się śmiech.
Starszy człowiek usłyszawszy to, wstał ze swego miejsca , odwrócił
się i mruknął - hmm..“ary.....“? „.. wieży“? - fuczał pod nosem,
kręcąc głową powtarzał jakieś słowo -
i zniknął w drugim wagonie. Teraz cała czwórka zamilkła,
skonfundowana kompletnie. Pociąg zbliżał się do stacji. Włączył się
głośnik.
Wychodzący usłyszeli strzępy zdań rekrutów : `stary frustrat`, `,
śmiać się nie potrafi...
Pociąg ruszył i po chwili rekruci ponownie rozwijali swoje plany
służby w Gwardii Papieskiej.
B.RK