Zdolna jestem niesłychanie!! :))

11.06.08, 14:36
Nastawiłam pokrojone truskawki do odparowania na małym ogniu i.....zadzwonił
tel,to moja siostra i zaczełyśmy paplać,chyba z godzinę,wchodze do kuchni a
moje truskawki wypłyneły z garnka na kuchenkę,podłogę,ścianę,stoję i
patrzę,nawet sie nie zdenerwowałam!!
Zaczełam zbierać ten bulgocący odwar i dołożyłam sobie na białą bluzkę,mam
teraz w truskawkowe kropki,ładnie to nawet wygląda i nie wiem czy sobie na
plecach nie ''pobryzgam''truskawkami tej bluzki coby ''rzucik'' sie
wyrównał,czyż nie zdolna bestyja ze mnie?wink))
Ja sie chwalę ja poprostu mam talet....utalentowane zapraszam do chwalenia się
swoimi''osiągnięciami''
smile))))))))
    • e-baba Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 17:00
      Delwa, zastygłam w podziwie dla Twoich umiejetności i talentówsmile)) A na pleckach koniecznie pobryzgaj, bo aczkolwiek modna asymetria, to szkoda, by tak gustowny wzorek nie mógl być widoczny dla wszystkich wokół, a nie tylko dla tych, co twarzą w twarz...
      Uśmiałam się serdecznie. A Twoja postawa wobec powstałego "dzieła", ktore chyba w sztuce mozna nazwać "instalacją" - na wielki podziw zasługuje. Ja bym sie chyba wściekła.
      • easy.mamajka Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 18:07
        Tak kiedys malowałam pokoj.Zaczęłam od scian a potem przeszłam do
        sufitu.Oczywiscie z rozmachu dołożyłam mu kilka kropek,no to potem
        dodałam wiecej,zeby bylo "na razie" a potem poprawie.
        Jak każda prowizorka-dość dlugo sie trzymało.
        • milata2 Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 18:27
          Bluzka w truskawkowe esy-floresy? Czemu niesmile))
          Ja ze swoją siostrą podczas paplania przez telefon przypaliłam
          ziemniaki, bo woda zdążyła się wygotować i nie nadawały się do
          jedzenia.
          Natomiast dzisiaj przekręciłam kurek od gazu nie pod tym garnkiem co
          trzeba, lecz pod pustym rondelkiem przeznaczonym na podgrzewanie
          mleka dla moich kotów... dobrze, że nie odeszłam daleko ... swąd
          sprowadził mnie do kuchni. Rondelek do wyrzucenia bo dno całe czarne.
          Szkoda, że nie było tak romantycznie, zapachowo i kolorowo jak u
          Delwy, skoro musiałam już ponieść jakieś stratywink)
          • filomena1 Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 18:46
            właśnie wkeiłam w gawiarence. ten link
            www.wiadomosci24.pl/artykul/coraz_wiecej_polakow_ginie_w_alpach_68306.html

            a TRUSKAWEK. to ja wam zazdroszę. Tu nie dość - że są drogie jak
            jasny gwint, to jeszcze kompletnie nie smaczne. Miesiać temu
            zajdałam sie w Warszawie i Katowicach pysznymi truskawkami. A tutaj
            to są takie nijakie .
    • szyszkasosny Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 20:10
      Gotowałam jaja na twardo do barszczu. Nastawiłam i poszłam do ogrodu - tu
      wyrwałam trawkę, tam wyrwałam, zjadłam kilka truskawek, rzuciłam psu piłkę. Z
      błogostanu wyrwał mnie smród unoszący się od domu. Wbiegłam do kuchni, a tu moje
      jaja w strzępach porozrywane po kuchni. Na moich oczach ostatnie rozerwało jak
      granat! Wiecie, że jaja na twardo zbyt długo gotowane zachowują się jak granaty?
      • an.ta Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 11.06.08, 20:52
        Coś takiego. Już kilka razy gotowałam jajka na strasznie twardo, ale
        do takiej ruiny nie doszłam. Kuchnię zrujnowałam czym innym. Gorącej
        nocy przygotowywałam wiśnie na sok, trochę powideł i wino. Sok
        skończyłam, powidła zostawiłam do następnego przesmażenia, a ranek
        mnie zastał nad winem. Szybko zacier umieściłam w gąsiorze, solidnie
        zatkałam szczelnym korkiem, żeby muszki się nie dostały i popędziłam
        do pracy. To że gąsior nie zabił nikogo, to tylko dlatego, że
        wybuchł w pustej kuchni. I tu też wykazałam się inwencją twórczą, bo
        po pół roku czyszczenia, mycia, zacierania śladów na suficie i
        ścianach, przemalowałam kuchnię na wrzosowo. Ostry wrzos na ścianach
        i ciemniejszy na suficie. Gdyby nie to wino,nigdy bym się nie
        odważyła pomalować ścian na tak ostry, zdecydowany kolor. A teraz z
        tego koloru jestem bardzo zadowolona.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a senormalawekmła 11.06.08, 20:49
      mnie nie przeskoczycie; palę potrawy w garach statystycznie raz na
      tydzień. Dobrze jak to są owoce , ale jak mięso dla psa z
      jarzynami ....zgroza. Garnki popalone idą na śmieć, mieszkanie
      wietrzy się kolejne 5 dni.
      a następnie : da capo al fine.
