'Wysokie obcasy'

25.10.08, 14:36
Witam. W dodatku pt. "Wysokie obcasy" dzisiejszej Gazety Wyborczej
znajduje się artykuł-esej przedstawiający sytuację dzisiejszej 40-50-
latki, czyli osoby z "naszej półki". Str.40 w dziale To nie jest
kraj dal starych ludzi. Jestem ogromnie ciekawa, co powiecie n/t
przeczytanego tekstu i opisanej sytuacji? A może ktoś z uczestników
forum przeżył/-wa podobne perturbacje?
Ponieważ czasopismo wyszło dopiero dzisiaj, link, który podaję do
elektronicznej wersji "Obcasów" będzie aktywny po 24 godzinach,
czyli jutro
tiny.pl/sfgx
Ale może ktoś ma już w domu Gazetę Wyborczą z dodatkiem i może
napisać kilka słów?
    • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 25.10.08, 18:02
      nie przeczytalam, ale powiem, ze moj tata chcial byc bardzo
      samodzielny, bo to ambitny i honorowy pan, ale w koncu poprosil
      mnie zebym z nim chodzila do lekarzy, bo zauwazyl, ze bardziej sie
      staraja i lepiej go traktuja, kiedy z nim jestem,

      nic dodac, nic ujac
      • graga211 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 08:35
        Skrzydlate, to nie o Twoim tacie tylko o Tobie, której też może się
        coś takiego przytrafić.
        Autorka opisuje sytuację kobiety, która myślała podobnie jak Ty, aż
        nagle...
        • banitka51 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 11:29
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/0,53581,1981544.html
          ale tego w necie nie ma. trzeba kupić gazetę?smile))
        • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 12:46
          a co ja myślę?
          • graga211 Skrzydlate 26.10.08, 16:12
            myślałam, że myślisz wink że TO nie dotyczy ciebie, tylko Taty big_grin
            • skrzydlate Re: Skrzydlate 27.10.08, 11:01
              no bo jeszcze mnie nie dotyczy, jeszcze chwile zaczekam... przecietny 30-latek
              nawet sie nie domysla ize moglabym byc jego mamą, bo jest mlody, malo
              doswiadczony zyciowo i niespostrzegawczy, gooopi jeszcze jak bucik ... hihi...
              chodze, usmiecham sie, ubieram i zyje jak to pokolenie, w tym rozdaniu dostalam
              jako wyposazenie na zycie bardzo mlody wyglad i mlodą dusze, nawet chyba lepiej
              sie czuje w gronie 30 latkow niz z 40, serio.. dlatego ostatnio poszlam na
              rozmowe o prace i dostalam w zespole, gdzie wszystcy byli w wieku moich dzieci i
              nie zakumali nic, sieroty wink) nie wytrzymalam tam, bo bu..el byl zaje.. sty
              ale... nie mam takich ograniczen JESZCZE, ale wiem ze sa bo mam kolezanki
        • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 13:26
          graga-?
          nie można doszukac sie tego artykułu?
          wyborcza.pl/0,0.html
          czy ja nie potrafie?
    • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 13:31
      a wyborcza z Wysokich obcasow" proponuje tosmile
      wyborcza.pl/0,79469.html
      nadal nie mogę trafić na gragi artykuł..
      ale w tym linku moim ww- jest felieton-
      "kobiety biegają taniej"smile
      • graga211 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 16:09
        W tej chwili wróciłam z wycieczki i co widzę? Info o artykule jest
        tylko w tzw. "zajawce": 'Dla rządzącej kadry w wieku ok. 30 lat ty
        jesteś zombi, który zmrozi atmosferę prężnych, młodych pracowników.
        Kilka lat brakujących ci do wieku emerytalnego musisz przetrwać.
        Jeśli chcesz dożyć' pisze Joanna Suchorzewska
        Z powyższego wynika, że trzeba kupić. [1,50 zł]
        Przepraszam. Myślałam, że już w niedzielę będzie można poczytać w
        int.
        • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 17:40
        • banitka51 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 18:29
          i można poczytać. Okazuje się,że jeśli czegoś nie ma w google, to nie istnieje.
          Czyli - wszystko, co jest, można tam znaleźć. Dotrzeć można wpisując
          'suchorzewska' w google, wyszuka 3 strony, 2 -Wysokie Obcasy - zawiera ten tekstsmile)
          • graga211 Re: 'Wysokie obcasy' 26.10.08, 19:06
            Banitko, jesteś wielka!
            A w ogóle witam Cię, bo jakoś dłuuugo nie zaglądałaś.
            • an.ta Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 01:00
              Przeczytałam i zmroziło mnie. Ja odrobinę sytuację taką znam, bo
              moja bliska koleżanka został bezrobotną. Teraz pracuje w tym samym
              zakładzie co i ja, ale żeby zechcieli ją przyjąć trzeba było nieomal
              góry poruszyć. W Wysokich Obcasach jest jeszcze wzruszający i mądry
              artykuł Małgorzaty Braunek o umieraniu.
              • danske Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 01:13
                artykuł rzeczywiscie dobry...."zombi" powiada, a to dobre, do zdnych zombi się
                nie zaliczam i nie mam rtakiego zamiaru!!!
          • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 11:12
            alta vista tez jest dobra, chyba nawet lepsza od googli
            www.altavista.com/
    • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 10:41
      Nie chcę czytać tego tekstu , znam go z autopsji.
      Takich mamy trzydziestosześciolatków jak ich wychowaliśmy . I nie ma co
      biadolić , życie to nie bajka , romans czy chwila przy talerzu w restauracji .
      To rzeczywiste traktowanie ludzi , chcieliśmy " tego " - To mamy .
      • graga211 Szefie... 27.10.08, 11:02
        ...to nie o tym. Naprawdę.
      • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 11:10
        słonko, ale tekst, jakbym prababci Heli sluchala, jeszcze powiedz, ze przed
        wojna to nawet bułki były lepsze wink
        przeciez kiedy bylismy mlodsi, nasi koledzy i kolezanki tez bywali bezwzgledni i
        beznadziejni do kwadratu, nie pamietasz? bo ja pamietam dobrze... niezaleznie
        od tego co pokazywali oficjalnie, zapomnial wół... i teraz młodzi są różni .. a
        ja mam znajome które sa tak ciężkie w myśleniu i były takie od urodzenia chyba,
        że ja sama nie chciałabym z nimi pracowac, a co dopiero małolactwo które ma inne
        problemy niz niańczenie ciezkich w mysleniu kolezanek i kolegow w fazie andro- i
        meno- pauzalnej

