swieżo upieczona pięćdziesiątka

28.10.08, 01:38
ale jakoś nie mam specjalnej radości z tego tytułu, nic mi się nie chce ,
robię się płaczliwa, chyba mi smutno tak ogólnie. chyba jeszcze do tej 50-tki
menopauza przyszla. a jak to jest u was, jak sobie radzicie. faceci tez chyba
mają swoje doły.
    • goskaa.l Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 07:32
      Pięćdziesiątka jak pięćdziesiątka - dla mnie nie różniła się znacząco od
      trzydziestki czy czterdziestki. Dziwne, ale z wiekiem stałam się wytrzymalsza,
      silniejsza, sprawniejsza. Teraz jestem w stanie podołać temu, czego nie byłabym
      w stanie zrobić mając lat dwadzieścia, i mam na myśli nie tylko możliwości
      psychiczne. Nie miałam powodu do smutków (inna sprawa, że nie mam takiej
      natury). Przekwitanie przechodzę bardzo łagodnie, czego mogę życzyć każdej
      kobiecie - ale to taka uroda kobiet z mojej rodziny.
      Od dłuższego czasu nie może się wygrzebać z dołka mój partner, i to mi spędza
      sen z powiek.
      • natla Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 08:09
        Witaj na naszym podwórku smile
        Nie jest źle Faustyno. 50-tka to piękny wiek i nie rób sobie z niej
        jakiejś daty granicznej. Czy to ważne, że dopiero miałaś 49, a dziś
        masz 50?
        A jak czujesz objawy menopauzy, to leć do lekarza po hormony. Nie ma
        co sie męczyć.
        • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 09:14
          mam co do hormonów chyba niezbyt jasne podejście , ponieważ różnie się mówi jak
          one wplywają na organizm. wiadomo chwilowo jest ok.dzięki za radę , muszę to
          przemyśleć. Dzięki.
      • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 09:11
        kochana tylko pozazdrościć, u mnie wręcz odwrotnie ,nie mam sil fizycznych
        ,oklapłam totalnie, krótki spacer jest wysiłkiem.Jakoś u mnie splot zyciowych
        wydarzeń sprzęgł się z pięćdziesiatka. Napisałaś ze nie miałaś powodów do
        smutków i dzięki Bogu, to jest meritum mojej sprawy.Dziękuję.Masz powera w
        sobie-super.
        • malwina52 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 09:45