      • milata2 Re: senormalawekmła 11.06.08, 21:35
        Anta, dzięki Tobie przypomniałam sobie inną historię, a nawet
        dwie ...
        W czasach peerelowskich, kiedy nic nie było w sklepach, robiłam
        spore zapasy na zimę: różne sałatki, dżemy, kompoty i soki. Wtedy
        były same kompoty. Słoiki wypełnione owocami wekowały się
        dwuwarstwowo w kotle na bieliznę, a ja z mężem w pokoju oglądałam
        telewizję. W pewnym momencie zaczęło się: ogromny huk i brzęk
        spadającej pokrywy i wybuchy, co chwila nowy....
        Przeraziłam się wtedy nie na żarty. Słoiki wyrzucane były na sufit i
        na ścianę. Porzeczki, wiśnie, szkło wszystko razem .... ale nie
        wszystkie słoiki wyfrunęły z kotła...Natomiast sufit i ściany do
        remontu.
        A drugi przypadek mógł być groźniejszy w skutkach dla mnie. W
        szybkowarze gotowałam obiad i pękła nagle uszczelka. Pod wielkim
        ciśnieniem wydobywała się para, "strzelała" takim łukiem na dość
        dużą odległość, a ja nie miałam bardzo gdzie się schować, bo dalej
        było okno i ściana. Wcisnęłam się jak mogłam w sam róg kuchni i na
        szczęście obyło się bez oparzeń.
        • del.wa.57 Zdolna jestem niesłychanie:)) 12.06.08, 14:39
          Jakoś mi tak swojsko na duszy jak poczytałam Wasze przygodysmile))))
          Kiedyś malowaliśmy sypialnię(mieliśmy zamiar malować) na kolor(kiwi) wszystko
          przygotowane,zaczełam mieszać farbę i niechcący potrąciłam wiaderko z farbą,mało
          tego!!! poślizgnełam sie na tej farbie a skutki wiadome,zgroza!! nie wiedziałam
          co mam robić,zaczełam się strasznie śmiać,świetnie wyglądałam na zielono,zajęcia
          miałam na parę godzin,trzeba było kupić nowa farbę,ale już nie kiwi,odechciało
          mi tego koloru,wybraliśmy wanilie.
          smile))
          • e-baba Ludzie w ogóle bywają bardzo zdolni... 12.06.08, 23:34
            Kontynuując temat, opowiem wam pewna historię.
            Kiedys mieliśmy sąsiadów, sympatycznych nawet, ale sąsiadka dwukrotnie korzystała z naszego telefonu (komórkowych jeszcze nie bylo, a i stacjonarne nie wszędzie), wzywając milicję do awanturujacego się jej męża.
            Chyba z tydzień po takiej wizycie sąsiadki obudził nas o godz. 5.00 rano gwałtowny dzwonek do drzwi. Za nimi stał bardzo zdenerowany sasiad, w nocnej odzieży poplamionej mocno na czerwono. Podobne plamy miał na rekach. Drżacym glosem spytał, czy może wezwać do zony pogotowie i poprosił, abyśmy weszli do jego mieszkania i udzielili pomocy jego zonie.
            Pierwsze skojarzenie - z pewnością sąsiad w kolejnej awanturze poderżnąl żonie gardło. Świadczyły o tym czerwone plamy na piżamie sąsiada i jego rękach. Rozmowy z pogotowiem nie slyszelismy, otwieralismy drzwi do mieszkania sąsiadów. Tam usłyszelismy dobiegające z kuchni jęki sąsiadki. Weszlismy tam. Sasiadka siedziała na taborecie, całe ubranie zabarwione na czerwono, podobnie jak ściany. Przerażający wprost widok.
            Kiedy zapytalismy sasiadkę, co sie stało - okazalo się, że przez cala noc gotowała w słoikach truskawki. Zmęczona przysnęła, a woda w garnkach wygotowala się. Zaczęly pekać słoiki, budząc hałasem sąsiadkę. Zerwała sie z taboretu, chcąc wylaczyć gaz pod garnkiem. Wtedy część zawartości kolejnego pękającego słoika znalazła się na jej ubraniu i twarzy. I na ścianach także, na których już wcześniej wylądowały poprzednie słoiki.
            Sytuacja ta byłaby komiczna, bo przecież podejrzewalismy naszego sąsiada o użycie noża na pewno nie w celach kulinarnych (te plamy, telefon na pogotowie), gdyby nie fakt, że sąsiadka znalazła sie w szpitalu z powodu poparzeń twarzy oraz odłamka szkła, ktory wbił sie jej w oko.
            Ja z tej sytuacji wyciagnęlam jeden wniosek - nie nalezy przesadzać z pracami domowymi. I nie przesadzam. I nabywam przetwory w sklepie. Czy warto narażać życie dla słoika kompotu?
            • milata2 Re: Ludzie w ogóle bywają bardzo zdolni... 13.06.08, 09:33
              Piątek, trzynastego zaczął się wybuchowo. Wiecie co to jest
              podpiwek? Z tego robi się napój i moja połowica raz na rok, czasem
              rzadziej sporządza taki "podpiwek" na upały. Wczoraj właśnie
              przyrządziła, nawet nie wiedziałam o tym (mamy dwie kuchnie).
              Dzisiaj usłyszałam wybuch i nie mogłam go zlokalizować, szukałam w
              całym domu.... wreszcie trafiłam po zapachu... pufff zrobiła jedna
              butelka, której zawartość zalała płytki podłogowe...
              Dzień dopiero się zaczął, czy będą jakieś jeszcze atrakcje to się
              okażesmile
              • del.wa.57 Re: Ludzie w ogóle bywają bardzo zdolni... 19.06.08, 23:21
                Wiem,wiem co to podpiwek Milatko,sama kiedyś robiłam a moi bracia czekali tylko
                kiedy można będzie strzelać z butelek,kiedyś ''udekorowali'' mi cały przedpokój
                podpiwkiem,wstrząsali butelką przed otwarciem i mieli niesamowita radochę a ja
                musiałam malować ściany!
                smile)
                • milata2 Re: Ludzie w ogóle bywają bardzo zdolni... 20.06.08, 00:55
                  Żeby było śmieszniej to powiem Wam, że butelka, która wybuchła to
                  była butelka po szampanie smile) oczywiście wypełniona podpiwkiem, co
                  za profanacja....
              • goskaa.l Podpiwek 20.06.08, 07:13
                Milato, czy możesz podać przepis na podpiwek? Dawno temu można było
                kupić gotowiznę, teraz mozna trafić na podpiwek do picia, ale to nie
                to.
                • milata2 Re: Gosiu! 20.06.08, 10:46
                  Szukaj w sklepach spożywczych, na opakowaniu jest napisane"Podpiwek".
                  Mąż robi z przepisu na opakowaniu, ale nie wiem co tam jeszcze
                  potrzeba.... no butelki lub inne pojemniki na płyn.
                  • milata2 Re: Gosiu! 24.06.08, 20:46
                    Gosiu, i co z tym podpiwkiem, zrobiłaś? Wiem, że jeszcze trzeba
                    dodać drożdży i cukru, ale cukru trochę więcej niż w przepisie na
                    opakowaniu... to wszystko powiedział mi mój Milatosmile)
                    • goskaa.l Milato 25.06.08, 08:35
                      Jak dotąd nie spotykałam. Pisałam, że kiedyś był taki gotowiec i
                      właśnie takie coś jak Milatek użuwa miałam na myśli. Niestety, u
                      mnie nie występuje.
                      A może podasz producenta?
                      • www.alutka.pl Re: Milato 25.06.08, 12:10
                        Z podpiwkiem też miałam swoje przeżycia. Mąż już ubrany do wyjścia z
                        dziecięciem na religię został poproszony przeze mnie do otwarcia
                        butelki z podpiwkiem. Butelka zgodnie z tradycja była po szampanie.
                        Kto miał do czynienia z podpiwkiem ten już wie co było dalej.
                        Podpiwek z reguły strzelał, ale wybuchy następowały z różną siłą.
                        Ten był zupełnie wyjątkowy. Kuchnia calutka łącznie z sufitami
                        ścianami i szafkami w słodkiej lepkiej cieczy. Dodatkowo pokój który
                        miał okienne połączenie z kuchnią także calutki nakropiony był
                        podpiwkiem. Nakropiony, bo w oknie wisiała firanka która w cudowny
                        sposób rozpyliła ten cudowny napój. Mąż szybko się umył, przebrał,
                        złapał dziecię i uciekł wink))) Ja zostałam na pobojowisku. Z sufitu
                        kapało...

                        W sklepie od wielu lat nie widziałam podpiwku.
                      • milata2 Re: Milato 04.07.08, 21:56
                        goskaa.l napisała:

                        > Jak dotąd nie spotykałam. Pisałam, że kiedyś był taki gotowiec i
                        > właśnie takie coś jak Milatek użuwa miałam na myśli. Niestety, u
                        > mnie nie występuje.
                        > A może podasz producenta?
                        Gosiu, jest to podpiwek kujawski Delecty, dostępny w sklepach PSS
                        Na opakowaniu jeszcze było to:
                        Rieber Foods Polska S.A.
                        Ul. Prymasa S. Wyszyńskiego 14,
                        87-800 Włocławek
    • skrzydlate Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 20.06.08, 07:16
      nie mam żadnych osiągnięć smile
      ale kupie jakieś słodkie i zjem
      • skrzydlate Re: Zdolna jestem niesłychanie!! :)) 20.06.08, 07:18
        no.. przypomniałam sobie, w czasach kiedy jeszcze gotowałam systematycznie
        zaczęłam notorycznie przypalać zupy, to był znak z nieba i od tamtej pory słabo
        sie udzielam w kuchni, zostawiłam ją mojemu synowi, ew. córce, kiedy sie pojawi
        na chwilę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja