zaraz jade, żegnam się na jakis czas.....

05.08.08, 07:34
Łaziłam po tej planecie cały dzień. Dookoła rosły żółte, wysokie trawska z
miękkimi kitami na końcach. Kołysały się łagodnie. Wiatru nie było, ale
wszystkie lądy tej planety łagodnie się bujają, jak hamaki, stąd wszystko jest
w ruchu i delikatnie się kiwa. Dźwięczały głosy, podobne do dzwonów. Tutejsze
ptaki dawały znać, że pilnują swoich gniazd. Chyba pochowały je w tej trawie,
bo nie widziałam żadnych drzew. Szukałam czegoś. Kolorowe motyle latały nade
mną, a każdy miał w „rękach” parasol. Parasole jak skrzydła, barwne, pełne
dziwnych znaków, kabalistyczno - kolorowych. Motyle latają tu z parasolami na
wszelki wypadek. Tu nigdy nie pada deszcz. Ale mają je zawsze ze sobą. Gdybym
poprosiła, zaraz któryś by mnie osłonił. Nie bardzo wiadomo przed czym.
Tutejsze słońce nie świeci zbyt mocno. Jest schowane za różową mgłą.
Obrzydliwa różowość. Może motyle chcą uchronić chodzące po planecie żywe
istoty przed tą ohydną różowością? Z tej różowości wygląda blade słońce i
wiele gwiazd, właściwie można powiedzieć, że tu są same gwiazdy, jedna z nich
jest po prostu większa. To jest właśnie tutejsze słońce. Nie wiedzieć skąd
usłyszałam śpiew i muzykę. To Louiz Armstrong! Jazz! Na planecie, odległej od
mojej tyle milionów lat świetlnych! Nic z tego nie rozumiałam. Lecący obok
motyl zatrzymał się w powietrzu, trawy poruszały się w łagodnym jazzowym
rytmie, motyl patrzył na mnie swoimi wyłupiastymi, jak sitko, oczami i czekał,
parasol drżał wyczekująco, jazz słychać było łagodnie z każdej strony. Dzwony
biły, jak w buddyjskiej świątyni, dzwony, dzwoneczki i grzechotki. Różowe
rozkładało się niedbale wokół. Szłam powolutku rozstawiając szeroko nogi, jak
na pokładzie dużego jachtu. Czasami to bujanie powodowało we mnie wzmożoną
czujność. Powoli zaczęłam się poruszać w łagodnym swingującym rytmie. Gwiazdy
świeciły... ja tańczyłam, blada różowość otaczała mnie, motyl czuwał,
niedaleko był drugi. Zawieszony w powietrzu jak egzotyczny kwiat albo ogromny
koliber. Ich parasole kiwały się ku mnie w tym samym rytmie. Chyba jestem w
raju. Najwyraźniej Armstrong też tu wylądował. Wczoraj była rocznica jego
urodzin. Pamiętam.
Nie chce mi się stąd odchodzić. Zniosę nawet tę różowość rozświetloną blaskiem
słońco – gwiazd. Pozostanę więc jak najdłużej, jeżeli można, niech nikt mi nie
przeszkadza.....


www.youtube.com/watch?v=WUR67gpDyJQ
    • natlaa Re: zaraz jade, żegnam się na jakis czas..... 05.08.08, 08:47
      I Armstrong i tekst na śniadanie bardzo mi się podoba. smile
      Udanych wojaży Skrzydlate.
      • sagittarius954 Re: zaraz jade, żegnam się na jakis czas..... 07.08.08, 11:29
        Podoba mi się ...jeszcze jak .Powodzenia skrzydlate i wracaj opowiadać nam
        ciekawe historie smile
        • iryska2604 Re: zaraz jade, żegnam się na jakis czas..... 08.08.08, 20:06
          Jak trafiłas na moją planetę???
Pełna wersja