        jest jeszcze inna sprawa ekonomiczna, masz swiadomośc ze specjaliscie z
        doswiadczeniem duzo trzeba placic, i tu jest pies pogrzebany.. zatrudnialo się i
        zatrudnia sie mlodych, zeby im g..wno płacic, po prostu a te banialuki o zwartym
        mlodym zespole to pic na wode i fotomontaż, poznalam kiedys w pociągu gościa,
        ktory ma bardzo prężną firmę, gadalismy 5 godzin bez przerwy, opowiadal "cuda
        niewidy"... 30-latek, narzekal ze rotacja straszna wsród pracowników, sam
        przyznal ze najlepiej pracuja i sa stali ci starsi wszelakimi, co prawda mniej
        elastyczni i mniej dyspozycyjni ale sie nie zwalniają po przeszkoleniu od razu
        • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 12:02
          Z dziecinną łatwośćią przekazałaś tok myslenia 30 -latka a może to ty masz rację
          .....Przykre jest to z jaką łatwościa mozna każdą, KAŻDĄ, łatkę 50 latkom
          przyszyć. Fakt , jestem nawet może nie dziadkiem ,ale dziadem, choć nigdy
          zastanawiałbym się czy do mojego talerzyka z grosikami ma się dorzucić
          młodzieniec , ja to wiem .
          • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 15:54
            tak, zrobilam to swiadomie, ten tok myslenia to tez jest rzeczywistośc, w jakiej zyjemy, mlodzi chodza do swoich klubow i potem do pracy, fajnie jest im byc w swojej paczce, kiedy moje malolaty sie spotykaly po pracy, mnie miedzy nimi nie bylo.... tak jest, oni zyja innymi sprawami ale to nie to jest powodem ze tak sie traktuje starszych na rynku pracy, wszystko zalezy od szefow... nasz rynek pracy jest rynkiem pracodawcy i tyle, pamietam z 10 lat temu, pracowalam w Ampliko Life, zaloga obslugująca komputery byla smarkata i ciagle byly problemy bo oni nie umieli za duzo i nie radzili sobie.. systemy sie walily, a dlaczego tak bylo? bo im mogli mniej zaplacic, wszyscy sie wsciekali.. ale co mozna bylo na to poradzic..

            mam w szkole cudnych znajomych w wieku 25 - 30 i dogadujemy sie swietnie, wszystko zalezy od ludzi

            no i moje zdanie: starość, sedziwośc powinna byc czczona i szanowana, kobiety po 50 to sa prawdziwe mądre matrony i wiele wiedzą, zawsze mialam i mam do dzisiaj starsze ode mnie o 20 lat czy o 30 kolezanki i bardzo sobie cenie te przyjaźnie.. mam rownież mlodsze o 20 lat.. kocham je jak corki przyszywane i doje z nich energie i mlodośc jak dobra wytrawna stara wampirzyca... mialam tez epizod uczuciowy z panem starszym ode mnie prawie 20 lat, to bylo cos tak wartosciowego ze nigdy nie zapomne.. wiek to nic, serio... wiesz mi Sagi, mlodzi wiedzą, oni wiedza że w wielu sprawach sa słabsi, nie zawsze to zauwazymy, ale wierz mi - tak jest.. Osoba starsza, ktora jest pewna siebie, zlekcewazy chamskie zachowania, bo jest ponad to i nie bedzie problemu


