Życie na pokaz...

29.11.04, 00:23
Cześć !!

Zanim pójdę spać wrzucę następny interesujący mnie temat do dyskusji...
Często obserwuję osoby, które wiele rzeczy robią na pokaz, żeby zabłysnąć,
pokazać się innym. Dostrzegam jak to czasami chłopak tuli swoją dziewczynę,
pokazuje innym jakie to silne uczucie ich łączy. Okazuje się że to jest tylko
teatrzyk - uczucie jakim darzy tą dziewczynę jest płytkie a ich związek to
pasmo problemów. Jednocześnie kobieta otrzymując takie sygnały jest
przekonana, że jednak owe uczucie to coś głębszego i trwałego. Później
kolejny raz następuje rozczarowanie i pojawia się ból...

OK. Zmykam spać, a jutro poczytam Wasze wypowiedzi. Będę wdzięczny. Miłej
nocki życzę. Pa.
    • anula001 Re: Życie na pokaz... 29.11.04, 00:42
      pozerstwo zdominowalo dzisiejesze czasy. Nie wiem czy uczucia, bo nad tym sie
      nie zastanawialam..Ale wazne jest co sie ma, co sie miec zamierza..troche mniej
      wazne co sie w glowie ma i jakim sie jest czlowiekiem...
    • jumar1 Re: Życie na pokaz... 29.11.04, 00:46
      Czasem odnosi sie mocne wrażenie,że całe nasze zycie to jedna wielka poza.
      Szczęście bo onie tutaj chodzi dla każdego oznacza cos innego.
      Jedni czerpia siłe z wzroku innych,z zachwytu jaki maluje sie na
      twarzach "obserwatorów".Tak jestesmy skonstruowani,że waznym jest dla nas
      zdanie osob które nas otaczaja.Dobrze ze nie wszystkie osobniki naszego gatunku
      mają ta wrazliwość tak wyostrzoną,bo wszyscy bylibysmy sztuczni i przewidywalni
      jak kukły na patyku!
      pzdr.
    • dzika_zdzicha Re: Życie na pokaz... 29.11.04, 22:08
      no to ciężki temat wybrałeś. smile pozerstwo jest dokładnie wszędzie więc jeśli
      mielibyśmy je dokładnie omówić, zabrakłoby nam lat świetlnych!

      w skrócie: myślę, że takie życie na pokaz wynika z braku poczucia własnej
      wartości. ktoś chce się dowartościować poprzez opinie innych (a to już jest
      straszne) i nie chce być wyrzucony na margines grupy. może to znaczy że nie
      podoba mu się jego osobowość, a ważniejsza jest grupa od jednostki?

      może - w przypadku który przytoczyłeś - chłopak nie chce żeby ludzie gadali,
      jakim on jest mięczakiem i pechowcem skoro nie umie sobie ułożyć życia z
      dziewczyną. a może nie chce się przyznać przed sobą, że jej nie kocha? może nie
      chce jej zranić??? eh... ile ludzi, tyle interpretacji. może na forum jest
      jakiś psycholog, który może to wytłumaczyć? smile

      miłego wieczoru, pa. smile
    • randy99 Re: Życie na pokaz... 29.11.04, 22:28
      Im większe udawanie, tym mniej wiarygodne dla otoczenia.
      Im większa teatralność na zewnątrz, tym mniejsze poczucie pewności wewnątrz.

      W dużym skrócie, ale chyba jasno przedstawione. smile
      Pozdrawiam,
      randy

      -------------------------------
      Każdy po części jest psychologiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja