Z wiekiem łagodniejemy?

19.07.08, 10:42
Myślałam, że z wiekiem łagodniejemy, przybywa nam lat i mądrości
życiowej. Okazuje się, że są tacy, dla których sensem życia jest
walka z innymi ludźmi, pisanie nowych pozwów i ciąganie się po
sądach. Znajoma opowiedziała mi o jednym takim byłym dyrektorze
liceum, którego mieszkańcy kamienicy mają dosyć.
    • tropem_misia1 Często 19.07.08, 10:51
      negatywne cechy naszego charakteru z wiekiem zaostrzają sie ,mówiąc delikatniesmile)
      • muraszka1 Re: Często 19.07.08, 13:03
        moze wink
        mam dosc warkotu,smrodu samochodow parkujacych pod wejsciowymi
        drzwiami do budynku,trabienia,wlaczajacych alarmow samochodowych,
        mam dosc rezydentow lawki umieszczonej tuz przed klatka,mam dosc
        wysluchwania "dziwomowy" osob koczujacych na tej lawce cala dobe sad
        czy to juz sa negatywne cechy mojego "starzejacego sie " czarakteru?
        • milata2 Re: ja też mam dość niektórych sąsiadów ... 19.07.08, 14:00
          ale wymieniony osobnik stwierdził, że "to" trzyma go przy życiu.
          Nie potrafi dogadać się ze swoimi sąsiadami, nawet tego nie chce.
          Swoje samotne życie zamienił na pole walki i ma satysfakcję jak
          komuś może "dokopać". Dla mnie jest to przerażające. Zapełnianie
          pustki w swoim życiu w taki sposób.
          • easy.mamajka Re: ja też mam dość niektórych sąsiadów ... 19.07.08, 17:39
            Ja tam z wiekiem bardzo zlagodnialam...
            Ale po sądach biegaja naprawde ciagle te same osoby-widze to na
            codzien.Czesc ma sklonnosc do popadania,ale czesc chyba po prostu to
            lubi.A "dla faceta z młotkiem wszystko jest gwoździem".
    • szyszkasosny Re: Z wiekiem łagodniejemy? 19.07.08, 20:44
      Ja niestety nie łagodnieję, chyba trochę schamiałam - przyznaję krytycznie. Ale
      całe otoczenie schamiało i świat chyba też. Pewnie to wynik kłopotów życiowych i
      nerwicy. Wszystko biorę do siebie, za bardzo się przejmuję i emocje biorą górę.
      Czasem żałuję wypowiedzianych słów.
      Niektórzy z wiekiem stają się agresywni, mam nadzieję, że taka nie będę.
      Wystarczy przypomnieć sobie te tłumy walczące o Ojca Dyrektora, z aborcją,
      pokazywane w tv.

      Przypomniała mi się tragikomiczna historia: ojciec mojej koleżanki nie mógł
      ścierpieć pewnej czerwcowej, upalnej nocy hałasującej długo na ławce pod
      blokiem młodzieży. Wrzeszczał do nich, żeby się uspokoili, ale to nie pomagało.
      W końcu w furii nalał do dużej miednicy wody i chciał towarzystwo uciszyć
      polewając z góry wodą. Wychylił się, zamachnął ...i poleciał za miednicą.
      Spadając, uderzył w beton i zginął na miejscu.
      Tak więc, raczej nie łagodniejemy, ale musimy uważać, bo agresja może się
      odwrócić przeciwko nam. Bywa niewspółmierna z siłami, które nam zostają.
    • inka-1 Re: Z wiekiem łagodniejemy? 19.07.08, 21:15
      Zalezy to chyba od naszych charakterow wogole..jesli bylismy
      delikatni to na ogol tacy pozostajemy..nie chcemy absorbowac innych
      i usuwamy sie w kat..jesli bylismy typem agresywniejszym uwydatni
      sie ten rys charakteru..mowie to po latach doswiadczen pracy z
      ludzmi wiekowymi i obserwacji swych bliskich..
      • natlaa Re: Z wiekiem łagodniejemy? 19.07.08, 23:12
        Myśle, że łagodniejemy przez doświadczenie. W pewnym momencie
        dochodzimy do wniosku, ze po prostu nie warto. Rzeczy, sprawy, które
        nas kiedyś do szłu doprowadzały, stają się nagle nieistotne.
        Ale jest pewien procent ludzi pieniaczy z charakteru i to na ogół
        zostaje. A może też to chęć zwrócenia uwagi na siebie, że jeszcze
        żyję i nie dam się na margines odholować.....