            przypominaja mi sie dyskusje o dyskryminacji kobiet, konkluzja zawsze byla taka: wymagajamy zachowan szanujących nasza kobiecość na kazdym kroku, bo chamstwo bylo, jest i bedzie, to samo dotyczy starosci
            • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 14:49
              Zdaje się że tylko z Tobą większość chce dyskutować , ale jeśli ten wątek ma
              kolejne wpisy to coś nas wszystkich w nim trzyma . Wiekie brawa dla ciebie za
              upór i nie poddawanie się . Ale przecież to życie i ten kraj to nie tylko uparci
              ludzie , to ludzie któzy wierzyli ,że pracą , przywiązaniem do firmy i jej
              oddaniem doczekaja emerytury . Może kokosów na niej nie będa mieli ,ale
              wystarczy na skromne życie . I własnie w tym roku te marzenia legną w gruzach ,
              dla większośći . I właśnie w tym kontekście mówiłem o wychowaniu młodych ludzi ,
              źle ich wychowaliśmy , bo nie potrafia się upomnieć o swoich rodziców , nie tam
              zaraz boczeniem się na pracodawcę ,ale niezgadzaniem się na niektóre zapisy,
              choćby w systemie emerytalnym . Powiem ci że i ja szukałem swojej drogi w
              prywtnym biznesie do momentu póki nie straciłem złudzeń . Handel obwoźny przyjął
              mnie bo już na początku drogi w wielu firmach byłem za stary mając 35 lat . No i
              straciłem złudzenia , i tracę je dalej . Kraj podzieliła solidarność ta zawodowa
              wypinając się na tych którzy wiernie za nia manifestowali , ta solidarnośc
              przeszła na młodych a raczej jej brak . To się odczuwa wszędzie . Miły uśmiech i
              procedury podgryzają ci gardło bez pardonu i pokazują ci jaki jesteś mały . Mam
              córkę , ona już przesiąkła nowym . Zdobyła wyższe wykształcenie , ale gdzie tam
              jakiś zawód w dobrze płatnej pracy , tu trzeba mieć plecy albo być bezwzględnym
              . Tego utopić tamtego udupić i innego podkablować i wszystko w imię procedur .
              Może wylbrzymiam, lecz tak odczuwam to co mnie dogniata . Zauważ , idą nowe
              renty od nowego roku stanie się sprawiedliwość , dla jednych , dla innych to
              wieczna niesprwiedliwośc okaze się, że małe renty staną się jeszcze mniejsze .
              Bez żadnego okresu przejściowego zafunduje się wielu to o czym nawet nie
              pomysleli . tylko jak żyć ? Pewnie że się przeżyje , szkoda tylko że zima u nas
              taka długa i nie głaszcze tych których na wiele nie stać . Dla mnie to kraj
              wielu niesprawiedliwości, drapieżnego kapitaliżmu , bezwzględności i bez
              solidarności ludzkiej . I może tego najwięcej mi brak .
              • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 18:00
                """""""""Dla mnie to kraj
                wielu niesprawiedliwości, drapieżnego kapitaliżmu , bezwzględności i
                bez
                solidarności ludzkiej . I może tego najwięcej mi brak . """""
                tak..... tu masz racje,
                nie zrozumie ten!
                kto ?
                ma ładne emerytury!
                fakt- zapracowane-
                hmmm
                gdy mieli pol etatu wiecej!np?
                lub 3/4 nawet--
                • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 18:15
                  Te dobre emerytury , marii , to nieraz , kwestią są wyborów , dawno dawno temu ,
                  i nie ma co zazdrośćić komuś emerytury , niech sobie żyje przyjemnie , ja się
                  usmiechnę i pójde do pracy .... a co .... zawsze trzeba coś robić smile)) Nie tylko
                  oczekiwać od losu gwiazdki z nieba .... to dobre dla bajki dla maluszków a dla
                  dorosłych praca od rana do wieczora , praca praca praca praca praca praca praca
                  praca praca praca praca praca praca praca i od razu milej mi smile))
                  • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 29.10.08, 07:18
                    no przecież:smile
                    napisałam ,że nie zazdroszczę .. nikomu dobrej emeryturysmile
                    sagi- wiesz?
                    to bbb dobry pomysł z tym twoim pójsciem do pracysmile
                    W stolicy-hmmm- to przeciez możliwosci, a możliwosci...
                    gratuluje! dobrej decyzji-smiletaki w sile wieku pan jak ty--
                    koniecznie marsz do pracysmilepowodzonka..
                    W moim miasteczku mimo mnustwa bezrobotnych- ( A!to są osoby które
                    naprawdę nie chcą pracowac!
                    A z koleii- emeryci i renciści pracują gdzie tylko się da-
                    nawet tu pół etatu- tam gdzieś jeszcze 3/4
                    • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 29.10.08, 07:22
                      przepraszam- nie 3/4- tylko miało być 1/4 etatu-
                      tak pomyliccrying --
                      ehhh - urzad skarbowy --oohho--jak odrazu zauwazyłby -
                      oj! zus-
        • banitka51 Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 13:40
          chyba jesteś z Warszawy, i - jak to w stolicy - świat widzisz ino ten wokół
          siebie. Na zwanej odstolicznie prowincji inaczej wygląda rynek pracy. I to jest
          Polska prawdziwa. Żyje w niej ponad 30 mln Twoich rodakówsmile))
          • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 15:41
            tak, wiem, mam kolegow i kolezanki z malych miasteczek i wsi, studiuja ze mna,
            rozmawiamy, mam rodzine, chociaz akurat moja rodzina sobie radzi...

            wiem

            wiem

            prawdziwa Polska to nie Warszawa
            ale Warszawa to tez Polska, tu jest masa ludków z calej Polski, kiedy bylam na
            kursie angielskiego dla zaawansowanych, na 10 osob tylko 2 byly z Warszawy....
            reszta - caly kraj, osobiscie czuje sie Polką .. ale najbardziej kiedy jestem we
            Włoszech, tu sie czuje cudakiem .. fakt


    • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy' 27.10.08, 11:20
      wyborcza.pl/1,81388,5841924,Emerytura__Pomysle_o_tym_jutro_.html o to chodzi?
      no.. samo zycie, tracilam prace kilka razy, potem dostawalam, przyzwyczailam
      sie, zdrowie tylko juz nie to, moznaby wiele gdyby zdrowie bylo super
    • filomena1 'Wysokie o'. O artykule 27.10.08, 13:27
      Rzeczywiście bywam tutaj rzadko. Aż tu ten wwątek.
      Artykuł z TAKIEGO polecenia znalazłam sama i przeczytałam uważnie.
      Napisany jest doskonale. Z wielką wrażliwością i umiejętnością
      przelania na papier tragedii walki o przetrwanie. Dramat historii
      tym większy, że dotyczy ludzi już nie młodych, do których na ogół
      świat i przyszłość należy.
      Historia nie jest za długa i nie nuży, a wstrząsa prawdziwością
      wyrazu.

      Jest tak dobrze napisana, że nie sposób nie uwierzyć w jej
      prawdziwość , aczkowliek splot wydarzeń wydaje sie wprost
      nieprawdopodbną złośliwością losu. Po prostu wszystko sprzysięga się
      przeciw.
      Prawdziwa, czy nie, prawdopodbna w każdym razie i naprawdę
      poruszjąca mocno. Uznanie i szcunek dla autorki.


