skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...?

05.11.04, 21:31
Od 4 miesięcy jestem sama. Ale pierwszy chyba raz w życiu TAK NAPRAWDĘ sama -
żadnych randek, żadnych flirtów, NIC. W bardzo dużej mierze na moje własne
życzenie. Zostałam porzucona (wstyd się przyznać ale to fakt jakby nie
patrzeć) i to mało subtelnie. Chętnych przez te 4 mies. kilku było, ale ja nie
miałam ochoty na nich patrzeć. Poznałam bardzo sympatycznego faceta - przez
sieć oczywiście - ale nasze kontakty były stricte przyjacielskie. Do czasu
kiedy przestały być przyjacielskie... Wtedy to postanowiliśmy się spotkać. Z
jego strony wymagało to sporego wysiłku, bo był ładnych parę km ode mnie.
Przeniósł się. Pięknie się zaczyna historia co? No. Problem w tym że i tu się
kończy.
postanowiliśmy poznawać się małymi kroczkami, nie rzucać się na siebie, tak
jakbyśmy poznawali się w realu.. Każdy kto ma taką znajomość za sobą wie, że
nie jest to takie proste, bo niby nieznajomi, ale przecież znajomi, bo tyle
maili, GG, rozmowy przez telefon, czułe słówka...No i taki gest - przeprowadzka...
Gdzie problem? Ano tu, że...mimo jego zapewnień mam przeczucie, że jest
beznadziejnie...potrafi milczeć cały dzień, nie odpisywać na zaczepne
smsy...staram się trzymać fason, ale ... QREWSKO MI NIEDOBRZE! Mam wrażenie że
wszystko to GUANO...i GUANO z tego będzie... i depresję mam jesienną qrwa mać...

:"(
    • rybka_a Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:35
      poczytaj los powtórzony Wiśeniewskiego, ale najważniejsze jest zakończenie, to
      nie będziesz się głupio napalała na faceta z internetu
      a przy okazji, ile Ty masz lat?
      • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:39
        ładna ze mnie zrównoważona wyszła...


        • Re: No single....
        jumar1 05.11.2004 21:13 + odpowiedz

        Wirtualne kłótnie?
        Tamara...o ile z tego w jaki sposób ją znam mozna wyciągnąć takie wnioski,jest
        bardzo rozsądną kobietą,i co najwazniejsze jest zrównoważona...a to nie ukrywam
        cholernie mi imponuje...a wygłupy w sensie zabierania kogoś?hmmmmmmmm....
        A jakbym tak samo poszedł w cholere,to też by smutna była?
        Kurde...ja tu dylematy roztrzasam a szefowej i tak nie ma....
        Pzdr.
        • jumar1 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:41
          mówię o życiu i podejściu do niego,a nie o chwilowych upadkach...
          Podoba mi sie jak piszesz...w sieci to chyba wystarczy...
          • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:44
            Dzięki - wesprę się na Twoim wirtualnym ramieniu i pochlipię sobie troszkę
            dzisiaj jeśli pozwolisz - tylko tak pocichutku, bo znów po głowie oberwę, że
            plany na całe życie robię i takie tam..Tak niezobowiązująco się wesprę uncertain
            • jumar1 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:45
              Nie tłumacz ,zwyczajnie sie oprzyj jesli tego potrzebujesz....
              • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:49
                Kolejny raz mogę na Ciebie liczyć (historia lubi się powtarzać - a bo i
                przyjaciół poznaje się w biedzie..). Dzięki
      • jumar1 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:39
        Gdybyś była tak dobra Ryba(a wiem zze jestessmilei w telegraficznym skrócie o tej
        ksiażce....
        nie bede miał czasu na jej przestudiowanie,2 kolejne czekaja na pólce aby je
        ruszyc....a tak byłbym madrzejszy o to o czym chcsz nam powiedziecsmile
        pzdr.
        • rybka_a Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:44
          jumar1 napisał:

          > Gdybyś była tak dobra Ryba(a wiem zze jestessmilei w telegraficznym skrócie o
          tej
          > ksiażce....
          > nie bede miał czasu na jej przestudiowanie,2 kolejne czekaja na pólce aby je
          > ruszyc....a tak byłbym madrzejszy o to o czym chcsz nam powiedziecsmile
          > pzdr.

          najważniejszy wątek: Marcin poznaje w internecie Emilię, mają wspólny temat
          konie, wymieniają e-maile, ona opoiwada mu ile zrobiłaby dla niego, on też...
          oczywiiscie zakochują się w sobie, tak, że chcą sie spotkać
          dochodzi do spotkania i tu okazuje się, że kobieta jest kaleką na óżku
          inwalidzkim sad
          Marcin ucieka
          • jumar1 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:46
            Faktycznie daje po jajachsad
            jest wielu ludzi którzy boja sie wyjśc po gazete do kiosku po drugiej stronie
            ulicy....nie mówiąc juz o poświęceniu się dla kogoś,spojrzeniu w inny sposób na
            osobe która zamiast litości potrzebuje miłości...
          • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:48
            No tutaj porównanie do mojej sytuacji niespecjalnie adekwatne - regularnie
            wymienialiśmy się zdjęciami, oboje wiedzieliśmy na co się piszemy. Oboje
            przyznalismy, że tak wyobrażaliśmy sobie siebie. ja myslę że jednak problem jest
            w różnicy podejścia do codziennych spraw. No ale to u mnie. ja się już nie wtrącam
    • jumar1 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 21:38
      Witaj porywaczkosmile
      Przeczytałem Twoja historie...
    • password01 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 23:36
      No to moze nic nie bedę pisał żeby cię w jeszcze większą depresje nie wpędzić .
      • itsnotme Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 23:47
        to samo sobie pomyslałem
        • anisua Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 05.11.04, 23:57
          oj chłopcy
          zamiast dziewczynę rozweselić, pocieszyć to się po kątach chowacie...
          • password01 Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 06.11.04, 00:02
            ona pyta co o tym sądzimy szuka porady. niestety jak bym taką poradę dał to
            jeszcze na parapecie stanie. Skąd mogę wiedzieć jak jej pomóc. Najlepiej było
            sie nie angażować wtedy by jej żaden dypak nie mógł zranić.
            • anisua Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 06.11.04, 00:23
              password01 napisał:

              Najlepiej było
              > sie nie angażować wtedy by jej żaden dypak nie mógł zranić.

              każdy się angażuje kiedyś ..
              a ty nie?
            • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 06.11.04, 00:38
              ja na parapecie nie staje nigdy - za duży tchórz ze mnie smile Mów - wal kawę na
              ławę.
    • dziubkaa Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 06.11.04, 15:46
      to i ja dorzuce swoje trzy grosze...
      pomysl z rozpoczeciem tej znajomosci na spokojnie i "od nowa" bardzo rozsadny
      tez bym tak zrobila
      nie wiem tylko czy przypadkiem w Twojej sytuacji idea nie wyszla od niego, a Ty
      sie na to zgodzilas, choc w glebi duszy oczekiwalas wiekszego zaangazowania...
      na to pytanie musisz juz sama sobie odpowiedziec bo moze od tego zaczyna sie
      podszept Twojej intuicji
      poza tym cos tak czuje, ze sama sobie nakrecasz te zdolowane nastroje... i coz
      z tego, ze facet nie odzywa sie caly dzien? moze tak ma? moze w nowym miejscu i
      w nowej pacy daje z siebie wszystko zeby jakos "zastartowac"?
      a nawet jesli guzik z tego wszystkiego wyjdzie... to co? czy zdazylas az tak
      bardzo sie w to zaangazowac? chyba nie... spedzilas z nim milo czas, troche
      pozytywnych emocji wpompowalas sobie w zycie i sie tym ciesz...
      pusi ja hali :o)
      • tamara_t Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 07.11.04, 10:59
        czy przypadkiem w Twojej sytuacji idea nie wyszla od niego, a Ty
        >
        > sie na to zgodzilas, choc w glebi duszy oczekiwalas wiekszego zaangazowania...
        --------------------------
        no jakbys przy tym była...


        sama sobie nakrecasz te zdolowane nastroje... i coz
        > z tego, ze facet nie odzywa sie caly dzien? moze tak ma?
        --------------------------
        własnie w tym sęk, że tak ma. Ja go uprzedzałam że jestem osobą pod tym względem
        dość trudną - jestem przyzwyczajona do dużej uwagi (może mój ex mnie tak
        rozpieścił, mieszkalismy razem i dobrze nam się mieszkało, poświęcał mi bardzo
        dużo uwagi), potrzebuję kontaktu - jeśli cielesny nie jest możliwy - to chociaż
        werbalny - nie non stop oczywiście...ale cały dzień milczenia.. - dopóki był
        daleko kontaktował się ze mną kilka rzy dziennie i nie przeszkadzało mu to w
        pracy. Stąd moje rozczarowanie - bo nie było tak od początku...

        moze w nowym miejscu i
        >
        > w nowej pacy daje z siebie wszystko zeby jakos "zastartowac"?
        ----------------------------
        ale on ma teraz urlop...i wcale nie pracuje...


        > a nawet jesli guzik z tego wszystkiego wyjdzie... to co?
        ----------------------------
        ano nic bo i nic z teo nie wyjdzie. i Nic bo jeśli na początku okazuje się że
        zupełnie inaczej postrzegamy fundamentalne (dla mnie przynajmniej) sprawy - no
        to nie ma co się gardłować.
        A zatem mogę ogłosić wszem i wobec, że moje myśli są wolne, a więc wpisuję się
        na dobre do grona singli (którym na dobrą sprawę jestem od 4 mies...).
        Dzięki za słowa otuchy i konstruktywną krytykę. smile
        • dziubkaa Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 07.11.04, 12:08
          no widzisz...
          glowa do gory!
          tez jestem bardzo emocjonalna i tez jestem rozpieszczona i przyzwyczajona do
          tego, ze sie o mnie ktos stara, dba, pamieta... a takim jak my trudniej byc
          singlem... niestety
          ale wiesz co, tak przez chwile to mi sie nawet podoba :o)
          naciesz sie przez ta chwile mozliwoscia bycia egoistka, tym ze nie musisz isc
          na kompromisy, ze nikt Ci nie marudzi jak idziesz sama na zakupy ciuchowe, ani
          nie marudzi jeszcze bardziej jak go zabierasz na te zakupy itd, itp
          u mnie dzisiaj szalona jesien, slonce i blekitne niebo
          carpe diem- straszny banal i oklepany do bolu, ale jaki prawdziwy
          pusi ja hali
    • brehia Re: skoro wszyscy się żalą to może i ja mogę...? 08.11.04, 21:30
      Hej, nie bardzo rozumiem w czym problem? Nie potrafisz elegancko spławic faceta, bo się przeniósł w Twoje okolice? Pamietaj, że przeprowadzka nie daje mużadnych praw do ciebie! Jesli czujesz, ze nic tego nie bedzie, nurkuj w net po nastepnego chłoptasia wink. Klin klinem (czyli depresja facetem wink)), oto moja rada.
Pełna wersja