izis52
04.12.08, 19:24
Od poniedziałku w mieście wszystko nabrało tempa. Ludzie nie chodzą
lecz biegają. Trudno przemieszczać się obojętnie jakim środkiem
lokomocji czy per pedes. Zabiegani,zdyszani, spóźnieni ludzie
reagują agresją z byle powodu. Byłam na smutnej ceremonii z urną w
tle i odnosiłam dziwaczne wrażenie ekspresowego pozbycia się
problemu przez księdza, syna jedynaka hołubionego do 50-tki,rodzinę
i znajomych odsłuchujacych ukradkiem wiadomości w komórkach.
Ufffff, lepiej nie ogladać z góry, czy z dołu ?
Autko moje ukochane w jednym dniu straciło światełko z tyłu, a
potem zyskało ładniutkie wgłębienie z boczku. A jeszcze zarzucono
mu, że przed pasami za szybko hamowało, a na parkingu zajęło więcej
miejsca, niż potrzebował pewien pan do zaparkowania tyłem. Wichry,
tajfuny opanowały nie tylko moje miasto. W sejmie burdy, samoloty
się sypią, cesarz Japonii choruje....same nieszczęścia. A do
licha... pomyślałam, herbatkę w domku z cytrynką i forum poczytam,
co tam w trawie. Oczom nie wierzę, a tu też jakieś wichry i
zadymki, że słów brak, a nie wyczytałam o co poszło ? Mój Anioł
wraca za chwilę z Barbórkowej gali, to może wspolnie jakeś wino
wypłucze malancholię ?