Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...?

28.10.08, 19:32
Mylam okna, odkrecilam na amen patyk od zaluzji, ulamalam taka
malutka czesc.
Przestawialam fotel przy komputerze, ulamala mi sie w polowie lewe
oparce na reke. Przestawialam kwiaty na parapecie, tracilam lokciem
doniczke, duza, potluklam na drobny mak.
Wczoraj wlaczam odkurzacz, strzelilo, zadymilo i po odkurzaniu.
Przyznaje, ze nie uzylam do niczego zadnej sily. Po prostu chyba juz
tak mam, ze czego nie dotkne wszystko sie w jakis dziwny sposob
psuje.Tez tak macie, czy moze tylko ja mam takiego domowego
pecha....?
Jestem spokojnym czlowiekie, wiec skad tyle przypadkow ? Staram sie
jakos je tlumaczyc. Ale czasami mam dosc i az sie boje czegokolwiek
dotknac.
    • dwa-filary Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 19:41
      Zwykła złośliwość marwej natury...przejdzie.
      • korynos-a Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 19:47
        Wiem, ze to tylko martwe rzeczy, ale skad taki wysyp zdarzen, o
        mniejszych nie wspomne ?
        • polnaro Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 19:59
          Bo złe przypadki chodzą stadami.

          A pamiętasz:
          "Czemu ty się zła godzino
          Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
          Jesteś, a więc musisz MINĄĆ
          Mijasz , no i to jest piękne".
          • korynos-a Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 20:18
            Tak pieknie Polarno to ujelas smile
            Wiem, ze musze MINAC,
            Ale pozostaje jakies dziwne uczucie po takiej serii...
            Dodam jeszcze niezwykle sny, ktore mnie ostatnio przesladuja.
            No i zaczelam to jakos laczyc, sny i jawe...
          • faustyna11 Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 20:18
            jakoś takie przypadki mnie nie dziwią,może dlatego ze mi to tez sie przytrafia.
            uwazam ze może to być efekt braku koncentracji.
            • dwa-filary Re: Pech, dwie lewe rece czy pasmo nieszczesc...? 28.10.08, 20:28
              Może jakieś chwilowe przemęczenie,może warto jakoś się odprężyć ,zrobić coś dla siebie,coś co ucieszy.Zostawić te obowiązki i iść na długi spacer,nie rozmyślać co było...., a raczej co nas może miłego spotkać.Jednym słowem ,myśleć pozytywnie.kwiatkwiatkwiat
              • bogatka1 Re: 2008 to rok przestepny... 28.10.08, 21:47
                ...i od poczatku roku, przytrafiają mi się jakieś mniejsze i większe nieszczęścia. Jest ich nieporównywalnie wiecej do tych szczęśliwych zdarzeń, które siłą rzeczy też się przydarzają.
                To może podkówkę na szczęście? https://img.wklej.org/images/426461kw.gif https://img.wklej.org/images/7958h.jpg https://img.wklej.org/images/426461kw.gif
                ..........................https://img.wklej.org/images/68379element3.jpg
                ..................https://img.wklej.org/images/884595linie.gif
                • korynos-a Re: 2008 to rok przestepny... 28.10.08, 21:55
                  Jesli to ma byc pechowy rok, a taki byl na pewno, to juz mu do konca
                  blizej niz dalej...Ale za podkowe dziekuje Bogatko smile Nie wierze w
                  takie talizmany, ale moze czas zaczac wierzyc...
                  Mam nadzieje, ze nastapny rok i ta koncowka starego bedzie jako
                  taka. Tyle sie zdarzylo, ze juz chyba nic mnie nie moze zaskoczyc.
                  • natla Re: 2008 to rok przestepny... 29.10.08, 07:40
                    O rany! Ja też miewam "dni złośliwości rzeczy martwych". Oczywiscie
                    jak już po raz kolejny coś mi spada czy tłucze sie czy znika, to
                    zaczynam się wkurzać, a wtedy dopiero one (te złośliwe przedmioty)
                    zaczynają szaleć smile))
                  • marii51 Re: czasem tak ,bywa-.. 29.10.08, 08:21
                    prawie moj smilestoicki spokoj- a mimo to,
                    trzeci tydzien trwa malowanie-
                    pierwszy malarz- caly czas nie chcial nikogo z nas- w pokoju gdzie
                    pracowal-
                    tak sie napracowal- ze tydzien --minal pierwszy a pokoj nie
                    pomalowany- polozyl farbe kolor- i zaczelo puchnac- nastepny tydzien
                    rozchorowal sie-okazalo ze z lenistwa nie chcial od nowa wszystko
                    skrobac- ale dorwalismy go- zeskrobal
                • polnaro Re: Dziwaczne daty 29.10.08, 08:56
                  Chyba każdy ma takie okresy, u mnie jest to "czerwcowa utropa", od lat w czerwcu dopada mnie pech i seria złych zdarzeń, niezrozumiałe, bo wiosna napawa optymizmem prawie wszystkich. Kiedyś kładłam to na karb przemęczenia, ale to nie to, bo trwa nadal, chociaż czerwiec już mnie nie męczy wcale. Jeszcze dzień 22 też zawsze mi "dołoży".
                  Jestem wielką optymistką i wcale nie nastawiam się przed tymi datami na coś złego, wręcz zapominam o pechu, on jednak jakoś o mnie nie chce zapomnieć, najczęściej po złych przeżyciach dociera do mnie, że to był ten "czas".
                  • sagittarius954 Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 10:42
                    Skąd w październiku , mandaty , choroby , wypadki, rozstania , i takie tam...
                    Polnaro , i czemu Ty wcześniej nie zwróciłas uwagi na ten istotny fakt życia
                    każdego . smile Trzeba pokumać jak tu omijać październik smile
                    • dwa-filary Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 14:28
                      Też tak miałam chyba przez 3 lata,wrzesień na mnie się mściłsmile ale odkąd poczytałam i dowiedziałam się ,że sama na siebie ściągam te nieszczęścia/podświadomość działa/,postanowiłam działać i........... co dzień rano jak się budzę ,z uśmiechniętą miną mówię sobie"Dzisiaj będzie dobry dzień" i pech minął. smilesmilesmile
                      • polnaro Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 15:16
                        No, powiedzmy, że to pozytywne myślenie daje efekty, dlaczego jednak kiedy
                        wracam do "pechowych zdarzeń", to prawie zawsze był to 22-gi dzień m-ca?
                        Zazwyczaj nie wiem jaki jest dzień , muszę się zastanowić, więc nie żyję
                        myślą o tej dacie.
                        Pozytywne myślenie i różne ćwiczenia samoakceptacji mogą poprawić nastrój i
                        samoocenę, nawet relacje z ludźmi, nie mają jednak wpływu na zjawiska wokół nas
                        i zachowanie innych osób.
                        • dwa-filary Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 15:23
                          Polnaro,Ty nie myślisz o tym 22-gim,ale twoja podświadomość ma zakodowane,musisz wziąć gumkę myszkę i wymazać smileMyśl pozytywnie.
                          Jest taka książka,która o tym prawi."Potęga podświadomości"-Joseph
                          Murphy ją spłodził.Ciekawych rzeczy się dowiedziałamsmile
                          • marii51 Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 17:01
                            dwa... filarysmile
                            ta potęga podsawiadomości-to ...
                            zamawiam bajeczki dwie- ok?ale - trzecia książka?
                            uaa- niech będzie - 'POTEGA PODSWIADOMOŚCI-
                            BO NA PSYCHOLOGIE JESTEM PELNA wzięcia--
                            od wielu wielu lat/
                            i?
                            jestem samiutka- i momografia- i ... becze i placze, i szukam ? skad
                            to we mnie draństwo-
                            a potega- ma do powiedzenia b wiele!
                            z zmartwień- nie wiem? co mowi!
                            czytam fragmencikami- zaczyna działac-
                          • polnaro Re: Dziwaczne daty... aaaaaaaa teraz rozumiem... 29.10.08, 17:16
                            Poszukam tej książki, mam wiele z psychologii społecznej, tej raczej nie.
                            Wypożyczę. A jak mi ten pech przejdzie na inny dzień? Już go prawie oswoiłam.
Pełna wersja