        Osobiście nie lubię ani młodych, ani starych pieniaczy, choć sama
        święta nie jestem, ale na szczęście rzadko. smile)
        • milata2 Re: Z wiekiem łagodniejemy? 19.07.08, 23:23
          > Myśle, że łagodniejemy przez doświadczenie. W pewnym momencie
          > dochodzimy do wniosku, ze po prostu nie warto. Rzeczy, sprawy,
          które
          > nas kiedyś do szłu doprowadzały, stają się nagle nieistotne
          Natlu, napisałaś dokładnie to o czym myślałam i miałam zamiar
          napisać. Dokładnie tak myślę smile))
    • skrzydlate Re: Z wiekiem łagodniejemy? 20.07.08, 00:19
      ja tam pozwów nie wypisuję ale zdecydowanie nie złagodniałam, to
      znaczy - mam energii więcej niż wtedy, kiedy mialam 20 lat, naprawdę
      • skrzydlate Re: Z wiekiem łagodniejemy? 20.07.08, 00:23
        jeszcze: nauczyłam się dbac o swoje, zrobilam sie pyskata i
        bezpośrednia, a kiedy nmusiałam wywrzeć pewną presje na
        hydraulikach, to sobie nawet mięskiem rzuciłam, z niektórymi ludźmi
        to dobrze robi... jasne że mięskowanie nie jest regułą ... to tylko
        dodatkowe narzędzie na tzw wszelki wypadek wink))))
        • natlaa Re: Z wiekiem łagodniejemy? 20.07.08, 09:10
          Skrzydlate, łagodnienie wcale nie oznacza zanikania energii czy
          poddawania się. Dla mnie to oznacza nieprzejmowanie się duperelami,
          bezmyślnie rzucanymi słowami, choć ogólnie bezmyślność mnie wkurza
          ciągle (a zwłaszcza u siebie wink)
          Jaki jest sens ostrego zwracania uwagi grupie wyrostków,
          zachowujących się po chamsku? To prowokuje u nich tylko agresje. Im
          bardziej są prostaccy, tym większym łukiem ich omijać lub zagadać,
          ale łagodnie. smile)
          • ovaka Re: Z wiekiem łagodniejemy? 20.07.08, 09:33
            ja złagodniałam nadzwyczaj.Po pierwsze tak jak i Natla przestaje
            zwraca uwage na duperele, widze ale nie reaguje ,bo mi szkoda
            własnego zdrowia.Ale przede wszystkim złagodniałam w ocenie
            innych , nie jestem taka mądra, co to wszystko wiec co jak ma byc i
            co dobre a co złe.Doświadczenie , równeiez i na sobie pokazało mi
            ze i ja bywam i głupia i egoistyczne ..itd..wiec sie juz tak nie
            wymądrzam.Kiedy za głupote i brak inteligencji to bym strzelała ,
            aby sie nie rozmnażali .Dzisiaj gdy i ja nie taka mądralińska, i
            wobec innych jestem łagodniejsza.No a jak poza ocena doszłu mi i
            kryteria ,czy kto s jest dobrym człowiekiem ..no to tym bardziej
            okazało sie ze to nie takie proste.Głupia baba, ale kochajaca czuła
            matka..no to strzelac , czy odpuscić..ja teraz odpuszczam i tylko
            sie usmiecham
            • skrzydlate Re: Z wiekiem łagodniejemy? 20.07.08, 23:09
              no tak, w tym sensie złagodniałam, patrze na moja suczke i widze ze
              przestala rzucac sie na to cale towarzystwo ktore spotyka na
              spacerach... ona nas zawsze tak zajadle bronila jak to tylko malutka
              suczka potrafi wink)) ... to jest dojrzalosc.. oszczedzanie energii na
              wazniejsze sprawy smile))
              • milata2 Re: Z wiekiem łagodniejemy? 21.07.08, 12:59
                Ja złagodniałam na pewno, ale też nabrałam większej odwagi do
                nazywania pewnych rzeczy po imieniu. A mój Milato uparty skorpionek,
                to dopiero złagodniał... ja przy kompie, a on kuje starą glazurę w
                wc i będzie kładł nową, a rano zrobił zakupy. A jak byliśmy młodsi
                to nieraz szyby drżały od naszego "dyskutowania"wink)
                Współczuję tym, którzy na stare lata jeszcze toczą ze sobą boje,
                jest to przykre...
                A na koniec - cieszę się Inko, że znowu zaistniałaś na forum,
                szkoda, że tak rzadko. Pozdrawiamwink
                • xy.5 Re: Z wiekiem łagodniejemy? 30.07.08, 09:07
                  Niemniej jednak łagodnieje nas większość,co wcale nie oznacza,że nie wyraza swojego zdania,bądź zawsze tylko ustępuje.Ja też w głębi serca współczuje tym co toczą boje.
                  • easy.mamajka Re: Z wiekiem łagodniejemy? 30.07.08, 13:49
                    Po raz kolejny przypominam,ze druga nazwa Skorpiona to
                    Niedźwiadek ! smile)
                    • kalesonyzony Re: Z wiekiem łagodniejemy? 02.08.08, 18:24
                      Sadzac po temperamentach na forum rencistow i emerytow i na 60 to c
                      sie problem u wielu zaostrza.
Pełna wersja