Pokoleniowe domy

30.05.08, 17:19
Kto by pomyslał...
Wraz z bogaceniem się osób zaczynają znikać pokoleniowe domy i młodzi
zaczynają wyprowadzać się z mieszkań , gdzie babcia wraz z mamą i wnukami żyli
sobie spokojnie . Nie , nie jest to proces szybki , on dopiero się zaczął i to
szczególnie w mniejszych miejscowośćiach widac jak w domu pozostają najstarsi
domownicy , młodzi wyprowadzają się po zdobyciu grosiwa ciężko zapracowanego
na saksach za granicą . Mnie jest ich żalch, tych domów tętniących życiem,
zdaje się że nadszedł ten czas do rozstania się z magią wspólnoty rodzinnej .
    • dwa-filary Re: Pokoleniowe domy 30.05.08, 21:16
      Czasami mam takie wrażenie ,ze z naszym pokoleniem zakończy się życie
      rodzinne,takie z babcia dziadkiem ,mamą tatą,córką ,wnuczką itp.Oczywiście będą
      jakieś jednostki ,które utrzymają stan rodzinny,czego będziemy im
      zazdrościć.Dzisiejsza młodzież jakaś jest zimniejsza od nas.....
      • maladanka Re: Pokoleniowe domy 30.05.08, 22:51
        A ja taki dom znam, a nawet dwa! To domy i rodziny sióstr mojej Mamy.
        Jeden dom - to 4 pokolenia. Moja ciocia, jej córka z mężem, wnuczka
        z mężem i synkiem oraz wnuk z żoną i synkiem.
        Nie muszą mieszkac razem ale chcą. Dom się rozrastał,wszyscy mają
        swoje miejsca,ale jest takie miejsce,gdzie się wszyscy spotykają.To
        duży pokój z kominkiem i stołem,a w lecie taras. A synowa wnuczki
        woli mieszkać w domu teściów niż u własnych rodziców!
        A,jeszcze jest labradorka i kicia trójkolorowa.
        A drugi dom- druga ciocia - tu mieszka trzy pokolenia.Domek
        drewniany,czasem mam wrażenie,że jest z gumy - tyle osób nas się tam
        zmieści.
        Obie ciocie mocno schorowane i pewno dawno by nie żyły gdyby nie
        to,że są otoczone miłością,opieką,mają z kim rozmawiać i ma je kto
        słuchać.
        • milata2 Re: Pokoleniowe domy 30.05.08, 23:16
          To jest piękne, co napisałaś Danusiu. Z perspektywy mijającego czasu
          widzę jak ważne jest obcowanie z dziadkami, ciociami. Własne dzieci
          uczą się poprzez obserwacje i czynny udział w życiu np. dziadków,
          jak opiekować się ludźmi starszymi, schorowanymi, uczą się szacunku
          i potrzeby więzi rodzinnych. Jak znalazł potem ta wiedza przenosi
          się na starzejących się rodziców.
    • waleria-1 Re: Pokoleniowe domy 01.06.08, 06:33
      Mnie się wydaje, że dużo zależy od nas, dorosłych. Od tego, jaki Dom stworzymy.
      Czy tętniący zycicem, ciepłem, miłością, zrozumieniem, Dom, do którego sie chce
      wracać, czy chłodny, w którym domownicy się tylko mijają i już nie mają sobie
      nic do powiedzenia.
      Nie mają znaczenia pieniądze, wielkość Domu (również w znaczeniu- mieszkanie).
      Ważna jest jego atmosfera.
      I tradycja. Nie musi być taka z pokolenia na pokolenie- lecz taka, którą Rodzina
      stworzy sobie sama, kultywuje. Taka tylko ich.
      Myślę, że w takim właśnie Domu chce sie żyć, mieszkać, uczestniczyć w jego
      tworzeniu.
      • natlaa Re: Pokoleniowe domy 01.06.08, 07:49
        Wyjęłaś mi to z ust Walerio.
        Jakże często dzieci uciekają od np. despotycznych rodziców,
        wtrącających się teściów itp. Zresztą jest to model "zachodni".
        Jesteś pełnoletni, to zaczynaj żyć własnym życiem i gdzie indziej.
        W domu pokoleniowym mogą żyć ludzie nauczeni współżycia rodzinnego,
        a najważniejsza jest oczywiście atmosfra.
        Myślę, że namiastką takiego domu wielopokoleniowego są np. w
        niektórych rodzinach niedzielne spotkania obiadowe kilku pokoleń.
        Ale to też zanika.
        Kiedy byłam mała, to nasz dom z babciami był takim miejscem spotkań
        pokoleń i to niekoniecznie z okazji okazji. Wystarczyło, że np.
        przyjeżdżała siostra z rodziną. To był "gwizdek" dla brata, cioć i
        kuzynów na zbiórkę. Nie wspomnę o świętach, bo te zawsze zbierały
        całą rodzinę przy stole. Skończyło się w momencie naszej
        przeprowadzki z olbrzymiego mieszkania, w którym przenocowanie nie
        było problemem, do bloku.
    • neilos Re: Pokoleniowe domy 01.06.08, 08:00
      Takie domy nie znikają tylko z powodu bogacenia się.
      Mam duży dom, ale pewnie za chwilę zostanę sama.
      Moje dzieci z domy wygnała praca, a właściwie jej brak w miejscu gdzie mieszkam
      ( sama codziennie dojeżdżam do pracy 30 km, jak jestem na miejscu).
      Mam nadzieję, że jak pojawią się wnuki, dom się znowu zapełni, najlepszą nianią
      jest zawsze babcia, a trawnika w ogródku nie zastąpi żadna piaskownica, nawet na
      placu ekskluzywnego apartamentowca.
      • del.wa.57 Re: Pokoleniowe domy 01.06.08, 19:10
        Pamietam dom moich rodziców do którego zjeżdżaliśmy wszyscy z naszymi
        dziećmi,dzisiaj coraz rzadziej spotykam ''takie domy'' a szkoda,wielka szkoda,to
        były cudowne chwile.
    • skrzydlate Re: Pokoleniowe domy 01.06.08, 19:17
      mnie tez żal, ale sie wyprowadzam niezadługo.. niech zyja młode ale same smile))
      • milata2 Re: Pokoleniowe domy 02.06.08, 13:17
        Myślę, że takich wielopokoleniowych rodzin,mieszkających w jednym
        domu czy mieszkaniu, jest bardzo mało. Teraz dzieci mają wiecej
        możliwości samorealizacji i wcześnie opuszczają dom rodzinny, choć
        rodzice z myślą o nich budowali dom, czy kupowali większe
        mieszkanie, a teraz zostają sami z tym wielkim metrażem (osobiście
        znam kilka takich przypadków).
        Można jednak nie mieszkając pod wspólnym dachem zachować wiele
        cech domu wielopokoleniowego. Ważne są więzi emocjonalne, bliskość,
        relacje między członkami rodziny, wspieranie się w trudnych
        chwilach, lojalność - to wszystko oczywiście tworzy atmosferę
        rodzinną, ale to za mało jeżeli ogranicza sie do schematu: rodzice
        plus potomstwo. Rodzina wielopokoleniowa (dziadkowie, wujkowie,
        dzieci, rodzice) wymaga spotkań, gromadzenia się przy wspólnym
        stole, dzielenia się przeżyciami, poglądami, uczestniczenia we
        wszystkich ważnych wydarzeniach jej członków. I choć nie mieszkają
        wspólnie mogą jednak tworzyć zżyty i zaprzyjaźniony klan rodzinny o
        silnej więzi.
        U mnie wszystko kręci się wokół mamy, która mieszka z moją siostrą i
        jej dziećmi. Okazji do spotkań jest dużo: jubileusze, urodziny,
        imieniny, święta, spotkania przy grillu, spotkania z okazji np.
        wizyty brata mamy; wtedy wszyscy spotykają się i wspólnie się
        gościmy,(Natla też o tym wspominała). Przy większych
        uroczystościach, kiedy ma się np. dostojną 80-letnią jubilatkę
        impreza odbywa się w wynajętym lokalu.
        Bez spotkań nie ma więzi, bliskości, wkrada się obcość, a rozmowa
        telefoniczna raz na jakiś czas nie stworzy tego specyficznego
        klimatu jaki daje spotkanie na żywo
Pełna wersja