powiedzcie..

17.12.04, 22:48
..co sadzicie o tym: kolezanka moja poznala faceta ne necie. Pisali 3
miesiace, swietnie sie im pisalo, rozumieli sie, poczucie humoru identyczne,
takie same priorytety, te same przemyslenia, w tym samym momencie mowili to
samo..No, szok po prostu. On tu przyjechal pare tygodni temu, zakochali sie,
choc on wiedzial juz zanim przyjechal, ze to ta dziewczyna na ktora
czekal..Aha, zdjecia tez wyminili...Ona nie wie co robic, boi sie tego, nie
wie jak to bedzie, chcialaby itd. Czy takie cos sie zdarza czy to zwykla
netowa fascynacja?????
    • jumar1 Re: powiedzcie.. 17.12.04, 22:51
      ja to bym sie z taka spotykał tak długo dopóki by mi Bóg nie odebrał władzy w
      nogach nie pdebrał..... apózniej to na wózku bym do niej jezdził,o!
      Naprawde!!!
      Jak czuje...a tego sie nie podważa...to niech bierze pełnymi garściamismile
      Pzdr.
      Jumar1
      • anula001 Re: powiedzcie.. 17.12.04, 22:54
        ladnie to powiedziales.. Hmmm... troche jej chyba zazdroszcze...
        • anisua Re: powiedzcie.. 17.12.04, 23:01
          trzeba łapać szczęscie póki jest
          brac zycie pełnymi garsciami
          bo potem mozna załować..
          czy z tego cos bedzie nnie wiem
          ale kto to wie?
          jak nie spróbuje to sie nie dowie..
          najgorsze sa zmarnowane szanse

          gdyby tylko kontaktowali sie przez internet
          ale jeśli sie spotkali i jest ok
          to warto próbowac......
      • hispi_halford Re: powiedzcie.. 19.12.04, 12:41
        no jumar, widze ze moje nauki nie poszly na marne wink
        grzeczny chlopczyk

        do wszystkich:
        wszelkie watpliwosci nalezy odlozyc na bok, chemii nie mozna oszukac
    • rybitwa_konrad Re: powiedzcie.. 17.12.04, 23:09
      moze to nie bedzie dobre porownanie
      ale popatrz na siebie
      poznalas anisu na internecie,
      potem zescie sie spotkaly i jak narazie
      jestescie nadal przyjaciolkami
      wiec dlaczego nie mozna sie
      zakochac przez internet
      • nom73 Re: powiedzcie.. 18.12.04, 10:46
        rybitwa_konrad napisał:

        > moze to nie bedzie dobre porownanie
        > ale popatrz na siebie
        > poznalas anisu na internecie,
        > potem zescie sie spotkaly i jak narazie
        > jestescie nadal przyjaciolkami
        > wiec dlaczego nie mozna sie
        > zakochac przez internet

        Sugerujesz, ze aniusię i anulę łączy coś więcej? wink
        • anula001 Re: powiedzcie.. 18.12.04, 10:56
          matko, jestem calkowicie straightsmile))
        • rybitwa_konrad Re: powiedzcie.. 18.12.04, 11:00
          nic cie sugeruje
          podalem tylko przyklad
          ze i tu mozna kogos poznac
          mozna znalesc:
          przyjazn, milosc a takze pomoc
          internet staje sie corac bardziej powszechny
    • anula001 UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 11:16
      ....cala histora, ktora opisalam jest prawdziwa, dodaje teraz
      kilka 'szczegolow': kolezanka lat 25, on lat 56. Ona z Torunia, on z USA. Ona
      ma narzeczonego, on po rozwodzie.. Co powiecie teraz??
      • zoskaanka Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 11:28
        na tyle Cię, Anula poznałam, że jakoś od początku spodziewałam
        się "utrudnienia" wątku
        ale jak się kochają, to co tam takie utrudnienia? smile)
        • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 11:33
          fakt, poznalas mniesmile Asa trzymalam w rekawiesmile
      • md0512 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:21
        Cześć !!

        No, bez żartów proszę. Dyskusja o różnicy wieku w związkach już była. Dla mnie
        jest to całkowicie bez sensu i koleżanka znajomość z facetem w wieku swojego
        ojca powinna niezwłocznie zakończyć.
        • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:33
          ale dlaczego????? milosc to milosc...
          • md0512 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:38
            Cześć !!

