izis52
11.11.08, 19:25
Wychodziłam na obiad świąteczny i pieśni na rynku śpiewać, a tu
ktoś moje zółte kwiatuszki i napój złocisty i cytrynki zakosił...
Miałam, co prawda składać reklamację, że nie sprostam meblować dwa
saloniki. Natla chyba chciała je połączyć lecz nie było czego.
Na rynku podniośle i patetycznie, śpiewniki rozdawali za darmo, ale
pośpiewać to raczej w domu, bo, co rusz to mignie znajoma gębusia i
oczy świdrujące. Chowam więc "wyłopotaną" flagę i skoro na ten bal
nie pójdę, to już chyba coś dla rodzinki wyciągnę z piwniczki.
Jakoś przeżyję te kwiatki.