      Fil.
      • skrzydlate Re: 'Wysokie o'. O artykule 27.10.08, 15:38
        znam osobiscie ludzi, to moi sasiedzi, ktorzy oboje stracili prace w banku,
        kiedy byli po 40, wywalali tam wszystkich powyzej 40, jedno z nich mialo
        kierownicze stanowisko, potem oddzial psychiatryczny, on sie zalamał, w
        miedzyczasie ogromne dlugi, nie placenie za mieszkanie, zamiast czynszu
        malowanie klatek schodowych, przez moment pomagala mi przy ojcu, ona sobie
        lepiej dawala rade, siedziala przy cudzych garach i staruszkach, dwoje dzieci na
        wylocie, kompletna masaaa, ona pracowala jako pomoc domowa, on teraz zamiata
        trawniki, wydaje sie ze doszli do siebie, ona smiga po internecie i co jakis
        czas dowcipy od niej dostaje.. ale na moje oko zgineli, ona nie ma zebow,
        usmiecha sie powsiągliwie, on wyglada jak dziadek, sa teraz okolo 50, wyszli z
        dołka, a to sie moze zdarzyc kazdemu.. i to jest Warszawa, w ktorej wszystko
        moze sie zdarzyc, nie tylko sukces
        • del.wa.57 Re: 'Wysokie o'. O artykule 27.10.08, 17:41
          Wstrząsający artykuł,można dostać gęsiej skórki..
          Odkładać na fundusz emerytalny-wspaniały pomysł!
          Tylko kto może sobie na ten fundusz pozwolić? ludzie,
          którzy zarabiają 800zł miesięcznie,że co? nieprawda! średnia krajowa
          jest wyższa,podobno(nie orientuję się)to jak wypijana kawa,alkohol,srednio na
          głowę przypada ileś tam litrów i okazuje się,że ktoś wypija moją kawe i
          alkohol,nie mam nic przeciwko niech pije na zdrowie,tylko niech mi nie
          przypisują ile wypiłam czy zjadłam.Podobnie z zarobkami,ktoś zabiera
          brakująca sumę do średniej krajowej,to jest chore,system jest chory,polityka
          jest chora,szkoda słów!
          A najgorsze,ze nie ma widoków na lepsze życie,pracę po 50-tce,fundusz emerytalny
          itd,itp...

          Ten tekst natomiast(pozwoliłam sobie skopiować tytuł) powinni dokładnie
          przeczytać młodzi ludzie.


          ''Czytasz ten tekst i myślisz: dobrze, że mnie to nie dotyczy. Masz 30, 40
          lat, jesteś ambitna, doceniana przez szefów i awansujesz. Tak samo jak ja w
          twoim wieku.''
          Tylko czy zechcą uwierzyć,że i im może przyjdzie czekać, na pęknięcie szklanej
          ściany.
          • skrzydlate Re: 'Wysokie o'. O artykule 27.10.08, 19:36
            wiesz, cos ci powiem, wiec to moze nie brzmi wiarygodnie, mnie nie bylo wiele
            lat stac na lepsze jedzenie, nei uwierzysz ale moje dzieci na sniadanie jadly
            cod ziennie kaszke kukurydziana z jabłkami albo dynia, co dziennie... swietnie
            urosly, jak marzenie, nei bylo mnie stac na kino, ani na teatr, do kina rzadko i
            tylko na premiery za darmo albo inne pokazy, do teatru jak mnie zaprzyjaźniony
            sufler wpuscil za darmo... na imprezy bardziej "wypasione" nie chodzilam bo nie
            mialam sie w co ubrac, uwazam ze kawa szkodzi, alkohol tez.. a makijaż postarza,
            na wiele rzeczy sobie nie moglam na co dzien pozwolic i akceptowalam to, mam
            taka hierarchie wartosci, to były moje wybory, a ja nie chcialam dzieci
            zostawiac samych na pół doby... "kawa i wino" nie sa do szczescia potrzebne...
            serio, nawet do znajomych nie moglam pojsc bo nie moglam sie zrewanzowac, wiec
            wszystkie znajomosci wygasaly po jakims czasie, te formalne, w ktorych wypada
            pewne rzeczy... ja wiem ze to wytrychy, a nie tematy... nie mozna rezygnowac ze
            wszystkiego, a ja zrezygnowalam juz dawno z tak wielu rzeczy, jak dzieciaki byly
            male, gdy forsowalam wszystkie problemy samiutka jak palec, nauczylam sie zyc
            bez upiekszajacych kosmetykow i fryzjera... bez ciuchow z za markowych witryn...
            i jest ok, mozna sie przystosowac .. serio.. i miec dobry humor i dobrze
            wygladac... teraz jest mi latwiej, patrze na to wszystko z daleka, ale te
            wszystkie trudnosci nauczyly mnie tylko jednego - uśmiechu wbrew wszystkiemu,
            siły i nie przejmowania się czymkolwiek, kiedy nie miałam pracy - udawałam ze
            wszystko jest super i znajdywałam nową, bo tylko tak mozna, ludzie nie lubia
            maruderów i malkontentów, narzekaczy i smutasów, ide niedlugo na kolejna rozmowe
            o prace.. wiesz, ja znam kogos kto nei mial pieniedzy na przejazdy i chodzil na
            piechote po Warszawie, niesamowite, calymi dniami, serio
            • izis52 Re: prawda wielowymiarowa 28.10.08, 08:24
              Zadumałam sie nad artykułem i wątkami dyskusji. Smutno,że ten
              polski kapitalizm jest szczególnie dotkliwy dla pokolenia, które
              pierwsze sukcesy odnosiło w innej epoce i wierzyło, że mając dyplom
              i "posadę" dotrwa do emerytury kojarzacej się ze stałym groszem,
              niezmieniającymi sie cenami, ławeczką, ogródeczkiem itp. Po
              transformacji tylko ci, którzy potrafili robić coś bardzo dobrze
              odnaleźli swoje miejsce okupione ciężką pracą i stresem. Inni
              okopali się w światku iluzji i rozczarowań. Takich niechętnie
              zatrudnia się, bo raczej zniechęcają klientów. Młodzi nauczyli się
              samokreacji i tak się składa, że i my wolimy być obsługiwani przez
              miłego, pełnego entuzjazmu pracownika niż np. byłego dyrektora-
              cierpiętnika, stworzonego do wyższych celów. Nie twierdzę, że to
              reguła, a młodzi nie mają szacunku dla kompetencji starszych. Im
              też nie jest lekko, bo nic nie jest im dane na zawsze.
            • graga211 Re: 'Wysokie o'. O artykule 28.10.08, 09:05
              Skrzydlate, nie o to chodzi, by się licytować, ale uzmysłowię, że
              nie tylko Ty miałaś wyboista drogę, po której przyszło Ci kroczyć.
              Takich znajdziemy tu więcej. Np. ja zaczynałam od autentycznego
              zera, nawet bez tego, w co rodzina zwykle zaopatruje młodą mężatkę,
              bo rodzina nie akceptowała mojego zamążpójścia. Musiałam zrezygnować
              z miasta, bowiem nie miałam szans otrzymac tam mieszkanie.
              Otrzymałam je na wsi. Nie było to mieszkanie, tylko pokój w
              internacie. Przez 6 lat korzystałam z tej samej ubikacji oraz
              łazienki, co internatowa młodzież. Pierwsze 2 lata moje ubrania były
              w pudłach na podłodze, bo nie stać mnie było na meble. Najpierw
              musieliśmy oboje z mężem zrobić je sobie sami. To trwało przeszło
              rok i w tym czasie codziennie prasowałam ciuchy na dywanie, by do
              pracy nie przyjść wymiętą (nie było tkanin niemnących). O kupnie
              czegokolwiek mogłam tylko marzyć, dlatego sama sobie szyłam, robiłam
              na drutach i na szydełku. Kosmetyków w ogóle nie znałam. Masło
              mieszałam z margaryną pół na pół. Każde święta i wakacje pracowałam -
              zimą uczyłam jazdy na nartach, latem mordowałam się z dzieciakami
              na koloniach letnich lub obozach dla młodzieży społecznie
              niedostosowanej. Ale o jedno byłam może "lepsza" od Ciebie, a
              mianowicie - miałam pracę i stałą pensję 1040 zł, z czego 900 zł po
              przyjściu córci naświat musiałam odpalić niani. Owszem, mogłam nie
              pracować, lecz to nie byłoby najlepszym rozwiązaniem z kilku
              względów, o których tutaj pisać już nie będę.
              I wiesz co? Taką Gragę z tamtych lat widzę dzisiaj, natomiast nijak
              bezrobotną 40-50-letnią...
              Pies pogrzebany jest bowiem właśnie w tych latach.
              • wadera1951 Re: 'Wysokie o'. O artykule 28.10.08, 10:16
                Wiesz Skrzydlata napisałam w innym miejscu ,że jesteś Kwiatkowska z serjalu. To
                nie prawda Ty jesteś zakręcona tylko nie wiesz sama w którą stronę.
                • wiga2008 Kryterium wieku 28.10.08, 11:13
                  Skrzydlate napisała:
                  > w tym rozdaniu dostalam jako wyposazenie na zycie bardzo mlody wyglad i mlodą
                  dusze, nawet chyba lepiej sie czuje w gronie 30 latkow niz z 40, serio.. dlatego
                  ostatnio poszlam na
                  rozmowe o prace i dostalam w zespole, gdzie wszystcy byli w wieku moich dzieci i
                  nie zakumali nic, sieroty wink) <

