Jak dwie krople wody...

23.10.04, 21:49
Nie będe specjalnie odkrywczy,ale każde dziecko jest w jakims stopniu podobne
do swoich rodziców.Wiele razy zastanawiałem się jako facet...jak moge
wystrzegać sie zachowań,przyzwyczajeń mojego ojca.Takich które mnie
irytują,doprowadzają do furii z którymi sie nie zgadzam...nic a nic!
Teraz z biegiem lat zdaję sobie sprawę,że niektóre z nich wychodza codziennie
mimo woli,a nad niektórymi panuję...bardzo dobrze.
Jak to jest u Was?Jak bardzo jesteśmy podobni do swoich rodziców i czy
powielamy ich złe i dobre nawyki?Jak często i jak udaje nam sie z tym walczyć?
Pzdr.
Jumar1
    • anula001 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:10
      znowu bede pierwszasmile Coz, wkurzaja mnie pewne zachowanie moich rodzicow, ale
      nieswiadomie je powielam. Owszem, sa tez i takie, ktorych sie wystrzegam, ale
      wiem ze bedac dzieckiem swych rodzicow trudno odejsc od pewnych wzorcow...
      • jumar1 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:16
        Dzieci niekoniecznie powielaja błędy rodziców!
        Rodzice wszczepiaja nam pewien kręgosłup moralny....jednak nie jest
        powiedziane,ze ten przeszczep sie przyjmie...
        • anula001 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:29
          oczywiscie ze nie. Choc np. czasem dziecko z rodziny alkoholikow staje sie
          alkoholikiem, a czasem wrecz odwrotnie. Dziecko to nie dokladnie ten sam kod
          DNA i RNA co rodzice, ma swoje mysli, uczucia, emocje, i przemyslenia. Wyciaga
          wniosk, w kazdym razie powinno..
          • jumar1 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:36
            tak jest!Chodz znam przypadki,a własciwie jeden gdzie syn alkoholika poszedł w
            slady ojca..i tak jest do dzisiaj!
            Od zego to zalezy?Siły charakteru dzieciaka?
            U mnie np.jest tak,ze w zadnym razie nie moge powiedziec ze z domu wyniosłem
            niepełne wychowanie bądz niestaranne...a w gruncie rzeczy nie postepuje do
            konca tak jak mnie uczono.Realia się zmieniły,swiat stanął na głowie....a
            rodzice pozostali tacy sami...więc jesli chcemy nadarzac za tym wszystkim
            musimy naginac swoje kregosłupy ,mam racje?
            Jednak gdzie umiar...gdzie zaczyna się brak szacunku dla rodziców,a gdzie
            kończy własne spojrzenie na pewne sprawy?
            • anula36 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:54
              Zachowanie moich rodzicow jest dla mnei tak wkurzajace i destrukcyjne ze
              zaliczylam dobry kawalek terapii ze specem,zeby sie nauczyc kontrolowac i
              wyganiac demona rodzinnego.A z domu wywialam tak szybko jak szybko sie dalo.
              Ja niestety wynioslam z domu,egoizm,ozieblosc, brak uczuc, chodzenie wlasnymi
              drogami i inne, trudne cechy charakteru.
              Dla mnei np fenomenem jest ze moj facet w ogole nei jest opdobny do swojego
              ojca- cala matka - skora i zachowania zywcem zdarte. Chyba nei spotkalam
              wczesniej czlowieka ktory bylby az tak podobny do rodzica plci przeciwnej.
              • jumar1 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 22:58
                Jeśli mam być szczery to ja identyfikuje się głównie z matką!
                Od ojca mimo,że człowiek zacny...nie przenosze na własne zycie nic.A to ze
                względu,że on był tak wychowany ze to mężczyzna powinien byc Panem domu...kurwa
                jak to brzmi!?!Panem domu.....paranoja!
                Dlatego własnie odrzucam takie chore "zasady"!
                • anula001 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 23:04
                  moj tata ma podobnie, i tez MAM TO GDZIESSSSSSSSSSSSSS
                  • jumar1 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 23:05
                    ..a gdzie?
                    • anula001 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 23:09
                      powiedzialam sobie, za takich facetow mam gdzies, ja widze ich w promieniu 3 m
                      ode mnie to psami szczuje. Wole byc sama juz do konca zycia, nic byc z kims
                      podobnym do mojego ojca. Pomimo tego ze bardzo go kocham, mam swiadomosc tego
                      jakie bledy popelnil i popelnia. jak jego zachowanie jest nieadekwatne do
                      czasow. choc nawiasem mowiac nadal takich facetow typu PAN I WLADCA jest full..
                      • anula36 Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 23:10
                        bo to typ klasycznysmile
                        Mnie si ena szczescie udalo uniknac powielenia historii rodzinnej w tej materii.
                        • anisua Re: Jak dwie krople wody... 23.10.04, 23:18
                          a ja to taki misz masz po rodzicach ipo mamie i po tacie...a nawet oni mówia że
                          takiego uparciucha w rodzinie nie ma... więc chyba po pradziadkach dziedzicze..
                          ale obiecałam sobie ze pewnych zachowań nie powtórzę, że dzieci inaczej
                          wychowam..
                          większa tolerancje mam dla ludzi...
                          ale tak naprawde to to wyjdzie za 20 , 30 lat jak bedziemy miec rodziny...
                          a czasy też inne i trudno sie nie zmieniać..
    • very_martini Re: Jak dwie krople wody... 24.10.04, 00:04
      Jak kiedyś będę (albo teraz jestem) taka, jak moja mama, to się potnę. Wszyscy
      ją lubią a mnie niemożebnie wkurza i czasem regularnie jej nie lubię. Ale parę
      rzeczy faktycznie odziedziczyłam po niej - przede wszystkim "dojutrkowanie',
      którego obie w sobie nienawidzimy. brrrrrr


      16%VOL
      22%VAT

      Takie tam... Forum homeopatia
Pełna wersja