            W tym przypadku to tylko forma fascynacji - zauroczenia. Ten związek wykończy
            różnica oczekiwań, podejścia do życia jak i pewne zmiany dokonujące się w
            organiźmie mężczyzny w tej grupie wiekowej...
            • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:49
              Hmm, ale na pewno tego nie mozna wiedziec...
      • anisua Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:37
        dobrze im zyczę,ale..
        intuicja mi mówi, ze to nie przetrwa
        • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:50
          nikt nie mowil ze w zyciu bedzie latwosmile))
      • rybitwa_konrad Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 14:57
        do niej nalezy wybor
        czy wiazac sie z tym facetem
        tylko ze powinna to na spokojnie przemyslec

        zastanawia mnie jedna zecz
        co z tym jej nazeczonym,
        nie kocha go juz?
        przeciez na pewno miala z nim jakies plany
        np miec dzieci
        • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 15:03
          z narzeczonym sprawa ma sie tak: sa juz razem chyba z 6 lat, zareczyli sie, ale
          ona wie ze to nie to, po prostu nie chce byc juz sama, a dwa ze boi sie zostac
          stara panna, rodzina na niej to troche wymusza..Powiedzila mi kiedys ze wie ze
          to nie ten, ale co ma zrobic? Dla mnie to niepojete, no ale ja nie uznaje
          polsrodkow jak juz mowilam, albo kocham MOCNO albo zegnamsmile
          • rybitwa_konrad Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 15:20
            jezeli nie ten to nie powinna za niego wychodzic
            ale czemu sie przejmuje rodzina
            u mnie jak tylko jest cala rodzina np na swietach
            to oczywiscie pojawia sie taka rozmowa
            ale to jest moje zycie, wiec sie tym nie przejmuje
            i tak samo ona powinna zrobic
            a jesli chodzi o tego faceta, to jezeli ona sie tak
            przejmuje gadaniem rodziny to z kad wie co oni powiedza
            jak sie dowiedza ile on ma lat
            zreszta jak by nie spojzec to on moglby byc jej ojcem
            jest straszna roznica miedzy nimi
            kto wie ile on jeszcze pozyje
            czy np nie chciala by miec dzieci
            moge sie zalozyc ze on juz napewno nie ma zamiaru
            i tak mozna by wyliczac za i przeciw
            ale to ona powinna zdecydowac
            co naprawde chce w zyciu osiagnac
            • anula001 Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 15:24
              wiesz, nie wiem czemu ona sie tak przejmuje...fajnie jest jak rodzina akceptuje
              nasze wybory, ale tez uwazam ze to moje zycie....
              • rybitwa_konrad Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 15:28
                widze ze rozumiesz
                tylko szkoda ze ona sie tak przejmuje
                przeciez to jest jej zycie a nie jej rodziny
                w koncu nie jest mala dziewczynka
                tu chodzi o jej przyszlosc
                to ona bedzie musiala sie z nim zmagac
                a nie jej rodzina
          • rybitwa_konrad Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 15:26
            a czy stara panna zostanie
            niby dlaczego
            jak bedzie tak uwazala i caly czas wbijala to do glowy
            to napewno tak bedzie
            zeby cos w zyciu osiagnac to trzeba myslec pozytywnie
            a napewno sie uda
            napewno znajdzie tego jedynego (ktory bedzie mniej wiecej w jej wieku)
            trzeba wierzyc
            zreszta sama dobrze o tym wiesz wink
          • mort_subite Re: UTRUDNIAM TROCHE WATEK... 18.12.04, 20:10
            Jeśli się AŻ TAK przejmuje rodziną, to dopiero będzie miała jazdę, gdy przedstawi im z górą trzydzieści lat starszego kandydata na męża...

            W PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ po tak krótkiej znajomości nie wierzę. Fascynacje - nawet silne - się i owszem zdarzają, natomiast uczucie, dla którego warto bez żalu porzucić całe życie i wyjechać na drugi koniec świata - nie. Bo przecież musiałaby wyjechać do USA, prawda? Między ludzi w wieku swoich rodziców (lub nawet starszych), z którymi - zarówno z racji przynależności do innych generacji jak i wychowania w innym świecie - po prostu nie znajdzie wspólnego języka. Tyle jeśli chodzi o "idealistyczną" (zbudowaną na szczerym, choć z przyczyn podanych wyżej - raczej krótkotrwałym uczuciu) wizję takiego związku.
            Bo oczywiście może podejść do sprawy bardziej merkantylnie - pojechać do faceta "na gotowe" (dach nad głową, pomoc w najtrudniejszych, pierwszych dniach na obczyźnie), pozałatwiać sprawy wizowo-zielonokartowo-pobytowe, znaleźć dobrą pracę i zacząć szukać sobie PRAWDZIWEGO kandydata na męża. Na przykład wśród dzieci swojej "miłości", bądź tez pociech jego znajomych... Wrednie z mojej strony? Być może. Niemniej jest to też jakaś tam opcja. A osób próbujących coś "kupić za miłość" jest wokół coraz więcej.
Pełna wersja