          WYGLADA TO RACZEJ NA,ŻE DÓŁ CHWILOWO ZBIEGŁ CI SIĘ
          Z URODZINAMIsmile
          CO POCZĄĆ? KIEDY CZŁOWIEKOWI SMUTNO I ŻLE?
          W KAŻDYM RAZIE,JA NIE ZNAM CUDOWNEGO LEKU,
          NIE WIERZĘ TAKŻE FACHOWCOM.
          BO ONI MAJĄ CZASAMI WIĘKSZE ZABURZENIA,
          NIŻ LUDZIE SZUKAJĄCY U NICH POMOCY,
          TRZEBA PORADZIC SOBIE SAMEMUsmile
          NAJLEPIEJ POSZUKAĆ W SOBIE CZEGOŚ,CO KIEDYŚ SPRAWIŁO NAM RADOŚĆ,
          COŚ Z CZEGO BYLIŚMY DUMNI I SZCZĘŚLIWI:
          CHWILE SPĘDZONE Z BLISKIMI,DZIECIŃSTWO,KOCHAJĄCYCH NAS
          RODZICÓW,CIEPŁY BEZPIECZNY DOM.
          WYJSC Z DOMU,ZAJAC RECE I MYSLIsmile
          ZARAZ POWIECIE ŁATWO NAPISACsmile TRUDNIEJ ZREALIZOWAC,
          ALE WARTO COS ROBIC ZEBY DÓŁ NIE ZAMIENIL SIE W DEPRESJE.
          SENS ŻYCIA I WIARA W CZŁOWIEKA NIE BIERZE SIĘ Z PUSTKI,LECZ Z
          PIELĘGNOWANIA TRADYCJI,OCALANIA PRZYSZŁOŚCI I DZIAŁANIA.
          UŚMIECHNIJ SIE,50 TO NIE WYROK, TO TYLKO ZMIANA CYFEREK
          NA LICZNIKU.
          POZDRAWIAM
        • xy.5 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 09:46
          Spróbuj się uspokoić od wewnątrz(wycisz się,zwolnij tempo,jeśli trzeba wypłacz,wyżal jeśli masz kogoś zaufanego,ale stawiaj sobie codziennie jakieś cele).Nie odpuszczaj sobie wszyskiego a wymagaj.
          • polnaro Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 10:20
            Ja polecam małe zakupy i spotkanie w gronie sprawdzonych /może być jedna, byle
            mądra i życzliwa/ przyjaciółek. U mnie działa na dłużej, powtórka po kilkunastu
            dniach zalecana.
          • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 10:29
            dzieki jeseście kochane, ja to wszystko niby tez wiem, jak trzeba zyc aby sie
            nie poddawać przeciwnościom. ale to czasem tak mocno przytlacza .....Mam
            nadzieję ze słonko dzisiaj i wasze posty pełne optymizmu sprawią że i ja sie
            wezmę w karby.Bo sama siebie nie poznaję.
            • natla Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 10:55
              Nie bój się hormonów. One naprawdę pomagają. Męczyłam się zupełnie
              niepotrzebnie przez prawie 2 lata.
              Jasne, próbuj optymizmu szukać, nie wstydź się łez, zajmij sie czymś
              ( a moze jeszcze pracujesz?), ale jak ta "niezdolność" do życia
              będzie się przedłużała, nie czekaj. Szkoda lat.
    • sagittarius954 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 11:18
      Witaj w gronie smile
      Faustyno , panie na tym forum przeleja na Ciebie morze optymizmu , podbudują na
      tyle bys inaczej spojrzała na sprawy otaczające Ciebie . A doły ? Ba, kto ich
      nie wykopuje , i tak to forum ma jedna cechę . Architektek ci tu jest duzo,
      mistrzyń koparek i spycharek i Ci mówię smile) nie zostaje po dołkach nawet żaden
      ślad , wszystko zagrzebane i zagrabione , nawet trawka posiana z jednym
      kwiatuszkiem smile) Wpadaj tu często zapraszamy smile
      • marii51 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 12:12
        FAUSTYNKO-------A
        wet nie wisz- ile Twojemu imoiemu zawdzięczam-
        bbbbb madre sa tu osoby!
        ktore nie wiedza co walka z chorobaaaa1...
        tak!
        twoje i9mie dalo mi bbbwiele-
        nie buntuj sie i nie mow ze nie!
        ja wiem! ja wiem---------
        sa niedowiarki- \
        ja nie!!!!!!!!!!!!!
        faustuniu dobrze, ze pojawiłas!
        twoje imie-
        • marii51 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 12:47
          troszke za szybko napisalam bez korekty-
          wiedz! faustynko11
          -------
      • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 15:22
        pewnie kazdy ma swoje przejścia . wiecie, mnie poraża sytuacja nieodwracalna.
        Nie pracuję bo... mi sie nie chce i nie mam ochoty i siły. Dostałam rentę po
        mężu, więc mam za co żyć. Dzięki że jesteście. ps.A z hormonami naprawdę to taka
        dobra sprawa???nie ma ubocznych skutków.
        • marii51 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 15:26
          faustynko-sprawdz hormony u endykrynologa-
          on po badaniu wszystko ci podpowie...
        • natla Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 15:32
          Nie miałam żadnych skutków ubocznych. Wiem, że zaczęto mówić swojego
          czasu źle o hormonach, ale to minęło. Tylko przypadkiem sama ich
          sobie nie ordynuj. Dobry ginekolog lub endokryno;og Ci wszystko
          wyjaśni.
          Jesteś rozlazła i brak Ci energii, a to już szeroko otwarte drzwi do
          depresji. Po co Ci to? Idź do lekarza pierwszego kntaktu, niechaj Ci
          zleci badania laboratoryjne hormonów, a poten biegiem do
          specjalisty.Na tyle to Cie jeszcze stać smile)
          • korynos-a Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 28.10.08, 19:21
            Witam Cie rowniez Faustyno. Nie zalamuj sie. Tez 50 juz dawno
            minela, nawet nie zauwazylam kiedy. Nie mialam z tym zadnego
            problemu. Lata uciekaja, nie mamy na to zadnego wplywu, mozemy tylko
            spokojnie sie z tym pogodzic i myslec o tym jak najmniej. A co do
            menopauzy to radze tak jak Natla, udac sie do lekarza, zazywac
            hormony, czynie tak od 42 zycia(sila wyzsza) i mam sie calkiem
            dobrze. Nie wszystkim szkodza. Zreszta wychodze z zalozenia, ze inne
            rzeczy szkodza nam bardziej. Wychodz z dolka, pisz, usmiechnij sie i
            glowa do gory smilePozdrawiam, zyczac powodzenia smile
    • skrzydlate Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 29.10.08, 19:45
      szczerze powiedziawszy mialam faze ze zaczelam mdlec i to jest jedyna rzecz
      ktora pamietam klimaksowo, zreszta zaraz sobiez tym proadzilam farmakologicznie
      a teraz to juz minelo... mam chyba jakies ADHD dorosle i zwyczajnei nie mam
      czasu i sily zastanawiac sie nad samopoczuciem, jestem po 50 i jakos nie
      zauwazylam zmiany
      • ovaka Będe szczera, 29.10.08, 22:37
        i wyznam ,że baaardzo chciałbym być "po pięćdziesiątce".Było
        fajnie !Cieszyc sie nalezy póki czas!
        • graga211 Re: Będe szczera, 30.10.08, 08:59
          Och, ja też, Ovaka, ja też.
          http://i36.tinypic.com/2q0q5v5.gif
          • marii51 Re: Będe szczera, 30.10.08, 09:36
            my kobietki--
            to z niwim? skąd bierzemy tę siłę..
            poprostu nosek spuscimy-
            na krotko-
            uderzenia pamietam-
            bo mi naraz wszystko-
            niepomyslna byla momo...
            zakrecony cukier po operacjach kolejnych piersi-
            nikt nie podpowiedział,ze wszelkie srtany operacyjne szkodza
    • mitra05 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 31.10.08, 16:09
      Za kilka miesięcy kończę pięćdziesiątkę .Mam dorosłego syna i jestem
      25 lat po ślubie.Dobra żona ,matka Ale loś bywa przewrotny.Poznałam
      mężczyznę 2 lata młodszego .Czy tak miało być ?Do dziś nie wiem.Ale
      wiem,że jest miło.Stałam sie inną kobietą.I dobrze mi z tym.Jak
      długo to potrwa -nie wiem.Poprawiły się relacje między mną ,a mężem.
      • sagittarius954 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 31.10.08, 16:33

        • mitra05 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka 31.10.08, 21:27
          Ładne....podoba mi się .
      • graga211 Mitro 01.11.08, 13:19
        to jest intrygujące, co piszesz i chyba warte osobnego wątku.
        http://i37.tinypic.com/214pcw5.gif
        • mitra05 Re: Mitro 04.11.08, 19:37
          Uwierz mi ,że tak jest.Pozdrawiam.
      • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 01.11.08, 19:38
        a co będzie jak mąż się zorientuje,zdrada , to poważny krok /delikatnie mówiąc/,
        może jednak warto pomysleć , czy tyle lat wspólnego życia wystawiać na próbę.
        • mitra05 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 03.11.08, 20:38
          faustyno.Robię to tak,żeby mąz nie wiedział.
          • gieniaa.4 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 03.11.08, 20:48
            mitra nic nie dzieje sie bez powodu,,
            • wiga2008 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 03.11.08, 21:49
              A to zdumiewające - kochanek na poprawę relacji z mężem. surprised
              A może relacje zrobiły się dobre, bo i mąż znalazł sobie pocieszycielkę?
              • danske Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 04.11.08, 00:15
                ciekawy układ i dziwne, że mąż nie widzi zmiany jak zaszła w tobie??? czyżby
                miał swoje zycie i w to mu graj?
              • mitra05 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 04.11.08, 19:35
                Może zdiwisz się ,ale dokładnie tak jest.Bardzo dobrze się nam
                rozmawia.Naprawdę dużo wiemy o swoich drigich połowach.Aczkolwiek
                nie znamy ich osobiście i napewno nie poznamy.To nie jest tak,że ja
                całkowicie zmieniłam się .A mąż ,napewno nikogo nie ma jestem pewna
                na 100%.Mamy firmę rodzinną i nie bywa sam.Pozdrawiam.
          • faustyna11 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 05.11.08, 02:07
            mitra05 napisała:

            > faustyno.Robię to tak,żeby mąz nie wiedział.

            wiesz mitro, świat nie jest bezludna wyspą i mamy wokoł siebie wiele osób,
            które wcześniej czy później dadzą mężowi do zrozumienia ze jest ktoś trzeci w
            jego związku. Koleżanki brat jest załamany,jego żona dowiedziała się ze on miał
            romans, podala o rozwód. Nie pytalam jak ona sie dowiedziala ale w tym
            kontekście to jest przykład,że różnie to bywa w życiu.
            • graga211 Re: swieżo upieczona pięćdziesiątka do mitry 05.11.08, 08:33
              >różnie to bywa w życiu.<
              Bardzo różnie. Czasami aż nie do wiary!
              Trójkąt trwał 4 lata. Wszyscy o nim wiedzieli prócz
              zainteresowanych, aż w końcu i do współmałżonków dotarło.
              Żona kochanka zapytała męża kochanki: "Co zamierzasz zrobić z tym
              fantem?", a on odparł: "Nic. Niech wybierają". Ona wróciła do domu i
              próbowała otruć się pigułami nasennymi, a on żonie zapowiedział, że
              w razie jej odejścia, nie odda jej dziecka i żaden sąd nie zmusi go
              do tego. "Wybieraj".
              Od tamtego czasy minęło 30 lat. Cała czwórka jest nadal w starych
              układach, czasami spotykają się i nikt nawet nie podejrzewa, że
              między nimi było kiedyś tak poważnie niebezpiecznie...
              A co dziwniejsze - cała czwórka zgodnie twierdzi, że takie
              rozwiązanie było dla nich wielkim szczęściem, gdyż w nowych
              związkach na pewno długo by nie wytrzymali.
Pełna wersja