                  No nie wiem, czy ktoś z Was w swych poszukiwaniach pracy przechodził prawdziwą,
                  wieloetapową rekrutację. A ta nie zaczyna się od oceny lepszego czy gorszego
                  wyglądu, ale od czytania cv, gdzie na trzeciej pozycji od góry po imieniu i
                  nazwisku jak byk widnieje data urodzenia. I tu pies pogrzebany.
                  Jeśli jest wcześniejsza niż 1970 to nie mamy dalszych szans na poszczycenie się
                  naszymi osiągnięciami zawodowymi,świetnym wykształceniem, tysiącem rozmaitych
                  kursów, nie mówiąc o wyglądzie.
                  Metryka to pierwsze z wielu kryteriów , niestety często jedyne.
                • marii51 Re: 'Wysokie o'. O artykule 28.10.08, 12:33
                  KOLEJNY RAZ!
                  skrzylate - podam ci . Łapke!ja wiem co to znaczy---
                  ja wiem!
                  madrale wy niejedne!
                  ja wiem-
                  nikt skrzydlate zobacz nie rozumie!
                  ja rozumiem!
                  brawo!
                  skrzydlate-
                  przetrwalaś
                  • graga211 Re: 'Wysokie o'. O artykule 28.10.08, 12:52
                    O co ci chodzi? Co znaczy ten krzyk "KOLEJNY RAZ!"
                    Czy ktoś krzywdzi skrzydlate?
                    Przecież rozmawiamy spokojnie.
                    Dyskusja nie polega na przytakiwaniu, lecz na przedstawianiu
                    kontrargumentów. Inaczej nie ma dyskusji, tylko jest TWA
                    (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji).
                    • banitka51 Re: O artykule.. 28.10.08, 13:42
                      ..nie chce mi się pisać. Jest chyba słaby w przekazie, skoro nawet wśród
                      rówieśników wywołuje reakcje agresywne do bohaterki (vide komentarz pod
                      artykułem w WO). Natomiast zadziwia mnie wpis izy - tak cudownie szufladkujący
                      starszych a'la młodzi:
                      "Po transformacji tylko ci, którzy potrafili robić coś bardzo dobrze
                      odnaleźli swoje miejsce okupione ciężką pracą i stresem. Inni
                      okopali się w światku iluzji i rozczarowań. Takich niechętnie
                      zatrudnia się, bo raczej zniechęcają klientów. Młodzi nauczyli się
                      samokreacji i tak się składa, że i my wolimy być obsługiwani przez
                      miłego, pełnego entuzjazmu pracownika niż np. byłego dyrektora-
                      cierpiętnika, stworzonego do wyższych celów."
                      MY WOLIMY? mów za siebie. Skąd opinia, że starsi pracujący to "byli dyrektorzy"?
                      boszszeeee. Współcześni 50 mają tyle samo lat pracy w PRLu jak i RP. A nawet w
                      PRL były bardzo różne firmy, nie tylko fabryki.
                      Izo - gratuluję równania w dół. Duch socjalizmu nie zginie, póki my nie wyginiemy...
                      Przedziwne jest tutaj to, że jest na tym forum sporo miłości do zwierząt. Dla
                      ludzkiego pecha szybko znajdzie się kamyczek.
                      Bezrobotni w naszym wieku (tak jak i emeryci, czy - nie urażając Sagiego - po
                      prostu kobiety) - współtworzący niegdyś Solidarność nic bez niej jako więzi nie
                      osiągną. Widocznie tylko nazwa nam się podobała.
                      Mam jednak nadzieję, że CHOĆ JEDEN pracodawca po przeczytaniu tego artykułu da
                      pracę jakiejś 50. I nie podda się on szufladkowaniu - jak napisała wiga:
                      "Metryka to pierwsze z wielu kryteriów , niestety często jedyne"
                      W przeciwnym wypadku - szkoda miejsca w WO.
                      • banitka51 Re: O artykule.. 28.10.08, 13:46
                        sorry, zmieniłam IZIS w izę, ale to starcza nieumiejętność zapamiętywania....
                        • banitka51 Re: O artykule.. 28.10.08, 13:51
                          i jeszcze pozwolę sobie przekleić z innego forum:
                          "Co pozytywnego jest w firmie, która ma "młody, dynamiczny zespół"? Ani nie
                          świadczy taka uwaga o profesjonalizmie, ani o doświadczeniu, a bardzo rzadko o
                          (wymaganej od kandydatów) "wysokiej kulturze osobistej"smile))
                          Nie każdy człowiek nadaje się do prowadzenia własnej działalności. I nie jest
                          to problem transformacji, że 50+ nie idą "na swoje". Gdyby tak było, w krajach
                          odwiecznie kapitalistycznych nie byłoby bezrobocia. Żeby istniały firmy, musi
                          istnieć grupa kandydatów do pracy w nichsmile))"

                          Do myślących jak IZIS - ciekawa jestem kontrargumentów.
                          • sagittarius954 Izis do Banitki 28.10.08, 17:45
                            Pozwalam sobie przenieśc post izis , gdyż wpisała się pod postem mari , czym
                            wszystkie strony i te zainteresowane i nie, osobiście po admińsku przepraszam smile

                            Banitko; nie bardzo zrozumiałam o jakie równanie w dół chodzi?
                            Generalnie nie powiedziałam, że podoba mi się wiekowa segregacja. To
                            smutne choćby z powodu, że nie mamy na to wpływu. Ktoś już pisał w
                            tym wątku,że nie za chętnie pracowałby z ciężko myślącymi
                            koleżankami, a już obnoszenie się z cierpiętnictwem skazuje na brak
                            zatrudnienia. Nie prezentuję swojego punktu widzenia tylko podałam
                            przykłady z autopsji. W naszej firmie w poczuciu solidarności
                            zatrudniono byłą główną księgową dużej firmy i byłego dyrektora
                            małego zakładu (wiek 54, 55 lat) Zachowywali się stosownie do
                            przyzwyczajeń, domagając się szczególnego traktowania, a nie byli w
                            stanie niczego nowego nauczyć się. Musieli odejść i wcale nie było
                            nam wesoło. Niestety tak bywa, jedni potrafią, inni nie - mimo
                            pomocy. Firma nie jest duża kilkanaście osób w tym kilka osób po
                            pięćdziesiątce kompetentnych, profesjonalnych. To co napisałam, że
                            klienci jeśli mają wybór to właśnie do pierwszego kontaktu wybierają
                            kogoś z błyskiem w oku i właśnie często młodszego. Inna rzecz, że
                            często wspólnie pracujemy nad sprawą, bo taka jest istota firmy.
                            • skrzydlate Re: Izis do Banitki 29.10.08, 19:53
                              podpinam sie na koncu, ktos napisal o krzywdzeniu mnie.. mnie nie mozna
                              skrzywdzic.. zwlaszcza przez net a na zywca? pare osob robilo mi swinstwa w
                              zyciu i w zasadzie jakos specjalnie mnie to nie wzruszylo... to nie moj problem
                              jesli ktos lubi robic kuku innym... nie wiem o co chodzi ale nie czuje sie
                              skrzywdzona tym ze ktos ma inne zdanie albo inaczej je formuuje... ogolnie
                              jestem ponad jakies tam emocjonalne skręty.. a... i ktos napisal ze ja sie krece
                              tylko nie wiem co i jak.... juz nie pamietam.. no.. tylko, ze ja wiem co i jak,
                              mam swoj cel i do niego dążę i bede do smierci dążyła ale nie musze tu o tym
                              pisac.. moje wszystkie prace i nieprace sa podpięte pod jeden jedyny mój cel i tyle

                              moze dlatego niimam innych problemów
    • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 15:34
      nie moze mi dorownać osobka i krytykowac mnie!
      jawiem co to - myslec wieczorem skad wziac na sniadanie!
      i nigdy tegosniadania nie zabraklo!
      jak u skrzydlate!
      i nikt nie moze mnie rownac z wypasiona fura
      • marii51 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 15:54
        bardzo przepraszam garagi...
        ale to nas nie dotryczysmile prawie wcale!
        spokojnie zyjemy za tyle ile wypracowalismy- i ok..

        Witam. W dodatku pt. "Wysokie obcasy" dzisiejszej Gazety Wyborczej
        znajduje się artykuł-esej przedstawiający sytuację dzisiejszej 40-50-

        latki, czyli osoby z "naszej półki". Str.40 w dziale To nie jest
        kraj dal starych ludzi. Jestem ogromnie ciekawa, co powiecie n/t
        przeczytanego tekstu i opisanej sytuacji? A może ktoś z uczestników
        forum przeżył/-wa podobne perturbacje?

        poruszasz temacik młodzszych- ok-
        jesli zabieram slowo-"... "
        to uwgledniam mllodzszych!
        ktorych wkrocce kto wie/ nie bedzie sięgał prawie 65l?
        tookolo 10-15 l pracy jeszcze?
        tu jest sedno sprawy-
        a nie! TWA!
        oni nie maac wyboru . by osiagnać wiek emerytalny -
        dzwigają dopiero zadanie-Życia!
        • izis52 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 17:15
          Banitko; nie bardzo zrozumiałam o jakie równanie w dół chodzi?
          Generalnie nie powiedziałam, że podoba mi się wiekowa segregacja. To
          smutne choćby z powodu, że nie mamy na to wpływu. Ktoś już pisał w
          tym wątku,że nie za chętnie pracowałby z ciężko myślącymi
          koleżankami, a już obnoszenie się z cierpiętnictwem skazuje na brak
          zatrudnienia. Nie prezentuję swojego punktu widzenia tylko podałam
          przykłady z autopsji. W naszej firmie w poczuciu solidarności
          zatrudniono byłą główną księgową dużej firmy i byłego dyrektora
          małego zakładu (wiek 54, 55 lat) Zachowywali się stosownie do
          przyzwyczajeń, domagając się szczególnego traktowania, a nie byli w
          stanie niczego nowego nauczyć się. Musieli odejść i wcale nie było
          nam wesoło. Niestety tak bywa, jedni potrafią, inni nie - mimo
          pomocy. Firma nie jest duża kilkanaście osób w tym kilka osób po
          pięćdziesiątce kompetentnych, profesjonalnych. To co napisałam, że
          klienci jeśli mają wybór to właśnie do pierwszego kontaktu wybierają
          kogoś z błyskiem w oku i właśnie często młodszego. Inna rzecz, że
          często wspólnie pracujemy nad sprawą, bo taka jest istota firmy.
          • banitka51 Re: 'Wysokie obcasy' 28.10.08, 18:10
            IZIS - równanie w dół to określanie wadami/cechami negatywnymi całej grupy,
            ponieważ zetknęliśmy się z kimś, kogo UWAŻAMY za reprezentanta.
            Pewnie masz rację, że ex-zarzadzająca kadra z PRL nie potrafi dopasować się do
            stanowisk podległych. Ale - czy więcej było nas dyrków czy pracowników? To
            właśnie ci drudzy mają problemy, przede wszystkim z przejściem przez sito
            rekrutacyjne. Na to, by zmienić o nich opinię, trzeba pozwolić im się wykazać.
            Jacy są naprawdę - to się okaże, jeśli dostaną pracę.
            Akurat wokół mnie sporo młodo wyglądających, optymistycznie do życia
            nastawionych i ze sporym doświadczeniem w pracy w RP bezrobotnych - smętnych i
            roszczeniowych postaw nie spotkałam. Ale negatywne cechy nie są przecież
            przypisane wiekowi - ileż młodych ma takie problemy ze sobąsmile))
        • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy'.... 28.10.08, 17:54
          Mariismile
          Młodośc ma zawsze wybór , a wiesz dlaczego ? Bo jest świeża , niczym nie skażona
          i pozwala się ukształtować . I to jest ich wielka przewaga nad nami , ale nie
          mają jednego , pamięci życia a po tej powinni się czegoś nauczyć od swoich
          bliskich bo nie z tv od historyków od siedmiu boleści .
          Acha jest odważna aż do granic absurdu , potrafia wystawiać rachunki których nie
          będą mogli zapłacić ...później , gdy dotrą do naszego wieku . I tym
          optymistycznym akcentem pozwalam sobie się wyłączyć smile))
          • marii51 Re: 'Wysokie obcasy'.... 28.10.08, 18:07
            Marii
            Młodośc ma zawsze wybór , a wiesz dlaczego ? Bo jest świeża , niczym
            nie skażona
            i pozwala się ukształtować . I to jest ich wielka przewaga nad
            nami , ale nie
            mają jednego , pamięci życia a po tej powinni się czegoś nauczyć od
            swoich
            bliskich bo nie z tv od historyków od siedmiu boleści .
            Acha jest odważna aż do granic absurdu , potrafia wystawiać rachunki
            których nie
            będą mogli zapłacić ...później , gdy dotrą do naszego wieku . I tym
            optymistycznym akcentem pozwalam sobie się wyłączyć ))
            • danske Re: 'Wysokie obcasy'.... 28.10.08, 18:25
              pozwolę sobie wtracić moje 3 grosze (od dłuższego czasu was podczytuje).
              wspaniały byłby świat pracy, w którym w jednym zespole mieszali by sie i młodzi
              i starzy, ale jak wiemy marzenia nie do końca się sprawdzają. choć są kraje
              gdzie dążt się do takiego modelu, wymienię choćby finladię, dzie zakłady pracy
              sięgają po pracowników na emeryturze, nie robią tego bo mają dobre serduszko
              lecz dlatego, że brak rąk do pracy, ze młodym brak doświadczenia i zwykle
              wyważają otwarte już drzwi....zapraszają emerytowanego robotnika by wrócił do
              fabryki i stał się mentorem dla 7-10 młodych, to samo dzieje się w biurach,
              stary pracownik pracuje na 1/2, 1/5 etatu zwykle ma elastyczny dzien pracy i
              jest cały szczęsliwy.
              u nas po zachwycie i zachlysnięciu się tzw. kultem młodości, po latach 90 kiedy
              pozbywano sie 50-latków gdzie tylko było to możliwe, po wyjezdzie ok 2 milionow
              młodych, okazuje sie ze zaczyna brakowac rąk do pracy ale co najwazniejsze
              obecny system emerytalny nie jest w stanie udzwignąc cięzaru wiec na gwalt cos z
              tym trzeba zrobic!!! fajnie gdyby rynek pracy podazal za nowymi trendami ale on
              jest jeszcze przesycony zaszloscia (brzyki 40, 50, 60-latek, brzydki, stary,
              niereformowalny i niechciany), bedzie musialo sporo czasu uplynac bysmy zmienili
              nastawienie i pozbyli sie stereotypow!!! skrzydlate ma troche racji, kiedy
              pisze, ze starzy sa skostniali ale powiem wam jedno, znam niednego 60latka,
              ktore jest wstanie zakasowac mlodych i to pod kazdym wzgledem, znam tez mlodych,
              ktorzy ani be ani me i ktorych juz sie nie wyszkoli...my wiemy, ze jestemsy
              jeszcze sporo warci i mamy duzo energii do pracy, dzialania, tworzenia,
              kreatywnosci, problem polega na tym, ze rynek pracy tego nie wiem i na razie nie
              chce wiedziec...uplynie troche czasu (oby jak najszybciej) zeby nastapily zmiany
              w mysleniu i podejsci do pracownika....nie bronie pracodawcoa ale jak ma wybor
              pomiedzy stary i kosztownym a mlodym i tanim, to chyba wybor jest oczywisty...to
              tuyle przemyslen na goraco......
          • skrzydlate Re: 'Wysokie obcasy'.... 29.10.08, 20:00
            Sagi, ty tez pozwol sie ksztaltowac.. dlaczego ludzie nie chca sie zmieniac? to
            jest jedyna szansa na przetrwanie... uczenie sie, uczenie sie i jeszcze raz
            uczenie sie, sawiat sie zmienia i trzeba sie go ciagle uczyc... my: ja, ty one,
            oni, tez mozemy i powinnismy!

            czy zawsze nalezy mierzyc zamiary na siły? ja do dzisiaj robie odwrotnie i
            dzieki temu zyje, inaczej czulabym sie jak to przyslowiowe zombi, a w ogole to
            mi sie podoba ze sie tak dyskusja rozkrecila, brawo!

            młodośc to jest cos co siedzi w duszy a nie w metryce, serio!

            i jeszcze ciekawostka: jedna pani powiedziala mi ze gdyby przeczytala moje cv w
            ktorym bylo widac ile mam lat nie omowilaby sie na spotkanie a umowila sie i
            chciala mnie nawet zatrudnic, teraz staram sie nie wysylac cv a jesli to jakies
            niekompletne, najchetniej przywoze je ze sobą


            znowu szukam pracy, dzisiaj bylam na kolejnym spotkaniu
            • marii51 Re: 'Wysokie obcasy'.... 30.10.08, 09:38
              aha- na wysokich obcaskach odwiedzila forum -skrzydlate-
              jak taaaaak upre sie kolejny raz- jak tak postanowie .. mocno-
              moze i ja tu kiedys wpadne na wysokich obcaskachsmile
            • wadera1951 Re: Skrzydlata bez ogona 30.10.08, 11:32
              Skrzydlate masz wybujałą fantazję i urocze sny.Dobry bajer pół sukcesu.Ha,ha,ha,ha
              • marii51 Re: Skrzydlata bez ogona 30.10.08, 12:11
                o tak--
              • dwa-filary Re: Skrzydlata bez ogona 30.10.08, 19:25
                wadera1951 napisała:

                > Skrzydlate masz wybujałą fantazję i urocze sny.Dobry bajer pół sukcesu.Ha,ha,ha
                > ,ha

                a dlaczego tak sądzisz???uzasadnij.
                • siem-ata Re: Skrzydlata bez ogona 30.10.08, 20:27
                  To proste. Ona kłamie.Wynika to z treści jej artykułów i komentarzy.To jest
                  taka Greta Garbo udająca Mata Hari.
                  www.voila.pl/384/6e67h/1.jpg

                  Dobrymi uczynkami piekiełko wybrukowano....
                  • siem-ata Re: Skrzydlata bez ogona 30.10.08, 20:32
                    Przepraszam ,że wlazłam z butami w Waszą dyskusję ale nie mogłam się powstrzymać
                    od dodania swoich trzech groszy po przeczytaniu większości "wynurzeń" Skrzydlate.
                    • marii51 Re: siem-ata 31.10.08, 07:18
                      uszanuj dni nadchodzące!
    • marii51 Re:ach--- 30.10.08, 20:34
      a skrzydlate- jest nasza!
      my jej bogactwo wraliwosci znamy troszke..
      nie wplynie ktos nieznany,, na
      szanujemy nasze skrzydlate i jej motyle- i wogole!
      • ovaka a co ty Siemata, 31.10.08, 10:32
        tak sie przejmujesz cudzym forum? My lubimy Skrzydlate ,lubimy
        Grete Garbo i lubimy Mata Hari! Nie musisz nam pomagać, niby to w
        dobrej wierze! Zajmij sie sobą!
        • siem-ata Re:Bardzo przepraszam 31.10.08, 11:06
          Prawda troszkę boli. Już mnie nie ma. Możecie się dalej podlizywać i udawać ,że
          to prawda.Moja wnuczka by powiedziała ,że to dobry bajer dla ludzi o
          niespełnionych m.........Faktem jest,że ludzie na starość dziecinnieją i lubią
          bajeczki.
          • polnaro Re:Własne zdanie trzeba mieć w każdym wieku 31.10.08, 11:18
            Bajeczki dobrze robią ludziom w każdym wieku, jedni je lubią, inni tolerują, a
            jeszcze inni bawią się nimi.
            Wyrażanie własnych opinii, im celniejsze i inteligentniejsze, tym bardziej
            podnosi prestiż forum, chyba.
    • dwa-filary Re: 'Wysokie obcasy' 31.10.08, 16:48
      a mimo pomówień, gdzieś głęboko czuję ,że skrzydlate jest dzielną ,mądrą dziewczyną.Umie walczyć o swoję,nie siedzi w domu i nie biadoli jak to żle na tym swiecie.Wbrew pozorom wcale nie tak ciężko o pracę ,jak się chce to zawsze się znajdzie,też zmieniam prace na lepsze.Najłatwiej podłożyć ręce pod dwa pośladki i narzekać.
      • sagittarius954 Re: 'Wysokie obcasy' 31.10.08, 17:22
        Posłuchajcie mnie proszę - albo nie słuchajcie bo i tak nie usłyszycie.smile
        Ten wątek jest o pewnym artykule w Wysokich Obcasach a nie o skrzydlate . I choć
        to w tym wątku wpisywała się w wielu miejscach, to jednak nie widze potrzeby ,
        by łapać ją za cokolwiek - nie uchodzi , ma swoje zdanie, ba, ja też je mam,
        stara się - a kto się nie stara i chwała jej za to, jak i wam mili forumowicze
        za żywy odzew na wątek Gragi . Każdy ma inne doświadczenia z pracą, z życiem.
        Jej punkt widzenia nie musi odpowiadac komukolwiek . Jednak trzeba go uszanować
        i nie wywoływać u( skrzydełka ) czkawki dyskusjami o niej. Niechże sobie maluje
        na spoko w te dni listopadowe
        Ovaka ma rację - nasza ci jest , ło ło ło ....szable w dłoń.... szable w dłoń smilesmile
        www.wrzuta.pl/audio/AixldT8nDf/kabaret_elita_-_hej_szable_w_dlon
Inne wątki na temat:
Pełna wersja