charcerzyk
23.08.08, 10:51
Hej
Proponuje dołączyć się do akcji zbierania funduszy na operację syna
Franka, naszego olimpijczyka, judoki Krzysztofa Wiłkomirskiego.
Pojechał do Pekinu z nadzieją na medal i pieniądze, za które zapłaci
za konieczną operacje synka. Niestety nie udało sie i medalu nie ma.
Na to zareagowali nasi piłkarze, włączając się z inicjatywą pomocy
finansowej. Operacja ponoć kosztuje ok 90 tys zl.
sport.wp.pl/kat,1715,title,Wilkomirski-walczy-o-medal-i-zycie-syna,wid,10240015,wiadomosc.html?ticaid=1677c
ekstraklasa.wp.pl/kat,1740,title,Pilkarze-pomoga-Frankowi-Wilkomirskiemu,wid,10278277,wiadomosc.html
wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=18845
CytatPiłkarze pomogą Frankowi Wiłkomirskiemu
Patryk Rachwał (27 l.) i jego koledzy z GKS Bełchatów poruszeni
historią Franka Wiłkomirskiego (1 rok) postanowili poruszyć całą
piłkarską ekstraklasę i I ligę, aby zebrać pieniądze na operację
ratującą jego zdrowie.
Pomysł Rachwała jest prosty, ale genialny: - Niech każdy ligowy
piłkarz da po 100 złotych. Dzięki temu uzbiera się kilkadziesiąt
tysięcy! - tłumaczy. Judoka Krzysztof Wiłkomirski, ojciec chorego na
serce Franka, robił wszystko, aby sięgnąć w Pekinie po medal, dzięki
czemu zarobiłby na kolejny zabieg dla syna. Nie udało się, ale inni
sportowcy ruszyli z pomocą.
- Rozmawialiśmy w Bełchatowie o tej sytuacji i chcemy zorganizować
zbiórkę na rzecz Franka - mówi Rachwał. - My nie zbiedniejemy, a
pomożemy potrzebującemu dziecku. Rachunek jest prosty: w
ekstraklasie jest 16 zespołów, a w każdym z nich po 25 piłkarzy.
Gdyby każdy dał stówę, to wychodzi 40 tysięcy. W akcję chcemy
włączyć też kolegów z I ligi - opowiada piłkarz Bełchatowa, który
mocno zaangażował się w zbiórkę.
- Dzwoniłem już do kolegów z innych drużyn i nie spotkałem się z ani
jedną odmową. Marcin Zając z Ruchu Chorzów zapewnił mnie, że sam da
pieniądze i jeszcze wśród kolegów pozbiera. To samo Darek Romuzga z
Kmity Zabierzów. Rozmawiał już z chłopakami, cały zespół się
zgodził. W Widzewie Łódź identycznie, wszyscy zamierzają się
dołączyć - wylicza Rachwał.
Krzysztof Wiłkomirski, który wrócił już z Pekinu, jest poruszony
pomysłem piłkarzy.
- Superakcja! Naprawdę. Wszystkim piłkarzom z głębi serca dziękuję -
mówi ojciec Franka.
Kolejna operacja odbędzie się za kilka miesięcy w Monachium.
- Pokażmy, że jesteśmy wielką sportową rodziną - apeluje Rachwał i
dzwoni do kolejnych piłkarzy. Brawo!
Popieramy akcję ligowców Piotr Rocki (34 l.), Legia Warszawa
Obok takich tragedii nie można przechodzić obojętnie. Dlatego bez
wahania mogę wyłożyć stówę. Chcę też pogratulować Patrykowi, że
wyszedł z tak wspaniałą inicjatywą. Oprócz składki można
zorganizować licytację koszulek, pokazowy mecz czy jakiś festyn.
Rafał Boguski (24 l.), Wisła Kraków
Popieram akcję Patryka Rachwała. Zdaję sobie sprawę, że choroba
dziecka to ciężka sprawa dla każdego człowieka. Uważam, że w takich
chwilach powinniśmy sobie pomagać. Myślę, że większa grupa piłkarzy
dołączy się do tego i pomoże Frankowi.
Jerzy Brzęczek (37 l.), Górnik Zabrze
Gorąco popieram inicjatywę. Jestem za tym, by pomóc temu dziecku. To
moje zdanie, ale porozmawiam też z innymi piłkarzami Górnika. Mam
nadzieję, że włączymy się w akcję większą grupą.
Brawa dla Rachwała i innych piłkarzy Bełchatowa za pomysł.
Dowolne wpłaty własne: Krzysztof i Dorota Wiłkomirscy, nr konta: 26
1240 1125 1111 0000 0368 0856 z dopiskiem w tytule
przelewu: "Leczenie Franciszka Wiłkomirskiego"
Może i my, użytkownicy tego forum jakoś wspomorzemy finansowo judokę
Wiłkomirskiego.
Cytat
Judoka Krzysztof Wiłkomirski, ojciec chorego na serce Franka, robił
wszystko, aby sięgnąć w Pekinie po medal, dzięki czemu zarobiłby na
kolejny zabieg dla syna. 30 maja Franek przeszedł w swoim krótkim
życiu kolejną, już szóstą operację. Czeka go jeszcze jeden zabieg w
klinice w Monachium. Taka operacja kosztuje 70 tys. zł. Chłopczyk
urodził się z jednokomorowym sercem i innymi powikłaniami. Franek
przeżył sepsę, zakażenie gronkowcem, dwukrotne zapalenie płuc.
Cztery pierwsze miesiące życia spędził w szpitalu. Dwa razy
zakażenia doprowadziły dziecko do stanu do śmierci
klinicznej. "Czterokrotnie podejmowane próby przejścia na własny
oddech nie dały rezultatu. I kiedy lekarze stracili już nadzieję,
Franek sam wyciągnął rurkę intubacyjną i zaczął oddychać! Lekarze
stwierdzili, że powrót dziecka do życia to prawdziwy cud" - czytamy
w apelu o pomoc skierowanym do ludzi dobrej woli przez Dorotę i
Krzysztofa Wiłkomirskich .
www.franekwilkomirski.pl/pl/jak-mozesz-pomoc
Tu macie wszystko fajnie opisane
Prześlijcie dalej, warto.