Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele itd...

17.04.08, 17:32
Mam znajomą,która wpada do mnie co jakiś czas bez uprzedzenia,prowadze dom
otwarty i każdy może do mnie wpadść w każdej chwili z tym nie mam problemu
ale...nie mogę już dłużej słuchać jej narzekania,biadolenia,ciągle to
samo,rozeszła się z męzem pare miesięcy temu i teraz jeden temat jaki to on
był co robił,jak sie zachowywał,przedtem ciągle powtarzała,że musi sie z nim
rozstać,dłużej tak żyć nie można,na szczęście dzieci nie mieli...a ja nie mam
juz sił do niej...
Macie takich znajomych jak sobie radzicie w podobnych sytuacjach?
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele it 17.04.08, 18:27
      ja mam znajomych nienarzekających, mimo,że mieli by na co --a może
      i narzekają, ale że sam narzekam, to jakoś niedostrzegam, że i oni
      narzekają smile)Zresztą - mówiąc szczerze, to ja lubie podoradzać
      narzekającym. Szczególnie, gdy narzekają na współmałżonków lub/i
      partnerów życiowych. Trzeba takich wysłuchać i podoradzać, choćby
      sześcdziesiaty raz to samo gadali dookoła wojtek. Widać wtedy im
      lżej na duszy.
      Niech twoja znajoma wynarzeka się w naszym watku o narzekającym
      chórze - a choćby i po niemiecku - to jeszcze bardziej będzie
      narzekające jej narzekaniewink
      • del.wa.57 Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele i 17.04.08, 18:37
        Moja znajoma nie ma komputera a ja jestem dobrym słuchaczem,lubię
        słuchać,doradzać tylko po jej wyjściu mam zawsze ból głowy!!!
        • szyszkasosny Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele 18.04.08, 01:57
          To ta znajoma jest "wampirem energetycznym". Zabiera Twoją energię, by lepiej
          się poczuć. To może brzmi dla kogoś śmiesznie, ale mam coś takiego, przy pewnej
          znajomej czuję niepokój, a jej złe nastroje spływają na mnie - sama nie wiem
          dlaczego.
          Jak wpadnie ponarzekać,wyjdź z nią na zewnątrz, powiedz, że musisz gdzieś iść. W
          trakcie marszu narzekanie słabiej wychodzi.
          Czasem jednak trzeba kogoś wysłuchać i "wziąć na siebie" czyjeś zmartwienie.
    • skrzydlate Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele it 17.04.08, 22:16
      zamknęłam dom smile)))
    • goskaa.l Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele it 18.04.08, 07:30
      Nie ma takich w moim otoczeniu.
      Sama nie jestem narzekaczem, nie mogę zrozumieć ludzi, którzy
      zajmują się najchętniej roztrząsaniem negatywnych stron swojego
      istnienia. Owszem, mogę ich słuchać, ale jakoś tak się składa, że
      nie ma ich przy mnie.
      Każdy dobry psycholog Wam powie, że narzekanie sprawia to, iż nie
      można przerwać błędnego koła: im więcej narzekania, tym więcej
      powodów do narzekania się znajduje.
      Każdy ma w życiu zarówno jasne, jak i ciemne chwile/strony. Dobre
      samopoczucie polega na tym, żeby cieszyć się tymi jasnymi, a nie
      wyolbrzymiać tych ciemnych. Niech się taka osoba zastanowi i poszuka
      w swoim życiu plusów, lepiej na tym wyjdzie niż na ciągłym
      narzekaniu.
      I bardzo dobrym zwyczajem jest wieczorne podsumowanie dnia w celu
      znalezienia tych jasnych jego fragmentów. Nawet to, że się nie
      pokłóciłeś z kimś, że nie spotkałeś kogoś, kogo np. nie lubisz, może
      być tą jasną kropelką. Trzeba tylko umieć je wyszukać. A tak w
      ogóle, przypomnijcie sobie Polyannę...
      • szyszkasosny Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele i 18.04.08, 15:54
        Niektóre osoby narzekanie mają we krwi. Sama lubię sobie też czasem pomarudzić,
        ale nie w sposób utrupiający znajomych i rodzinę.
        Takim osobom NIC się nie da wytłumaczyć, są depresyjne, widzą wszystko na
        czarno, albo szaro i koniec.
        Moja była wychowawczyni w trakcie spotkania tak narzeka zawsze, że żegnam się z
        nią i odchodzę pogrążona w smutku. Wiem, że ma kochającego męża, który nieba by
        jej przychylił, matkę starszą, ale sprawną i w dobrym zdrowiu, piękny dom,
        wykształcone i dorosłe dzieci. Zawsze jest zafrasowana i trzeba ją wysłuchać,
        choć człowiek sam ma wiele zmartwień i kłopotów.
        Perswazje tu nic nie pomogą, potrzebne są chyba prochy, albo jakiś poważny kop
        od życia.
        • del.wa.57 Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele 18.04.08, 17:37
          Znamy sie od 6-lat i coraz trudniej znoszę jej wizyty,dwie,trzy godziny
          wytrzymam,potem zaczyna mnie strasznie ta dziewczyna
          męczyć,słucham,doradzam,zmieniam temat,wszystko na nic a najgorsze jest,ze nie
          słucha co do niej sie mówi,nie wysłucha do końca co ja mam do
          powiedzenia,przerywa w pół słowa i zaczyna swój wywód bo właśnie coś jej sie
          przypomniało i musi mi to po raz setny powtórzyć,zaczynam mieć''uczulenie''na
          dzwonek do drzwi.
          • maladanka Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele 18.04.08, 18:24
            mam taką znajomą ciągle narzekającą i dziś nie wytrzymałam i
            zapytałam,czy widziała w TV spacer p.Świtaja na wózku
            inwalidzkim /to ten pan,który prosił o zgode na eutnazję,jest
            sparaliżowany ale mózg w pełni sprawny/ - on się uśmiechał,zapytałam
            czy chciałaby się z nim zamienić? - zamurowało ją na 5 minut i
            pożegnała się...
            • del.wa.57 Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele 18.04.08, 19:37
              No to masz ją z głowy Danusiu,mam nadzieje.
              Mam szczęście do ''wylewnych''znajomych,kiedyś miałam koleżankę,która wyżalała
              mi sie przez telefon,wiecznie to samo,potrafiła postawić mnie na nogi o 12-stej
              w nocy kiedy spałam,poprosiłam za którymś razem,żeby przestała do mnie dzwonić
              bo muszę od niej odpocząć,nie zrozuzumiała,zostałam jej wrogiem,bezczelnym
              wrogiem a mnie było wszystko jedno,miałam spokój.
              Będe zmuszona podobnie postąpić, żadne argumenty do mojej znajomej nie
              dociarają, uszczęliwi mnie obrażając się na mnie.
    • easy.mamajka Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele it 18.04.08, 11:35
      Nad wyraz cenie sobie znajomych,ktorych bezpiecznie mozna
      zapytac:"co slychac?",bez obawy,ze uslyszy sie lawine
      zrzędzenia.Zupelnie co innego jest,gdy w zmartwieniu ktos pyta o
      rade i ma to doprowadzic do jakichs w miare konstruktywnych
      rozwiazan,a zupelnie co innego,jesli,zjezdzajac po zyciowej pochylni
      nastroju na gwałt poszukuje do tegoż zjazdu towarzystwa.
    • misiek_net Re: Marudni znajomi,kolezanki/dzy,przyjaciele it 18.04.08, 18:55
      Jeśli to dobra znajoma to powiedz że jest szczęściarą i podaj
      przykłady prawdziwych katastrof życiowych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja