Dodaj do ulubionych

Samotność po 40 - jak to jest ?

11.08.11, 21:48
Od ponad roku sam, zaczynam się przyzwyczajać. Parę telefonów mam więc od czasu do czasu miłe spotkanie by ciału dać ulgę i higienę w tym temacie załatwić. Ale to nie załatwia niczego. Już wiem że nie spotkam ponownie takiej która świat mi pokoloruje, przyzwyczajam się do tej myśli. Więc jak to jest? Nie nudzę się ze sobą, mam przyjaciół, zainteresowania, pracę. Ale ciągle odczuwam jej brak. Czy już tak będzie zawsze? Czy można zapomnieć że się kogoś potrzebuje? Czy można zostać samotnikiem bez potrzeby bycia z kimś?
Mam obawy czy aby nie zdziczeję do reszty. Dzieciaki już prawie dorosłe już mnie tak nie potrzebują, rodzina jest ale daleko. Jak to wygląda u was? Pytanie raczej do starszych.
Obserwuj wątek
    • ar_tus Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 12.08.11, 11:13
      Ja jestem już siedem lat sam (z krótkimi przerwami, kiedy próbowałem to zmienić, co nie wyszło mi na dobre). Generalnie nie da się zapomnieć, cały czas odczuwam brak. Pomimo że tez mam znajomych, w domu nie jestem sam, bo wychowuje syna, też miewam, jak to ująłeś "miłe spotkania", ale właśnie to nie to samo, co budzenie się co rano przy tej "jedynej". Nie da się zapomnieć, nawet jak będziesz bardzo tego chciał....
      --
      Idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie.
      • tas-ama Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 12.08.11, 17:04
        Zawsze myślałam ,że mężczyźni są mniej sentymentalni,że to my kobiety ciągle rozpamiętujemy...i dlatego ciężko nam zaufać ponownie,a tu proszę miła niespodzianka.
        Na pewno nie jesteśmy stworzeni do tego aby być samemu...nic nie zastąpi bliskości ukochanej osoby,ani kariera ani dobra materialne...chciałabym aby ktoś rano zauważył,że zabrakło mi mleka do kawy i poszedł je kupić...niby banalne ale jak wiele tłumaczy smile)
      • obs2 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 11.09.18, 13:52
        > ale właśnie to nie to samo, co budzenie się co rano przy tej "jedynej"

        a wiecie jaki jest najgłówniejszy problem? Że dla ludzi o pewnej konstrukcji i psychicznej i umysłowej, to naprawdę jest "jedyna". Potem może się zdarzyć (nawet gdy się w to z całego serca nie wierzy), że przyjdzie poranek i nawet cała seria poranków gdy nie będzie się budzić samemu. Ale jak to bardzo celnie i ładnie wyżej napisano, ta która pokolorowała świat, już była. Odeszła i zabrała kolory. Może być kolejna: lepsza, ładniejsza, ciekawsza lub to wszystko w jednej nawet. I co? Jajco.
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 15.08.11, 16:02
      Zależy co było przed tą samotnością. Jeśli nic dobrego, to nie tęskni się za przeszłością. Jestem sama już ponad 5 lat. Próbowałam to zmienić, ale nie wyszło. Raz, drugi, kolejny. Po prostu jestem, żyję, robię swoje. Staram się nie myśleć o tym, co było, o tym, co miało się zdarzyć, a nie zdarzyło, o czyichś obietnicach, o słowach, wyznaniach które padły. Świat koloruję sobie samodzielnie. A w kwestii zajęć higienicznych, co dają ulgę ciału, już spasowałam. Nie chce mi się. Jednak nie warto się rozdrabniać.
      Nie mam pojęcia, co tam w przyszłości się zdarzy, ale nie łudzę się specjalnie, że coś prawdziwego, trwałego i autentycznego. Pomału dziczeję, ale pracuję nad tym, żeby jednak nie do końca wink
      --
      https://img205.imageshack.us/img205/5448/biedronka01ma3.gif

      gg 925295
      • obs2 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 11.09.18, 13:56
        > aż nie chcę myśleć. jestem po 30-ce, mam dzisiaj urodziny. Mam nadzieję, ze po 40-ce ma się pewne sprawy gdzieś

        mnie pocieszają, że po 50-ce. Mam 46 lat a mój świat rozpadł się ledwie dwa lata temu, po wspólnych dziewiętnastu.
        Widzę że jest na to szansa. Szczęśliwy nie będę nigdy, ale być może za 4-5 lat uzyskam jakikolwiek stopień wyjeb.ania.
        Poza tym, mnie jest łatwiej, ja JUŻ jednak mam bliżej niż dalej do końca. Nie tak blisko (statystycznie jeszcze jakieś 30 lat...), ale jednak bliżej niż dalej.
    • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 20.08.11, 09:58
      voytas67 napisał:

      > Czy już tak będzie zawsze?

      A to już zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Samotność to stan Twojego umysłu a nie tego czy z kimś jesteś czy nie. Niektóry mówią, że sam=samotny, ale np. ja jestem sam a nie czuje się samotny, no ale koleżanki w pracy mówią, że nie jestem do końca normalny. smile
      • voytas67 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 22.08.11, 12:36
        Przeczytaj dokładnie nie pytałem czy już będę samotny (to już wiem), pytałem czy da się z czasem zabić w sobie potrzebę bycia z kimś na stałe.
        Po wielu próbach daję sobie na wstrzymanie i nie chcę ponownie przechodzić przez odwyk.
        • lavinia5 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 23.08.11, 21:12
          da się być samotnym i bywa to wspaniałe, rzeczy inaczej wyglądają i pachną. Potrzeba bycia z kimś nie zaniknie, jest podświadoma, ale - świat jest wielki i ciekawy i jest tyle do zrobienia, że można się w tym wszystkim zatopić, zatracić, zagubić, a na końcu może nawet przez przypadek znaleźć to, czego wcale nie szukamy.
        • lilyrush Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 24.08.11, 10:01
          ostatni gadałam sobie na ten temat z psychologiem. Wprawdzie 40 jeszcze przede mna ale juz mi niewiele brakuje i problem mam podobny- ja chce z kimś byc. I akurat u mnie jest tak, ze nie da sie tego ominąć, zapomnieć, zabic. to pragnienie jest kazdego dnia, każdego wieczoru, kieyd zasypiam sama. Próby przekonania samej siebie, ze nie chce , nie potrzebuje, poradzę sobie sama funduja mi tlyko psychiczny dolek i problem.
          Wiec koneic z zaprzeczaniem, kwestia tego jak sie z tym poukladac i dac sobie i komus szanse na stworzenie dobrego związku.
          Niektorym bedzie dobrze samym, innym nie. Ot i tyle
          • joanna1965-1 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 31.08.11, 10:46
            drodzy forumowicze...mam 47 lat wiele lat jestem sama i jest mi z tym bardzo żle a nawet powiem koszmarnie. Dobrze piszecie jedni potrafia zyc samotnie inni nie. Samotnosc jest potrzebna kazdemu ale trwajaca zbyt dlugo zabija. Smutne sa wakcje ,urlop i nie masz z kim wyjechac, isc na spacer itp..ciagle tylko siedzisz sam/a . Tak bym chciala wyjechac do cieplych krajow ale nie mam z kim z wierzcie mi mam dola na maxa dlaczego wlasnie ja .....sad
            • meg-an44 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 31.08.11, 12:45
              co Wy opowiadacie.. jaka samotność ??!! po 40-tce dopiero rozwinęłam skrzydła. Zwiedzam śiwat, ucze się nowych języków. zachwycam sie pieknem i ludźmi, przezywam swoje emocje w bardziej dojrzały sposób. ludzie sie do mnie garna i chcą sie przyjaźnić. Niech żyje 40! i wiele po niej... czekam na nowe wyzwania i realizuje swoje marzenia.. nareszcie!
              --
              ...eso es lo de menos..
              • lilyrush Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 31.08.11, 14:49
                Chyba nie rozumiesz kwestii. Nikt nie napisał, ze po 40 kończy sie życie. Moje trwa w najlepsze i robię wszystkie te rzeczy o których piszesz. Przyjaciół tez mam, o facetach chętnych na seks nie wspomnę.
                Co i tak nie zmienia faktu, ze chce mieć z kim zasypiać i sie budzić- tym samym każdego dnia, żeby było jasne wink
            • fatalny_kasztan Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 10.11.11, 21:17
              > dlaczego wlasnie ja .....sad

              Od kilku lat niezmiennie zastanawiam się nad tym pytaniem.
              CZy to jakiś rodzaj kary za popełnione winy? Ślepy los? nie wiem,
              nie znajduje odpowiedzi.

              W ogóle to zadebiutowałem na forum dla singli.
              Nie jest ono jednak dla mnie bo ja jestem wzorcowym starym kawalerem a nie singlem
              ale temat mnie zainteresował.
        • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 10.11.11, 20:59
          voytas67 napisał:

          > Przeczytaj dokładnie nie pytałem czy już będę samotny (to już wiem), pytałem cz
          > y da się z czasem zabić w sobie potrzebę bycia z kimś na stałe.

          Potrzeby (pragnienia, marzenia) są czym zupełnie naturalnym i nie należy się nich wyzbywać. Inna sprawa, że niektórzy ludzie od tych potrzeba uzależniają swoje szczęście. Mówią sobie:
          "nie będę szczęśliwy, jeżeli ..." i tu wymieniają swoje pragnienia.
          Niektórzy czują się samotni pośród tłumu ludzi a inni nie są samotni mieszkając w pustelni na pustyni. smile
        • bialostoczanka35 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 30.05.12, 20:54
          Jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze, smile Uważam, że po długim okresie samotności można kogoś wartościowego znaleźć. Warunek jest jeden - nie szukasz kopii osoby z którą byłeś, a otwierasz się na nowe, akceptujesz czyjeś przyzwyczajenia, nie próbujesz zawładnąć drugą osobą, oboje nastawiacie się na to, że nic nie musicie, no i czas....trzeba dać sobie dużo czasu....nie macie przecież nic do stracenia.
          Nie wiem, czy to jasno wyłuszczyłam, ale tak czuję smile
    • istotazwenus Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 08.09.11, 22:08
      Chyba sie nie da zapomniec....jej/ jego braku.....
      w życiu najważniejsza jest jednak bliskośc tej jedynej kochanej osoby......może nie przyzwyczajaj sie do mysli ze nie spotaksz tej która pokoloruje Ci świat.....życie czasem jest nieprzewidywalne......jednak brak miłości to najgorsza rzecz w zyciu każdego człowieka ...bez wzgledu czy jest przed 40-stka czy po....
      • obs2 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 11.09.18, 14:04
        > w życiu najważniejsza jest jednak bliskośc tej jedynej kochanej osoby....

        gów.no prawda. Gdyby tak było to większość oszalałaby. Większość przeżyła stratę takiej jedynej jednej najważniejszej a miliony ludzi żyją nigdy nie doświadczywszy obecności tej jednej jedynej. Więc -no nie.

        > może nie przyzwyczajaj sie do mysli ze nie spotaksz tej która pokoloruje Ci świat

        jedna kobieta koloruje mężczyźnie świat. Jeśli odejdzie - może być 10 innych, ale już żadna nie pokoloruje, choćby miała prywatną fabrykę farb. Mam 46 lat, już trochę wiem, co mówię.

        > jednak brak miłości to najgorsza rzecz w zyciu każdego człowieka

        nieprawda. Najgorsza rzecz w życiu człowieka to nie mieć gdzie się wys.rać, gdy ciśnie- jaja sobie robię, tak, w imię klimatu że to teza tak samo dobra jak Twoja, albo każda inna na tym poziomie ogólności.



      • voytas67 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 21.11.11, 17:06
        "A samotnym po 40- stce jest tak samo, jak samotnym po 20- stce, 30- stce, idt.." - tu się nie zgodzę. Gdy masz 20, 30 lat masz jeszcze szansę spotkać kogoś nie poobijanego, dobrego i nie wpatrzonego w siebie. Z wiekiem tacy ludzie zakładają związki których się trzymają i "znikają z rynku".
        • gabi0711 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 15.09.18, 08:49
          Nie zgadzam się ... jest dużo osób samotnych po 40tce ale... pewnie wstydzą się tę samotność ujawniać... bo wydaje się im tak jak Tobie że to już czas na pogodzenie się z tym faktem.... ja też próbuje się do tego przyzwyczaić ale.... przed nami jeszcze być może kawał życia i myślę że nie jest za późno.... zaczynać smile pozdrawiam
    • wawianka_l48 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 25.11.11, 19:11
      Jestem wiele lat po rozwodzie. Póki dzieci wymagały opieki było jakoś. Teraz są dorosłe. Potem zajęłam się pomaganiem innym. Takim rozbitkom życiowym. Przeszło mi jak ktoś tej pomocy nadużył. Nie jestem typem wolontariusza. Chyba chciałam po prostu być potrzebna. Jak tak sobie teraz myślę, to będąc żoną nie byłam sama, ale samotna.

      Dziś takie refleksje mnie naszły.

      Jest tylu samotnych, szukających mężczyzn i tyle samotnych, szukających kobiet a znaleźć się nie mogą. O co w tym chodzi? Wiem, że faceci to wolą modelki, ale żeby sprzątały, gotowali itd. Babki marzą o rycerzu na białym koniu, kwiatach itd. Ale to utopia. Tak naprawdę wszyscy szukają kogoś kto zaakceptuje wszystkie wady i po prostu będzie. Nie taki wymarzony i doskonały, ale czuły, bliski, wspierający. I jak to się dzieje, że nie mogą się znaleźć? To wygląda jak jakaś gra. Ja będę udawała, że taka dzielna jestem i lubię zmieniać koło w samochodzie i żaden facet nie jest mi potrzebny. Tia, tylko czemu te "silne" kobiety płaczą w poduszkę i przytulają się do misia-pluszaka. A facet? Czemu mam jakąś zrzędę a domu mieć jak sam świetnie gotuję i nawet pralkę włączę. A wieczorem popijają sami w domu do lustra, bo kolega dom, żona, dzieci. Znacie jakiś sposób, żeby to się zmieniło? Mi się marzy taka po prostu normalność.
      Osobiście nie przepadam za gotowaniem i tymi tzw. domowymi pracami, ale we dwoje zawsze łatwiej. Czemu tak facet nie może pobyć w kuchni i coś tam pomóc a kobieta w garażu, choćby tylko narzędzia miała podawać. Nie marzy Wam się takie bycia z kimś? Może bez wielkich motyli w brzuchu, ale razem.
      • serduszkowadama Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 09.04.12, 00:58
        Witam wszystkich,nie mogę zasnąć..też jestem sama,ale poznałam w necie fajnego faceta,tyle tylko,ze dzieli nas 1300km...bylismy ze sobą miesiąc,po przerwie 2 tygodnie,było fajnie,pasujemy do siebie,ale mimo codziennych sms-ów,czasem skype,i tak czuję się samotna,zdana na codzień tylko na siebie..on też chyba podobnie czuje,ale chce zachować twarz i nie daje tego po sobie poznać.Wcześniej zanim go poznałam byłam sama 5 lat,myslałam,że juz tak zostanie do "końca",ale wreszcie krew mi się zaczęła burzyć i ciało się upomniało o swoje potrzeby..samotność próbowałam wykorzystać do rozwoju osobistego,duchowego,przeczytałam Biblię(zajęło mi to 8 miesięcy!),polecam to,bo daje dużo otuchy w samotności.
    • asskela po 40 jeszcze nie 08.12.11, 11:20
      jestem,
      ale i tak minęło kilka lat od ostatniego związku, a przez ostatni rok to nawet nikt na randkę mnie nie zaprosił...
      muszę być strasznie brzydka, c...o mi z tą świadomością
      • nom73 Re: po 40 jeszcze nie 09.04.12, 12:57
        asskela napisała:

        > jestem,
        > ale i tak minęło kilka lat od ostatniego związku, a przez ostatni rok to nawet
        > nikt na randkę mnie nie zaprosił...

        ...mnie też nikt nie zaprosił. smile
        • myszka1969 Re: po 40 jeszcze nie 15.04.12, 18:38
          Wawianko, fajnie by tak było, jak piszesz by men i women nie grali nikogo, tylko kazdy był soba. Ja jednak lubie przy tym by były zachowane cechy wlasciwe obu płciom i naprawde nie rozumiem co jest grane, gdy to ja juz na wstepie musze wykazywac większą inicjatywe- podtzrymywac romowe, dbac o spotkanie w realu, naprawde gdy przy facecie nie moge sie czuc kobietą- słabszą i jakos tam zadbaną i zaopiekowaną przez niego to dla mnie nici z takiego związkusad
          • nom73 Re: po 40 jeszcze nie 15.04.12, 19:08
            myszka1969 napisała:

            > Ja jednak lubie przy tym by były zachowane cechy wlasciwe obu
            > płciom i naprawde nie rozumiem co jest grane, gdy to ja juz na wstepie musze w
            > ykazywac większą inicjatywe-

            Też bym tak chciał, ale nie zawsze tak się udaje. Akurat w moim przypadku ilekroć ja wychodzę z inicjatywą to dostaję kosza. Obydwa związki, w których byłem, były z inicjatywy kobiet. smile
            • myszka1969 Re: po 40 jeszcze nie 16.04.12, 08:14
              To szkoda, ze nie trafiłam na takiego faceta jak Tywink...A ciekawa jestem na czym polega Twoje "wykazywanie się inicjatywą"?....Bo ja, jesli juz, spotykam się tylko z niezliczoną ilością pytań juz na wstepie, co sprawia, ze czuje sie jak krowa na targu i faktycznie unikam takiego osobnika...Lubię stopniowe poznawanie się.
              • nom73 Re: po 40 jeszcze nie 16.04.12, 18:49
                myszka1969 napisała:

                > To szkoda, ze nie trafiłam na takiego faceta jak Tywink...A ciekawa jestem na czy
                > m polega Twoje "wykazywanie się inicjatywą"?
                Tradycyjnie, zaproszenie na kawę, spacer, czy choćby chęć podwiezienia.
                Ostatnio też zapytałem koleżanki czy da mi swój numer, ale odpowiedziała, że się zastanowi. Minęło już chyba z rok i dalej mi nie dała. smile
                Kolega, który był na kursie NLP, powiedział mi, że źle formułuje pytania. Pytanie powinno być tak zadane, żeby odpowiedź była zawsze dla mnie pozytywna.
                No więc kiedyś zapytałem innej koleżanki:
                "Co byś zrobiła jakby kolega poprosił Cię o numer telefonu. Dałabyś mu bez wahania czy po krótkim zastanowieniu?"
                No i co mi odpowiedziała?
                -To zależy jaki kolega. smile

                > tylko z niezliczoną ilością pytań juz na wstepie, co sprawia, ze czuje sie jak
                > krowa na targu i faktycznie unikam takiego osobnika...Lubię stopniowe poznawani
                > e się.
                Stopniowo to i można się poznawać jak się ma te dwadzieścia lat, ale jak już prawie czterdziestka na karku to trzeba szybciej działać. smile
                No chyba, że jak niektórzy stosują strategię spotykania się z kilkoma dziewczynami na raz, no ale na to też trzeba mieć czas. wink
                • myszka1969 Re: po 40 jeszcze nie 17.04.12, 11:07
                  Wiesz, chyba bardzo dobre to pytanie Twojego kolegi od NLP smile

                  A moze byłes zanadto usłuzny wobec tych koleżanek...Np. odnosnie podwożenia- chocby tylko do pracy... Czasem to ludzi odstrasza...Wiem tez z doswiadczenia, że ludzie mają bardzo rozny stosunek do podwożenia gdziekolwiek- czasem ktos woli nawet zmeczyc sie idąc nawet piechotą ale woli nie miec żadnych zobowiązań wobec kogos za podwożenie.

                  Ale szarmanckie dbanie o kobiete chyba zawsze mile widziane smile

                  A wiesz, ja nawet po 40stce nie zmieniłam swojego nastawienia- zawsze obcuję z kimś powoli i powoli go poznaję, nigdy nie szukam nikogo na siłę, "nie badam terenu" juz na wstepie bo po prostu sama tego nie lubię.
                  • nom73 Re: po 40 jeszcze nie 17.04.12, 20:09
                    lilyrush napisała:

                    > no jakby mnie ktoś tak pytał o numer telefonu to tez bym go nie dala. W cenie s
                    > a faceci z jajami wiedzący czego chcą, a nie pytający mnie czy ja chce

                    Aha, czyli jakbym Cię zapytał: "to gdzie Ela idziemy do Ciebie czy do mnie?" to coś być odpowiedziała? smile
                    • torado Re: po 40 jeszcze nie 17.04.12, 20:18
                      nom73 napisał:
                      >
                      > Aha, czyli jakbym Cię zapytał: "to gdzie Ela idziemy do Ciebie czy do mnie?" to
                      > coś być odpowiedziała? smile

                      ale jak ładnie sformułowałeś pytanie....zgodnie z wskazówkami kolegi od NLP big_grin
                      --
                      no to sru.....
                      1041737
                        • lilyrush Re: po 40 jeszcze nie 18.04.12, 09:54
                          facet pokazał, ze wie czego chce, ale to nie oznacza, ze ja każdemu wskoczę do łózka

                          pytanie czego Ty oczekujesz od tego wątku? skorzystania z innego punktu widzenia, który ja pokazuje czy możliwości czepiania sie każdego? bo w tej chwili robisz to drugie. czepiaj sie do woli, ale sytuacji to nie zmieni

                          • myszka1969 Re: po 40 jeszcze nie 18.04.12, 10:07
                            Alez przeciez nom sie niczego nie czepia..tylko zauwazył sprzeczność w Twojej wypowiedzi.

                            Jakby facet tak do mnie zagdał, jak piszesz, zaraz bym snie zraziła...To przeciez kompletny brak kultury sad...Kiedys umawiałam się z facetem na jakimś forum do Parku Wodnego...W końcu przeciez to miejsce, w ktorym równiez miło miec z kim pogadać...A ten na koniec- " A potem pójdziemy do mnie..."...Jak facet chce na skroty od razu jest u mnie spalony...Co, nie mogł sie podelektować mną w tym Parku Wodnym przez jakis czas? smile
                          • nom73 Re: po 40 jeszcze nie 18.04.12, 21:28
                            lilyrush napisała:

                            > pytanie czego Ty oczekujesz od tego wątku?
                            Niczego nie oczekuję.

                            > a, który ja pokazuje czy możliwości czepiania sie każdego? bo w tej chwili rob
                            > isz to drugie. czepiaj sie do woli, ale sytuacji to nie zmieni

                            Co co mam Ci przytakiwać i zgadzać się z tym co piszesz? wink
                            Ja rozważam różne punkty widzenia i nie musisz się zgadzać z moimi wypowiedziami (z niektórymi sam się nie zgadzam, ale lubię prowokować wink ).
    • tapatik Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 01.06.12, 08:14
      voytas67 napisał:

      > Już wiem że nie spotkam ponownie takiej która świat
      > mi pokoloruje, przyzwyczajam się do tej myśli.

      > Czy już tak będzie zawsze?

      Czyli najpierw się programujesz że po 40-tce to już nikogo się nie da spotkać, a potem się pytasz, czy jednak da się kogoś spotkać.
      Zdecyduj się - chcesz się zakochać czy nie.
    • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 19.06.12, 12:48
      wydaje mi się, że osiągnąłeś szczyt piramidy potrzeb, masz co jeść i gdzie mieszkać, pracujesz więc pewnie jesteś ubezpieczony, odłożyłeś sumkę na wszelki wypadek, dzieciaki idą swoją drogą, w pracy i towarzysko się realizujesz, masz też swoje hobby, zainteresowania, które dają ci wiele satysfakcji i wypełniają czas. Została ci iglica tej piramidy, czyli rozwój duchowy i śmiem twierdzić, że do tego celu potrzebny ci jest drugi człowiek. Samotność zaakceptuj daj sobie czas na poznanie siebie a będziesz odważniej myślał o partnerce smile
      pozdrawiam
        • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 20.06.12, 09:20
          SAMotność to taki twór nasz własny to nasze odczucie, które nas dopada - zupełnie jak miłośćsmile
          Nie jestem do końca przekonany o słuszności przeciwstawiania się twojemu poglądowi.
          Dam ci jednak zadanie: zrób coś fajnego dla drugiego człowieka i w zamian nie żądaj nic spraw mu radochę tak po prostu.
          • zawle Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 22.06.12, 10:02
            pacze_sobie napisał:
            > Dam ci jednak zadanie: zrób coś fajnego dla drugiego człowieka i w zamian nie ż
            > ądaj nic spraw mu radochę tak po prostu.

            I wtedy zachce mi się? Bezinteresowne uczynki? A jest coś takiego? Bo jeśli robię je świadomie to już z jakiegoś powodu, czyli nie bezinteresownie. Np, żeby mi się zachciało- jak mi radzisz. Lub żeby się dobrze poczuć. Bezinteresownie to dla mnie bez świadomości czynienia dobrasmile
                • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 22.06.12, 20:26
                  zawle napisała:

                  > Żulowi pół litra? A potem reflektuj? Mam z żulami na ulicy pić i się od tego le
                  > psza dla chłopów zrobić? Że niby każdy wyda mi się lepszy?

                  Nie przejmuj się, ja też nie rozumiem co on miał na myśli. smile
                  • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 24.06.12, 11:02
                    pacze_sobie napisał:

                    > nic nie pisałem o wspólnym spożyciu, o refleksji - owszem

                    Reflektować ma też inne znaczenie - "mieć ochotę na coś, ubiegać się o coś, pragnąć czegoś" oraz
                    "być chętnym coś zrobić, być gotowym przyjąć coś proponowanego, zwykle pracę, jakieś zajęcie; mieć na to ochotę: Reflektować na wyjazd zagraniczny. Reflektować na proponowane stanowisko. Czy pani reflektuje na ten torcik? "
                    Ja też to zrozumiałem tak jak Zawle.
                    • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 25.06.12, 16:06
                      Ale filozoficzne dysputy tu prowadzicie...az miło poczytacsmile...ostatnimi czasy zauważyłam, ze wszystko a propos samotnosci i szukania partnera jest straszliwie spłaszczone- głównie chyba, przez portale randkowe, z którymi akurat miałam do czynienia sad
                      • bialostoczanka35 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 25.06.12, 22:03
                        myszka1969 napisała:

                        > Ale filozoficzne dysputy tu prowadzicie...az miło poczytacsmile...ostatnimi czasy
                        > zauważyłam, ze wszystko a propos samotnosci i szukania partnera jest straszliwi
                        > e spłaszczone- głównie chyba, przez portale randkowe, z którymi akurat miałam d
                        > o czynienia sad


                        Oby ta burza mózgów była komuś przydatna smile może ktoś znajdzie inspirację
                        • zawle Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 27.06.12, 12:37
                          Jest przezabawnie. Atakuje grupa około 30letnia. Sama mam 42. Ci piszą dużo komplementów. Że jestem super, wyglądam na 30 lat, piękna kobieta, lubi dojrzałe kobiety, są mądrzejsze, fajniejsze. Każdy z tych komplementów jest też potencjalnym stwierdzeniem że różnica wieku jest, ale nie stanowi absolutnie żadnego problemu. Tylko nie wiem czemu, myślę że chodzi o dwie rzeczy...niezobowiązujący seks lub kasę. Wiem, mam problemy ze sobą.
                          Druga grupa....rówieśnicy. Ci zazwyczaj mają poblokowaną nawet możliwość odwiedzenia ich profilu. Szukają 60 czy 20 latek? O...Ci na pewno nie zastanawiają się nad tym czy nie chodzi przypadkiem o kasęsmile
                          Trzecia tura....50-60 latkowie. Fryzjera nie widzieli od czasów gdy nie mieli jeszcze siwych włosów, brzuchy do kolan. Nie oszukujmy się...problemy z potencją i sercem też już się pojawiają. Zostało im kilkanaście lat życia, z uwagi na gorszy stan zdrowia....wspólne dancingi w klubie seniora?
                          Więc tak sobie siedzę w tym moim oknie na świat stosunków damsko-męskich o z sarkazmem oglądam oraz komentuję.
                            • zawle Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 27.06.12, 17:30
                              Ale najbardziej żenujący są ROMANTYCYwink Pierwszy mail z toną taniutkich wierszyków, całusków, wirtualnych kwiatków itd. Gdy dostaną komunikat : nie lubię taniej poezji i emotykimon, wyzwala się z nich potwór. Zostaniesz sama suko, malowana lalo itd.....brrr
                                • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 27.06.12, 20:51
                                  lilyrush napisała:

                                  > moim hitem jest pan INCOGNITO z pierwsza wiadomością- cytuje
                                  >
                                  > "wiadomo że obleśnego ptaka nie weźmiesz do buzi, musi jakoś wyglądać"

                                  Hehe, no to nieźle. Ja tam mam same pozytywne doświadczenia, co prawda na kilkadziesiąt wysłanych wiadomości odpowiada mi jedna, dwie osoby, ale i tak jest całkiem nieźle. smile
                                      • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 27.06.12, 23:31
                                        Ja juz nawet zaprzestałam szukania na tych portalach...moze jestem strasznie niepraktyczna ale drazni mnie, ze tak kazdy wie czego/kogo szuka..nie umiem tak przebierac w ludziach niczym w ciuchach na bazarze- jesli z kims fajnie mi sie pisze czy gada a nie pasuje mi na mojego partnera, zawsze przeciez moze byc np. kumplem do piwa...a tam kazdy wie czego chce, nie ogląda sie na boki, wali prosto z mostu wypytuj,ąc o wszystko o co moim zdaniem powinno sie zapytac dopiero na ntej randce...nie lubie takiego polowania...

                                        Nie byłam nigdy na żadnych tzw "szybkich randkach" face to face ale moze one przynajmniej mają sens ze wzgledu na narzuconą taką a nie inną formułę a jak dostaje na portalach randkowych jakies bezsensowne i nachalne listy bąx listy z portalowego automatu na modłę "romantyczny", "smieszny" bądx cos w tym stylu to ja nie widzę tu w ogóle mozliwosci nawiązania dłuzszej, wartościowej znajomosci sad
                                        • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 28.06.12, 12:35
                                          myszka1969 napisała:

                                          > kumplem do piwa...a tam kazdy wie czego chce, nie ogląda sie na boki, wali pro
                                          > sto z mostu wypytuj,ąc o wszystko o co moim zdaniem powinno sie zapytac dopiero
                                          > na ntej randce...nie lubie takiego polowania...

                                          Takie czasy, wszyscy w biegu nie mają na nic czasu, cierpliwości. Nikt już nie chce spotykać się miesiącami, żeby bliżej się poznać.

                                          "Wiesz, dzisiaj nie mam czasu, ale w czwartek między 19:00 a 21:00 możemy się spotkać". smile
                                          Wszystko zaplanowane z dokładnością co do minuty.

                                          > Nie byłam nigdy na żadnych tzw "szybkich randkach" face to face

                                          No to może warto spróbować? Ja bym poszedł, ale u mnie na "wsi" nie ma takich imprez. smile
                                          Podobno kobiecie wystarczy kilkanaście sekund, żeby stwierdzić czy kandydat nadaje się na partnera. wink
      • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 29.06.12, 07:24
        Ciekawa jestem czy Pan "Pacze" wyszedł już na prostą .Minął prawie rok od pierwszego wpisu.Czy zacząłeś już patrzeć na świat bardziej optymistycznie a jeżeli tak to ile czasu musiało minąć ? Teraz ja stoję na urwisku (nie mąż mnie jeszcze nie zostawił ale wiem,że planował taki ruch rozmawialiśmy ostatnio i powiedział ,że nie może mi jednoznacznie zadeklarować iż to się już nigdy nie powtórzy). W takiej sytuacji dla mnie moje małżeństwo już w zasadzie nie istnieje. Strasznie cierpię to jest jak najgorsza tortura uczucie we mnie jeszcze nie wygasło mam męża na wyciągnięcie reki a jakby był za jakąś szybą śpimy w jednym łóżku ale jak rodzeństwo .Czy można być bardziej samotnym ???????? tym bardziej ,że jestem ładną zgrabną kobietą ale co z tego gdy brak mi pewności siebie .Jak mam sobie poradzić z moją samotnością? Ja też zaczęłam się udzielać w wątkach randkowych ale już wiem że nie tędy droga.Odzywają się tylko młodziaki liczący na sponsoring albo szybki i niezobowiązujący sex .A ja mam 47 lat i szukam stabilizacji w uczuciach , przyjaźni i miłego towarzystwa ( po cichu także czegoś więcej) ale mam raczej przeświadczenie ,że zostanie po staremu a ja powoli spadnę z tego urwiska.Przepraszam,za tę melancholię ale znów mnie dziś dopadła.
        • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 30.06.12, 00:53
          Pewnie kazdego czasem dopada melancholia, Aleksis...

          Ale skąd indąd podobno partnera mozna poznac w kazdym wieku...bo chyba tez nikt dla samej zasady juz na wstepie nie gardzi rozwodnikiem?...Tylko w róznym wikeu ma sie rozne potzreby a co do portali randkowych to moze jest tak, ze tam jest po prostu specyficzna klientela i jesli chce się smakowac poznawanie "na dobre i na złe" to nie to miejsce?...
          Dla mnie najbardziej w moim wieku jest męczące, ze czesto wileu rzeczy nie chce mi sie robic samej...tak jak ktos tu pisze wyzej, zostaje w domowyum zaciszu przy kawie z psem na kolanach, ja zostaje przy kawie i tv z kotem na kolanach bo zwyczajnie nie chce mi sie wyjsc z domu...
          Jedno sie u mnie nie zmieniło od czasow studenckich- zawsze lubiłam wychodzic wszedxzie w czyims towarzystwie- najczesciej przyjaciółki a tych niesttey od dawna nie mam...brakuje mi dzwieku telefonu i pytania "wychodzisz juz?" , wspólnego wybierania sie a potem plotkowania po drodze...
          Przez to rózne przyjemnosci typu chociazby siłownia, gdzie zawsze mozna isc samemu przegrywa z mniej przyjemnym siedzeniem w domu ale za to z przyjemnym nie zmuszaniem sie do niczego...
        • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 30.06.12, 04:11
          Pani aleksis pomyliła mnie z założycielem wątku panem voytasem... skoro jednak zostałem do tablicy wywołany napiszę tak:
          rozumiem klimat w jakim się pani znajduje - samotna w związku.
          Jak to się dzieje, że ludzie dochodzą do takiego punktu w swoim życiu?
          Na początku związku partnerzy generują wspólnie swoją przyszłość, określają sobie wspólnie cele, starają się je osiągnąć, gdy osiągną stawiają sobie nowe. Jakie to są cele? Dom/mieszkanie, samochód, dzieci... W pogoni za ich osiągnięciem coś gubią. Co to jest?
          To jest czas dla siebie - CZAS, KTÓRY POWINNI SOBIE NAWZAJEM POŚWIĘCIĆ.
          Nie uogólniam tutaj niczego. Piszę na podstawie własnych doświadczeń.
          Przychodzi w życiu taki dzień, w którym otwierając oczy o poranku zadajemy sobie pytanie: KTO DO CHOLERY ŚPI OBOK MNIE, KTO TO JEST?
          Czas biegnie, zmieniamy się, nasi partnerzy również.
          pozdrawiam
          • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 01.07.12, 01:53
            Racja przepraszam - Pan Voytas już tu długo nie zagląda bo może już nie potrzebuje pogawędek
            pewnie mu się jednak udało i nie jest samotny .Panu Pacze dzieki za wpis z garścią psychologicznych książkowych oczywistości tyle że życie potrafi pisać bardziej skomplikowane scenariusze. Przed chwilą napisałam długi post, który mi zniknął to i dobrze ponieważ był zbyt osobisty Pozdrawiam
            PS.Jest prawie druga w nocy "ktoś" mąż śpi obok - ma świadomość ,że nie śpię wie ,że od kilku godzin coś piszę ale o nic nie pyta - nie ma tematu - jak zwykle obojętnie.
            • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 01.07.12, 13:53
              Aleksis, ja chetnie przeczytałabym taki Twoj osobisty post...Mam wrażenie, w że w ogóle na temat samotności można pisac wiele rzeczy ale niestety najczęsciej banalnych- zwykle zupełnie inaczej wygląda to z perspekywny kazdego samotnego....
              • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 06:28
                Chętnie z kimś o tym pogadam ponieważ tak na prawdę nie mogę z nikim w realu.Bardzo proszę o rzeczowy komentarz . Mąż był moim pierwszym mężczyzną oczywiście zawsze miałam duże powodzenie ale nigdy nie przekroczyłam "tej granicy" (czego teraz strasznie żałuję) . Wprowadzał mnie bardzo cierpliwie w arkana "ars-amandi" aż znalazłam się w raju.Strasznie go wtedy kochałam a czy On mnie też? teraz z perspektywy nie mam pewności .Trzy miesiące po ślubie pojechaliśmy w podróż pośl.Ja myślałam , że tam prawie nie będziemy wychodzić z pokoju tym bardziej ,że na co dzień mieszkaliśmy z moją babcia.Ale nie już na początku pobytu mąż "wylał mi na głowę kubeł zimnej wody" - stwierdził ,że teraz jest na wczasach .Pewnie powinnam wtedy uciec z powrotem do Warszawy ale przełknęłam tę potwarz miałam nadzieję ,że będzie inaczej. Po dwóch latach
                małżeństwa zaszłam w ciążę i jak się potem okazało nasza więź fizyczna a z czasem i emocjonalna zanikła bezpowrotnie.Po urodzeniu syna wielokrotnie próbowałam te więzi odbudowywać ale zawsze kończyło się to odtrąceniem a ja zasypiałam upokorzona.Tak mijały lata.Syn non stop chorował w zasadzie co 2-3 tygodnie a ja w związku z powyższym całą swoją energię i miłość przelałam na niego.Podejmowałam próby powrotu do pracy ale po chwili musiałam z niej rezygnować bo przecież ktoś musiał zarabiać a kto inny chodzić za zwolnienia.W międzyczasie mąż za moja namową skończył szkołę policealną a potem studia.
                Czyli przez 6 lat wszystkie możliwe obowiązki wzięłam na siebie.Po kilku latach ja także podniosłam swoje kwalifikacje .Tak mijały lata .Mąż pracował , syn chorował a ja??
                Resztę napiszę w następnym poście gdyż boję się ,ze znów zniknie a napisanie tego wszystkiego kosztuje mnie "dużo emocji " cdn
                • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 07:04
                  Lata mijały ja coraz bardziej cierpiałam ale nigdy nie przyszło mi do głowy szukać szczęścia z kimś innym.I znowu banał - chciałam ,żeby syn miał oboje rodziców w jednym domu. Z perspektywy widzę,że pewnie popełniłam błąd. Byłam głupio wierna choć miałam wiele okazji i propozycji (zawsze byłam ładną i zadbaną kobieta). Cóż z tego skoro zdrada nigdy nie przyszłaby mi do głowy (kwestia wychowania i charakteru). Syn ma dziś 19 lat studiuję i przestał tak często chorować .Ja od jakiegoś czasu znów podjęłam próby zbliżenia się do męża.Na nic kolejna fala upokorzeń. Ile to razy chciałam się do niego po prostu przytulić , pocałować ale On jeżeli już robił to mechanicznie i jak najkrócej to było możliwe.Cierpiałam wychodziłam do łazienki płakać.I nagle bomba.Mąż napisał e-maila do swojej znajomej w którym pochwalił się,ze stara się o względy pewnej koleżanki z pracy i może sprawa będzie jak to napisał warta swojej ceny.Ponieważ bardzo Go to odmładza i dowartościowuje .Był tak zaaferowany pisaniem ,ze nie zauważył iż stoję mu za plecami. Tego już było dla mnie za wiele.Wykrzyczałam mu co o tym myślę i zamilkłam na tydzień.Od tej chwili świat zwalił mi się na głowę.Nie mogłam spać (może 1-2 godziny na dobę)prawie nic nie jadłam a ciśnienie ,które zazwyczaj mam małe o mało mnie nie rozsadziło.Prawie całe dnie błąkałam się gdzieś po ulicach byle tylko nie przebywać razem z nim w domu - chciałam "to zabrzmi infantylnie" zapracować na zawał i przestać istnieć. Ale przetrwałam przez tydzień ubyło mi 7 kg i zaczęłam wyglądać jak cień.Po tygodniu zainicjowałam z mężem rozmowę , po której niby wszystko wróciło do normy a nawet nasze relacje dość się zbliżyły.Ale ja nie mogę zniść
                  tego kolejnego "największego" z upokorzeń .Przecież to nie był impuls tylko przemyślane metodyczne działanie.Tym bardziej,że mąż planował nawet rozwód gdyby Mu się z nią powiodło a dodatkowo stwierdzi,że nie wyklucza ,ze kiedyś sytuacja może się powtórzyć.
                  I jak ja mam żyć w takim związku.Z jednej strony w dalszym ciągu nie wyobrażam sobie kogoś innego u swego boku (niestety nadal Go kocham) ale z drugiej strony nie nie mogę żyć
                  w takim niepewnym związku. cdn
                  • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 07:25
                    Przez ostatnie 2,5 miesiąca strasznie zeszczuplałam i bardzo dużo ćwiczę .Wyglądam i czuję się fizycznie bardzo dobrze ale od środka umieram.Nie wiem czy umiałabym nawiązać z kimś nowym bliskie relacje.Muszę jak najszybciej znaleźć pracę, o którą staram się już od dłuższego czasu żeby mi było łatwiej kilka miesięcy temu zakończyłam kilka unijnych kursów zdobywając nowe i szlifując stare kompetencje jak na razie na nic.Szukanie pracy dla osób w moim wieku to niestety żebranie o nią i te poniżające niejednokrotnie rozmowy kwalifikacyjne.A ja już nie mam siły na kolejne upokorzenia.Zawsze pracowałam umysłowo głównie jako księgowa niestety przez te wszystkie lata dużo się pozmieniało i nawet skończone kursy nie były w stanie mi dużo w tej materii pomóc.Pozostaje mi tylko być może kasa w supermarkecie (ciężka i niewdzięczna praca za psie pieniądze) ale chyba nie będe miała wyjścia.Muszę się usamodzielnić finansowo i wtedy pomyśleć czy tkwić dalej w takim
                    chorym związku.Mam tylko jeden główny problem ponieważ nie pracuję już wiele lat a jestem raczej skromna i spokojna to bezpośrednie poszukiwaniu pracy kosztuje mnie wiele
                    ponieważ moja poczucie własnej wartości jest bliskie zeru - uważam ,że do niczego sie nie nadaję i wstydzę się zarówno tego ,że nie pracuję jak i samego poszukiwania.W zwiazku z tym ograniczam sie tylko do wysyłania Cv droga elektroniczną ,żeby nie musieć mieć bezpośrednich kontaktów (chyba zdziczałam i źle mi z tym). BARDZO PRZEPRASZAM ZA TO WSZYSTKO CO NAPISAŁAM ALE MUSIAŁAM GDZIEŚ TO WRESZCIE POWIEDZIEĆ Napiszcie proszę co o tym wszystkim sądzicie nie oszczędzajcie mnie w swoich poglądach.zależy mi
                    na rzeczowej ocenie z zewnątrz .Pozdrawiam
                    • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 08:37
                      Słuchaj no kobieto,
                      Nie mazgaj się i nie twierdź, że świat zawalił ci się na głowę. Twój związek umarł dawno a wy żyliście na jego trupie.
                      Widzę tu plusy aleksis - wychowałaś syna - samodzielnego, mąż praktycznie nie istnieje - jednym słowem jesteś wolna.
                      Zapakuj wspomnienia do słoika, zapasteryzuj i na półkę odstaw. Rozumiem, że zależna jesteś od męża. Wystąp o rozwód i alimenty dla siebie. To on jeździł na tobie jak na wielbłądzie.
                      Postaw kreskę dzisiaj i powiedz - KONIEC, TERAZ NA MNIE KOLEJ. Do dzieła i głowa do góry.
                      ---
                      myślę, że spokojnie możesz o tym z synem porozmawiać - to jest twoja najbliższa rodzina. Partnerzy mogą się w twoim życiu zmieniać, dzieci się nie wymienia.
            • voytas67 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 01.07.12, 17:34
              To o mnie chodziło? Nie dopiszę happy end-u. Jeszcze 3 miesiące temu myślałem że ślepy los z nawiązką wynagrodził mi moją poprzednią stratę i posunął mi tą właściwą. Niestety różnica wieku i inne zapatrywanie w ważnym temacie doprowadziło do rozstania. Było krótko i przez chwilę mogłem o samotności zapomnieć. Trwam, pracuję, nie czekam, nie szukam. Zobojętniałem i raczej układam przyszłość tylko dla siebie. Oczywiście gdzieś tam po cichu liczę że "stary dziad" jeszcze swojego limitu szczęścia nie wyczerpał.
              Ciesze się że mój temat zainteresował tak wiele osób.
              Pozdrawiam
                • voytas67 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 10:23
                  "w przyszłości lepiej ulokować swoje uczucia". Ich się wg mnie nie lokuje, spada na człowieka i już. Spadło na mnie, spadło na nią, mimo że nie przeszło mi to nawet przez głowę. Przypadek, wypadek, doszliśmy razem do wniosku że to nie ma przyszłości, mimo wzajemnej ogromnej fascynacji. Pozostały miłe wspomnienia i jestem jej wdzięczny że przypomniała mi to dawno zapomniane uczucie.
                  Twoja sytuacja jest dla ciebie trudna ale nie obawiaj się bycia samej, żyjesz na zgliszczach, próbowałaś to odbudować, nie udało się. Zacznij żyć dla siebie, życie jest pełne niespodzianek, nie twierdzę że będzie lepiej, będzie inaczej ale masz przynajmniej jakąś szansę że coś zmienisz. Tkwiąc w tym związku niczego nie zmienisz a czas ucieka a wraz z nim szanse na nowe życie.
                  • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 05.07.12, 08:25
                    Masz rację tyle, tylko gdzie mam szukać nowego życia ? i drugie pytanie czy mam na to siłę i ochotę? Myślę ,że facetom jest trochę łatwiej w tej materii .Ale na pewno gdybym przerwała ten związek moja samotność miałaby dużo "spokojniejszy charakter" ponieważ teraz to ciągłe rozdrapywanie ran .
                    • voytas67 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 05.07.12, 12:57
                      Posłuchaj tego.
                      W wieku 35 lat miałem identyczną sytuację - odszedłem. Stanąłem sam na lotnisku Heathrow mając w kieszeni pożyczoną kasę i minus 8 tys. na koncie. Nie pojawił się ktoś kto miał mnie tam odebrać i pomóc. Myślałem że jestem w "czarnej dupie" na dobre. Jeżeli ktoś by mi w tym momencie powiedział że czeka mnie 8 lat najlepszego życia jakie pamiętam to bym go wyśmiał. Teraz nie jest różowo, nie pamiętam by było tak źle ale nie oddałbym tych 8 lat za nic. Nigdy bym tego nie przeżył gdybym wtedy nie powiedział - "dość !" i nie spakowałbym walizki.
                      Jeżeli nic z tym nie zrobisz to tak zostanie i będzie jeszcze gorzej - powodzenia.
                      • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 16:49
                        Zupełnie jak w serialu "Londyńczycy" Przerażająca historia z miłym zakończeniem.
                        Bardzo chciałabym coś zrobić tylko nie wiem jak. Mam 47 lat i ciężko by mi było po prostu
                        spakować manatki i uciec - chociaż nie raz miałam na to ochotę.Moja sytuacja nie jest
                        taka łatwa do korekty.Syn pomimo wszystko jest bardzo związany emocjonalnie z mężem.
                        Moi rodzice dzisiaj dość schorowani(sprawy kardio)szczególnie mój tato także bardzo z nim związani.Uważają Go za super zięcia. I co? czy mam prawo szczególnie moich rodziców narażać na takie emocje,które mogłyby ich zabić.Dlatego po gruntownym przeanalizowaniu sprawy doszłam do wniosku ,że muszę za wszelką cenę znaleźć jakąś pracę i odważyć się wyjść do ludzi .Może to zaprocentuje i nastąpi jakaś zmiana smile
              • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 02:20
                "Trwam, pracuję, nie czekam, nie szukam"

                Ale pdobno czasem własnie najlepiej nie szukać...wowczas to czego szukamy znajduje sie samo.Podobno najwazniejsze to byc wsród ludzi...A ja niesttey nie jestem bo nigdzie na stałe nie pracuję...Ciekawa jestem czy mając jakis krąg znajomych z pracy, ma sie wsrod nich równiez towarzystwo na jakies inne okazje? Czy to w ogole nierealne bo kazdy po prostu zajety jest swoją rodziną?
                  • zawle Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 02.07.12, 19:53
                    Chodzenie na randki jest dla mnie beznadziejne. Mogłabym obudzić się któregoś dnia i zobaczyć w moim wielkim łóżku ktosia. Nawet nie musiałby mi się szczególnie podobać-zawsze zakochiwałam się w brzydalach. Byleby chciało mi się pójść zrobić kawę dla dwojga. Inne opcje z szukaniem, randkami i tym całym zamieszaniem jest dla mnie całkowicie zbędne.
                • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 03.07.12, 00:14
                  późne lato, zwyczajny dzień, rozmawiam z klientką, którą na oczy widziałem pierwszy raz. Gadaliśmy branżowym żargonem. Gdyby ktoś stał z boku nie zrozumiałby o co chodzi.
                  Myśli kłębiły mi się w głowie - rozpad małżeństwa, dzieciaki, zła kondycja firmy. Dół dołem poganiał.
                  Pozwoliłem sobie na kontemplację tej kobiety. Nie robiłem tego od "wieków". Dotarła do mnie barwa jej głosu, jej usta wypowiadały zrozumiałe słowa, proste, logiczne, konkretne, były wąskie lekko zaczerwienione pomadką. Odpowiadałem mechanicznie nie zaprzestając oględzin. Pomyślałem, gdyby była w butach na wysokim obcasie moglibyśmy rozmawiać jak równy z równym - była słusznego wzrostu. Piegi na twarzy były urocze, jej oczy się śmiały i poliki zarumieniły się, gdy zauważyła, że się przyglądam. Tak widziałem obrączkę. Kontynuowaliśmy rozmowę a ja bezczelnie testowałem zapach jej perfum. Wymieniliśmy pożegnalne grzeczności, uścisnąłem jej dłoń, delikatną lecz silną. Wyszedłem przed firmę i wyszeptałem: ładnie pachniesz. Uśmiechnęła się a ja do niej. Widziałem, że nie przyjedzie tu więcej i nie miałem jej tego za złe.

                  Widzisz, mysza, być może wystarczyłby jeden gest więcej, 3 słowa lub więcej wolności lub zdecydowania po obu stronach i zmieniłby się świat smile
                  Lubię ten moment w moich wspomnieniach
                  • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 03.07.12, 07:32
                    Ale ja pytam, Lily, czy krag ludzi z pracy to jest rowniez krąg znajomych na inne okazję?..takie wiesz - na piwo, na imieniny?...moi rodzice tak mieli... ale ich współpracownicy byli jednoczesnie naszymi sąsiadami...
                    Ja w ogóle nie wiem skąd bierze się "normalnych" znajomyc jesli nie są dalszą rodziną czy sąsiadami...A chyba to jest własnie niezbędne by poznać kogos ciekawego na dobre i na złe...
                    • lilyrush Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 05.07.12, 18:23
                      raczej nie
                      znajomości firmowe sa firmowe, czasami sie idzie "na piwo", ale nie spotyka na imprezach w domu, wspólnych urlopach. Zdarzyło mi sie z kilkoma osobami, ale wtedy kiedy przestaliśmy razem pracować.
                      skad sie bierze znajomych- ja mam babskie grono z pewnego forum, które trwa juz 10 lat a zaczęło sie z forum ślubnego (sic!), kyedy gadałyśmy o kieckach, kwiatkach i takich tam
                      facetów- ano nie ma, na ulicy teraz szybciej uciekna niz zaczepia- wiec zostaje internet
                              • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 05.07.12, 23:18
                                Lily, zatem jest granica między znajomościami "z pracy" a znajomościami od "czasu wolnego"?Ciekawe czemu?..czy ludzie poza miejscem pracy mają juz siebie dość?...Pytam bo przeciez ludzie "ze studiów" to na ogoł własnie ludzie od "czasu wolnego"...a potem niestety jesli nie załozy sie rodziny pojawia sie pustka...Chyba, ze mam niedzisiejsze pojęcie o życiu singla i mają oni mnóstwo roznych znajomości od rzeczy wszelakich??
                                Dawniej mawiało się o malzenstwach, żę nie powinny pracowac razem... Ale ja zastanawiam sie czy własnie nie za bardzo rozgranicza sie prace od czasu prywatnego i własnie stąd bierze sie samotność?
                                • anula36 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 00:20
                                  moge powiedziec czemu ja nie przenosze znajomych z pracy na czas wolny.
                                  1. ludzie nie moga sie oderwac od zawodowych tematow, ja wprost przeciwnie
                                  2.poza tym ludzie ode mnie z pracy sa srednio mlodsi ode mnie 10 lat
                                  3. plotkarze jakich malo!

                                  jak slowo daje, jak mam z tym towarzychem siedziec, wole z pasierbica na placu zabaw.
                                • lilyrush Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 20:24
                                  może na przykład dlatego, ze sie gada w pracy i o czym gadać po pracy- no własnie o pracy i sie juz nie chce. Ja z dziewczynami z biura spokojnie prywatnie gadam, ale podczas lunchu, kawy itd. Z facetami z biura an pewno nie chce gadać na prywatne tematy. Zresztą mój służbowy wizerunek sie troche rózni od prywatnego
                                • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 16:09
                                  zawle napisała:

                                  > Dorosły człowiek z bagażem doświadczenia wie że ciężko dzielić pokój pracowy z
                                  > facetem którego się przeleciało, przeleciał nas, lub też okazał się straszliwym
                                  > palantem (patrz poprzednie)

                                  Związki zawodowe się nie sprawdzają. wink
                                  • kass_1 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 22:22
                                    nom73 napisał:

                                    > aleksis1313 napisał(a):
                                    >
                                    > > Podobno , kto ryzykuje ten pije szampana - podobno !
                                    >
                                    > No i bez ryzyka nie ma zabawy. wink

                                    Taaaaaaaak, poza tym lepiej coś zrobić i żałować, że się to zrobiło, niż tego nie zrobić i żałować, że się tego nie zrobiło. Do odważnych świat należy i raz się żyje wink



                                    --

                                    gg 42697059
                                    • nom73 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 22:34
                                      kass_1 napisała:


                                      > Taaaaaaaak, poza tym lepiej coś zrobić i żałować, że się to zrobiło, niż tego n
                                      > ie zrobić i żałować, że się tego nie zrobiło. Do odważnych świat należy i raz s
                                      > ię żyje wink

                                      Taaak? To dlaczego kobiety nie lubią przygód? wink
                                      • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 06.07.12, 23:26
                                        No tak, kontakty z pracy na prywatnym gruncie pewnie moga miec jakis podtekst....Chyba, ze najpierw było sie czyims znajomym a potem znalazło sie w jego miejscu pracy?wink..
                                        ale na prawde podobało mi sie jak moi rodzice mieli sąsiadow, z ktorymi imprezowali a jednoczesnie byli ich współpracownikami....To bylo zresztą mieszkanie sluzbowe wiec wiadomo, ze miało się za sąsiadow ludzi z tej samej branży smile..To były naprawde fajne sąsiedzkie więzi...A jak ma sie dobrych znajomych w sąsiadach to wiadomo, że krąg dalszych znajomych i mozliwosc poznania kogoś fajnego tez jest większa...

                                        Znajomości internetowe są fajne ale wg mnie najczesciej w wirtualu a nie w realu...mnie prawie żadnych nie udało się przeniesc do realu a żadnej utrzymać dłużej sad
                                        • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 07.07.12, 08:45
                                          to są skutki noszenia majtek na spodniach.
                                          Nigdy nie pracowałem w biurze ale pamiętam początki mojej kariery zawodowej kiedy to w dość dużym środowisku kobiet robiłem za rodzynka na zmianie. Byłem w młodym wieku i przychodziłem do pracy uczyć się zawodu - sumiennie przedzierałem się przez instrukcje, zasady i jak już okrzepłem w tym na tyle by się rozejrzeć po całej firmie dostrzegłem grupki osób skupione na różnych szczeblach wokół czegoś co z pewnością pracą nie można było nazwać.
                                          Grupki zmieniały swoją liczebność, nastawienie, wszyscy o wszystkim wiedzieli, dzień rozpoczynał się od plotuch co się w pracy i poza nią stało. Obrzydliwe.
                                          Teraz też pracuję w grupie, przychodzę do i odchodzę z pracy, powiem coś neutralnego, zażartuję ale z nikim nie nawiążę bliższego kontaktu głównie ze względu na wspomnienia tamtych dni, ale również dlatego,że to co dla tej grupy jest teraz na topie ja już przeżyłem.
                                          • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 07.07.12, 12:49
                                            Ale dlaczego obrzydliwe?...Obrzydliwe byłoby jakby ludzie z pracy obgadywali poza pracą inne osoby z osoby i odwrotnie ale jak jest fajna grupa, którą łączą równiez pozapracowe więzi, to chyba sprzyja to rowniez wydajności w pracy?smile...chyba temu tez służą firmowe wyjazdy integracyjne, żeby ludzie poznali się równiez na stopie prywatnej?....w prywatnych szkołach na poczatku roku robi sie tez obozy integracyjne, po to by ludzie juz na wstepie blizej sie poznali i była lepsza atmosfera przy póxniejszym wykonywaniu codziennych obowiązków...
                                            • aleksis1313 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 08.07.12, 11:47
                                              Ja także znalazłszy nową pracę nie zamierzam głębiej niż to konieczne wchodzić w żadne układy.Im mniej współpracownicy wiedzą o naszym życiu osobistym tym lepiej.Chociaż pracowałam kiedyś kilka lat w grupie ludzi , których mogłam nazwać przyjaciółmi.Wyjazdy integracyjne !! czy są fajne? zależy od naszego statusu rodzinnego - niestety polegają głównie na chlaniu i ...... Nie wiem czy po powrocie wszyscy są jednakowo zadowoleni ze stopnia zintegrowania jaki tam osiągnęli smile Niestety wyjazdy integracyjne są teraz obowiązkowe w szkołach państwowych począwszy od gimnazjum ( dla mnie to wyciąganie kasy od rodziców). Jak ja rozpoczynałam naukę w LO - żeby nas zintegrować zorganizowali bezpłatne wyjście do kina a potem pogaduszki w kafejce i wystarczyło smile
                                • pacze_sobie Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 09.07.12, 07:41
                                  Ryzyko jest wpisane w każdy projekt, w którym bierzemy udział.
                                  Opis, który przytoczyłem, to zdarzenie, które zaskoczyło troszkę mnie samego a z pewnością mocno tę panią, miał na celu pokazanie Wam, że spotkania wartościowych ludzi zdarzają się niezależnie od miejsca i czasu. Przypadkowa rozmowa może przerodzić się w ciekawą pogawędkę - "chcijmy: tylko pogawędzić smile
                                  • myszka1969 Re: Samotność po 40 - jak to jest ? 09.07.12, 12:53
                                    A wiecie, ostatnio złapałam się na reklamy Sympatii i po wielu latach zawitałam ponownie do tego portalu....
                                    Nie powiem, stronka jest o wiele bardziej atrakcyjna (np. karty z flirtem on -linesmile )a tez chyba nie ma juz tej paskudnej funkcji "zaproś do kontaktu", po której dostaje się stos powiadomień na skrzynkę z odpowiedzią "użytkownik x przyjął/odrzucił Twoje zaproszenie do kontaktu"- Bardzo kontaktowy portal to był nie ma co...smile sad

                                    Tylko czemu piszą do mnie 20paro- latkowie z przyciemnionymi brylami bądź wypasioną bryką?? smile Oczywiscie piszą tez "normalni" (o ile rozwodnik to ktos normalnywink...ale czego w końcu oczekiwac w moim wieku? ) ale "normalni" to niesttey tylko wyjątki...